Paula Lazarek

Genesis GV70 2022 – wiemy, kiedy zadebiutuje!

Właśnie poznaliśmy datę premiery modelu Genesis GV70 2022. Nie będzie to jednak przypadkowa data, bowiem tego samego dnia swoje oblicza ukażą także modele: Acura MDX oraz Nissan Kicks.

Genesis już tradycyjnie prezentuje datę premiery swoich nowych modeli w formie krótkich filmików w sieci, na których możemy zobaczyć jak nowy model płynnie przejeżdza przez piękne, zielone tereny i sprawnie radzi sobie w otwartej przestrzeni. Na koniec zawsze wyświetla się data premiery, tak było również w przypadku modelu GV70. W poniższym filmie prezentującym GV70 ujrzałyśmy datę premiery, tj. 8 grudnia 2020 roku. 

GV70 jest po prostu mniejszym bratem modelu GV80, ale także bardzo wiele czerpie wizualnie z sedana G70. Najlepiej widać to po tylnych i przednich reflektorach. Dodatkowo, na filmie możemy zauważyć ciekawie zaprojektowaną atrapę chłodnicy, ogromne rury wydechowe oraz urodziwe, nieco agresywne felgi. 

Wnętrze GV70 2022 to prawdziwe centrum dowodzenia – do dyspozycji będziemy mieć 14,5-calowy ekran dotykowy na desce rozdzielczej, jak również 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników za kierownicą.

Najnowsze

Paula Lazarek

Nowe BMW X1 2022 – przyłapane w kamuflażu!

BMW X1 nowej generacji zadebiutuje już w następnym roku, natomiast na drogach prawdopodobnie pojawi się już w 2022 roku. Zakładano, że nowy model bawarskiego producenta będzie dostępny w wersji spalinowej i w pełni elektrycznej. Czy będzie także w wersji hybrydowej?

Zdjęcia szpiegów motoryzacyjnych dają nam nadzieję, że nowe BMW X1 nowej generacji również doczeka się wersji z silnikiem hybrydowym. Jak widać, model X1 jest nieco większy od swojego rodzeństwa z poprzednich generacji, ale względnie bardzo podobnie wygląda. Kamuflaż na tyle dobrze został przygotowany, że skrzętnie ukrywa elementy świateł i konsol. Musimy zatem zaczekać na oficjalną prezentację lub zdjęcia, o ile BMW zdecyduje się wcześniej odkrywać swój model. 

Nowe BMW X1 2022 - przyłapane w kamuflażu!

Aktualnie, X1 PHEV z rocznika 2020 napędzany jest 1,5-litrowym trzycylindrowym silnikiem ze specjalnie opracowanym silnikiem elektrycznym. Taka konfiguracja pozwala na wytworzenie 220 KM i 385 Nm momentu obrotowego. Sześciobiegowa skrzynia automatyczna kieruje moc na przednie koła. 

Nowe BMW X1 2022 - przyłapane w kamuflażu!

Możemy się spodziewać, że w modelu nowej generacji, BMW ponownie pokusi się, by zostawić napęd na przód i z pewnością wpłynie na wydajność zasiegu samochodu. Dotychczas zasięg wynosił 57 km w trybie czysto elektrycznym. Mówi się także o tym, że w nowej generacji AWD będzie opcją na życzenie. 

Najnowsze

Paula Lazarek

Subaru Evoltis – właśnie tak może wyglądać. Debiut elektrycznego crossovera w 2022 roku?

Póki co, Subaru oferuje w gamie swoich modeli samochody hybrydowe, ale wszystko na to wskazuje, że w przeciągu najbliższych dwóch lat możemy się spodziewać debiutu w pełni elektrycznego crossovera - Subaru Evoltis.

Jak narazie to tylko domniemania motoryzacyjnych szpiegów, ale ostatnio do sieci wyciekły rendery nowego modelu – właśnie tak może wyglądać nowy model z napędem elektrcznym Subaru Evoltis. Prócz renderów, niestety jeszcze nic nie wiemy o potencjalnym zasięgu samochodu czy mocy, ale bardzo możliwe, że samochód pojawi się w ofercie na rok modelowy 2022. Spekuluje się, że auto będzie miało napęd na obie osie (AWD) i co najmniej 210-215 kW (~290 KM) mocy. Zasięg ma się zbliżyć do 500 km.

Subaru Evoltis - właśnie tak może wyglądać. Debiut elektrycznego crossovera w 2022 roku?

Za render, który pojawił się w sieci odpowiada firma motor.es, który skorzystał z koncepcji Subaru ze stycznie tego roku. Od tamtej pory nadal nic się nie dowiedzieliśmy na temat nowego modelu, zatem producentowi należą się ogromne brawo za utrzymanie w tajemnicy elektrycznego modelu. Po renderach możemy stwierdzić, że produkcyjna wersja Evoltis będzie zbliżona do wstępnego konceptu i wygląda bardzo dynamicznie. 

Najnowsze

Toyota C-HR z pakietem TRD – eksperyment brytyjskiej tunerki

Samochody Toyoty to bardzo wdzięczny materiał do modyfikacji. Wiedzą to zarówno entuzjaści ścigania autami sportowymi, jak i fani off-roadu. Tunerka Beth O’Donoghue z Bristolu postanowiła zmienić to popularne podejście i sprawdzić, co da się wycisnąć z hybrydowego crossovera Toyota C-HR.

Beth O’Donoghue przyznaje, że inspiracją dla niej był bardzo bogaty i różnorodny rynek modyfikowanych samochodów w Tajlandii. „Scena modyfikowanych samochodów w Tajlandii jest niesamowita. To co oni robią ze swoimi Toyotami C-HR przechodzi wyobrażenie”. Jednym ze źródeł części do samochodu była brytyjska firma Fensport.

Kupując nowego C-HR, O’Donoghue chciała jeździć naprawdę odlotową hybrydą. Na początku dodała akcenty w kolorze limonkowym, potem zainteresowała się pakietem Aggressive Style marki TRD w sklepie Fensport. Pakiet składa się z nowego przedniego zderzaka o sportowym wyglądzie ze zintegrowanymi światłami dziennymi LED, większych nakładek progowych, nowego tylnego dyfuzora i spojlera pod tylnym zderzakiem. Niestety oferowane kolory nie pasowały do jej koncepcji, więc odłożyła ten zakup na później.

Toyota C-HR z pakietem TRD – eksperyment brytyjskiej tunerki

Kiedy zaczął się lockdown spowodowany pandemią, tunerka wróciła do poprzednich pomysłów. Tym razem już lepiej orientowała się w kwestii oklein winylowych, więc oryginalne kolory pakietu Aggressive Style nie przestały mieć znaczenie. Fensport zamówił dla niej części w TRD w Japonii, a firma Shades Wraps zrobiła do nich okleiny. „Z tego co wiem, mój samochód to jedyny hybrydowy C-HR z pełnym pakietem Aggressive” – powiedziała O’Donoghue. Auto zostało pokryte mieniącą się kolorami okleiną marki Avery Dennison, z ochronną powłoką ceramiczną.

Toyota C-HR z pakietem TRD – eksperyment brytyjskiej tunerki

Samochód skorzystał również na tym, że Beth O’Donoghue zawodowo zajmuje się sprzedażą oświetlenia i systemów nagłośnienia. Dzięki temu jej samochód ma zdecydowanie więcej listew LED z przodu i z tyłu, niż przewidział producent. Właścicielka auta steruje nimi przez aplikację w telefonie, bawiąc się różnymi kompozycjami kolorów. Podświetliła także podwozie, dodając neony oświetlające ulicę pod autem.

Toyota C-HR z pakietem TRD – eksperyment brytyjskiej tunerki

Ingerencja w wygląd auta to była dopiero rozgrzewka. Brytyjska tunerka poświęciła też uwagę podwoziu C-HR-a. Układ wydechowy zrobiła na zamówienie firma Infinity Exhausts. Samochód otrzymał poczwórny wydech ze spalonymi końcówkami – w japońskim stylu. „Odebrałam go z potężnym uśmiechem na twarzy, bo z tym układem samochód brzmi niesamowicie. Choć to hybryda, robi potężne wroom” – zapewniła Beth O’Donoghue. Auto ma teraz także obniżone o 20-30 mm zawieszenie Tein, dzięki któremu pewniej trzyma się drogi, choć nadal jest wystarczająco komfortowe, żeby nie odczuwało się każdego kamyczka na drodze w kręgosłupie.

Toyota C-HR z pakietem TRD – eksperyment brytyjskiej tunerki

Beth O’Donoghue kupiła swój samochód w 2018 roku. Auto kryje pod maską układ hybrydowy o mocy 122 KM, z silnikiem benzynowym 1,8 l. Samochód w tej wersji przyspiesza do setki w 11 s, a jego zużycie paliwa wynosi średnio od 4,8-5,2 l/100 km wg WLTP (w zależności od wersji wyposażenia). W 2019 roku do salonów trafiła wersja po faceliftingu, która wzbogaciła gamę napędów o układ z silnikiem 2,0 l o całkowitej mocy 184 KM. Mocniejszy C-HR osiąga 100 km/h w jedyne 8,2 s, a jego średnie zużycie benzyny jest tylko nieznacznie większe – od 5,3-5,7 l/100 km wg WLTP.

Najnowsze

Kierowca nie widział rowerzysty, rowerzysta nie widział samochodu. Nie skończyło się dobrze

Zazwyczaj piszemy, że niektórzy kierowcy nie zauważają pojazdów mniejszych niż inne samochody, omawiając kolizje z motocyklami, ale ta sama zasada dotyczy także rowerzystów.

Kierowca Toyoty zachował się przepisowo, stając przed linią zatrzymania. Poczekał aż nadjeżdżający z lewej strony Seat przejedzie i ruszył. Nie zauważył rowerzysty zbliżającego się z prawej strony, albo w ogóle nie popatrzył w tamtą stronę. Uderzył w tylne koło roweru, posyłając jego użytkownika na asfalt.

Chłopak na rowerze wyskoczył prosto pod samochód

Wina kierowcy jest oczywista, ale popatrzcie na zachowanie rowerzysty. Nawet nie spojrzał w stronę ruszającego samochodu. Może dlatego, że miał kaptur na głowie i głębokie przekonanie, że pierwszeństwo przejazdu chroni go przed niebezpieczeństwem. Tym razem nie ochroniło i warto pamiętać, że na skrzyżowaniach (i w innych newralgicznych miejscach) zawsze musimy zachowywać szczególną ostrożność – nawet jeśli to my mamy pierwszeństwo.

Najnowsze