Ferrari Testarossa w kratce od Burberry

Ten model to jedna z ikon motoryzacji lat 80, a Burberry to rozpoznawalna na całym świecie marka modowa. Ktoś wpadł na pomysł, żeby połączyć te dwa światy. Zobaczcie efekt.

W ostatnim czasie edycje Ferrari Testarossa 512 TD i 512 M wracają do łask za sprawą kolekcjonerów i miłośników marki, a ich ceny konsekwentnie rosną. Dlatego firma Garage Italia Customs postanowiła przygotować własną interpretację tego modelu.

Ten konkretny egzemplarz to wersja 512 TR przerobiona wcześniej przez firmę Scuderia Baldini & Co. To tłumaczy brak twardego dachu, bowiem Ferrari oficjalnie wypuściło na rynek tylko jeden egzemplarz Testarossy w wersji kabriolet. To jednak nie wszystkie zmiany, bowiem samochód został oklejony specjalną folią, której tekstura od razu skojarzy się wszystkim fanom mody na świecie.

Specjalne Ferrari przykuwa uwagę dzięki charakterystycznej „kratce” Burberry, którą oklejono całe nadwozie z uwzględnieniem wszystkich zakamarków, a szczególnie bocznych wlotów powietrza. Całość wygląda naprawdę imponująco.

Niewiele wiadomo o pozostałych zmianach. Pod tylną klapą pracuje silnik V12 o pojemności 4,9 litra. Motor dostarcza na tylną oś 428 KM i 491 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nie są to dzisiaj imponujące wartości, ale maszyna potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 4,8 sekundy. Prędkość maksymalna to 319 km/h.

Nie ujawniono ceny samochodu.

 

Najnowsze

Test Porsche Macan S Diesel – ostry SUV

Nie dajcie się zwieść pozorom! Porsche Macan może wygląda jak SUV, ale w rzeczywistości bliżej mu do rasowego auta sportowego, tyle że w przebraniu modnej terenówki.

Jak wiecie Porsche słynie z samochodów sportowych na czele z kultową 911-tką, ale nie jest tajemnicą, że firma najwięcej zarabia na SUV-ach. Obecnie najpopularniejszym modelem jest Cayenne, które nie tylko w Polsce sprzedaje się lepiej niż wszystkie pozostałe modele w portfolio niemieckiej marki razem wzięte! Po jazdach nowym Porsche Macan już wiemy, że ten model może tylko zwiększyć bilans sprzedaży „in plus”.

SUV czy „hot hatch”?
Porsche Macan nie jest jedynym autem w segmencie sportowo przyprawionych SUV-ów, o których mówi się, że mają sportowy charakter i parametry. Najważniejsze, że w jego przypadku te słowa nie są absolutnie na wyrost. Pod względem dynamiki jazdy auto nie ma sobie równych w swojej kategorii wagowej i rozmiarowej. Testowany przez nas Macan za każdym razem chętnie i bezproblemowo udowadniał, że wręcz uwielbia zakręty, w których czuje się niesamowicie zwinnie, a prowadzi się przewidywalnie. To tym bardziej imponujące, że mówimy przecież o sporych rozmiarów aucie, z nie najkorzystniej umieszczonym środkiem ciężkości i masą własną dochodzącą do dwóch ton.

Kolejnym faktem zdającym zaprzeczać prawom fizyki, jest genialnie wyważony układ kierowniczy Macana. Elektrohydrauliczny mechanizm bez zbędnej zwłoki reaguje na najmniejszy ruch nadgarstka kierowcy przekazywany za pośrednictwem zgrabnej, niewielkiej kierownicy.

Macan to sportowe auto w przebraniu SUV-a – choć wszystko zależy od systemów, w jakie wyposażone jest auto, które mają diametralny wpływ na wrażenia z jazdy. Opcjonalnie zamówić możemy Porsche Active Suspension – pneumatyczne zawieszenie z systemem samopoziomowania i funkcją regulacji wysokości prześwitu, jeszcze bardziej bezpośrednie wspomaganie układu kierowniczego czy pakiet Sport Chrono.

Luksusowo jak w Porsche
Obsługa podstawowych elementów wyposażenia czy info-rozrywki nie powinna nastręczać problemu, choć „rozrzucenie” całej masy przycisków wzdłuż konsoli środkowej może w pierwszej chwili nie napawać optymizmem. Jakość wykonania, wykończenia i dobór materiałów tradycyjnie dla marki Porsche nie budzi żadnych zastrzeżeń. Na tylnej kanapie mogłoby być nieco więcej miejsca na wysokości ramion i głowy i w aucie tego rodzaju i przeznaczenia przydałby się większy bagażnik, ale nie zapominajmy – to nie jest minivan.

Bez względu na wersję silnikową Macana dostajemy solidną  i miłą dla oka (co cieszy tym bardziej nabywcę samochodu użytkowego) bazę, w większości zbudowaną z rozmaitych stopów aluminium wzmocnionych stopami stali, upchnięte pomiędzy najnowsze zdobycze techniki, doskonałe zawieszenie, mocny napęd, cudowną skrzynię biegów PDK, napęd na cztery koła i niezłe, choć w standardzie na pewno dalekie od kompletnego, wyposażenie. Naturalnie – za dodatkową opłatą – możemy tak skonfigurować auto, by z wyjątkowego uczynić je niepowtarzalnym na zewnątrz i w środku. Służą temu obszerne listy fabrycznego wyposażenia dodatkowego, oferta akcesoriów Tequipment, czy program Porsche Exclusive, umożliwiający w elegancki i kreatywny sposób zamianę naszych środków płatniczych w coś bardziej namacalnego.

                

Czyli jaki?
Bez względu na wersję silnikową Porsche Macan zachwyca jakością wykonania a jego walory jezdne są bezsprzecznie najlepsze w segmencie. W mocniejszych odmianach silnikowych, takich jak opisywany S Diesel, nie wspominając o wersji GTS czy Turbo, Macan daje ogromną frajdę z jazdy i w każdym calu daje kierowcy odczuć, że ma do czynienia z produktem stworzonym i sygnowanym przez Porsche.      

Ceny:
Porsche Macan od 226 400 złotych
Porsche Macan S Diesel 279 423 od  złotych
Testowany: 429 375 złotych

Konkurenci: Audi SQ5, Jaguar F-Pace

Na TAK
– rewelacyjne parametry przy rozsądnym zużyciu paliwa,
– skuteczne hamulce,
– fenomenalne właściwości jezdne,
– wysoka jakość wykończenia,
– atrakcyjny wygląd
– prestiż wpisany w logo niemieckiej marki.

Na NIE
– przeciętna ilość miejsca z tyłu,
– wysoka cena zakupu,
– astronomiczne ceny dodatków.

Dane techniczne Porsche Macan S Diesel

Silnik:

Diesel, V6, 24v, z przodu

Pojemność skokowa:

2967 cm3

Moc:

258 KM przy 4000-4250 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

580 Nm przy 1750-2500 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna, PDK 7 biegów

Prędkość maksymalna:

230 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

6,3 s

Długość/szerokość/wysokość:

4681/1923/1624 mm

Najnowsze

Parkowała klasykiem, uderzyła w Ferrari

Kobieta kierująca klasycznym Mercedesem 380 SL Roadster może mówić o wyjątkowym pechu. Nie dość, że uszkodziła swój całkiem niezły samochód, to jeszcze uderzyła w bardzo drogie auto.

Sytuacja miała miejsce kilka dni temu w Great Falls (stan Virginia). Kobieta siedząca za kółkiem Mercedesa 380 SL postanowiła dojść intensywnie wycofać, przez co uderzyła w prawidłowo zaparkowane Ferrari 458. Na dodatek cała sytuacja została nagrana na telefonie komórkowym przez jednego z gapiów. W tle słychać nerwowy komentarz właściciela Ferrari. 

Całość wyglądała dość poważnie, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Klasyczny kabriolet ma uszkodzony zderzak i kilka zadrapań, ale dużo więcej zniszczeń pojawiło się na karoserii Ferrari. Wgnieciona maska, stłuczona lampa i uszkodzony błotnik w 458 będą sporo kosztować. 

https://www.youtube.com/watch?v=z1hViyCGLws

Najnowsze

Top 10 pickupów, które możesz kupić w Polsce

Samochody z nadwoziem typu pickup są niezwykle popularne w USA, ale i w Polsce mają swoich wielbicieli. Dla jednych są typowym wozem roboczym i cenione są za ich funkcjonalny charakter, dla innych posiadanie takiego auta to sprawa wizerunkowa. Jakie samochody tego typu są dostępne w Polsce?

Fiat Fullback – włoski pick-up z japońskim urokiem
Władze Fiata zauważyły duży potencjał na rynku pick-upów. Dlatego zdecydowały się na wprowadzenie tego typu auta do sprzedaży. Fullback jest bratem bliźniakiem Mitsubishi L200. Różnice? Najbardziej zasadnicza dotyczy stylistyki, a właściwie pasa przedniego. Powinowactwo z Japończykiem to i wada, i zaleta. Wada, bo szkoda że Włosi nie pokusili się o stworzenie własnej konstrukcji. Zaleta, bo kupujący za 102 500 złotych netto otrzymuje samochód ze sprawdzoną technologią. Fullback może być skonfigurowany na kilka sposobów. W ofercie funkcjonują modele z pojedynczą lub podwójną kabiną. Do napędu Fiata służy 2,4-litrowy silnik diesla. Moc może mieć wartość 150 lub 180 koni mechanicznych. Wszystkie modele posiadają napęd na cztery koła.

Toyota Hilux – legenda powraca w dobrym stylu
Toyota Hilux jest produkowana już od 48 lat. To jeden z niewielu modeli, który był w stanie oprzeć się pomysłowości angielskiej ekipy Top Gear. Dziennikarze próbowali ją zatopić, zrzucili ją z dźwigu, ale pancerna konstrukcja Toyoty przetrwała. Najnowszy model został zbudowany od podstaw – zdaniem Japończyków to po prostu należało się legendzie. Karoseria pick-upa spełnia standardy stylistyczne, które charakteryzują najnowsze Toyoty. Współczesność zajrzała też do kabiny – wnętrze zostało zaprojektowane w stylu, który spotykamy w samochodach osobowych, a na konsoli centralnej Japończyka montowany jest 7-calowy ekran multimedialny. Ładowność Hiluxa wynosi ponad 1000 kilogramów, a napęd 4×4 nadal okazuje się naprawdę zdolny. Pick-up nie boi się dużych przełomów na drodze off-roadowej i śliskich odcinków błotnych. W ofercie funkcjonują 4 silniki – z czego trzy to diesle. 2,5-litrowy motor dysponuje stadem 102 koni, 2,4-litrowy 150 koni, a 2,8-litrowy 177 koni. Benzyniak ma pojemność 2,7 litra i generuje 166 koni mechanicznych. Samochód został wyposażony w szereg systemów dzięki, którym auto dorównuje w terenie modelowi Land Cruiser. Warto przy tym wspomnieć o blokadzie tylnego dyferencjału, wspomaganiu zjazdu z wzniesienia, które działa podczas jazdy do przodu i do tyłu oraz funkcji ruszania pod górę. Ceny nowego Hiluxa startują od 109 347 złotych brutto.

SsangYong Actyon Sports – koreańska oryginalność
Na rynku polskim w segmencie pick-upów zdarzają się też i egzotyczni gracze. Idealnym przykładem jest SsangYong Actyon Sports. W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że Koreańczycy dosyć specyficznie obmyślili sobie koncepcję stylistyczną. Odrzucili prostotę i praktyczność na rzecz kształtu inspirowanego samochodami z nadwoziem coupe. SsangYong Actyon Sports jest produkowany od roku 2006. Trzy lata temu model przeszedł lifting. Koreańczyk jest wyposażony w 2-litrowy silnik diesla o mocy 155 koni mechanicznych. Cennik zaczyna się od niespełna 90 tysięcy złotych.

Mitsubishi L200 – ostry wygląd, ta sama praktyczność
Japoński pick-up przeszedł niedawno modernizację. Pod maską Mitsubishi ląduje 2,4-litrowy silnik diesla. Motor oferuje 180 koni mechanicznych. Moc jest przekazywana na cztery koła za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni biegów. Nad trakcją czuwa system Super Select 4WD II wyposażony w reduktor. Pewne rzeczy w Mitsubishi L200 pozostały jednak bez zmian. Wnętrze nadal jest plastikowe, ale też nadal świetnie sprawdza się podczas ciężkiej pracy. Ile trzeba zapłacić za japońskiego pick-upa? Minimum 109 990 złotych.

Volkswagen Amarok – Niemcy też dostrzegli pick-upy
Volkswagen nigdy wcześniej nie miał w swojej ofercie samochodu typu pick-up. Niemiecka marka musiała jednak zauważyć potencjał w tym segmencie, skoro 7 lat temu zdecydowała się na wdrożenie do sprzedaży modelu Amarok. Historia auta zaczęła się w roku 2005 od przedstawienia koncepcji pojazdu. 24 miesiące później zaprezentowany został koncept. Amarok znaczy mniej więcej tyle co wilk arktyczny. Volkswagen wyposaża go w dwa silniki. Benzyniak ma pojemność dwóch litrów, turbosprężarkę i 160 koni mechanicznych. Diesel również ma pojemność dwóch litrów, ale występował w sumie w czterech wersjach mocy. Kierowca mógł wybrać model oferujący 122, 140, 163 lub 180 koni. Ceny Amaroka w polskich salonach zaczynają się od niespełna 107 tysięcy złotych.

Nissan NP300 Navara – kolejna nowość w segmencie
Pod koniec 2015 roku do salonów trafił nowy Nissan Navara. W aucie szczególnie uderzająca zmiana dotyczy stylistyki. Pick-up otrzymał ostrzej zarysowane linie i sporą ilość nowoczesnych akcentów. Zadanie postawione przed zmianami w projekcie było proste. Navara przestała być spartańskim wołem roboczym. Teraz stała się autem nieco bliższym SUV-om. W kabinie Nissana mieści się pięć osób. Na rynku występuje wersja z jedną i dwiema parami drzwi. Podstawą karoserii jest oczywiście rama, a do tego napęd trafia na cztery koła. To połączenie sprawia, że możliwości terenowe Navary są dobre. W cenniku króluje silnik wysokoprężny. Motor dCi ma pojemność 2,3 litra. Może generować 160 lub 190 koni mechanicznych mocy. Ceny japońskiego pick-upa zaczynają się od 115 220 złotych.

Ford Ranger – strażnik… w Polsce (zdjęcie otwierajce na samej górze)
Ford chciał zaszczepić w europejskiej ofercie chociaż odrobinę opowieści o amerykańskim pick-upie. W tym celu sparował się z Mazdą i stworzył Rangera. Auto sprzedaje się dosyć dobrze, przez co Amerykanie w roku 2015 zdecydowali się na lifting modelu. Modernizacja skupiła się na stylizacji i objęła pas przedni oraz deskę rozdzielczą. Skutek? Ranger nadal ma dosyć prosty kształt, ale nie brakuje mu nowoczesnych akcentów. Ładowność paki w Fordzie to 1250 kilogramów. W ofercie funkcjonują dwa silniki diesla. Pierwszy ma pojemność 2,2 litra i występuje w dwóch wersjach mocy – 130 i 160 koni mechanicznych.  Drugi został wyposażony w pięć cylindrów, dzięki czemu ma pojemność 3,2 litra i 200 koni. Ceny Rangera w Polsce zaczynają się od 80 tysięcy złotych netto.

Isuzu D-Max – w zgodzie ze starą szkołą
Nowe Isuzu być może wygląda nowocześnie i być może we wnętrzu auta pojawił się przyjemnie wyglądający kokpit, mimo wszystko pod nadwoziem ukrywa się stara i sprawdzona technologia. Pod maską Isuzu pracuje silnik wysokoprężny. Diesel ma pojemność 2,5-litra i za sprawą doładowania rozwija 163 konie mechaniczne. Za tak skonfigurowane auto trzeba zapłacić 84 950 złotych netto. Na koniec ciekawostka. Jeden egzemplarz białego Isuzu D-Maxa został wyposażony w przeszkloną platformę. Dzięki temu mógł się stać oficjalnym papamobile podczas wizyty papieża Franciszka w Polsce w trakcie Światowych Dni Młodzieży.

Great Wall Steed – Chiny atakują!
Chińska motoryzacja rzeczywiście powoli zaczyna wchodzić na rynek europejski. Przykład można znaleźć także w segmencie pick-upów i także na gruncie polskim. Model Great Wall Steed od jakiegoś czasu jest sprzedawany w kraju nad Wisłą. Auto ma niezwykle proste nadwozie, które właściwie składa się tylko z geometrycznych kształtów. Do tego w sprzedaży funkcjonują dwa silniki. Benzyniak został pożyczony od Mitsubishi. Mowa o 2,4-litrowej jednostce o mocy 122 koni mechanicznych. 2-litrowy diesel oferuje 139 koni mechanicznych. Chiński pick-up przekazuje napęd na cztery koła. Standardem jest również reduktor. Cena bazowa Great Wall Steed to 24 tysiące euro.

Tata Xenon
Tata Xenon prezentuje się trochę niespójnie. O ile linia kabiny całkiem miło dla oka wspina się ku górze, o tyle paka wygląda na doklejoną na siłę. Prawda jest jednak taka, że nie można wiele wymagać od auta, które kosztuje niespełna 80 tysięcy złotych. Pick-up jest napędzany silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2,2 litra. Moc to 140 koni mechanicznych. Indyjskie auto nie jest demonem prędkości. Mimo wszystko jego paka może unieść nawet 1000 kilogramów. Tata nie jest mocnym graczem ani na rynku polskim, ani na rynku europejskim, jednak znajduje swoich amatorów.

Najnowsze

Edyta Klim

Rusza 25. Rajd Rzeszowski

Ceremonią startu o godz. 17.00 i pierwszym odcinkiem o 20.00 oficjalnie rozpoczął się 25. Rajd Rzeszowski – 7. runda Rajdowych Mistrzostw Europy ERC i 3. runda Castrol Inter Cars Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski.

Na liście startowej mistrzostw Polski znalazło się 68 załóg, a mistrzostw Europy – jedynie 34. Rajd Rzeszowski miał być także rundą  Mistrzostw FIA Strefy Europy Centralnej w Rajdach Samochodów Historycznych, jednak z powodu braku zgłoszeń ją odwołano. Wstęp na rajd jest biletowany od 10 zł za odcinek, po najdroższy karnet VIP za 249 zł.

Uczestnicy RSMP podczas Rajdu Rzeszowskiego przejadą więcej kilometrów, niż zwykle. Trasa rajdu składa się z 13 odcinków specjalnych, podzielonych na dwa etapy i liczy łącznie prawie 215 kilometrów oesowych. Ostatni odcinek rajdu (w tym przypadku nie jest to odcinek miejski) będzie traktowany jako Power Stage, za który trzy najszybsze w RSMP załogi otrzymają dodatkowe punkty. Uroczysta ceremonia mety rajdu rozpocznie się na rzeszowskim rynku w sobotę o godz. 17.40.

W Rajdzie Rzeszowskim wystąpi tylko jedna kobieta za kierownicą – Klaudia Temple oraz dwie zawodniczki w roli pilota: Katarzyna Wojtiuk i Agnieszka Pyra. Niestety z powodów finansowych nie udało się wystartować Balbinie Gryczyńskiej, która widniała na liście zgłoszeń.

Z numerem 76 zobaczymy Hondę Civic Type-R, a w niej rajdową parę Tomasza i Agnieszkę Pyra:

– Nasza załoga ma w tym roku wielką przyjemność i przywilej wystartować w rajdzie RSMP, który jest jednocześnie eliminacją Mistrzostw Europy. Dzięki tej podwójnej imprezie będziemy mieć do dyspozycji 214 km odcinków specjalnych! Jesteśmy już po zapoznaniu. Trasy są różnorodne, zakręcone z wieloma „niespodziankami” na trasie. Jesteśmy nimi zachwyceni i czekamy z niecierpliwością, by się z nimi zmierzyć. Jest to wyjątkowy rajd, w którym praca pilota będzie miała kluczowe znaczenie, mam wielką nadzieję, że uda mi się sprostać wymaganiom tras i kierowcy, a nasz samochód tym razem nie zawiedzie i utrzymamy prowadzenie w klasie – mówi przed startem Agnieszka.

Kolejna załoga z zawodniczką na pokładzie otrzymała numer 82, gdzie w Oplu Kadecie zobaczymy za kierownicą Łukasza Ryznara, a w roli pilota – Katarzynę Wojtiuk:

– Rajdu Rzeszowskiego nie było w planach przedsezonowych. Szczerze powiedziawszy pomysł startu powstał na Rajdzie Bohemia, bo nie da się przejść obojętnie obok 200 kilometrów oesowych (śmiech). Piszę na gorąco z Rzeszowa, bo za chwilę mamy start, a nasze jedyne postanowienie na ten rajd to meta! Cieszymy się możliwością startu w tym trudnym i pięknym rajdzie. Trzymajcie kciuki za nr 82 – mówi Kasia.

 

Hondę Civic z numerem 87 poprowadzi doświadczona zawodniczka Klaudia Temple, a na prawym fotelu jej rajdówki zasiądzie nowy pilot Maciej Chrupcała:

– Jesteśmy już po zapoznaniu i prologu, jutro zaczynamy prawdziwy rajd. Odcinki Rajdu Rzeszowskiego to dla mnie kwintesencja rajdów! Naszym celem jest meta, a ponad 200 km OS-ów to nie lada wyzwanie – mówi Klaudia.

Mocno trzymamy kciuki za całą stawkę zawodników, a ich poczynania można śledzić na żywo na oficjalnej stronie rajdu oraz na aplikacjach do smartphona: http://www.rajd.rzeszow.pl/pl/jak-sledzic-rajd-rzeszowski-w-internecie/ . Oczywiście najlepiej to robić przy trasie Rajdu Rzeszowskiego!

Najnowsze