Edyta Klim

„Garażowe” perfumy

Istnieją perfumy, które wielbiciele motoryzacji uznają za bardzo interesujące, gdyż pobudzają wspomnienia chwil spędzonych przy ukochanym samochodzie czy motocyklu. Najczęściej są męskie, ale niektóre z nich mogą upodobać sobie także kobiety, bo zapachy te należą do kategorii unisex.

W ramach promocji nowego, elektrycznego Volkswagena e-Golfa 20 stycznia zaprezentowano w Berlinie perfumy Mémoire de Pétrole (unisex), których zapach przypomina woń benzyny. Jest to chwyt marketingowy, sugerujący, że przyszłość należy do samochodów elektrycznych, a zapach paliwa następne pokolenia będą mogły poznać, jedynie poprzez taki flakonik perfum.

https://www.youtube.com/watch?v=_xLyxHU_gxk

Na rynku są jednak dostępne perfumy, które wykorzystują nuty zapachowe kojarzące się z benzyną, gumą, skórą tapicerką, olejami. Poniżej kilka przykładów:

Santa Maria Novella – Nostalgia

Męskie

Cena: 100 ml ok. 95 euro

Driftingowy Lexus RC F po tuningu ma 1200 KM i karbonowo-kevlarowe nadwozie!

Nuta głowy: styraks, bergamotka, petitgrain
Nuta serca: paczula, cedr virginia, nuty drzewne, tytoń
Nuta podstawy: brzoza, żywica bursztynowa, wanilia, skóra, piżmo ambrowe

Inspiracją dla tego zapachu był metal, guma, drewno i skóry ręcznie budowanych włoskich samochodów wyścigowych. To wyraz nostalgii za dawnymi wyścigami, rozgrywanymi w Monte Carlo. W dzisiejszych czasach zapach przywodzi na myśl garaż i zaparkowany w nim sportowy samochód z jeszcze gorącym silnikiem.

Histoires de Parfums – Petroleum

Unisex

Cena: 60 ml ok. 400 zł

Nuta głowy: oud (żywica agarowa), bergamotka, aldehydy
Nuta serca: róża, oud, ambra
Nuty podstawy: oud, cywet, nuty skórzane, paczula, białe piżmo

„Petroleum” czyli ropę naftową w buteleczce stworzył Gerald Ghislain w 2011 r. Zapach nie jest ostry i przytłaczający, jednak dość trudny do akceptacji i bardzo odmienny od innych perfum. Kojarzy się z przepalonym olejem silnikowym, starym smarem, chemią techniczną, metalem, starymi powłokami malarskimi i rdzą.

Christian Dior – Fahrenheit

Męska woda toaletowa

Cena: 100 ml ok. 250 zł

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Nuta głowy: lawenda, mandarynka, głóg, kwiat muszkatołowca, cedr, bergamotka, rumianek, cytryna
Nuta serca: gałka muszkatołowa, wiciokrzew, goździk, drzewo sandałowe, liść fiołka, jaśmin, konwalia, cedr
Nuta podstawy: skóra, fasola tonka, ambra, paczula, piżmo, wetiwer

To kolejny zapach z nutą „paliwową”, który powstał w 1988 roku, a mimo to nadal cieszy się niesłabnącą popularnością. Jest wyrazisty, rozpoznawalny i bardzo męski. Pierwsze wrażenie przywodzi na myśl woń benzyny, ale z czasem przechodzi w kwiatowo-gorzką nutę.

Knize – Ten

Męskie

Cena: 50 ml ok. 75 euro

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Nuta głowy: petitgrain, cytryna, pomarańcza, rozmaryn, bergamotka
Nuta serca: geranium, drewno cedrowe, róża, irys, goździk, cynamon, drzewo sandałowe
Nuta podstawy: skóra, ambra, piżmo, mech dębowy, kastoreum, wanilia

Zapach trafił do sprzedaży w 1924 roku, jako uzupełnienie oferty ekskluzywnego, wiedeńskiego krawca. Przywodzi na myśl benzynę, smołę i skórę (znawcy mówią, że to jedna z najlepszych kompozycji na bazie skóry), pomieszaną z wonią cytrusów, i kwiatów.

Tauer Perfumes – Lonestar Memories

Unisex

Cena: 50 ml ok. 95 euro

 

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Nuta głowy: nasiona marchwi, geranium, szałwia muszkatołowa
Nuta serca: jaśmin, skóra i labdanum
Nuta bazy: drzewo sandałowe, fasola tonka, wetyweria, mirra

Andy Tauer twórca Lonestar Memories w 2005 r. inspirował się wspomnianym wyżej Knize Ten. Zapach jest kojarzony z zapachem skóry, palonej gumy, asfaltu, oleju silnikowego.

Yves Saint Laurent – Body Kouros

Męska woda toaletowa

Cena: 50 ml ok. 120 zł

Nuta głowy: eukaliptus i kadzidło
Nuta serca: chiński cedr i szałwia muszkatołowa
Nuta bazy: benzoes

Body Kouros powstał w 2000 roku i w pierwszym zetknięciu przywodzi na myśl smary, benzynę i garaż, stopniowo przechodząc w słodsze nuty.

Bvlgari – Black

Męska woda toaletowa

Cena: 75 ml ok. 150 zł

Nuta głowy: zielona herbata, bergamotka i róża
Nuta serca: drzewo sandałowe, cedr i jaśmin
Nuta bazy: skóra, żywica bursztynowa, piżmo, wanilia i mech dębowy

Zapach powstał w 1998 roku, a jego flakon i zapach nawiązuje do opon, rozgrzanych opon. Wyczuwalny jest też zapach asfaltu i dymu.  Bulgari Black to wariacja na temat nowojorskich, berlińskich czy tokijskich ulic.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Kto wygrał Nissana Juka na weekend?

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za udział w konkursie: wygraj weekend z Nissanem Juke. Oto zwycięzcy.

Zdjęcie powyżej wygrało. Jego autorką jest Judyta Ostrowska – gratulujemy! Skontaktujemy się mailem, aby przekazać sposób odbioru nagrody.

Drugie miejsce, czyli zestaw słuchawek Nissana i kubek zajęła Nina Kowalska.

 

 

Trzecie miejsce, czyli także zestaw słuchawek Nissana i kubek wygrała Sylwia.

 

Z laureatkami drugiego i trzeciego miejsca skontaktujemy się mailowo. Kolejne konkursy już niebawem!

Najnowsze

Edyta Klim

Iwona „Trucking Girl” Blecharczyk: życiowa droga zawiodła mnie za kierownicę ciężarówki. Wywiad

Mimo popularności, jaką zdobyła w internecie, pozostała sobą - sympatyczną, otwartą dziewczyną, która spełnia swoje marzenia za kierownicą ciężarówki. Iwona Blecharczyk wciąż się rozwija, podróżuje i docenia każdą chwilę życia.

Kiedy wpadłaś na pomysł profilu i kręcenia filmów (https://www.youtube.com/user/TruckinGirlIwona/videos). Czy w ten sposób udowadniasz niedowiarkom, że jazda ciężarówką może być pasją dla kobiety?

Swoje przygody z tras zaczęłam opisywać na FB w 2013 roku. Nie planowałam kręcenia filmów, ale moi czytelnicy regularnie prosili mnie o to, bym coś nagrała, bo chcieli poznać mój głos. Po kilku miesiącach nagrałam więc swój pierwszy film, który w ciągu nocy zrobił się wiralny. Moja działalność w Internecie – to nie próba udowadnia ludziom czegoś, ale dzielenie się swoim szczęściem i przeżyciami.

Twoje filmy na kanale youtube są bardzo popularne, jesteś przez to rozpoznawana, kojarzona nawet przez obcych? Czy otrzymujesz wiele wiadomości od oglądających?

Fakt, na parkingach czy w firmach ludzie mnie poznają. Oczywiście dostaje też tysiące maili miesięcznie – czytam je, ale nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć, niestety… Cały czas pracuję, jak każdy inny kierowca i po prostu brakuje mi na to czasu. A z kolei, gdy mam już wolny weekend, to chce spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi, a nie na facebooku. 

Na Twoim kanale znalazłam filmy z Włochem u Twojego boku – opowiedz mi, jak do tego doszło?

W tamtym roku włoski dziennikarz motoryzacyjny chciał dowiedzieć się czegoś o życiu kierowców i pojechał ze mną w trasę na tydzień. Nie znaliśmy się wcześniej i przez jakiś czas go z moją siostrą sprawdzałyśmy, zanim ostatecznie stwierdziłyśmy, że chyba mnie nie zabije (śmiech) i może jechać ze mną. Chociaż i tak postawiłam warunek, że będzie spać w hotelach. Jak przystało na Włocha, świetnie gotował i nauczył mnie kilku pysznych dań włoskich, a po naszej trasie napisał kilkustronicowy artykuł o kierowcach w transporcie międzynarodowym dla gazety włoskiego ministerstwa transportu. Okazał się być bardzo miłym człowiekiem, a całe doświadczenie było dość pozytywne.

Jak często wyjeżdżasz, czy w trasie tęsknisz za domem i bliskimi?

Niedawno zmieniłam firmę i obecnie jestem prawie, co weekend w Polsce. Wcześniej, przez 3 lata pracowałam w systemie 4/1, czyli 4 tygodnie w trasie i potem tydzień wolnego. Czy tęsknię? Czasami… Mam swój cel i wiem, że wymaga on poświęceń. Już od dawna to droga jest moim domem. A dom rodzinny to dla mnie miejsce, gdzie spędzam czas z rodziną. Nie traktuję tego jak miejsca do spania.

Co robiłaś zanim wpadłaś na pomysł ogarnięcia ciężarówki?

Wcześniej byłam dziewczyną swojego chłopaka. Potem projektowałam i szyłam sukienki, a jeszcze później byłam nauczycielką. Droga ostatecznie zawiodła mnie za kierownicę (śmiech). I tu mi dobrze!

Jeździsz sama, nie brakuje Ci towarzystwa? Nie ma to ubocznych skutków w postaci rozmawiania ze sobą? (śmiech)

Z natury jestem samotniczką, więc nie mam żadnego z tym problemu. Lubię być sama i prowadzić w ciszy medytacje. No cóż… czasami trzeba, też coś do siebie powiedzieć, bo zapomniałabym mowy (śmiech). Ale to zupełnie normalne wśród kierowców, że w czasie jazdy śpiewamy, mówimy do siebie, robimy głupie miny i inne dziwne rzeczy. Taki zawód (śmiech).

 

W jakich firmach do tej pory pracowałaś i co tam przewoziłaś?

Jak dotąd, trzy lata spędziłam w firmie H.Essers, gdzie zdobyłam swoje doświadczenie, a ostatnio przeniosłam się do firmy TAG Specialtransporte & Projectlogistic. Przez większość czasu jeździłam z naczepą typu firanka (czyli odsuwane boki i dach) z ładunkami ciężkimi. Ale mam też ok. roku doświadczenia w transporcie między-lotniskowym, ze specjalnie do tego przystosowaną naczepą z rolkami, oraz kilka miesięcy „na chłodni” z produktami farmakologicznymi. A od grudnia 2014 rozpoczęłam pracę na „gabarytach”. 

Dlaczego zdecydowałaś się na zmianę pracodawcy?

W tej pierwszej firmie często zmieniałam działy, by jak najwięcej się nauczyć. Gdy już poznałam dany dział – to „męczyłam” kierownictwo o przeniesienie do nowego. Ale po trzech latach stwierdziłam, że już nie ma dla mnie wyzwań w tej firmie i postanowiłam ją zmienić. Gdy szukałam potencjalnego pracodawcy, dostałam ofertę pracy na gabarytach od firmy TAG. Od razu się zgodziłam, bo  – po pierwsze gabaryty to było moje stare marzenie, a po drugie chciałam zobaczyć, jak pracuje się w Polsce.

Czy taka praca gwarantuje Ci rozwój?  Jakie są marzenia kierowcy, który się rozwija?

To zależy od człowieka. Niektórzy zaczynają pracę kierowcy licząc na to, że zostaną docenieni i przeniesieni do biura. Inni chcą spokojnej pracy na stałych trasach. Jeszcze inni chcą zwiedzać i stawiają na nowe trasy. W tej pracy nie można awansować, bo zawsze, i tak jest się kierowcą. Ale można się doskonalić w różnych dziedzinach i jeździć tym, czym się chce, za dobre pieniądze.

Czy byłaś „wykorzystywana” przez pracodawców do promocji firmy?

Było dużo takich niemiłych zarzutów, nazywano mnie maskotką i oskarżano o fory i to, że nic nie umiem. Cała idea fanpage zaczęła się od chęci opowiadania o swojej pracy, a ciężarówki są oklejone logo firmy, będąc w pracy często chodzę w firmowych ubraniach, więc pokazywanie firmy było nieuniknione. Wystarczy też popatrzeć na inne blogi o podobnej tematyce – po prostu nie da się ukryć firmy, dla której się pracuje.

Jakimi modelami samochodów ciężarowych jeździłaś? 

W pierwszym miesiącu swojej pracy jeździłam Iveco Starlis, a potem trzy lata MAN’em TGX 440. Jeździłam też Mercedesem Actrosem, co było fajnym doświadczeniem. Obecnie jeżdżę Volvo FH 500.

Miałaś okazję przyjrzeć się wyścigom ciężarówek, czy sama też chciałabyś spróbować takich wrażeń za kierownicą?

Kia EV6
Wyścigi ciężarówek bardzo mi się podobały i cieszę się, że miałam okazję „od kuchni” kibicować zespołowi EuroPart Team 14. Jednak czuję, że moje przeznaczenie jest inne… Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by od czasu do czasu, pojeździć taką ciężarówką po torze! To byłoby dla mnie niewyobrażalne szczęście!

A jak wstaniesz lewą nogą – to i jazda nie idzie? Czy po latach jest to czynność totalnie zautomatyzowana, która nie ma związku z emocjami kierowcy? 

Niektóre rzeczy w tej pracy wykonuje się automatycznie, ale są takie dni, gdy robota rzeczywiście „nie idzie”. Przegapi się zjazd na autostradzie, nie można znaleźć adresu, cofanie do rampy nie wychodzi na raz itd. Wtedy staram się koncentrować na tym, by nie zrobić jakiegoś poważnego błędu i czegoś nie uszkodzić. Jak w każdej pracy, ma się czasem słaby dzień i po prostu trzeba go przetrwać. Takie dni na całe szczęście rzadko się zdarzają. 

W jakich językach rozmawiasz? Czy uczysz się ich w trasie od obcokrajowców?

Mówię po angielsku. Oczywiście w tym zawodzie języki obce to podstawa i każdy kierowca jeżdżący w międzynarodówce, chcąc nie chcąc, uczy się podstaw języka kraju, do którego jeździ. Tak jest i ze mną. Umiem się dogadać w każdym kraju, niestety jednak nie mam tego daru do nauki języków obcych i nie mogę powiedzieć, że dobrze rozmawiam w kilku językach. Jednym uchem wpada, drugim wypada (śmiech). A szkoda!

Czy masz możliwość zwiedzania krajów, przez które przejeżdżasz?

 

Tak, ale to wymaga dobrej samoorganizacji i chęci. Zazwyczaj ciężko jest się wydostać pieszo z parkingu autostradowego, dlatego trzeba szukać parkingów poza autostradą. A na to nie zawsze pozwala czas. Do tego później trzeba odnaleźć jakiś przystanek lub przejść kilka kilometrów, bo w centrach miast nie ma parkingów dla ciężarówek. No i zawsze dochodzi to ryzyko, że ktoś okradnie Ci ciężarówkę…

Gdzie byś chciała wrócić, a gdzie jeszcze nie byłaś a bardzo chcesz trafić?

Kraj, który darzę wielkim sentymentem to Hiszpania. Chcę tam wracać co roku i zwiedzić jak najwięcej! A co do miejsc, w których jeszcze nie byłam, a bardzo chcę poznać – to USA i Skandynawia. 

Jak oceniasz polską kulturę jazdy, policję, jakość dróg w porównaniu do standardów europejskich?

Nie najlepiej. Polacy żyją w ciągłym stresie posiadania lub nie posiadania pracy i cały czas się spieszą. Drogi z kolei nie pozwalają na szybką jazdę, więc kierowcy są sfrustrowani i wyżywają się na sobie… Z tego, co zdążyłam zauważyć, to często młodzi kierowcy (na oko świeżo, kilka miesięcy po egzaminie) wierzą, że mają talent do jazdy i kilka żyć. A jednak umiejętności są ważniejsze! Jeżeli chodzi o policję, to nie miałam jeszcze „przyjemności”. Aczkolwiek, to na pewno kwestia czasu, jak gdzieś się zaklinuję z gabarytem i z pomocą mi ona pośpieszy – mam nadzieję, że wtedy będzie wtedy tak pomocna, jak np. ta z Niemiec.

Czy często obserwujesz zaniedbania dot. bezpieczeństwa w firmach przewozowych? Czy kontrole tzw. „krokodylków” są wystarczające i skuteczne?

To ciężki temat. W transporcie liczą się: czas i pieniądze, a każdy postój auta na garażu to czas „stracony”. Cześć polskich firm transportowych ładnie się rozwija i dba o flotę. Niestety sporą cześć wciąż stanowią tzw. „dziadtransy”, które nie widzą problemu w wysłaniu kierowcy w trasę na łysych oponach i z hamulcami na wykończeniu. Szczerze powiedziawszy, nie miałam jeszcze żadnej kontroli w Polsce i nie wiem, jak one u nas działają, a nie chciałabym zmyślać…

Nie lubisz jeździć po Polsce? Wolisz długie dystanse?

Zdecydowanie wolę długie dystanse do południowych krajów. Polska jest dość trudna do jazdy dla ciężarówek. Oznaczenia często są bardzo mylące i czasami, aż strach myśleć, co pojawi się za zakrętem. Po Polsce jeżdżę dopiero od grudnia, ale muszę przyznać, że mimo wszystko sama siebie zaskoczyłam. Nie zmieniłam zdania na temat tego, że ciężko się jeździ (szczególnie z gabarytem), ale zauważyłam piękno naszego kraju, którego nigdy wcześniej nie dostrzegałam. Bo nasz kraj jest piękny, ale potrzebowałam kilku lat jazdy po innych krajach, by docenić swój. 

Jak często zdarza Ci się jazda w nocy i jak to znosisz?

Nocna jazda to stały element pracy na gabarytach. Do tego dochodzi stres z zezwoleniami, parkingami i rożnymi sytuacjami drogowymi. Rano kończę pracę i idę prosto do łóżka, by wykorzystać okazję, gdy już chce mi się spać. Potem bym już nie zasnęła i na kolejną noc jazdy byłabym zmęczona. Są takie noce, gdy jedzie się tak dobrze, że rano żal stawać na parking, ale są i takie, gdy czas się wlecze i trzeba walczyć ze snem. Każdy kierowca ma swoje sposoby na takie kryzysy. Ale jeżeli nic nie pomaga, to w imię bezpieczeństwa trzeba się zatrzymać i przespać.

Zdarzają się niemiłe wobec Ciebie zachowania mężczyzn?

Czasami zdarza się, że wchodzę do biura, gdzie kierowcy załatwiają formalności związane z załadunkiem czy rozładunkiem i czekając na swoją kolej, słyszę jakieś komentarze w języku, którego nie rozumiem, ale czuję, że dotyczą one mnie. To nie jest miłe uczucie, ale nie mogę mieć przecież pewności, że są one złośliwe. Na początku zdarzyło się kilka niemiłych przypadków, ale to było już dawno temu… (śmiech) Gdybym miała wymienić sytuacje z pracy, w których jakąś rolę odegrali mężczyźni, to zdecydowana większość z nich była pozytywna, a koledzy po fachu starali się mi pomóc i nauczyć czegoś nowego. W końcu zaczynałam bez żadnego doświadczenia, a nie było żadnej kobiety, która by mnie nauczyła pracy kierowcy. Inną sprawą jest moje podejście – zawsze jestem pozytywnie nastawiona na naukę i chętnie słucham, być może wtedy ludzie chętniej chcą mi przekazać swoją wiedzę. Nauczyłam się też jasno i wyraźnie stawiać granice, co kierowcy w większości od razu rozumieją i szanują.

Obracasz się w męskim świecie, a jesteś piękną, młodą kobietą, więc i niesamowicie zwracającą ich uwagę – czy to męczące? Nie chciałabyś być zwyczajnym, szarym kierowcą?

Dziękuję (śmiech). Owszem to ma swoje minusy. A konkretnie jeden – plotki! Chyba największym problem moim, jak i moich koleżanek są plotki, czasem bardzo krzywdzące i wredne. Gdyby wierzyć temu, co czasem o sobie i o koleżankach słyszałam – to wychodziłoby, że największe gwiazdy rocka mogą się od nas tylko uczyć, rumieniąc się przy tym non stop! (śmiech) Takie plotki dla wielu są tylko żartem, ale kobieta często słono za nie płaci. Niektórzy mężczyźni mają dużą fantazję i czasem bezmyślnie z niej korzystają.

Jak sobie radzisz ze sprawami, które mogą być trudne fizycznie dla kobiety w tym zawodzie?

Zawód kierowcy to w sporej części praca fizyczna, dlatego też kobiety najczęściej jeżdżą chłodniami. Nie trzeba w nich zabezpieczać towarów pasami itd. Odkąd jeżdżę na gabarytach, to do zabezpieczania ładunku często używam łańcuchów. Za pierwszym razem ledwo co uniosłam jeden łańcuch, a co dopiero podniesienie go, zaczepienie i potem dociągnięcie? Ale z załadunku na załadunek idzie mi lepiej. To kwestia wyćwiczenia się i techniki – zwłaszcza kobiety nadrabiają techniką.

Zdarza Ci się poprosić o pomoc? Okazujesz słabość?

Czasem zdarzają się sytuacje, że trzeba poprosić jakiegoś mężczyznę o dociągnięcie łańcucha, bo wiem, że dobre zabezpieczenie ładunku jest bardzo ważne! I nie ujmuje to wcale mojej dumie, bo w życiu jest tak, że czasem to ja komuś pomogę, a czasem ktoś mi…

Czy kierowcy ciężarówek są na całym świecie, jak rodzina?

Wiele razy słyszałam, że kierowcy nie są już wielką rodziną tak, jak to było kiedyś. W ostatnich 20-tu latach transport bardzo się zmienił. Telefony komórkowe i wmontowane nadajniki GPS w ciężarówkach dały 100% kontroli pozycji kierowcy, przez co kierowca nie ma już dużo wolnego czasu. Czasami mimo chęci nie może się zatrzymać, by pomóc komuś na drodze, bo musi być na czas w firmie. Nie może skończyć pracy szybciej, bo akurat spotkał kolegę, którego nie widział od kilku lat. Mimo wszystko, ja w swojej karierze, ile razy potrzebowałam pomocy – zawsze ją dostawałam. Choć czasami musiałam o nią poprosić. Ale mamy równouprawnienie i mężczyźni czasami zwyczajnie boją się podejść i zaoferować pomoc, bo często dostają za to po nosie (śmiech). Ale w weekendy, gdy dopisuje pogoda i towarzystwo – kierowcy wciąż potrafią spędzać czas razem, na szczęście!

Można na nich polegać czy są wyjątki? Są jakieś podgrupy kierowców, bardziej i mniej szanowanych?

Pracuję dopiero 4-ty rok w transporcie i w celu zbierania doświadczenia często zmieniałam „gałęzie” transportu. Na podstawie tego doświadczenia śmiało mogę stwierdzić, że kierowcy z danych działów transportu chętniej rozmawiają z kierowcami pracujący w tym samym dziale. Dla przykładu kierowca jeżdżący cysterną z ładunkami niebezpiecznymi, ma więcej wspólnych tematów z kierowcą jeżdżącym z podobnymi ładunkami, aniżeli z kierowcą jeżdżącym np. chłodnią. Koniec końców, kierowcy są ludźmi i nie każdy z każdym musi się dogadać, ale gdy wszyscy w weekend zasiadają przy piwie – to zawsze znajdują wspólny język i chętnie opowiadają swoje historie. 

Czy w trasie można czuć się wypielęgnowaną? Czy warunki na to pozwalają i na ile?

Wyznaję zasadę „jak się chce, to się da”, choć w tym przypadku dbanie o siebie wymaga o wiele więcej chęci. Jak wiadomo, kierowca żyje w kabinie ciężarówki i kąpie się na stacjach benzynowych, więc nie mam szans na relaks w wannie, czy wizytę u kosmetyczki albo kino po pracy. W trasie nauczyłam się żyć bez makijażu (maluję się sporadycznie, zazwyczaj, gdy nagrywam coś do mojego vloga), a muszę przyznać, że kiedyś nie pokazałbym się publicznie bez pełnego makijażu i pomalowanych paznokci (śmiech). Teraz ważniejsze jest dla mnie to, by coś nowego zobaczyć lub czegoś się nauczyć.  Dbam o siebie, ale nie chce skupiać za dużej uwagi na urodzie, bo to wpędza w kompleksy, a przez to człowiek dużo traci z życia!

Znasz więcej kobiet-kierowców zawodowych? Czy to zawód tylko dla wolnych kobiet, bez zobowiązań rodzinnych?

Znam wiele kobiet, które jeżdżą zawodowo. Cześć z nich jest wolna i jeździ tak, jak ja. Sporą grupą są jednak mężatki, które jeżdżą z mężami i partnerami. Pracując w Belgii bardzo często spotykałam też kobiety jeżdżące z kontenerami w portach. To praca od rana do wieczora, jak każda inna… W ciągu dnia za kierownicą, wieczorem mama swoim dzieciom. Czemu nie?

 

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Majewski, Donatan, CeZik – czym jeżdżą?

Niebawem w Katowicach odbędzie się gala, na którą zaproszono "niegrzecznych" z całej Polski. Czym wjadą na czerwony dywan?

12 lutego o godz. 19.00 w Pałacu Młodzieży w Katowicach odbędzie się gala zwieńczająca plebiscyt Niegrzeczni 2014/2015. Oficjalnym autem tegorocznej edycji jest Seat Leon, zaś nominowani Niegrzeczni przybędą na galę m.in. Seatem Leonem Cupra.

Na deskach Sali Teatralnej stanie najwięcej Niegrzecznych na metr kwadratowy w Polsce. Ideą Plebiscytu jest znalezienie i wyróżnienie na wszelkich polach: w telewizji, show biznesie, polityce, sporcie, kulturze, sztuce i nauce, tzw. Niegrzecznych.

Seat uznał, że znalazł odpowiednik Niegrzecznej gwiazdy poza sceną, w świece motoryzacji i że jest to Leon Cupra oraz wjeżdzający właśnie do polskich salonów Leon ST Cupra. Pierwszy z modeli będzie towarzyszył gościom na czerwonym dywanie. Na galę przyjadą m.in. Szymon Majewski, zespół Łzy, Natalia Siwiec, CeZik, Michał Wójcik, Donatan i Cleo oraz Grzegorz Halama.

Na gali będzie można zobaczyć także inne modele Seata.

Najnowsze

Katarzyna Frendl

Backflipy, Double Graby i Whipy: freestyle motocross – objaśnienie trików

Każdy z nas na widok lecącego na wysokości niemal trzeciego piętra motocyklisty wykonującego różne triki wstrzymuje oddech, patrzy z niedowierzaniem, a zarazem z podziwem. Każdy opowiada o tym przeżyciu znajomym, ale czy wiemy, które ewolucje wykonywane przez zawodników są najtrudniejsze?

Które triki to „chleb powszedni”, a które są wyzwaniem tylko dla najlepszych? Czy wiemy, w którym kierunku podąża FMX, gdzie są granice możliwości i dlaczego zawodnicy cały czas je przełamują?

Historia Freestyle Motocrossu rozpoczęła się na torze motocrossowym, kiedy zawodnicy podczas skoków na hopach zaczęli dodawać drobne tricki: oderwanie nóg, czyli No Footer, oderwanie rąk od kierownicy, czyli No Hander, czy złączenie nóg nad kierownicą, czyli Heelclicker. Te trzy wymienione, to absolutnie podstawowe tricki od, których wszystko się zaczęło. Nie należy zapominać o jednej z najbardziej kultowych ewolucji, czyli Whipie. Mimo, że trick ten ma już „swoje lata”, niezmiennie zachwyca widzów na całym świecie. W wielu przypadkach konkurs na największe „wyłamanie” motocykla w powietrzu stał się osobną kategorią rozgrywana przy okazji prestiżowych zawodów.

„Long Way Up” – nowe motocyklowe show z Ewanem McGregorem i Charleyem Boormanem!

W 2000 roku Carey Hart podjął się wykonania Backflipa na pełnowymiarowym motocyklu o pojemności 250 cm3. Nikt wtedy nie przypuszczał, że można z rampy regularnie latać „do góry nogami”. Carey’owi poszło średnio, ponieważ swojego tricku nie wylądował i swoją próbę okupił sporą dawką bólu, ale właśnie wtedy Freestyle Motocross zmienił się diametralnie. Każdy zawodnik zrozumiał, że Backflip już nie jest tylko będącym kompletnie poza zasięgiem „Świętym Graalem” FMX’u.

Od tego momentu minęło 15 lat. Backflip stał się trickiem, jak każdy inny. Oczywiście nadal jest bardzo widowiskowy, szczególnie w połączeniu z regularnymi trickami. Do najczęściej wykonywanych należą: Backflip Tsunami, w którym podczas rotacji zawodnik zwisa za ręce z kierownicy, czy Cliffhanger Flip, w którym zawodnik również zwisa z kierownicy, ale trzymając się jej nogami. Do najtrudniejszych kombinacji Backflipa należy między innymi: Double Grab Flip – zawodnik wykonując salto przechodzi na tył motocykla i podąża za nim trzymając się jedynie dłońmi za airboxy.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że wykonywanie Backflipów z kombinacjami z łatwością otwiera drogę do podium. Nowe kierunki rozwoju zostały już zapoczątkowane przez topowych zawodników. Do jednego z nich należą body variale, czyli rotacje ciałem przy niezmienionej pozycji motocykla. Volt, czyli obrót zawodnika o 360 stopni obok motocykla, Special Flip, czyli salto w tył zawodnika nad motocyklem oraz jego nieco inna odmiana – California Roll to tylko niektóre z variali.

Innym przykładem niech będą tricki, zaczerpnięte z freestyle’u na rowerach, w których zawodnik obraca motocykl wokół jego osi w płaszczyźnie poziomej. 360-tka, 540-tka, a nawet są zawodnicy, którzy pracują nad podwójnym obrotem, czyli 720-tką.

„Long Way Up” – nowe motocyklowe show z Ewanem McGregorem i Charleyem Boormanem!

Każdy z rider’ów liczy się z tym, że aby być ciągle w czołówce i móc myśleć o miejscach na podium, musi co najmniej jeden z wymienionych tricków dołączyć do swojego repertuaru.

Freestyle Motocross od swojego początku przebył długa drogę. Tricki wykonywane kołami do dołu i kołami do góry z zawodnikiem, który niemalże krąży wokół motocykla będziemy mogli zobaczyć pierwszego dnia wiosny w Kraków Arenie na Diverse NIGHT of the JUMPs.

Odliczanie do polskiej rundy Mistrzostw Świata cały czas trwa. Do ekstremalnego rozpoczęcia wiosny w Krakowie pozostało półtora miesiąca. Jeśli więc nadal nie macie biletów, nie zwlekajcie – tych tricków i tego wydarzenia nie można przegapić! Bilety jeszcze do nabycia w Salonach EMPIK na terenie całego kraju oraz na stronie Eventim.

Najnowsze