Gadżety dla fana samochodów BMW

Z okazji zbliżającej się premiery nowej limuzyny BMW serii 5, BMW Lifestyle nawiązała współpracę z partnerami oferującymi produkty klasy premium, takimi jak Montblanc, Bowers & Wilkins and Moleskine. Tak powstała seria ciekawych gadżetów.

Wspólnym mianownikiem tej kolekcji jest zrozumienie wymagań współczesnego stylu życia. Zarówno systemy informacyjno-rozrywkowe, jak i zestaw akcesoriów osobistych dopasowują się do technologii wykorzystywanych w autach BMW serii 5.

 Kluczyk do samochodu jako elegancki dodatek
Wielofunkcyjny kluczyk “Montblanc for BMW” ma formę eleganckiego dodatku do każdego stroju. Dzięki kompaktowym wymiarom równym 5×2 cm stanowi on akcesorium, które możesz założyć na siebie, eliminując konieczność naciskania przycisku w celu otwarcia samochodu. Dzięki modułowej koncepcji kluczyk można przenosić na kilka sposobów, gwarantujących jego bezpieczeństwo oraz łatwą dostępność.

BMW i Montblanc wykorzystały udaną współpracę w ramach partnerstwa “Montblanc for BMW” do stworzenia wspaniałego zestawu akcesoriów, który spełnia nawet najbardziej wymagające standardy w zakresie wzornictwa i funkcjonalności. Elegancka skórzana opaska Montblanc z czarnej skóry bydlęcej zmienia wielofunkcyjny kluczyk w osobisty dodatek, który można założyć na nadgarstek. Zestaw wielofunkcyjnych kluczyków “Montblanc for BMW” zawiera także wysokiej jakości pilota ze skórzaną wkładką z wytłoczonym napisem “Montblanc for BMW —  to wyjątkowo eleganckie rozwiązanie, dzięki któremu kierowca może nie rozstawać się z kluczykiem do samochodu.

Wyjątkowe doznania dźwiękowe
Kierowca może cieszyć się wyjątkową akustyką systemu dźwięku przestrzennego Bowers & Wilkins, dostępnego w samochodach z BMW serii 5, także z daleka od samochodu. Wszystko to dzięki słuchawkom nausznym BMW Bowers & Wilkins P3 S2, cechującym się niepowtarzalną jakością dźwięku.

Wyjątkowa stylistyka polerowanej obudowy muszli ze stali nierdzewnej oraz wykonane z delikatnej skóry jagnięcej wykończenie pałąka nadają słuchawkom prawdziwie sportowy i elegancki wygląd. Dzięki poręcznemu mechanizmowi słuchawki można złożyć, a solidny pokrowiec zapewnia dodatkową ochronę.

 Pełna integracja zawartości analogowej i cyfrowej
BMW połączyła siły z Moleskine, renomowanym producentem notesów, w celu stworzenia inteligentnego zestawu do pisania, który w imponujący sposób pokazuje, jak można zintegrować i udostępnić jednocześnie zawartość analogową i cyfrową. Tekst i rysunki można ręcznie wprowadzić do notesu Moleskine, określanego mianem papierowego tabletu, a następnie przesłać ich wersję cyfrową do smartfona lub tabletu, umożliwiając ich dalsze przetwarzanie. Przy użyciu oprogramowania Microsoft Office 365 zainstalowanego w samochodzie użytkownicy mogą wyświetlać zawartość wprowadzoną przy użyciu inteligentnego zestawu do pisania BMW.

Taka bezproblemowa integracja zawartości analogowej i cyfrowej nie byłaby możliwa bez innowacyjnych technologii. Specyficzna dla tego produktu technologia NCode ™ od Moleskine umożliwia wykrycie, gdzie dokładnie znajduje się Smart Pen+ w stosunku do stron papierowego tabletu, zapisując każde pociągnięcie pióra. Dodatkowa aplikacja płynnie przenosi odręczne notatki z notesu na ekran urządzenia mobilnego, a samą zawartość można również wyświetlać i udostępniać za pomocą programu Microsoft Office 365, zainstalowanego w autach BMW serii 5.

Inteligentny zestaw do pisania BMW wyróżnia ekskluzywny szkic nowej limuzyny z serii BMW 5 na okładce notesu oraz eleganckie logo BMW na zatyczce od pióra. Ten zestaw jest praktycznym dodatkiem dla każdego, kto ceni sobie wygodę związaną z odręcznym sporządzaniem notatek, ale nie chce rezygnować ze wspierających kreatywność opcji cyfrowych. Skusi się na niego także każdy prawdziwy entuzjasta marki BMW.

Inteligentny zestaw do pisania BMW oraz słuchawki BMW Bowers & Wilkins będą dostępne od marca na stronie shop.bmw.com oraz u wybranych dealerów BMW.

Zestaw wielofunkcyjnych kluczyków “Montblanc for BMW” będzie dostępny od lata 2017.

Najnowsze

Wielopoziomowe parkowanie przyszłością polskich miast?

W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 600 samochodów, a tylko w ubiegłym roku nad Wisłą zarejestrowano 1 822 049 pojazdów. Nasze drogi i miasta stają się coraz bardziej zatłoczone, co rodzi problem - gdzie pomieścić auta, kiedy nie znajdują się na drodze?

Według przepisów jedno miejsce parkingowe powinno mieć co najmniej 11,5 m2 powierzchni (5 m długości i 2,3 m szerokości). Zatem do pomieszczenia dwunastu samochodów mieszkańców niskiego bloku potrzebne jest 138 m2. Jednak, na tradycyjnych parkingach, miejsca postojowe zajmują zaledwie połowę powierzchni – pozostały metraż zajmuje niezbędna infrastruktura. Ostateczny wynik oscyluje w okolicach 300 m2. Odpowiedzią mogą być systemy automatycznego parkowania obrotowego, gdzie dwanaście pojazdów mieści się w podstawie 6x6m, a samochody parkowane są w pionie.

Każdy metr ma znaczenie
– Wielopoziomowe parkingi automatyczne to przede wszystkim oszczędność i efektywne wykorzystanie miejsca. Tego typu instalacje mogą powstawać w zabudowie plombowej czy w zwyczajowo niezagospodarowanych wnękach pomiędzy budynkami – mówi Artur Bil, Dyrektor ds. Realizacji Wimed. – Dla włodarzy zabytkowych miast istotnym elementem może być możliwość wykończenia elewacji w stylu odpowiadającym lokalnym wymaganiom architektonicznym, dzięki czemu nowoczesny system nie musi negatywnie wpłynąć na wygląd, np. zabytkowej starówki.

Parkingi automatyczne nie są nowym wynalazkiem – pierwszy Garage Rue de Ponthieu powstał ponad sto lat temu w Paryżu. Następnie pionowe parkingi pojawiały się w Stanach Zjednoczonych, gdzie ciasno zabudowane centra miast nie pozwalały na zabudowę poziomą. Dziś krajem najczęściej kojarzonym tego typu infrastrukturą jest Japonia. W Tokio na kilometrze kwadratowym mieszka ponad 6 000 ludzi, więc powierzchnię miasta „powiększa się” poprzez pionową zabudowę. Tam, gdzie każdy metr ma znaczenie, automatyczne parkingi (naziemne lub podziemne) stanowią praktycznie jedyne efektywne rozwiązania. Co więcej, zaoszczędzona na utwardzonym parkingu przestrzeń może być wykorzystana w przyjazny mieszkańcom sposób, np. na tereny zielone lub miejsca rekreacji.

Budowa tradycyjnych parkingów pionowych lub podziemnych (budowanych np. przy centrach handlowych, z charakterystycznym „ślimakiem”) wiąże się z dużymi inwestycjami oraz pogonią za odpowiednimi zezwoleniami. Dodatkowo, jedynie częściowo odpowiadają na problem ograniczonej przestrzeni, zajmując podobne powierzchnie, co betonowe parkingi poziome.

Pionowa alternatywa
Obecnie polskie miasta zmagają się z podobnymi problemami – już teraz w Warszawie na kilometr kwadratowy przypada ponad 3 300 mieszkańców, a w stolicy zarejestrowanych jest niemal 1,5 miliona pojazdów. Najbardziej do wyobraźni przemawia jednak inna statystyka – w 2011 roku w Warszawie na jedno miejsce parkingowe przypadało aż 33 samochody. Problem nie dotyczy jednak tylko stolicy – podobne kłopoty ma coraz więcej polskich ośrodków miejskich.

– W obliczu tak przygniatających liczb władze miast, deweloperzy czy przedsiębiorcy zmuszeni są do szukania alternatywnych rozwiązań – takich, jak zautomatyzowane systemy parkingowe. Tego typu infrastruktura przynosi nie tylko oszczędności finansowe (koszt implementacji systemu, automatyzacja całego procesu, brak konieczności zatrudniania obsługi parkingu), ale przede wszystkim oszczędność miejsca i efektywne wykorzystanie dostępnej przestrzeni – dodaje Artur Bil.

Powierzchnię miasta powiększyć można nie tylko poprzez decyzje administracyjne, ale także poprzez wykorzystanie niezagospodarowanego miejsca nad naszymi głowami. Systemy automatycznego parkowania obrotowego nie wpływają w istotny sposób na rzeźbę terenu – nawet w małych ośrodkach tego typu parkingi nie wybijają się ponad zabudowę mieszkalną. Co więcej, dają możliwość dopasowania elewacji do miejscowych wymogów architektonicznych. Jednak najbardziej istotne jest efektywne wykorzystanie ograniczonej przestrzeni – przestrzeni, której w miastach coraz bardziej będzie brakować.

Najnowsze

Nowe auta też kradną!

Niespełna półtora roku miało BMW X5, które padło łupem złodziei w aglomeracji śląskiej dwa tygodnie temu. Zaledwie siedem miesięcy cieszył się nowym Lexusem CT 200h mieszkaniec Krakowa, zanim pod koniec kwietnia auto zniknęło z jego posesji. Historii tego typu nie brakuje, bo przestępcy chętnie kradną nowe samochody, by sprzedać je na części.

Specjaliści od zabezpieczeń samochodowych biją na alarm, bo fabryczne rozwiązania nie stanowią dla wykwalifikowanych złodziei poważnej przeszkody. Ponieważ każdy z producentów aut wykorzystuje w swoich modelach te same lub bardzo podobne systemy, przestępcy po rozpracowaniu jednego z nich i zastosowaniu odpowiednich procedur kradzieży są w stanie bez większych problemów dostać się do pojazdów, uruchomić je i odjechać w siną dal. Głośno jest od pewnego czasu chociażby o „rozbrajaniu” systemów keyless. Złodzieje, posiadając transmiter i odbiornik, w ciągu kilkudziesięciu sekund „kopiują” sygnał kluczyka i odjeżdżają z parkingu autem, oddalając się nawet kilkaset kilometrów od miejsca zdarzenia. Niektórzy są na tyle wyrafinowani (czy też bezczelni), że tankują po drodze bez wyłączania silnika (ze względu na brak kluczyka niemożliwe jest ponowne uruchamianie pojazdu) i w ciągu jednego dnia opuszczają terytorium Polski.

Dotyczy to także nowych auta, dlatego dealerzy samochodowi coraz częściej włączają do oferty dodatkowe zabezpieczenia w postaci systemów lokalizacji pokradzieżowej. „Fabryczne systemy bezpieczeństwa są wysokiej jakości, jednak złodzieje nauczyli się je obchodzić. Każde dodatkowe narzędzie dające szansę na odzyskanie pojazdu jest niezwykle cenne i warto przemyśleć jego montaż szczególnie w nowych samochodach, które coraz częściej padają łupem złodziei” – zauważa Wojciech Kardaszewski ze stołecznego salonu Toyota Czerniakowska. „Kilkakrotnie spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy klient do nas wracał i dziękował za sugestię montażu systemu monitoringu radiowego. Jeden z właścicieli nowej Toyoty Avensis wrócił do nas po kradzieży auta i następny samochód kupił wyposażony w „radiówkę”. To auto również skradziono, jednak udało się je odnaleźć właśnie dzięki monitoringowi radiowemu” – dodaje Wojciech Kardaszewski.

„Warto zauważyć, że systemy monitoringu to nie tylko skuteczne narzędzia odzyskiwania skradzionych pojazdów. Nowe auta wyposażone w rozwiązania bazujące na sygnałach GPS/GSM i radiowych mogą być kontrolowane przez właściciela na bieżąco dzięki specjalnej aplikacji. W ten sposób zyskuje on wiedzę dotyczącą tego, gdzie aktualnie znajduje się jego auto – np. gdy z pojazdu korzysta jeden z członków rodziny” – wyjaśnia Dariusz Kwakszys, IT Manager w firmie Gannet Guard Systems oferującej tego typu systemy. „Często zdarza nam się odnajdować wszelkiego rodzaju dziuple, gdzie złodzieje rozbierają samochody na części i większość z nich to auta nowe lub prawie nowe, które trafiają ponownie na rynek, ale już nie w całości. Okazuje się, że w tej chwili najbardziej narażonymi na utratę mienia są właściciele najnowszych modeli i dlatego powinni oni rozważyć montaż systemu monitoringu radiowego” – przekonuje Dariusz Kwakszys.

Adam Osiński, właściciel BMW X5, zdecydował się na zabezpieczenie w postaci monitoringu po doświadczeniu jednego ze znajomych. „Kolega skonfigurował i zamówił nowe BMW serii 5, na które czekał kilka miesięcy. Auto zostało skradzione z parkingu pod galerią handlową zaledwie trzy miesiące po odbiorze z salonu. Pomimo wypłacenia pełnego odszkodowania, co trwało kilka tygodni, od nowa musiał rozpocząć procedurę konfiguracji samochodu i znów czekał, aż zostanie on wyprodukowany. W praktyce przez prawie pół roku nie miał auta. To skłoniło mnie do zamówienia systemu radiowego bezpośrednio u dealera” – mówi Adam Osiński.

Złodzieje, którzy podejmują się ryzyka kradzieży aut klasy premium, często są wyposażeni w zagłuszarki systemu GPS/GSM. Są one jednak nieskuteczne w przypadku systemów radiowych, pracujących na innych częstotliwościach. „Przy odnalezionym przez nas BMW X5 złodzieje stosowali 16-antenową zagłuszarkę sygnałów, która jest w stanie zniwelować sygnał każdego modułu GPS. W związku z tym, że pojazd wyposażono w monitoring radiowy, auto udało się odnaleźć mimo starań złodziei” – zauważa Dariusz Kwakszys.

Najnowsze

Auto na kredyt czy kredyt na auto?

Wybór samochodu to nie lada wyzwanie - najpierw wybieramy markę i model, potem kolor lakieru i tonację wnętrza, wersję wyposażenia i w końcu dodatki. Kredyt samochodowy jest zwykle daleko na liście priorytetów przy podejmowaniu decyzji o wymarzonym pojeździe.

Nie jest jednak najmniej ważny, ponieważ mało kto może swobodnie stwierdzić, że nie jest istotne, czy w jego portfelu miesięcznie zostanie więcej lub mniej. Zobacz, jakie możliwości może dać ci kredyt samochodowy!

Koszt samochodu ma znaczenie
Wybór samochodu to sprawa indywidualna, jednak dla zdecydowanej większości z nas jego cena lub łączny koszt mają zasadnicze znaczenie. Decydując się na auto na kredyt, czasem jesteśmy zmuszeni iść na kompromis – wybrać jeden pakiet wyposażenia i dobrać do niego kilka elementów, czy może wziąć dwa pakiety? Z których funkcji nie będziemy korzystać, bo nigdy z nich nie korzystaliśmy, a o jakich elementach marzymy i musimy je mieć w nowym samochodzie?

Wyposażenie w aucie na raty
Niektórzy producenci pojazdów kuszą nas nietypowymi kredytami. Takie finansowanie znajdziemy na przykład w kredytach samochodowych oferowanych przy zakupie aut marek Volkswagen, SEAT czy Škoda. Nie chodzi tu o specyfikę kredytów, niskie raty czy krótki okres umowy. Nie chodzi nawet o możliwość oddania pojazdu na koniec umowy kredytowej, a następnie wybrania nowego modelu. Chodzi mianowicie o inny aspekt, który trochę odwraca do góry nogami nasze dotychczasowe myślenie o cenie samochodu:

  • ile miesięcznie będzie kosztowało nas dodatkowe wyposażenie wymarzonego auta?
  • a ile wydamy na nie… dziennie?

Kredyt samochodowy na Škodę
Załóżmy, że nasz wybór pada na nową Škodę Fabię, którą weźmiemy na kredyt o nazwie Škoda Kredyt Niskich Rat (a jakże, przecież mało kto chciałby płacić co miesiąc wysokie raty!). Jeżeli weźmiemy auto na kredyt na 48 miesięcy i wpłacimy 25% jego wartości jako wkład własny, to przy rocznym limicie 20 tys. kilometrów kalkulator na stronie marki pokaże nam ratę 509 zł. Niewiele. Zarówno ten kredyt, jak i klasyczny oraz rożne rodzaje leasingu są oferowane przez popularną markę samochodową w ramach Škoda Financial Services.

Własny kawałek nieba w aucie na kredyt
Nasza wymarzona Fabia za 509 zł miesięcznie wyposażona jest w silnik TSI o pojemności 1,2 litra, satysfakcjonującą moc 110 KM i wersję wyposażenia Ambition. Mamy w niej wszystko czego potrzeba, ale… przecież od dawna marzymy o tym, żeby móc w samochodzie patrzeć w niebo. W przypadku Škody w ofercie nie dostajemy zwykłego szyberdachu, ale prawdziwy panoramiczny, szklany dach. Ten kawałek przestrzeni zajmuje większość miejsca nad głową kierowcy i pasażerów.

Co można mieć za złotówkę dziennie?
Ile jest dla nas warta przyjemność jazdy pod rozgwieżdżonym, pochmurnym czy słonecznym niebem? Pięć złotych dziennie? Dziesięć? Otóż nie – jest to niecała złotówka każdego dnia, ponieważ miesięczna rata kredytu samochodowego w przypadku naszej skonfigurowanej chwilę wcześniej Fabii wzrośnie przy wybraniu szklanego dachu łącznie o… 28 zł.

Miej więcej w aucie na kredyt
Marzymy jeszcze o pakiecie na bezdroża, specjalnej tapicerce, sportowym zawieszeniu. W konfiguratorze samochodu na stronie marki możemy przeliczyć każdy z tych elementów na nasz codzienny komfort. Dlaczego warto to zrobić? Ponieważ większość z nas korzysta z auta każdego lub prawie każdego dnia. Wybierając samochód na kredyt, pomyślmy zawczasu o naszej codziennej wygodzie, bezpieczeństwie i użyteczności wymarzonego auta. Wbrew pozorom nie kosztuje to tak wiele.

Najnowsze

Z poradnika motocyklisty: akumulator motocyklowy

Na drogach pojawiło się już sporo motocykli. Niestety niektóre z maszyn, po sezonowym przestoju, wystartowały z opóźnieniem - najczęściej z powodu niesprawnego akumulatora. Jak zatem wybrać nowy akumulator? Jaka technologia jest najlepsza?

Zanim zdecydujemy się na zakup nowego akumulatora, najpierw próbujemy obudzić ten, który sezon zimowy spędził na półce. Niestety nie zawsze akumulator chce współpracować – w takich wypadkach pozostaje nam jego reanimacja, czyli doładowanie prostownikiem. Ale jeśli nawet to nie pomoże, rozglądamy się za nowszym modelem. Przed zakupem warto jednak przemyśleć, czy nasz dotychczasowy akumulator zakończył swój motocyklowy żywot w sposób naturalny, czy mu w tym pomogliśmy. Dlaczego powinniśmy zrobić ekologiczny rachunek sumienia? Ponieważ dbanie o akumulator to w dużej mierze przestrzeganie zasad przechowywania, tj.:

  1. akumulator powinien być przechowywany z dala od dzieci i zwierząt – elektrolit, który się w nim znajduje jest niebezpieczny; akumulator ulokowany w bezpiecznym miejscu, to pewność, że nie stanie się nic, co mogłoby być niebezpieczne dla środowiska i dla żywotności samego akumulatora;
  2. elektrolit jest łatwopalny, dlatego akumulator trzymamy z dala od ognia i wszystkiego, co mogłoby iskrzyć; nie rozbieramy także akumulatorów, szczególnie tych, które tego nie wymagają, czyli – bezobsługowych;
  3. akumulator nieużywany może ulec nieodwracalnemu zasiarczeniu, dlatego warto dowiedzieć się, jak często powinniśmy kontrolować napięcie akumulatora (szczególnie poza sezonem motocyklowym) i doładowywać go w przypadku spadku napięcia;
  4. nie przywiązujmy się do starych akumulatorów, nie składujmy ich, to niebezpieczne i bezowocne – nie zyskamy w ten sposób wielu zamienników na przyszłość (prędzej wiele źródeł potencjalnego skażenia);
  5. do ładowania akumulatora motocyklowego należy stosować odpowiedni prostownik (dostosowany do parametrów akumulatora i technologii w jakiej został wykonany), a podczas ładowania trzymać się wytycznych producenta, aby nie przeładować akumulatora – prawidłowe ładowanie uchroni akumulator przed awarią i utrzyma go w dobrej kondycji.

Pamiętajmy także, że starego akumulatora nie wolno wyrzucać na śmietnik! Należy zdać go np. do punktu sprzedaży akumulatorów! Nowy akumulator najlepiej zamówić w sklepie stacjonarnym lub takim, który pozwala na odbiór w niedalekiej lokalizacji – akumulatory to towar bardzo wrażliwy na nieodpowiednie warunki transportowe, warto mieć zatem pewność, że nowo zainstalowany będzie sprawny i bez wycieku.

Jeśli przyjdzie czas na wymianę akumulatora, warto zastanowić się nad technologią nowego modelu i zapotrzebowaniem energetycznym pojazdu, aby wybrać akumulator, który będzie najlepiej dopasowany. Oto przegląd najważniejszych technologii stosowanych w akumulatorach motocyklowych…

Akumulatory żelowe – najlepsze i dla każdego?
W akumulatorach żelowych elektrolit został zagęszczony żelem krzemionkowym. Taka operacja powoduje polepszenie parametrów akumulatora pod względem pojemności i wzmacnia jego odporność na głębokie rozładowania, co jest szczególnie ważne w przypadku akumulatorów do pojazdów użytkowanych sezonowo. Zastosowanie technologii żelowej zwiększa także kąt przechyłu, w jakim może pracować akumulator.

 – Akumulatory żelowe najlepszej jakości, jak np. Exide GEL, charakteryzuje nie tylko maksymalnie długi cykl życia, ale także maksymalne bezpieczeństwo użytkowania, ponieważ są hermetycznie zamknięte, zabezpieczone przed wyciekiem elektrolitu, szczelne i wyjątkowo odporne na wibracje, dzięki czemu stosowane są także w pojazdach terenowych. Ponadto akumulator Exide GEL jest bezobsługowy i nie wymaga sezonowego uzupełniania poziomu elektrolitu – tłumaczy Krzysztof Najder, manager produktu z Exide Technologies S.A.

Akumulatory żelowe najlepiej sprawdzają się zatem w pojazdach klasy premium (motocykle, skutery i pojazdy sportowe) z fabrycznym lub dodatkowym wyposażeniem elektrycznym i dużym zapotrzebowaniem na energię (sprzęt audio, system GPS, dodatkowe światła i ogrzewane uchwyty/siedzenia).

Akumulatory AGM – czy wszystkie sobie równe?
Zastosowanie technologii AGM, polegającej na „uwięzieniu” elektrolitu we włóknie szklanym, również polepsza parametry akumulatora: gwarantuje najwyższą moc, dłuższy cykl życia oraz zwiększa odporność na wibracje. Akumulatory typu AGM są bezpieczne w użytkowaniu i… mogą się od siebie różnić: – Użytkownik może zakupić akumulator AGM zalany elektrolitem już na etapie fabrycznym lub wybrać konstrukcję, do której dołączone są pojemniki z elektrolitem. Główna różnica polega właśnie na tym, że akumulator AGM sucho ładowany należy samodzielnie zalać; ma on także mniejszą tolerancję na kąt przechyłu (do 45°), ale inne parametry są podobne, jak w akumulatorach AGM zalanych elektrolitem fabrycznie – tłumaczy Najder.

Akumulator AGM, jeśli wymaga wstępnego napełnienia, powinien zawierać elektrolit w zestawie. Akumulator taki należy napełniać zgodnie ze wskazówkami producenta. Ważne, aby podczas napełniania zaczekać, aż elektrolit całkowicie wypełni komory akumulatora, a następnie, zanim usuniemy pojemniki z elektrolitem, odstawić akumulator na co najmniej 30 minut. Po zalaniu elektrolitem akumulatora sucho ładowanego otwory wlewowe zamykane są specjalną nakładką dołączoną do zestawu, dzięki czemu akumulator staje się szczelnie zamknięty.

Akumulatory litowo-jonowe – mniejsze i lżejsze
W przeciwieństwie do akumulatorów kwasowo-ołowiowych (GEL, AGM, konwencjonalne), technologia litowo-jonowa pozwala akumulatorowi na więcej, m.in. na zachowanie ultralekkiej konstrukcji (jest nawet 80% lżejszy od akumulatora kwasowo-ołowiowego!), co wpływa na redukcję masy motocykla, umożliwiając osiągnięcie większego przyspieszenia i lepszej wydajności. Pozostałe parametry są wzorowe: bardzo niski stopień samorozładowania (ważne przy długich okresach przestoju) i przyspieszony proces ładowania, możliwość montażu w różnych pozycjach (np. akumulator odwrócony o 180˚) i najwyższy poziom bezpieczeństwa.

Konwencjonalne akumulatory kwasowo-ołowiowe – tradycyjne rozwiązanie
Nie każdy motocyklista potrzebuje akumulatora żelowego, litowo-jonowego lub AGM. W starszych i pozbawionych dodatkowego wyposażenia pojazdach można zastosować klasyczne akumulatory kwasowo-ołowiowe. Choć ustępują one najnowocześniejszym technologiom, to nadal pozostają solidną i sprawdzoną alternatywą, idealną do mniej wymagających zastosowań. Dla koneserów starszych motocykli, w tym tych z zachowaną instalacją 6-woltową, ten typ akumulatora staje się wręcz niezastąpiony. Jego mocną stroną jest cena – klasyczne akumulatory kwasowo-ołowiowe są zazwyczaj najtańsze. Zawsze wymagają także wstępnego napełnienia elektrolitem.

Ładowanie – nie tylko przed sezonem
Bez względu na to, jaki akumulator wybierzemy, musimy pamiętać o jego kontroli i ładowaniu. Oczywiście niektóre akumulatory, np. litowo-jonowe i żelowe, nie wymagają częstych kontroli i doładowań. – Jeżeli w pełni naładowany akumulator żelowy pozostawimy w sezonowym spoczynku, to wystarczy podładować go zaledwie raz, by kolejną wiosną bezproblemowo wrócić na drogę. Ale oczywiście warto częściej kontrolować napięcie – co miesiąc w przypadku akumulatorów Conventional oraz co trzy miesiące w przypadku akumulatorów AGM, AGM Ready i GEL – mówi ekspert Exide. Z kolei samorozładowanie akumulatora litowo-jonowego jest dużo mniejsze niż kwasowo-ołowiowego. Przy w pełni naładowanym akumulatorze Li-Ion – i temperaturze 25 °C – jego samorozładowanie wynosi około 6%, co 6 miesięcy, podczas gdy kwasowo-ołowiowego wynosi 3% na miesiąc. Dlatego też w przypadku akumulatorów Li-Ion zalecane jest ładowanie konserwujące co pól roku, albo jeśli napięcie spada poniżej 12,8 V. Do ładowania i samodzielnej kontroli przydadzą się natomiast nowoczesne, zautomatyzowane i posiadające kompensator temperatury prostowniki, np. Exide 12/3.8 do ładowania akumulatorów motocyklowych (12 V, do 75 Ah) lub prostownik Exide 12/2 do akumulatorów Li-Ion – dodaje.

Pamiętajmy, że samoczynne rozładowanie dotyczy wszystkich akumulatorów, a stopień rozładowania zależy od temperatury i technologii samego akumulatora.

Najnowsze