Kamila Nawotnik

„Ford vs Ferrari”. Historia najsłynniejszej bitwy w świecie motoryzacji wkrótce w kinach

Pojedynek dwóch największych koncernów na świecie, przełomowy moment w historii motorsportu, legendarne auta i świetna obsada. W listopadzie do kin trafi nie lada gratka dla fanów motoryzacji.

Już tytuł zapowiada się obiecująco. „Ford vs Ferrari” u nas będzie co prawda funkcjonować pod nazwą „Le Mans’66”, ale nie ma wątpliwości, że film reżyserowany przez Jamesa Mangolda („Logan”, „Przerwana lekcja muzyki”) musi zająć czołowe miejsce na liście każdego motomaniaka. Historia oparta została na faktach, opowiadając kulisy powstania bodaj najbardziej rewolucyjnego auta w historii całodobowych wyścigów Le Mans. W główne role Carola Shelby’ego oraz brytyjskiego kierowcy Kena Millesa wcielają się odpowiednio Matt Demon („Buntownik z wyboru”, „Włoska robota”, „Tożsamość Bourne’a”) oraz Christian Bale („Mroczny rycerz”, „Big Short”, „Wrogowie publiczni”).

W latach 60’ prym w zawodach organizowanych na torze Circuit de la Sarthe wiodło Ferrari. W sezonach 1958-1965 włoski koncern aż siedem razy zgarniał trofeum, przebijając wcześniejsze osiągnięcia Alfy Romeo i Bentleya. Nikt wcześniej nie wygrał tego wymagającego wyścigu sześć lat pod rząd. Niestety, pomimo wielkich sukcesów, firma borykała się z problemami finansowymi, co chciał wykorzystać pewien biznesmen zza Oceanu – Henry Ford II. Wnuk założyciela marki, która na dobre odmieniła oblicze motoryzacji, planował podnieść sprzedaż aut. Postanowił więc zaistnieć w motorsporcie – w tym celu pragnął wykorzystać wiedzę i technologię zgromadzoną w Maranello.

Negocjacje z Enzo Ferrarim na temat przejęcia sportowego filaru włoskiego koncernu zakończyły się jednak fiaskiem. Urażony Henry Ford II postanowił w odwecie zdetronizować Ferrari, ale aby to osiągnąć, musiał skonstruować lekkie i zwinne auto, które będzie w stanie jednego dnia pokonać kilka tysięcy kilometrów na pełnym gazie. Tak powstał legendarny model GT40, który w 1966 roku w wielkim stylu zepchnął z tronu Ferrari, będąc jednocześnie pierwszym amerykańskim samochodem triumfującym w Le Mans. Końcówka „40” w oznaczeniu modelu oznacza wysokość pojazdu, która wynosi zaledwie 1,03 metra (40,5 cala).

W organizowanej w 1966 roku 34. edycji wyścigu Le Mans wszystkie miejsca na podium padły łupem teamu Shelby American, którego kierowcy prowadzili Fordy GT40 Mark II. Zwycięskie auto napędzane sprawdzonym w NASCAR siedmiolitrowym V8 typu „Y-block”, prowadzone było w wyścigu przez Bruce’a McLarena i Chrisa Amona. Doświadczenie Carola Shelby’ego okazało się bezcenne – poza wiedzą techniczną, Amerykanin odnosił sukcesy jako kierowca rajdowy i szef zespołu. Shelby wygrał m.in. 24-godzinny wyścig Le Mans w 1959 roku za sterami Astona Martina DBR1. Jedną z jego pierwszych decyzji przy projekcie Forda GT40 było zwrócenie się do Kena Millesa, który z kolei od początku lat 60’ był ważną częścią zespołu wyścigowego Shelby/Cobra i brał udział m.in. w 24-godzinnym wyścigu Daytona oraz 12-godzinnym Sebring na Florydzie. Razem udoskonalili model GT40, chociażby poprzez wyeliminowanie wcześniejszego braku przyczepności auta przy wysokich prędkościach. Ich wiedza i doświadczenie poskutkowały stworzeniem jednego z najbardziej legendarnych aut w świecie motoryzacji.

Premiera „Le Mans ’66” w Polsce zaplanowana jest na 22 listopada, a niedawno opublikowany został oficjalny trailer filmu, który możecie obejrzeć poniżej.

Najnowsze

Mazdą 6 do Hotelu SPA Dr Irena Eris w Krynicy-Zdrój

Jeśli myślisz o spędzeniu uroczych chwil, z dala od zgiełku miasta, codziennych problemów, zajadając same pyszności i podziwiając pobliską naturę, to jest takie miejsce w Polsce. Miejsce, gdzie wszyscy wokół są życzliwi, serdeczni i masz wrażenie, że "chcą Ci uchylić nieba". Kierunek jest jeden - Hotel SPA Dr Irena Eris w Krynicy-Zdrój.

– Jesteś przebodźcowana – usłyszałam od koleżanki.
– Prze-jaka? – przekomarzałam się.
– Za szybko żyjesz, masz za dużo na głowie, ciągle jesteś w podróży. Czas trochę odpocząć.
– Tak – rozmarzyłam się – rzucam wszystko i pędzę na drugi koniec Polski, żeby trochę ochłonąć. Masz rację! Tylko to tak trudno zrealizować…
– Coś Ty! – rzuca zniecierpliwiona koleżanka. – Pakujesz się do auta i po 5 godzinach jazdy z Warszawy jesteś w Hotelu SPA Dr Irena Eris w Krynicy-Zdrój!
– Hhmm, może uda mi się wygospodarować przynajmniej weekend. Przecież znam to miejsce, to moje ulubione SPA!

Niewiele myśląc zaczęłam planować, jak wdrożyć swoją wizję. Wizję odpoczynku, w otoczeniu natury. A już po kilku godzinach siedziałam w Maździe 6, by wieczorem zjeść wspólnie z rodziną przepyszną kolację. Ale od początku.

Luksus blisko natury
To nie tylko hasło. To fakty. Bo w Krynicy jest zarówno ekskluzywnie, jak i naturalnie – to się da pogodzić. Pokoje i apartamenty są zlokalizowane w taki sposób, aby mieć widok albo na Jaworzynę Krynicką, albo na las. Albo na obie strony – taki właśnie cudny widok na Beskid Sądecki roztaczał się z naszego tarasu. W pokoju czekało na moją córkę wygodne łóżeczko, dodatkowe poduszki i kocyk dziecięcy, dodatkowy ręcznik i mały szlafrok – to takie miłe, jak nie trzeba się martwić o detale!

Po rozlokowaniu bagaży i ochłonięciu po podróży, moja córka z zaskoczeniem oznajmiła, że przyszły do nas sarenki – rzeczywiście kilka metrów od okna wpatrywała się w nas z ciekawością pokaźna rodzina jeleniowatych. Wspaniały widok! Od pierwszych chwil poczuliśmy, że jesteśmy we właściwym miejscu.

Przyszła pora na odświeżenie się – cóż, w pokoju superior łazienka jest de facto pokojem kąpielowym z oknem. Duży prysznic i przestrzeń, oraz doświetlone światłem dziennym wnętrze sprzyja poczuciu luksusu – nawet w łazience!

Wygoda łóżek i foteli utrudniała wyjście z pokoju, ale dokonaliśmy niemożliwego – zmusiliśmy się do opuszczenia tak komfortowego pokoju, że trudno wyobrazić sobie lepiej zaprojektowane wnętrze. Ale motywacja była silna – głód. Wiedząc, że kulinaria we wszystkich Hotelach SPA Dr Ireny Eris są na najwyższym możliwym poziomie, postanowiliśmy skorzystać z dań, które przewidział na dzisiejszy wieczór szef kuchni. Nie zawiedliśmy się. Połączenie świeżych ziół, przepysznych warzyw al dente, z delikatnością serwowanych mięs i ryb to istny majstersztyk! Skorzystaliśmy też z porad obsługi w doborze win – całość komponowała się doskonale. Dania pałaszowaliśmy w przytulnej atmosferze, w blasu świec i akompaniamencie miłej dla ucha muzyki na żywo! Ale to tylko wstęp do rozkoszy, które czekały nas na deser! Rozpływające się fondanty czekoladowe, zaskakujące sorbety lodowe, czy przepyszne  ciasta były po prostu spektakularne!

W hotelowej Restauracji „Szósty Zmysł” przygotowane jest także specjalne menu dla dzieci oraz krzesełka dla maluchów.

Dla ducha i dla ciała
Nazajutrz, po równie smacznym śniadaniu z wyborem lokalnych produktów, postanowiliśmy spalić nieco kalorii. Mój partner wybrał się poćwiczyć w świetnie wyposażonej, hotelowej siłowni, a ja z córką wybrałyśmy się na spacer. Cisza i spokój, które panują w rejonie hotelu są jak ciepły okład – kojące. Podśpiewujące ptaki, piękne widoki, czyste, górskie powietrze i pobliskie szlaki (można się wybrać skrótem przez góry do centrum Krynicy-Zdrój) – to idealny moment na rozmowy z córką o przyrodzie i zacieśnianie naszych relacji. Czas tylko dla nas.

Po południu postanowiliśmy skorzystać z obiadu poza hotelem, ale w ramach usług hotelowych goście Hotelu SPA Dr Irena Eris mogą zjeść dania również w restauracji „Domek w dolinie” znajdującej się na przeciwko kolejki gondolowej na Jaworzynie Krynickiej. Świetna alternatywa zwłaszcza dla strudzonych wędrowczyń (lub w sezonie – dla narciarzy zjeżdżających z góry). Dania serwowane w restauracji są równie perfekcyjnie przygotowane jak w hotelu.

O wrażeniach ze SPA w Hotelu SPA Dr Irena Eris w Krynicy Zdrój przeczytasz tu.

Po dniu pełnym wrażeń popołudnie spędziliśmy w strefie wellness. W komplecie z jednym z najlepszych spa w Polsce jest to po prostu raj dla ciała. Można tam przeleżeć długie godziny zarówno na leżakach na zewnątrz przy jacuzzi, jak i w środku, ale też wymoczyć się w krystalicznie czystym basenie, wyposażonym w wiele miejsc do masażu (bicze wodne). Liczba przeróżnych saun zapewnia intymność dla wymagających, a w pokoju relaksu, przy dźwiękach relaksującej muzyki, może drzemać do woli lub zatopić w lekturze ulubionego magazynu. Wspaniały basen z widokiem na góry, jacuzzi czy sauna gwarantują osiągnięcie tak wyczekiwanego przez nas głębokiego wyciszenia.

Z dzieckiem do spa?
A jakże! Okazuje się, że w Hotelach SPA Dr Ireny Eris można liczyć na wsparcie także jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi. Nie dość, że na terenie obiektu jest świetnie wyposażona w zabawki, malowanki, gry planszowe, pomoce dydaktyczne i edukacyjne sala zabaw, plac zabaw, brodzik na basenie (oraz dmuchane piłki, skrzydełka do nauki pływania – można zamówić naukę pływania), a także sala multimedialna dla nastolatków, to można tu liczyć na opiekę dedykowanej osoby, która spędzi czas z Twoim dzieckiem (poza salą zabaw można zdecydować się na indywidualną opiekę na specjalne życzenie w pokoju). Dzięki temu rodzicie mogą chwilę odpocząć od codzienności i poświęcić uwagę sobie lub wzajemnym relacjom, co z pewnością wyjdzie na dobre całej rodzinie. Zresztą kiedy dorośli udają się na zabiegi, pociechami zajmują się wykwalifikowani animatorzy – czyż to nie jest ideał wypoczynku? Hotel leży też w takiej okolicy, że trudno sie zdecydować, jaką atrakcję wybrać. Są spływy kajakowe, park linowy, no i rowery – albo można wypożyczyć rowerek dla dzieci albo skorzystać z dużego roweru z fotelikiem. W zimie oczywiście dostęni są instruktorzy i wypożyczalnia sprzętu narciarskiego. W lecie można pograć w tenis stołowy, czy w badmintona.

Do Hotelu SPA Dr Irena Eris możesz przyjechać samochodem elektrycznym i go naładować – za darmo! Czytaj o tym tu.

Podsumowując: Hotel SPA Dr Irena Eris to istny raj na ziemi. To standard porównywalny z najlepszymi hotelami na świecie, w których – z racji wykonywanej pracy – bywam stosunkowo często. To miejsce, gdzie można wypocząć w otoczeniu otulającej hotel przyrody, wszechobecnego poczucia opieki świetnie wyszkolonej i przemiłej obsługi. To także raj dla podniebienia nawet najbardziej wybrednych niejadków. To wszystko sprawia, że ten hotel to naprawdę idealne miejsce do harmonijnego odpoczynku dla ciała i ducha. Absolutnie polecam!

Dane teleadresowe:
Hotel SPA Dr Irena Eris Krynica Zdrój
ul. Czarny Potok 30, 33-380 Krynica Zdrój
tel. +48 (18) 472 35 00
email: krynica@drirenaerisspa.com

Przeczytaj nasze relacje z pobytów w hotelach dr Ireny Eris:

Mercedesem E500 do Hotelu Spa Dr Irena Eris Krynica Zdroj

Infinii FX30d do hotelu dr Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskich

Jaguarem F-Type do siedlisk Hotelu dr Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskich

BMW 5GT do Hotelu dr Ireny Eris w Polanicy-Zdroju

Kobiecy wypad do spa BMW Z4 – do Hotelu dr Ireny Eris na Wzgórzach Dylewskich

Najnowsze

Edyta Klim

Mini kampery – wakacyjny dach nad głową (video)

Wyjazd urlop zwykle wiąże się z koniecznością wynajęcia miejsca noclegowego. Można jednak takie miejsce zabrać ze sobą w formie małego, praktycznego kampera, który może ciągnąć nawet motocykl!

Mini kampery są coraz bardziej popularne, ponieważ nie są tak duże i drogie jak klasyczne kampery, a oferują komfort znacznie wyższy, niż nocleg w zwykłym namiocie. Ich zaletą jest mały rozmiar, niska waga oraz łatwość rozłożenia. Z tak małej przyczepki/bagażnika można osiągnąć dużo większej przestrzeni, nie tylko do spania. Zobaczcie sami:

Są też przyczepki stworzone głównie dla motocyklistów. Może to być wersja mini, średnia lub deluxe.

Małego kampera motocyklowego, przy odrobinie umiejętności technicznych, można też zbudować samodzielnie:

Takie mini kampery oferują już całkiem wysoki komfort odpoczynku:

A to już pomysły ekstra innowacyjne:

Gdyby ktoś miał ochotę na off-road – to z domem na kółkach też można!

Najnowsze

Czy sieć 5G wpłynie na motoryzację?

Według szacunków firmy Gartner do 2020 roku na drogach poruszać się będzie około 250 mln połączonych z siecią pojazdów. Może nie będą to jeszcze całkowicie samosterujące pojazdy z filmów fantastycznych, ale będą one wyposażone w łącza bezprzewodowe obsługujące część procesów zautomatyzowanego prowadzenia pojazdów, inforozrywkę i aplikacje zwiększające bezpieczeństwo ruchu.

V2V czy V2X

Chociaż istnieją wątpliwości, czy pojazdy autonomiczne będą obecne w naszej przyszłości, to aktualnie jesteśmy świadkami ożywionej dyskusji na temat sposobu komunikacji pojazdów autonomicznych z otaczającą je infrastrukturą.

Niektórzy producenci samochodów, tacy jak Renault, Toyota i Hyundai, stawiają na model komunikacji „pojazd-pojazd” (V2V). Jest to technologia o niewielkim zasięgu, korzystająca z wyłącznego pasma do komunikacji pomiędzy samochodami. Jej zwolennicy twierdzą, że jest już dostępna, co może zapobiec opóźnieniu premiery pojazdów z sieciowymi funkcjami bezpieczeństwa.

Po drugiej stronie są firmy telekomunikacyjne i producenci samochodów, tacy jak Volkswagen i BMW. Ta grupa wspiera system telefonii mobilnej o dużym zasięgu, w którym samochody współużytkują pasmo z telefonami komórkowymi i innymi urządzeniami.

Firmy telekomunikacyjne są bardziej zainteresowane tym drugim systemem. Inwestycje w powstające dopiero sieci 5G wymagają olbrzymich nakładów inwestycyjnych i dlatego operatorzy muszą opracować strategię zapewniającą odpowiedni zwrot. Jednak zwolennikom wdrożenia sieci komórkowej o dalekim zasięgu nie chodzi jedynie o „zapełnienie sieci”. Aby zrozumieć tę koncepcję, należy zbadać praktyczne zagadnienia funkcjonowania połączonych pojazdów.

V2V umożliwia komunikację pomiędzy pojazdami, co zapewnia zmniejszenie odległości pomiędzy nimi na drodze i synchronizację działań w celu zapobiegania wypadkom. Jednak inni stawiają sobie o wiele ambitniejszy cel: możliwość komunikowania się pojazdów z pobliską infrastrukturą, a nawet pieszymi uczestnikami ruchu. To nowy wymiar automatyzacji, która zmniejszyłaby liczbę poszkodowanych i ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych. Pozwoliłaby również usprawnić płynność ruchu poprzez śledzenie sieci samochodowej i wyznaczanie najmniej zakorkowanych tras.

Taki model komunikacji określa się terminem „pojazd-otoczenie” (V2X). Funkcjonalność, która umożliwiłaby wdrożenie takiego rozwiązania, będzie zależeć od rozwoju mobilnych sieci 5G. Wymiana danych w modelu V2X będzie wolniejsza niż w V2V, ale za to bardziej uniwersalna przy tworzeniu systemu inteligentnych i bezpiecznych dróg.

Wyzwania dla telekomów

– Firmy telekomunikacyjne muszą podjąć szybkie i zdecydowane działania, jeżeli chcą skorzystać z szansy, którą są zautomatyzowane pojazdy. Jednak nowe sposoby zastosowania 5G będą widoczne dopiero po wdrożeniu infrastruktury. Stąd istotna rola specjalistów ds. obiektów IT i centrum danych: firmy telekomunikacyjne będą potrzebować pomocy w tworzeniu szkieletu sieci połączonych pojazdów – mówi Bartłomiej Raab, Country Manager Poland & Baltics w Vertiv Poland

Jeśli chodzi o pojazdy połączone systemem V2X, to zarówno wydajność sieci i infrastruktury IT może dosłownie decydować o życiu. Dlatego firmy telekomunikacyjne, które chcą odgrywać rolę w tym ekosystemie, muszą wspierać infrastrukturę krytyczną, która umożliwi funkcjonowanie usług V2X.

Jak wskazują eksperci z firmy Vertiv, menedżerowie obiektów, którzy chcą wspierać tę ewolucje biznesową, powinni wziąć pod uwagę dwa ważne czynniki. Pierwszy z nich to obniżenie opóźnienia transmisji danych dzięki sieci 5G. System V2X obiecuje zautomatyzowany proces reagowania na sytuacje zagrożenia, a przez to ograniczenie liczby wypadków, rannych i zabitych. Jednak, jeżeli koordynacja sieci zawiedzie w kluczowym momencie, wtedy systemy te zostaną pozbawione głównej funkcji, a życie ludzkie będzie narażone na niebezpieczeństwo. Małe opóźnienie jest kluczowym argumentem przemawiającym za wdrożeniem sieci 5G. W tym celu firmy telekomunikacyjne muszą przenieść przetwarzanie danych bliżej infrastruktury drogowej. Można to osiągnąć za pomocą centrum danych funkcjonującym na brzegu sieci (edge computing).

Drugi dotyczy bezpieczeństwa połączonych samochodów. Każdy pojazd tego typu staje się punktem, przez który do sieci mogą przenikać zagrożenia. Dlatego floty połączonych samochodów muszą zostać zabezpieczone przed hakerami i złośliwym oprogramowaniem. W Europie stowarzyszenie European 5G Infrastructure Public Private Partnership zaleciło, aby firmy telekomunikacyjne zainwestowały w standaryzowane technologie bezpieczeństwa, jak podział sieci, mikrosegmentacja i centra nadzoru zwiększające ochronę przed zagrożeniami.

Trzeci obszar dotyczy gromadzenia i analiza danych z połączonych samochodów. Zdaniem Marka Fieldsa, Dyrektora Generalnego Forda, dzięki tym informacjom producenci będą mogli „zwiększyć zadowolenie klienta i stworzyć nowe usługi”. Natomiast lokalna administracja będzie mogła usprawniać ruch drogowy i podnosić bezpieczeństwo. Centra danych powinny więc zapewnić infrastrukturę, która zaspokoi zwiększone zapotrzebowanie na przetwarzanie i przechowywanie danych generowanych przez połączone samochody. Aby umożliwić prawidłową analizę danych, dokonywaną w większości w czasie rzeczywistym, każdy element centrum danych musi pracować optymalnie i zapewniać odpowiednią wydajność. Połączone pojazdy i sieć 5G stwarzają ogromne możliwości rynkowe dla operatorów telekomunikacyjnych, którzy poszukują nowych źródeł przychodów.

Najnowsze

W długi weekend nie unikniesz drogówki – zobacz gdzie stoją

W tym roku początek długiego weekendu wypada wyjątkowo w pierwszy dzień wakacji. Musimy się więc liczyć, że na drogach zrobi się tłoczno - i mowa tu nie tylko o spragnionych wypoczynku urlopowiczach, ale także wzmożonych patrolach drogówki. Gdzie mamy największe szanse na spotkanie ze stróżami prawa?

Nikt z ns nie chiałby spotkać się z drogówką. Bo po co? Tłumaczenia, mandaty, opóźnienie w podróży. Ale Policja wie co robi. Wyłapanie piratów drogowych i kierujących pod wpływem alkoholu wpływa też i na nasze bezpieczeństwo na drodze. Ujmijmy więc gazu jadąc ma wakacje nie tylko dlatego, aby bezpiecznie dojechać do celu, ale także dlatego, aby zaoszczędzić fundusze na dobrą zabawę.

Zestawienie miejsc, w których najczęściej można natknąć się na patrol drogówki, a także ranking najczęściej kontrolowanych odcinków dróg krajowych w poszczególnych województwach powstały na podstawie ostrzeżeń zgłaszanych przez użytkowników nawigacji NaviExpert oraz z aplikacji antyradarowej Rysiek.

– Analizowany przez nas 31-dniowy okres rozpoczął się w piątek przed majówką i trwał do 26 maja. Zestawienie uwzględnia więc inną, równie popularną okazję do dłuższych wyjazdów jaką jest majówka. To o tyle istotne, że wiele ze wskazanych na mapie miejsc to kontrole na popularnych „weekendowych” trasach w kierunku gór, wybrzeża czy Mazur. Tym razem może być ich jeszcze więcej – w tym roku wakacje zaczynają się tuż przed długim weekendem- tłumaczy Katarzyna Przybylska z Telematics Technologies.

Tam spotkasz drogówkę na bank!
Czego dowiemy się z zestawienia? A między innymi tego, która z dróg krajowych jest niekwestionowanym zwycięzcą, jeśli chodzi o liczbę często prowadzonych na niej kontroli drogowych! Jak się okazuje, tytuł ten należy do drogi krajowej nr 7 (E77) – zarówno jeśli będziemy nią chcieli jechać z Warszawy nad morze jak i w kierunku Zakopanego. Ta droga króluje w zestawieniach najczęściej kontrolowanych odcinków dróg krajowych aż w 3 województwach: mazowieckim, świętokrzyskim i małopolskim. Na miano „drogowego ewenementu” zasługuje także inna droga, którą wielu z nas podąża w drodze na bałtyckie plaże. Chodzi o drogę krajową nr 6 (E28). Na stosunkowo krótkim, bo 85-kilometrowym jej odcinku między Gdynią a Nową Dąbrową (trasa na Słupsk) system NaviExpert odnotował najwięcej zgłoszeń kontroli drogowych w całym województwie pomorskim! Innymi, stosunkowo mocno „lubianymi” przez patrole policji drogami są droga krajowa nr 1 (zarówno na jej odcinkach w województwie śląskim, jak i województwie łódzkim),  DK 10 (w województwach kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim), DK 3  ( w województwach dolnośląskim i zachodniopomorskim) oraz DK 11 (w województwach wielkopolskim oraz opolskim).

Miejsca najczęstszych kontroli drogowych w okresie 26.04-26.05.2019

Najczęściej kontrolowane odcinki dróg krajowych w województwach: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim oraz lubuskim

Najczęściej kontrolowane odcinki dróg krajowych w województwach: łódzkim, małopolskim, mazowieckim, opolskim

Najczęściej kontrolowane odcinki dróg krajowych w województwach: podkarpackim, podlaskim, pomorskim, śląskim

Najczęściej kontrolowane odcinki dróg krajowych w województwach: świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim

Bezpieczeństwo przede wszystkim
Oczywiście, planując podróż nie warto jeździć na pamięć – prezentowane materiały mają bowiem charakter poglądowy, a sytuacja na drogach cały czas się zmienia.

Wybierając się w podróż pamiętajmy, że na szali kładziemy bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich, a rolą nawigacji wyposażonej w ostrzeżenia o zdarzeniach drogowych nie jest zachęcanie kierowców do omijania przepisów, ale prewencja. Po pierwsze: kontrole często (choć niestety nie jest to reguła) odbywają się w miejscach, w których rzeczywiście ze względów bezpieczeństwa warto zdjąć nogę z gazu. Po drugie: informacja o kontroli podana zawczasu eliminuje gwałtowne hamowania na widok policji. Jak dodaje Przybylska: – Zależy nam na bezpieczeństwie, dlatego nasza aplikacja na bieżąco przypomina kierowcom o dopuszczalnej prędkość na danym odcinku drogi. Dodatkowo, o tym by zwolnić może nam przypominać na przykład… głos bliskiej osoby. Jeśli nagramy komunikat zachęcający do bezpiecznej jazdy, to będzie się on odtwarzał gdy będziemy jechać za szybko.

Przygotowane zestawienia nie uwzględniają kontroli na autostradach i drogach ekspresowych. Dlaczego? Mimo że również tam występują, to jednak ich lokalizacje są przewidywalne i prowadzone zazwyczaj przez patrole drogówki w okolicach bramek oraz przez Inspekcję Transportu Drogowego przy wagach dla aut ciężarowych.

Najnowsze