Giulietta – piękno Alfy Romeo

Nie dość, że ma kobiece imię, to prezentuje się nadzwyczaj urodziwie. W przeciwieństwie do MiTo ma  agresywny charakterek nadwozia i wyraziste wnętrze. Alfa Romeo Giulietta zostanie zaprezentowana światu podczas zbliżającego się Salonu Samochodowego w Genewie.

 

fot. Alfa Romeo

Fiat obchodzi właśnie 100-lecie marki, więc postanowił zrobić sobie i fanom Giulietty prezent. To auto, o którym w latach 50-tych śniły pokolenia miłośników motoryzacji.

Włoski styl, sportowy wygląd i komfort
Przednia część samochodu ma charakterystyczny dla Alfa Romeo kształt w formie zbliżonej do trójkąta, na którym centralnie znajduje się najnowsza wersja klasycznej tarczy Alfa Romeo, wcinającej się w zderzak i zawieszonej między dwoma wlotami powietrza. Przednie reflektory, wykonane z wykorzystaniem technologii LED (tylne też), posiadają funkcję świateł do jazdy w dzień (DRL). Z boku auto przypomina sylwetkę coupé.

fot. Alfa Romeo

Wnętrze prezentuje się lekko i gustownie: deska rozdzielcza z akcentami aluminiowych elementów przypominają nieco tę z 8C Competizione. Auto będzie miało przeciętną pojemność bagażnika – 350 litrów. 

Innowacyjne zawieszenie i silniki
W nowej Alfie dostępne są trzy tryby jazdy (Dynamic, Normal i All Weather), które wybiera się przy użyciu przełącznika Alfa DNA. Urządzenie to, poza systemem stabilizacji toru jazdy (VDC), ma wpływ na parametry silnika, układu kierowniczego oraz elektronicznej blokady dyferencjału Q2. 


fot. Alfa Romeo

Podczas wprowadzenia na rynek dostępne będą cztery wersje silnika, wszystkie zgodne z normą Euro 5 i standardowo wyposażone w system „Start&Stop” w celu zredukowania spalania i emisji: 2 silniki benzynowe (1,4TB – 120 KM i 1,4TB Multiair – 170 KM) oraz 2 silniki diesla (1,6 JTDM – 105 KM i 2,0 JTDM – 170 KM, obydwa należą do drugiej generacji silników JTDM). Ponadto linię uzupełnia mocny silnik 1750 TBI – 235 KM w ekskluzywnej wersji Quadrifoglio Verde. 

Bezpieczeństwo i bogate wyposażenie
Alfa Romeo Giulietta została zaprojektowana w sposób, aby uzyskać najwyższe noty w testach Euro NCAP, czyli by zapewnić kierowcy i pasażerom bezpieczeństwo. W standardowym wyposażeniu Giulietty znajdują się VDC (Vehicle Dynamic Control), DST (Dynamic Steering Torque), elektroniczna blokada dyferencjału Q2 i selektor Alfa DNA.

Sprzedaż nowej Alfy rozpocznie się na wiosnę przyszłego roku i będzie stopniowo obejmować wszystkie główne rynki.

Najnowsze

Auto od… Chanel – film

Ten concept car jest po prostu piękny - nie może być inaczej, przecież jest sygnowany logiem Chanel. Biało-czarna stylizacja, opływowy kształ bryły nadwozia i ten nieuchwytny zwykle przez projektantów samochodów szyk... Auto zaprojektowała Koreanka.

Wygląda wręcz nieziemsko… tu w czarnej odmianie.
fot. cardesign.ru
Jinyoung Jo przy swoich rysunkach
fot. cardesign.ru

 

 

 

 

 

 

 

Wygląda tak innowacyjnie, że trudno odwrócić od niego wzrok.
fot. cardesign.ru

Chanel Fiole jest dziełem kobiety, a jakże – Jinyoung Jo – samochodowej designerki z Uniwersytetu w Hong-ik w Korei Południowej. Projekt – stworzony jako praca dyplomowa na ukończenie studiów – inspirowany jest z pewnością stylizacją ubiorów francuskiej marki – elegancją, prostotą, nienachalną, stonowaną kolorystyką.

Główny concept car powstał oczywiście w konwencjonalnych barwach Chanel, czyli bieli i czerni. Istotą prototypu była zbliżona do ideału aerodynamika nadwozia, co widać po niezwykle opływowej karoserii. Auto mieści dwoje pasażerów z przodu, którzy siedzą ramię w ramię oraz trzecią osobę zajmującą miesce nieco z tyłu, na środku auta. Chanel Fiole może występować także w czarnym, metaliczno-matowym lakierze, lecz wówczas kojarzy się bardziej z pojazdem Batmana.

Nie tylko Koreanki potrafią projektować samochody. My mamy swoją Marlenę Witek – więcej o niej czytaj tutaj.

 Źródło: cardesign.ru

Najnowsze

Niepełnosprawna na OS’ie

Fundacja "Bractwo Rajdowe" organizuje w ramach Rajdu Barbórka niecodzienną konfrontację. Na autodromie Bemowo staną do pojedynku dwie załogi: Pani Alina Pomierna z pilotką, Panią Hanną Zdanowską oraz doświadczony kierowca rajdowy Tomasz Kramarczyk.

Pani Alina Pomierna jest dyrektorem biura Pełnomocnika Rządu d/s Osób Niepełnosprawnych i na co dzień jeździ na wózku inwalidzkim. Na prawym fotelu pilota w jej samochodzie zasiądzie posłanka na Sejm RP obecnej kadencji – Pani Hanna Zdanowska.

Jednak rajdowiec – Tomek Kramarczyk nie będzie miał łatwego zadania, bo pojedzie samochodem całkowicie przystosowanym dla osób niepełnosprawnych. Z automatyczną skrzynią biegów i z hamulcem oraz gazem sterowanym ręcznie. Wolna, techniczna trasa, z mnóstwem dohamowań i zrywów, wcale nie stawia rajdowca w roli faworyta.

Załogi nie będą rywalizować ze wszystkimi pozostałymi zawodnikami, lecz ścigać się razem na wytyczonym fragmencie trasy OS-u Bemowo (przy ulicy Powstańców Śląskich 127) już 5 grudnia w godzinach 13.00-15.00.

W tej niekonwencjonalnej formie „Bractwo Rajdowe” chce uczcić Światowy Dzień Osób Niepełnosprawnych, ustanowiony przez ONZ na dzień 3 grudnia. Oraz zwrócić uwagę społeczną na trudności, z jakimi spotykają się osoby niepełnosprawne, gdy chcą zrobić prawo jazdy, a także potem, przy zakupie odpowiednio wyposażonego samochodu.

Najnowsze

Kobieca miłość do Volvo

Niespełna półtora roku temu zadawałam sobie pytanie, jak będzie się układała współpraca z ogromnym 940 - opisuje swoje pierwsze doświadczenia z kanciatym Volvo nasza czytelniczka. Okazało się, że to była miłość od pierwszego... wsiadania. Do kolekcji dołączył jeszcze 850.

Dlaczego niemłode już samochody szwedzkiej marki nadal mają grono wiernych fanów? Bo klasyczna, ale nie konserwatywna linia jest jak kostiumy od Chanel – zawsze będą w modzie. Bo te auta nie są najeżone elektroniką, więc ich obsługa zależy od kierowcy, a nie „widzimisię” komputera pokładowego. Bo są niezniszczalne, a komfort jazdy, jaki oferują jest nie do przecenienia, nie tylko podczas długiej podróży. Bo, żeby zmienić żarówkę w przednim reflektorze, nie muszę jechać do ASO, żeby mi rozebrali pół samochodu. Bo Volvo to funkcjonalne, a zarazem piękne auta dla kierowców, którzy cenią przyjemność prowadzenia. Ale od czego się zaczęło?

Moje pierwsze kilometry własnym autem przejechałam Volvo 940.
fot. Volvo

Oto trzymam w dłoni wymodlone i wyjeżdżone po krótkim kursie, prawo jazdy – to był strzał w dziesiątkę i zdany egzamin za pierwszym razem. Tylko jak u diabła poruszać się niespełna pięciometrowym autem, gdy dotąd znało się jedynie Yarisy, Corsy, czy Punto? 

Po kursie na prawo jazdy nie znoszę komentarzy znakomitych, doświadczonych kierowców na siedzeniu pasażera. Nadeszła więc pora na pierwszą, samodzielną i samotną jazdę. Szybko okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Cóż z tego, że 940 kombi ma 4,85 długości (940 to klasyczny model Volvo produkowany w latach 1991-1998; przyp. red.), skoro manewruje się nim o niebo łatwiej niż mniejszymi autami? Podczas jazdy ma się fantastyczne wrażenie, że auto wręcz płynie po szosie, łagodnie przyspiesza (nie jestem zwolenniczką agresywnej jazdy), a zawieszenie pracuje miękko i komfortowo. Czego więcej chcieć? Nauka na swoim pojeździe szła więc jak po maśle, a ja codziennie rwałam się do ćwiczeń. Pozornie toporne i ciężkie Volvo cierpliwie znosiło szlifowanie umiejętności świeżego upieczonego kierowcy.

 

Uważam zatem, że rozmiar jednak ma znaczenie. Duże, pojemne, kanciaste Volvo – w najbardziej charakterystycznej, starej linii nadwozia do tej pory budzi respekt, a grubość drzwi i długość maski przed sobą łagodzi stres kierującej.

Volvo 850 – czyż nie jest piękne?
fot. Volvo

Pisząc o szwedzkiej marce nie da się uniknąć słowa bezpieczeństwo. Chyba, że jest się Jeremym Clarksonem (prowadzący brytyjski program motoryzacyjny Top Gear; przyp. red.) i unikając tego wyrazu, wygrywa zakład o wino. Volvo jednak słynie z rozwiązań konstrukcyjnych i wyposażenia, które chroni pasażerów. Trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, strefy kontrolowanego zgniotu, ABS czy poduszki powietrzne (już w latach 70. XX w.) testowano w kolejnych modelach od lat 50. i były zaczątkiem jeszcze bardziej zaawansowanych rozwiązań. Sama konstrukcja nadwozia jest tak projektowana, by zapewnić bezpieczeństwo przy zderzeniach zarówno podróżującym wewnątrz samochodu, ale także przy np. kolizji z pieszym.

Mój egzemplarz ma 15 lat, a ABS działa bez zarzutu. Na mokrym torze „Volvina” zatrzymuje się przed przeszkodą o ok. 4 m wcześniej niż 3-letnia Astra. Obym nie musiała tej wiedzy testować na jezdni, ale miła jest świadomość, że w nienajmłodszym już aucie mogę czuć się bezpiecznie.

 

Po jazdach 940, mój apetyt na Volvo wzrósł. Zapragnęłam prowadzić samochód szybciej i bardziej dynamicznie, więc nadszedł czas na porzucenie stylu jazdy niemieckiego emeryta i przesiadkę do nowszego modelu – 850. Z czym teraz miałam doczynienia? Łagodniejsza linia nadwozia, pod maską silnik 2,5 tdi i… przyznaję: to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Okazało się, że jednak bardziej szybkie i mocniejsze samochody są dla doświadczonych kierowców. Nowicjusz musi najpierw nauczyć się mocno trzymać kierownicę i przyzwyczaić do umiejętnego posługiwania pedałem gazu. Innymi słowy: delikatność i zdecydowanie, pewność siebie i finezja zarazem. To styl jazdy, jakiego potrzebuje ruszająca z kopyta osiemsetka.

Najnowsze

Mokasyny do jazdy Ferrari

Są idealne, gdy prowadzi się Ferrari, bo dzięki ich podeszwie doskonale można wyczuć pedał gazu! Jeśli Twój partner, czy ojciec narazie tylko marzy o superbryce, to mokasyny Tod's stylizowane logiem marki z Maranello pozwolą mu przez chwilę poczuć się kierowcą tego wyjątkowego samochodu.

Luksusowe buty jako prezent? Dlaczegoby nie?
fot. Ferrari

Jeśli szukasz oryginalnego, trochę szalonego, a zarazem praktycznego prezentu dla mężczyzny i masz na ten cel przeznaczony spory budżet, może warto kupić mu… buty? Szczególnie jeśli są one sygnowane logiem Ferrari, pochodzą od doskonałego producenta mokasynów Tod’s i mają oryginalne wykończenie w postaci paska w kształcie grilla rodem z modelu 612?

Mokasyny Tod’s Ferrari wyglądają jak rasowe buty właściciela auta z Maranello, jeśli nie ma się jednak samochodu włoskiej marki, może warto chociaż zainwestować w drobne gadżety.

Zdaniem producenta, skórzane mokasyny mają wygodne, specjalne podeszwy, które pozwalają na lepsze wyczucie pedału gazu. Dostępne są w kilku wariantach kolorystycznych i wykończeniach – pasek niczym grill auta jest więc tylko jedną z możliwości; dla wielbicieli klasyki nie zabrakło też innych, mniej rzucających się w oczy zdobień.

Współpraca obu marek to efekt pracy Luca di Montezemolo (o którym więcej tutaj) nie tylko dla włoskiego koncernu Fiat, ale i spółek kapitałowych powiązanych z Tod’s.

Koszt pary butów to wydatek rzędu 1500 złotych. Buty kupicie w sklepie internetowym Ferrari.

Najnowsze