Formuła 1 wraca do USA - film

06 listopada 2011
Grand Prix Formuły 1 dwukrotnie będzie gościć w Stanach Zjednoczonych - już w 2012 roku rozegra się wyścig w Teksasie, a od 2013 roku kierowcy będą rywalizować w kryterium ulicznym blisko nowojorskiego Manhattanu!
Loading module...

Wyścig odbędzie się w stanie New Jersey, po drugiej stronie rzeki Hudson i będzie to największe przedsięwzięcie sportowe w tym regionie Stanów Zjednoczonych od wielu lat.

 

Czy zobaczymy tych trzech panów podczas GP USA?
fot. Frendl

Początkowo pomysł na wyścig w New Jersey miał być alternatywą dla tego, planowanego w Texasie, jednak zainteresowanie prywatnych inwestorów zaowocowało potwierdzeniem obu Grand Prix na kolejne 10 lat. Do przeprowadzenia wyścigu w 2013 roku posłuży przeszło pięciokilometrowy tor uliczny, wytyczony na granicy miast Weehawken oraz West New York. Ulice te powinny pozwolić rozwijać bolidom F1 znaczne prędkości, co w połączeniu z prostymi przechodzącymi w lekkie łuki, a potem dużymi dohamowaniami - zwiastuje ciekawe widowisko.

- Budujemy własne trybuny, garaże oraz paddock. Na czas wyścigu postawimy także barierki - powiedział Leo Hindery, znany amerykański biznesmen, który podjął się organizacji wyścigu, bez żadnych dotacji od rządu Stanów Zjednoczonych.

Niestety historia organizacji Gran Prix Stanów Zjednoczonych to kilka porażek. Rosjanin, Alec Ulman, zorganizował tu pierwsze, amerykańskie Grand Prix Formuły 1 na ulicznym torze w Sebring na Florydzie, jako ostatni wyścig sezonu 1959. Mimo tego, że rywalizacja była bardzo emocjonująca - organizatorzy uznali wyścig za nieudany. Rok później GP przeniesiono na tor Riverside International Raceway w Kalifornii. Ale i ta eliminacja, nie została dobrze odebrana.

Dopiero gdy w sezonie 1961 Grand Prix Stanów Zjednoczonych zawitało w Watkins Glen w stanie Nowy Jork, przez kolejne dwadzieścia lat przyciągało tłumy kibiców. Trzykrotnie, w latach 1965, 1970 i 1972 Grand Prix otrzymywało nagrodę za najlepszą organizację.

W kolejnych latach bywało różnie: było i Las Vegas i Long Beach, Detroit, Dallas oraz tor uliczny w Phoenix. To ostatnie miejsce nie cieszyło się dobrą sławą, więc w latach 1991-2000 nie rozgrano już żadnego GP.

W sezonie 2000 odbyło się kolejne Grand Prix Stanów Zjednoczonych, tym razem na legendarnym torze Indianapolis Motor Speedway. Wyścigu nie zorganizowano jednak na standardowej konfiguracji toru - na potrzeby Formuły 1 wewnątrz owalu wybudowano dodatkowy tor.  Na trybunach w zasiadło wtedy 225 tys. kibiców, a w owym czasie - była to rekordowa liczba.

W sezonie 2001 wyścig F1 odbył się zaledwie trzy tygodnie po wydarzeniach z 11 września i wielu kierowców uczciło pamięć ofiar specjalnym malowaniem samochodów i kasków. Mika Häkkinen odniósł wówczas ostatnie zwycięstwo w karierze udowadniając, że jest jeszcze w stanie wygrywać w pięknym stylu.

Pewnego rodzaju szokiem był sezon w 2005 roku, gdy do rywalizacji stawiło się tylko sześciu kierowców! Było to spowodowane problemami kilku zespołówi jeżdżących na oponach Michelin i obawami o bezpieczeństwo zawodników. Wyścig uznano za farsę, a wielu komentatorów uważało, że Formuła 1 może już nigdy nie powrócić do Stanów Zjednoczonych. Ostatni wyścig odbył się dwa lata później.

Jednak dyscyplina Formuły 1 za kilka lat może spędzać więcej czasu na kontynencie północnoamerykańskim.
- Kiedyś mieliśmy trzy albo cztery wyścigi w Ameryce, więc do tych potwierdzonych musimy dołożyć jeszcze dwa. To wielki kraj. Europa organizuje dziewięć rund, a Ameryka nie jest przecież mniejsza. Może zatem powinniśmy mieć cztery GP w Europie i cztery w Ameryce - powiedział Ecclestone, właściciel praw komercyjnych do Formuły 1 i jednocześnie orędownik pomysłu organizacji wyścigów F1 w Stanach.

Poniżej film - hipotetyczne okrążenie ulicznego toru w New Jersey Jaguarem XKR.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!