Paula Lazarek

Ferrari wzywa właścicieli modelu 812 Superfast do serwisów. Co się stało?

Producent szybkich, sportowych samochodów wycofuje aż 1063 egzemplarzy swojego 812 Superfast wyprodukowanego w latach 2016-2020 przez jeden bardzo poważny problem, który grozi niebezpieczeństwem.

Inżynierowie Ferrari zauważyli, że samochody z roczników 2016-2020 mogą mieć niedokładnie zamontowaną tylną szybę. Prawdopodobnie chodzi o to, że doszło do nieprawidłowego sklejenia szyby i w konsekwencji mogłoby to zmniejszyć przyczepność. Akcja ta dotyczy 4850 pojazdów na całym świecie.

Pierwsze zgłoszenia tego problemu były już 11 maja 2020 roku, a następne dwa kilka dni później. Inżynierowie produkcji szybko rozpoczęli badanie tej kwestii, ostatecznie po analize doszli do wniosku, że główna przyczyna leży w nieoczyszczonym obszarze łączenia szkła na karoserii.

Ferrari wzywa właścicieli modelu 812 Superfast do serwisów. Co się stało?

Ferrari zdecydowało zatem, że w ramach darmowego serwisu wymieni całą tylną szybę.

Przypomnijmy, że 812 Superfast pod maską ma mocny, 6,5-litrowy silnik V12 o mocy 789 KM przy 8500 obr/min i 718 Nm momentu obrotowego przy 7000 obr/min. Ten samochód robi wrażenie, szczególnie, że do „setki” dociera w zaledwie 2,9 sekundy!

Ferrari wzywa właścicieli modelu 812 Superfast do serwisów. Co się stało?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

„The Grand Tour: A Massive Hunt” nie powstałoby, gdyby nie jeden samochód… zgadniecie jaki?

„The Grand Tour”, którego gospodarzami są Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May, to jeden z najpopularniejszych programów motoryzacyjnych na świecie.

Najnowszy odcinek zatytułowany „The Grand Tour: A Massive Hunt”, to długo oczekiwany dodatek do czwartego sezonu, który można oglądać wyłącznie na Amazon Prime Video. Podróżując po niezwykle wymagających drogach na Madagaskarze, zespół produkcyjny „The Grand Tour” wybrał samochód Polaris RZR, aby pomagał im za kulisami w pokonywaniu przeszkód, jakie napotykają po drodze.

„The Grand Tour: A Massive Hunt” pokazuje jak Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May udają się w podróż w poszukiwaniu prawdziwego pirackiego skarbu. Trójka przyjaciół jedzie na Madagaskar i udaje się na Route Nationale 5, 240-kilometrowy odcinek drogi biegnącej wzdłuż Oceanu Indyjskiego, który jest prawdopodobnie jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg na świecie.

Przeczytaj też: Jeremy Clarkson wybrał najgorsze samochody!

Aby pokonywać wymagającą i niepokojącą trasę, zespół Grand Tour potrzebował pojazdu, któremu mógłby zaufać na wypadek, gdyby znalazł się w niebezpiecznej sytuacji. Musiał także z łatwością pokonywać przeszkody, aby ekipa mogła bezpiecznie transportować delikatny sprzęt fotograficzny z punktu A do punktu B. Pojazdem, który spełnił wszystkie te wymagania okazał się Polaris RZR XP 4 1000.

Phil Churchward, dyrektor serii The Grand Tour, powiedział:

Route Nationale 5 jest najtrudniejszą drogą, po której kiedykolwiek jeździłem. Co więcej, poza tym, że jest niewiarygodnie wyboista, jest również momentami bardzo wąska. Nie jest to najłatwiejsze miejsce do sfilmowania programu telewizyjnego. Szybko zdaliśmy sobie z ekipą sprawę, że zwykły 4X4 nie zadziała. Wybraliśmy więc Polaris RZR, by nas wspierał w trudnych chwilach. Nie tylko jeździł po nierównościach, wspinał się po każdym nachyleniu i brodził przez stale zalane obszary, ale był też w stanie przewieźć niezwykle delikatny, warty 20 000 funtów sprzęt fotograficzny.

The Grand Tour: A Massive Hunt

Przeczytaj też: Polaris przejmuje fabrykę motocykli elektrycznych Brammo

Wyposażony w dach z tworzywa sztucznego, przednią szybę, listwy oświetleniowe LED i zabezpieczone skrzynie ładunkowe, RZR to wyjątkowy pojazd, na którym zespół mógł polegać. Dystrybutor Polaris na Madagaskarze, firma CT Motors, przygotował pojazd ze wszystkimi dodatkowymi częściami i modyfikacjami, aby był gotowy do podjęcia trudnej trasy.

Odcinek specjalny „The Grand Tour: A Massive Hunt” jest już dostępny do obejrzenia w Amazon Prime Video.

Najnowsze

Paula Lazarek

Ssangyong stoi u progu bankructwa?

Marka należąca do indyjskiej grupy Mahindra nie była w tym roku w stanie spłacić kredytu bankowego w terminie i stara się o jego restrukturyzację.

Jak oficjalnie ogłosił producent, południowokoreańska firma SsangYong Motor Company (SYMC) złożyła wniosek o proces wsparcia restrukturyzacji autonomicznej, który zgodnie z koreańskim prawem pozwala marce Ssangyong na kontynuowanie produkcji i sprzedaży swoich pojazdów bez ograniczeń. Firma ma teraz maksymalnie trzy miesiące na rozwiązanie problemów z płynnością, w przeciwnym razie grozi im upadłość.

Indian Mahindra Group posiada obecnie 75% udziałów w Ssangyong. Ale Hindusi chcieli sprzedać swoje udziały latem i na próżno szukali nowego inwestora.

Jedną z przyczyn luki finansowej były trudności spowodowane pandemią Covid-19. Spowodowało to, że Ssangyong nie był w stanie spłacić pożyczki w JPMorgan Chase Bank, której termin spłaty przypadał na połowę grudnia. Powinna to być suma 60 miliardów wonów (równowartość dobrych 44 milionów euro). Na czas trwania procedury ASR ciężar spłaty kredytu głównego i odsetek ulega zniesieniu.

Ssangyong przeszedł kilka zmian właścicielskich od późnych lat 90-tych. Czwarty co do wielkości koreański producent samochodów należy do Daewoo od 1997 roku i został przejęty przez chińską grupę SAIC w 2004 roku. Od 2011 roku Mahindra pełniła rolę największego udziałowca. Dwa lata wcześniej Ssangyong złożył już wniosek o upadłość, co oznaczało, że Hindusi musieli zapłacić za markę jedynie symboliczną kwotę 2100 rupii (obecnie około 23 euro).

 

Najnowsze

Lexus LFA Nürburgring Package – rekordzista w karbonie i ze skrzydłem

Ściśle limitowany, z rozbudowanym pakietem aerodynamicznym i bardzo szybki w zakrętach – tak można w skrócie opisać Lexusa LFA Nürburgring Package.

Nie jest tajemnicą, że tworząc model LFA, inżynierowie Lexusa spędzili wiele czasu na torze Nürburgring. Od 2004 roku przez kilka lat zaglądali tam każdej wiosny i lata, by doprowadzić auto do perfekcji, korzystając z wyjątkowych warunków, jakie zapewnia słynna Północna Pętla (Nordschleife) niemieckiego obiektu. Na ponad 20-kilometrową nitkę przecinającą gęste lasy składają się 73 zakręty i liczne wzniesienia. Do tego trzeba dodać zmienną nawierzchnię oraz górski mikroklimat, który sprawia, że pogoda może mocno zaskoczyć kierowcę.

Tak otrzymujemy tor, który okazuje się idealnym poligonem doświadczalnym. Twórcy Lexusa LFA prowadzili na Nürburgringu tak intensywne próby, że główny kierowca testowy modelu Hiromu Naruse prędko stał się rekordzistą wśród wszystkich Japończyków pod względem liczby okrążeń tego słynnego obiektu. Naruse – prawdziwy as wśród kierowców testowych Toyoty i Lexusa – był bardzo mocno zaangażowany w projekt samochodu i jest nazywany jednym z ojców słynnego superauta. Podobno to właśnie on wyszedł z propozycją stworzenia wersji Nürburgring Package.

Lexus LFA Nürburgring Package - rekordzista w karbonie i ze skrzydłem

Limitowana odmiana nawiązywała do wyścigowych egzemplarzy LFA, które Lexus wystawiał w 24-godzinnym wyścigu właśnie na Nürburgringu. Za kierownicą jednego z nich startował nawet sam obecny szef koncernu Toyota Akio Toyoda. Specjalną wersję drogowego auta pokazano mediom na początku 2010 roku, na 9 miesięcy przed startem produkcji modelu LFA i krótko przed tym, zanim wyścigowe wcielenie słynnego japońskiego auta zdobyło trzecie zwycięstwo w swojej klasie w 24 Hours of Nürburgring.

Lexus LFA Nürburgring Package - rekordzista w karbonie i ze skrzydłem

LFA Nürburgring Package znacznie wyróżniał się na tle podstawowej wersji modelu. Auto otrzymało większy przedni spojler, który lepiej rozdzielał powietrze płynące pod i nad samochodem, a przez to zwiększał docisk aerodynamiczny. Jego unoszące się ku górze zakończenia po bokach zderzaka również sprzyjały przyczepności i dodatkowo usprawniały przepływ powietrza wzdłuż samochodu.

Efekt potęgowały umieszczone nad nimi niewielkie lotki. Z tyłu auta znalazło się potężne skrzydło w stylu samochodów wyścigowych klasy GT, które zastąpiło automatycznie wysuwany spojler i zapewniało odpowiednią przyczepność kół tylnej osi. Wszystkie dodatki aerodynamiczne, tak samo zresztą jak znaczna część nadwozia japońskiego supersamochodu, były wykonane z lekkiego włókna węglowego.

Lexus LFA Nürburgring Package - rekordzista w karbonie i ze skrzydłem

Wyjątkowy LFA otrzymał również zmodyfikowane zawieszenie. To miało bardziej sportową charakterystykę pracy i obniżało prześwit auta o 10 mm, dodatkowo poprawiając docisk do nawierzchni i zmniejszając opór powietrza. O odpowiednią przyczepność dbały sportowe opony Bridgestone Potenza RE070, naciągnięte na lekkie obręcze z magnezu.

Wprowadzenie nowych elementów aerodynamicznych poprawiło przyczepność auta, ale zwiększyło opory powietrza. Dlatego inżynierowie Lexusa zmodyfikowali też układ napędowy auta, by ekstremalna wersja dysponowała takimi samymi osiągami, jak standardowa odmiana. Moc wolnossącej V-dziesiątki o pojemności 4,8 l wzrosła o 11 KM do 571 KM, a czas zmiany przełożeń automatu spadł do zaledwie 0,15 s.

Lexus LFA Nürburgring Package - rekordzista w karbonie i ze skrzydłem

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Bugatti Chiron Tourbillon – kultowy silnik Bugatti w formie zegarka

Stylistyka, energia i kunszt Bugatti w zegarku stworzonym na cześć kultowego Chirona.

Pomyśl o wszystkich rzeczach, które towarzyszą wrażeniu Bugatti: precyzji, pięknie, osiągach… wszystko to łączy bijące serce silnika, który napędza najbardziej zaawansowane hipersportowe samochody na świecie.

Wprowadzony w kwietniu 2020 roku Jacob & Co. x Bugatti Chiron Tourbillon to zegarek, który łączy w sobie najważniejsze uczucia, będące synonimem marki Bugatti. Kultowy 16-cylindrowy silnik Bugatti po raz pierwszy ożywa w formie zegarka.

Kunszt, poświęcenie i umiejętności, jakie przedstawia model Chiron, zostały zaprezentowane w czterech nowych edycjach zegarka, będących szczytem przemysłu motoryzacyjnego i szczytem zegarmistrzostwa.

Przeczytaj też: Bugatti na rękę

Misternie zaprojektowane i wykonane z niezwykłą dbałością o szczegóły, cztery nowe edycje zegarków Chiron Tourbillon pod każdym względem uosabiają samochody Bugatti. Zainspirowany płynnymi liniami Chiron, zegarek jest ukształtowany tak, aby pasował do swojego samochodowego odpowiednika.

Jako interpretacja ikony Bugatti, zegarek naturalnie pozostaje wierny projektowemu DNA firmy, a także oddaje jej emocjonalność.

Bugatti Chiron Tourbillon

Przeczytaj też: Bugatti Speedline, czyli niezwykła historia rekordów prędkości Bugatti

Najnowsze