Ferrari F12tdf vs Lamborghini Aventador SV – który brzmi lepiej?

Oto dwóch największych rywali w segmencie supersamochodów. Mimo że zostały stworzone w podobnej filozofii to różnią się kilkoma elementami. Który okaże się głośniejszy?

Lamborghini Aventador SV to supersamochód rodem z Italii z centralnie montowanym silnikiem, napędem na wszystkie koła połączonym z siedmiobiegową skrzynią. Z kolei F12tdf to maszyna z silnikiem umieszczonym z przodu, napędem z tyłu oraz zaawansowanym automatem o siedmiu przełożeniach. Specjaliści twierdzą, że Ferrari jest samochodem trudniejszym do okiełznania.

Wspólnym mianownikiem obu modeli są wolnossące jednostki V12. Jest to coraz rzadziej spotykana konstrukcja w dzisiejszych czasach. Różnica pomiędzy nimi wynosi 0,2 litra pojemności, co sprawia że praca jest trochę inna. 

Posłuchajcie obu. Który brzmi lepiej?

Najnowsze

Driftingowy duet pobił rekord Guinessa

Każdego roku w Księdze Rekordów Guinessa pojawia się coraz więcej nietypowych wyczynów. Tym razem dwóch specjalistów od driftingu postanowiło zostawić po sobie ślad na asfalcie. Oczywiście w celach charytatywnych.

Saudyjski dealer Forda, Al Jazirah Vehicles Agencies, postanowił zatrudnić do tego wyczynu dwóch specjalistów w dziedzinie driftowania. Abdulhadi Al-Qahtani oraz Muath Al-Essa wsiedli do Mustangów RTR-D i postanowili spalić trochę gumy.

Cel był szczytny, ponieważ ich zadaniem było wyrysowanie przy pomocy ogumienia logotypu-wstążki organizacji zajmującej się zwalczaniem raka piersi. W tym celu oba samochody zostały wyposażone w specjalne opony, z których dym miał różowy kolor.

Po 45 minutach ciągłego upalania i kilkukrotnej zmianie ogumienia wyrysowali na powierzchni 883,90 mkw. Logo organizacji. Tym samym jest to największy na świecie ślad po ogumieniu, co pozwoliło uzyskać wpis w Księdze Rekordów Guinessa. 

Zobaczcie jak w wielkim skrócie wyglądała cała akcja.

 

Najnowsze

Edyta Klim

Jak nie zmarznąć na motocyklu?

Jazda motocyklem w zimne dni to szczególne wyzwanie dla motocyklistów. Co można zrobić, by przedłużyć swój cieplny komfort z kilku minut do kilku godzin?

Długotrwałe przemarznięcie motocyklisty jest groźne, ponieważ może doprowadzić do trwałych odmrożeń. Ale nawet krótkie narażenie na wychłodzenie organizmu ma duży wpływ, nie tylko na komfort jazdy, ale i na koncentrację oraz sztywność ciała – a to już bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo jazdy. Należy pamiętać, że temperatura otoczenia np. 0 stopni Celsjusza przy 100 km/h to już -17,4 stopni Celsjusza temperatury odczuwalnej przez motocyklistę.

Są trzy zasady zatrzymania ciepła organizmu:

– odizolowanie od zimna

– impregnowanie od wilgoci

– osłona od wiatru

Izolowanie należy zacząć od bielizny z długim rękawem. Doskonałym rozwiązaniem jest bielizna termoaktywna, która dodatkowo usuwa wilgoć z powierzchni skóry. Jest to szczególnie ważne, bo czucie zimna zdecydowanie wzrasta w sytuacji, gdy odzież jest wilgotna. Następna warstwa odzieży powinna dobrze izolować, tworząc ciepłą kurtynę powietrzną pomiędzy bielizną a kurtką , jednocześnie odprowadzając wilgoć.

Bielizna termoaktywna występuje także w wersji docieplanej wełną merynosów (co stanowi dodatkową ochronę przed zmarznięciem) oraz antybakteryjnej (nie chłonie zapachów i nie namnaża bakterii pod wpływem potu). Bawełniana bielizna odchodzi powoli do lamusa, gdyż jest mniej praktyczna, długo trzyma wilgoć, a profesjonalna odzież outdoor’owa nie jest gruba, trzyma ciepło i oddycha.

Osłonę od wiatru gwarantują membrany w odzieży motocyklowej, które zatrzymują pęd powietrza, jak i nie pozwalają zmoknąć. Dodatkowo odzież motocyklowa może być powierzchniowo zaimpregnowana lub możemy ją zaimpregnować gotowym preparatem w sprayu. W szczególnie trudnych warunkach warto rozważyć ubranie kompletu przeciwdeszczowego na odzież motocyklową. W sytuacji awaryjnej do ochrony przed wiatrem, ponoć sprawdzi się metoda naszych ojców, czyli gazeta rozłożona pod kurtką na klatce piersiowej lub użyta do tego folia bąbelkowa.

Dodatkową ochronę przed wiatrem stanowią owiewki motocykla, im bardziej uda nam się za nimi schować, tym pęd wiatru mniej wychłodzi organizm. Warto rozważyć zamontowanie dłuższej szybki, bądź dołożenie do niej specjalnego deflektora.

Zimno najszybciej odczują nasze ręce i stopy, więc i tutaj należy zastosować powyższe wskazówki. Używać butów i rękawic z membraną, skarpet termoaktywnych z wełną merynosów, i w razie potrzeby cienkich rękawiczek termoaktywnych, jako warstwę wewnętrzną rękawic motocyklowych. Ręce można chronić także specjalnymi mufkami, czy zabudowanymi handbarami.

Dopełnienie całości jest zadbanie o to, by szyja i głowa nie były narażone na zimno. Pomogą w tym specjalne kołnierze z warstwą zatrzymującą wiatr i ciepłe kominiarki. Duże znaczenie ma tu także szczelność kasku, a najlepszą mają jednak kaski integralne.

Gdy nie ograniczają nas środki finansowe, to doskonałym ratunkiem stają się ogrzewane elementy motocykla i odzieży. Można zakupić podgrzewane manetki (od ok. 200 zł), zamówić kanapę z wmontowaną matą grzejącą (od ok. 700 zł), zakupić bielizną podgrzewaną na baterie (rękawice od 700 zł, skarpety od 400, komplet bielizny od 1300 zł).

Zatrzymać ciepło w organizmie pomaga także odpowiednie pożywienie, przede wszystkim ciepłe i rozgrzewające. Warto podczas jazdy robić pauzy na gorącą herbatę z imbirem, zupę, czy coś pikantnego. Należy unikać kawy, która powoduje powierzchowne ogrzanie skóry, zwiększając przypływ krwi, czyli ucieczkę ciepła z wewnątrz organizmu. Zimno nie generuje pragnienia, należy więc pamiętać o odpowiedniej ilości dostarczanych do organizmu płynów.

Gdy atakują nas dreszcze – to dobrze, bo ciało wytwarza wtedy dodatkową porcję ciepła. Jednak lepiej, gdy te ciepło wygenerujemy sami krótką przerwą przeznaczoną na rozgrzewające ćwiczenia np. bieg w miejscu, pajacyki, wymachy rąk i nóg oraz gorący napój. Warto pamiętać, że ćwiczeniami rozgrzejemy ręce i nogi, gdy zaczynają drętwięć z zimna, później będzie to o wiele trudniejsze lub nieskuteczne.

 

Najnowsze

Pierwsza jazda Citroen C3 – strefa komfortu

Citroën zamontował w nowym C3 szerokokątną kamerę HD zintegrowaną z samochodem, pozwalająca na zapisywanie zdjęć i filmów z życia codziennego i dzielenie się nimi później na portalach społecznościowych lub zachowanie ich dla siebie. Co jeszcze nas zaskoczyło podczas pierwszych jazd?

Francuski producent w odświeżonym Citroenie C3 postawił na komfort. Dlatego też w środku zastajemy zaskakująco jakościowe tkaniny i obicia tapicerki oraz pełne światła wnętrze kabiny, doświetlone dzięki otwieranemu, panoramicznemu szklanemu dachowi. Można poczuć się tu „jak u siebie”, w swoim ulubionym, wygodnym pokoju. W centralnym punkcie kokpitu dominuje 7-calowy ekran dotykowy (niczym domowy telewizor), który umożliwia sterowanie wszystkimi kluczowymi funkcjami pojazdu.

Auto jest dobrze wygłuszone, a silnik świetnie odizolowany akustycznie od uszu pasażerów. Można swobodnie rozmawiać podczas szybszych prędkości, a w mieście wewnątrz panuje miła cisza. No chyba, że uruchomimy radio – niestety dźwięk audio nie należy do najbardziej wysublimowanych…

W przednie fotele można się zapaść niczym w miękką kanapę. Ma to same zalety na krótkich trasach, bo czujemy się w samochodzie po prostu wygodnie. Powątpiewamy jednak, czy aż tak zapadające się siedziska pod pasażerami nie bedą wywoływać wkrótce bóli pleców na dłuższych dystansach.

Z pewnością C3 sprawdzi się w mieście. Jego nieduże gabaryty (długość całkowita wynosi 3,99 m), spore lusterka i talent w manewrowaniu na ciasnej przestrzeni miejskiej stawia go na czele stawki miejskich samochodów.

Na pokładzie C3 znajdziemy pełno urządzeń ułatwiających kierowcy prowadzenie samochodu: nawigację 3D połączoną z Internetem z funkcją sterowania głosowego, kamerę cofania, system monitorowania pasa ruchu i system monitorowania martwego pola w lusterkach wstecznych, tablet dotykowy z Mirror Screen, czy asystenta ruszania pod górę oraz system bezkluczykowego dostępu i uruchamiania samochodu.https://www.youtube.com/watch?v=w11uyVLMeho

Pod maską znajdziemy znane wcześniej silniki 1.2 PureTech 68, 82 i 110 KM. Od lutego 2017 ten ostatni może być łączony z automatyczną skrzynią biegów EAT6. Ofertę uzupełnią dwa silniki BlueHDi – 75 i 100 KM.

Największą ciekawostką w nowym Citroënie C3 jest z pewnością wspomiana wcześniej, w pełni zintegrowana kamera pokładowa HD, która została umieszczona tuż za lusterkiem wstecznym. Pozwala ona kierowcy na bezpieczne robienie zdjęć, nagrywanie filmów i natychmiastowe dzielenie się nimi na portalach społecznościowych, bądź też na wykorzystanie funkcji automatycznego zapisu wideo, jako dowodu w razie wypadku.

Samochód prowadzi się w sposób wybitnie komfortowy – tak zestrojono zawieszenie, jakby inżynierowie testowali je wyłącznie na drogach polskich miast. W C3 się nie jedzie, tylko płynie… Miłe uczucie dla wszystkich tych, którzy narzekają na wszelkie nierówności na drodze. Docenią to także maluchy śpiące w fotelikach, którym nie sposób będzie nijak przerwać drzemki.

Jak na nieduże auto do miasta silnik 1.2 PT 110 KM sprawuje się zaskakująco dobrze podczas przemieszczania się od świateł do świateł. Jest wystarczająco dynamiczny, elastyczny i chętny do współpracy. Jednak gdy wyjedziemy C3 na autostradę, lepiej trzymajmy się stałej prędkości 130 km/h i nie wychylajmy się z prawego pasa. No chyba, że lubimy szybko żonglować biegami – wówczas wyprzedzanie może być w miarę energiczne.

Zmodernizowanego Citroëna C3, który od 2002 roku znalazł ponad 3,5 miliona nabywców, można kupić już od 39 900 złotych. Brzmi zachęcająco? To z pewnością auto dla wszystkich tych, którzy szukają wyróżniającego się na ulicy niepowtarzalnym stylem, uniwersalnego hatchbacka. Fakt, C3 nie dość, że już w standardzie ma wyrazisty wygląd, to możemy go jeszcze bardziej spersonalizować, bo producent oferuje liczne możliwości łączenia kolorów lakierów (3 kolory dachu, dwukolorowe nadwozie, opcja paneli airbump), tapicerek i dodatków.

Niestety to wszystko kosztuje. Nasza testowa wersja 1.2 PT 110 KM Shine kosztowała w podstawie 58 900 zł, a za dodatki (zintegrowana kamera, bluetooth, nawigacja 3D, kamera cofania, alufelgi 17′, przyciemniane szyby i specjalna tapicerka) należało dopłacić 8 500 zł. Całość za 67 400 zł była konfiguracją idealną, choć jednak bardzo drogą. Cóż, za indywidualny styl i gadżety zawsze trzeba słono płacić…

Citroëna C3 można nabyć w jednym z trzech poziomów wyposażenia: live, feel, lub shine.

1. LIVE: szyby przednie sterowane elektrycznie, poduszki powietrzne czołowe, boczne i kurtynowe, system zapobiegania niezamierzonemu opuszczeniu pasa ruchu, fotel kierowcy regulowany na wysokość, uchylna tylna kanapa, dzielona w stosunku 1/3 – 2/, instalacja radiowa z dwoma głośnikami, koła 15’’.

2. FEEL: klimatyzacja manualna, radio z Bluethoot i złączem USB, sterowane z kierownicy, lusterka sterowane elektrycznie, poszerzenia nadwozia (nadkola i dolna część karoserii, światła dzienne LED, lakierowana fasada deski rozdzielczej, lakierowana obwódka fasady, klamki lakierowane w kolorze nadwozia, obudowy lusterek lakierowane (Noir Perla Nera).

3. SHINE: szyby sterowane sekwencyjnie z przodu i z tyłu, pakiet automatyczny (lusterko elektrochromatyczne, automatyczne wycieraczki i czujnik zmierzchowy), ekran dotykowy 7’’, Mirror Screen, klimatyzacja automatyczna, czujniki cofania z tyłu, koła stalowe 16’’, dach w kolorze czarnym, panele Airbump®,reflektory przeciwmgielne, obudowy lusterek lakierowane w kolorze dachu (jeśli bi-ton), kierownica i mieszek dźwigni biegów pokryte skórą.

Citroen C3 – ceny w Polsce

Wersja Cena brutto
C3 Live 1.2 PT 68   39 900 zł
C3 Live 1.2 PT 82   41 900 zł
C3 Live 1.6 Hdi 75   49 900 zł
C3 Feel 1.2 PT 68   44 900 zł
C3 Feel 1.2 PT 82   46 900 zł
C3 Feel 1.2 PT 110   51 900 zł
C3 Feel 1.2 BVA 110   57 500 zł
C3 Feel 1.6 Hdi 75   54 900 zł
C3 Feel 1.6 Hdi 100   58 900 zł
C3 Shine 1.2 PT 82   53 900 zł
C3 Shine 1.2 PT 110   58 900 zł
C3 Shine 1.2 BVA 110   64 500 zł
C3 Shine 1.6 Hdi 75   61 900 zł
C3 Shine 1.6 Hdi 100   65 900 zł

Najnowsze

Wyjątkowy zegarek dla Alfisti

Oto idealny prezent dla wielbicieli marki Alfa Romeo lub posiadaczy najnowszej Giulii Quadrifoglio. Firma Chronoswiss przygotowała limitowaną serię zegarków z czterolistną koniczyną na tarczy.

Zainteresowani muszą się pospieszyć ze składaniem zamówień, ponieważ firma Chronoswiss wyprodukuje tylko 100 egzemplarzy modelu Regulator. Cena nie należy do najtańszych – zegarek kosztuje 3990 dolarów, a producent przewiduje, że zainteresowanie będzie spore. 

Zegarek powstał przy współpracy amerykańskiego oddziału Alfa Romeo. Specjalny model ma 40 mm kopertę wykonaną z nierdzewnej stali. Pasek wykonano z dwukolorowej skóry cielęcej. Na tarczy wykonanej z włókna węglowego pojawiło się logo czterolistnej koniczyny nawiązujące do ostrej wersji Quadrifoglio.

Każdy egzemplarz posiada odręcznie malowany numer seryjny na tarczy. Warto wiedzieć, że producent z siedzibą w Lucernie produkuje rocznie zaledwie 4 tysiące zegarków. Tym bardziej jest to bezcenny gadżet dla każdego fana lub fanki Alfa Romeo.

 

Najnowsze