Ferrari, na które stać każdą kobietę! Film

V-max równe 130 km/h osiągane w zaledwie 2 sekundy - takie rzeczy tylko w dwukołowych „suszarkach". Póki co, dla zwykłych samochodów jest to rzecz nieosiągalna. A co powiecie na to czerwone Ferrari?

Jak się okazuje, nawet w suszarce do włosów istotny jest napęd…
fot. Babyliss

Marzysz o Ferrari w garażu? A może wolisz mieć je w domu? Na przykład w łazience?

Możecie wierzyć lub nie – na to Ferrari stać każdą z Was. Piękne, lekkie i jak przystało na produkt z Maranello – czerwone – takie właśnie są najnowsze suszarki Babyliss PRO zaprojektowane specjalnie z myślą o kobietach. O kobietach, które kochają włoską motoryzację i ładne fryzury.

Ale co ma do tego Ferrari? Otóż oprócz charakterystycznego koloru suszarki Babyliss PRO posiadają wysokoobrotową jednostkę napędową zaprojektowaną dzięki wieloletniemu doświadczeniu w wyścigach przez inżynierów z Maranello. Silnik suszarki osiąga moc 2200 Watt (informacja dla dociekliwych Pań – w przeliczeniu jest to około 3 KM), a podmuch, który wydobywa się z suszarki osiąga prędkość dochodzącą do wartości 130 km/h. Gdy zdecydujecie się na naciśnięcie przycisku „turbo”, ciśnienie doładowania wyniesie aż 6,2 bara!

Fernando Alonso nie zrobi nawet jednego okrążenia, gdy Ty już będziesz miała wysuszone włosy…
fot. Babyliss

Suszarka Babyliss PRO dostosowana jest do najtrudniejszych warunków – przy maksymalnych obciążeniach jest w stanie działać bez ustanku nawet 2000 godzin. Jak by nie patrzeć – Nurburgring jest wasz.

Cena około 500 zł być może do najniższych nie należy, ale na pewno jest w zasięgu możliwości finansowych każdej z Pań. A przecież każda zmotoryzowana kobieta powinna posiadać przynajmniej jedno Ferrari, nieprawdaż?

No i oczywiście, koniecznie czerwone! I z dyfuzorem 😉

Firma Babyliss zajmuje się produkcją profesjonalnego sprzętu fryzjerskiego i wysokiej jakości kosmetyków do włosów, wspomagających ich stylizację i ochronę. Aby dowiedzieć się więcej o firmie oraz przejrzeć katalog dostępnych produktów, zapraszamy na oficjalną stronę producenta. Suszarkę można kupić na przykład tutaj.




Najnowsze

Auto – godowy atrybut mężczyzn XXI wieku?

Kiedyś musieli być odważni, dzielni i koniecznie na białym koniu. Dziś oręż zmienił się w gruby portfel, a zwierzę w maszynę. Od wieków to, czym mężczyzna jeździ, w pewien sposób jest symbolem jego atrakcyjności seksualnej.

fot. Motocaina

Kolejne badania, tym razem przeprowadzone przez amerykański miesięcznik psychologiczny „Journal of Personality and Social Psychology”, dowodzą, że samochód jest ważnym dodatkiem do… mężczyzny. Do kobiety, jak się okazuje – niekoniecznie.

Już kiedyś pisałyśmy o tym, że podobno dla kobiet bardzo istotnym jest, czy ich mężczyzna jeździ Bentleyem, czy też Fiestą. Tym razem przebadano prawie 500 osób. Jednych mężczyzn posadzono za kierownicą  Porsche Boxster, a innych za kierownicą Hondy Civic. Efekt chyba nikogo już nie zaskoczy?

Kobiety, choć intuicyjnie wyczuwały, że posiadacze Porsche są bardziej „krótkodystansowi” zdecydowanie wolały właśnie ich. Ci właśnie postrzegani są jako nieokiełznani i szaleni, w przeciwieństwie do „nudziarzy” w Hondzie. Wniosek? Gdyby miały wybór, wolałyby krótką intensywną znajomość na wysokich obrotach ryczącego Boxstera, niż długi i nudny eko-driving w Hondzie.

Samochód również sam w sobie może być seksowny, niezależnie od tego kto w nim siedzi…

Badania potwierdziły też, że w odwrotnej sytuacji tak już nie jest. Generalnie, mężczyźni mają w nosie to, czym jeżdżą kobiety. Badania wykazały, że rodzaj auta, w którym zasiada wybranka, nie porusza ich wyobraźni seksualnej – najzwyczajniej w świecie jest im to po prostu obojętne. Bardzo rzadko Panom się zdarza, że wiążą się z kobietą dlatego, że jeździ na przykład Ferrari.

Jaki z tego płynie wniosek? Drogie Panie, kupujcie takie auta, w jakich czujecie się najlepiej, a nie takie, jakie Wam mężczyzna wybierze.

Tak, czy inaczej, wychodzi więc na to, że w stwierdzeniu „samochód jako przedłużenie męskości” jest ziarnko prawdy…

Najnowsze

Nowe wcielenie Corsy

Nowa Corsa, choć na rynku istnieje dopiero cztery lata, doczekała się już drugiego liftingu. Rok temu zmiany objęły jedynie zawieszenie i jednostki napędowe. Producent uznał, że teraz nadszedł czas na nieco poważniejszy facelifting - Corsa nabrała innego charakteru pod każdym względem.

fot. Opel

Po pierwsze, wygląd – Corsa za sprawą przeprojektowanej maski i nowego grilla wydaje się być nieco szersza. Ostrzejsze linie, większe logo na tylnej klapie, nowe reflektory ze światłami dziennymi, dodatkowe światła przeciwmgielne, przeprojektowany zderzak, sześć nowych wzorów felg aluminiowych to tylko poprawki, które upodobniły samochód do najnowszej Astry czy też Merivy. Jak by wysilić wyobraźnię, można w niej również zobaczyć stylistyczne podobieństwo do Mazdy2.

Konsekwentnie, styliści zajęli się również wnętrzem auta. By pasażerowie czuli się w nim bardziej komfortowo, użyto nowych tkanin tapicerki, a deska rozdzielcza została wykonana z nowych materiałów. Za dodatkową opłatą, by nie pogubić się w wielkich miastach, będzie można zamówić system nawigacji z ekranem dotykowym.

Ciekawą opcją jest specjalny pakiet „Color Line Series”, który dodaje niemieckiemu maluchowi sportowego wyglądu. Dwa iście wyścigowe pasy niczym w Shelby GT wprawdzie nie odrywają Corsy od ziemi, ale dodają za to autu wiele uroku osobistego. Efekt ten potęgują kolorowe felgi aluminiowe oraz nakładki na lusterka zewnętrzne.

Usportowiona wersja Color Line Series z dwoma pasami biegnącymi wzdłuż całego nadwozia.
fot. Opel

Oprócz stylistycznych poprawek, warto zaznaczyć, że do gamy silników Corsy dołączyła oszczędna jednostka napędowa EcoFlex 1.3 CDTI o mocy 95 KM wyposażona w system start/stop. Jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, samochód potrafi spalić w trasie nawet 3,5 litra na 100 kilometrów. W mieście Corsa EcoFlex równie nie będzie bardzo żarłoczna – 4.2 litra oleju napędowego na pokonanie tego samego dystansu w zupełności powinno jej wystarczyć.

Jeżeli spodobała się Wam Corsa po liftingu, musicie poczekać do stycznia, wtedy bowiem auto pojawi się w polskich salonach Opla. Ceny póki co nie są jeszcze znane.

Najnowsze

Nowy Citroen C4 już niebawem w Polsce

Nie ma co ukrywać - poprzednie generacje Citroenów do najpiękniejszych nie należały. Francuski producent jednak, prezentując światu model C3 pokazał, że stać go na ładną stylistykę. Teraz, oprócz C3, do polskich salonów Citroena wjedzie jeszcze jedna piękność - nowy model C4.

Smukłe linie nadwozia nowego C4 z pewnością przyciągną uwagę niejednej Pani.
fot. Citroen

Wraz z nowym rokiem, w polskich salonach Citroena pojawi się druga generacja modelu C4. Auto w podstawowej wersji będzie można kupić w całkiem przyzwoitej cenie, bo już za 57.300 zł. Wprawdzie wersja z 95-konnym silnikiem nie będzie mistrzem sprintu, jednak sama stylistyka auta oraz całkiem spore wyposażenie powinno klientom zrekompensować mały dynamizm Citroena. Poza tym, co dla niejednej osoby bardzo istotne – nowy C4 nareszcie ma „normalną” kierownicę.

Już w pierwszym poziomie wyposażenia, C4 posiada systemy ABS, BAS i EDB, poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera oraz boczne i kurtynowe poduszki, manualną klimatyzację, radio z sześcioma głośnikami, wspomaganie, centralny zamek z pilotem, ogrzewane elektryczne lusterka itp.

Citroen C4 dostępny będzie w sporej gamie silnikowej. Jeśli chodzi o jednostki benzynowe, do wyboru będą wersje:

Mniejszy brat C4 – równie atrakcyjny Citroen C3
fot. Citroen

1.4 VTi 95 Attraction 57 300 PLN

1.4 VTi 95 Seduction 61 800 PLN

1.6 VTi 120 Attraction 61 000 PLN

1.6 VTi 120 Seduction 65 500 PLN

1.6 VTi 120 Exclusive 72 500 PLN

1.6 VTi 120 Automat Seduction 70 500 PLN

 

W przypadku diesli będą to wersje:

1.6 HDi 90 Attraction 65 300 PLN

1.6 HDi 90 Seduction 69 800 PLN

1.6 HDi 110 Attraction 69 300 PLN

1.6 HDi 110 Seduction 73 800 PLN

1.6 HDi 110 Exclusive 80 800 PLN

1.6 e-HDi 110 Airdream MCP Seduction 77 500 PLN

1.6 e-HDi 110Airdream MCP Exclusive 84 500 PLN

2.0 HDi 150 Exclusive 88 800 PLN

Pierwsza generacja Citroena C4 – specjalna wersja Loeb Edition
fot. Citroen

Dodatkowo, Citroen C4 może być wyposażony w system doświetlania zakrętów oraz system kontroli martwego pola w lusterku. Z pewnością niejedna Pani doceni też sporych rozmiarów bagażnik o pojemności 380 litrów, czy też takie dodatki jak wejście USB albo przednie siedzenia z funkcją masażu.

Teraz trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i poczekać do stycznia.

Najnowsze

Bingo Corsa!

Co zrobić, jeśli nie stać Cię na Ferrari czy też Astona Martina, a jednocześnie chcesz mieć wyjątkowy samochód? Możesz na przykład wygrać w konkursie bingo organizowanym przez brytyjski oddział Opla - Vauxhall. Zwycięzca odjedzie Corsą oklejoną małymi kolorowymi piłeczkami.

fot. Vauxhall

Szaro-burych samochodów na ulicach jest mnóstwo. Uwagę przechodniów przykuwają jedynie wyjątkowe samochody jak Porsche, Lamborghini lub też całkiem nowe modele producentów, ewentualnie tuningowane egzemplarze. Opel Corsa, będący autem segmentu B to typowe miejskie użyteczne auto, a nie sportowy wyczynowiec, więc siłą rzeczy do tych najbardziej atrakcyjnych dla obserwatorów raczej nie należy. Są jednak sposoby, by nawet z takiego samochodu zrobić prawdziwe cacko na kółkach przykuwające uwagę każdego przechodnia.

Kiedyś pisałyśmy już o pewnej pani z USA, która swojego Smarta ubrała w wydzierganą powłokę z kolorowej włóczki, z wzorami przypominającymi nieco nasze łowickie pepitki. Tym razem Corsa została przyodziana w… kolorowe piłeczki do gry w bingo. Być może nie każda Pani chciałaby jeździć takim samochodem, ale jedno trzeba przyznać – auto prezentuje się nad wyraz ciekawie. Co więcej, nie jest to żaden autorski projekt, lecz pomysł samego producenta – firmy Vauxhall, będącej brytyjskim odpowiednikiem Opla.

2 tysiące piłeczek do gry w bingo na jednej Corsie…
fot. Vauxhall

Corsa Bingo warta ponad 10.000 funtów brytyjskich (ok. 46.000 zł) została ręcznie oklejona ponad 2 tysiącami małych kolorowych piłeczek podkreślającymi linię samochodu.

Co zrobić, by stać się szczęśliwą posiadaczką tego wyjątkowego egzemplarza? Wystarczy znaleźć się 1 grudnia w Wielkiej Brytanii w starym kościele w Menchester, mieć ukończone 18 lat i bilet na imprezę (szczegóły dotyczące nabycia biletu tutaj). Potem należy jeszcze wygrać w bingo i Corsa jest Wasza.

Ciekawi nas tylko, jak wygląda współczynnik oporu powietrza takiego samochodu…

Najnowsze