Karolina Chojnacka

Ferrari Erica Claptona wystawione na sprzedaż! Jesteście zainteresowani?

Eric Clapton, legendarny gitarzysta, był ostatnio zajęty sprzedażą swojej kolekcji samochodów. Aż dwa z jego aut trafiły na Auto Trader, największy w Wielkiej Brytanii cyfrowy rynek nowych i używanych samochodów.

Należące do Erica Claptona Lamborghini Superleggera zostało już kupione za 125 000 funtów, podczas gdy Ferrari 599 GTB Fiorano F1 jest nadal do zdobycia. Cena? Na razie 89 900 funtów od dealera samochodowego GVE Londyn.

Odkąd Eric Clapton, znany również pod pseudonimem „Slowhand”, osiągnął status supergwiazdy, stał się mocno zafiksowany na punkcie supersamochodów, ze szczególnym upodobaniem do Ferrari. To może trochę ironiczne, że Slowhand (ang. slow – pol. wolny) uwielbia samochody, które są tak szybkie, ale nie powstrzymało to gitarzysty przed zgromadzeniem całkiem poważnej kolekcji tych aut.

Mówi się, że przez lata Clapton miał ponad dziesięć Ferrari, z których wiele stało się inspiracją do jego piosenek, a niektóre zostały mu wręczone przez przyjaciela i słynnego muzyka, George’a Harrisona z zespołu The Beatles.

Ferrari Erica Claptona wystawione na sprzedaż! Jesteście zainteresowani?

Ferrari 599 F1 jest jednym z ulubionych samochodów Claptona. Ma piękną, kontrastującą karoserię w kolorze Nero Daytona Black z wnętrzem Castoror Light Brown i z zainstalowanym systemem BOSE HiFi. Ferrari muzyka ma również monolityczne 20-calowe daszki, słynne tarcze Scuderia Ferrari i 6-litrowy silnik V12. Może rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 3,5 sekundy i osiąga maksymalną prędkość ponad 320 km/h.

Dyrektor YouTube Auto Trader, Rory Reid, powiedział:

Legenda, którą jest Eric Clapton, słynie ze swojej kolekcji klasycznych samochodów –  oczywiście po karierze muzycznej –  i dobrze wiadomo, jak bardzo kocha swoje Ferrari.

Ten konkretny Ferrari 599 jest oszałamiający i tak dobrze utrzymany. Fakt, że uzyskał pieczęć zatwierdzenia Erica Claptona przed sprzedażą, czyni go o wiele bardziej wyjątkowym. Dla miłośnika bluesa, który również ma na to pieniądze, jest to idealny zakup na Auto Trader.

Czy znajdą się tu chętni do kupna Ferrari od Erica Claptona?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Nowy ekskluzywny zapach od Bentleya

Bentley Fragrances wprowadza Silverlake, ekscytujący nowy zapach do gamy Bentley For Men, ukryty w specjalnie zaprojektowanym flakonie, mającym odzwierciedlać krzywizny samochodu Bentleya.

Zapach Silverlake został zaprojektowany przez młodą, wschodzącą perfumiarkę Ane Ayo, która opracowała warstwa po warstwie chłodne aromatyczne nuty zapachu i bazuje na niezrównanych, zrównoważonych i naturalnych składnikach.

Zgodnie ze słowami Bentley Fragrances:

Zapach otwiera się przypływem lodowatych nut, gdy esencje cytryny i mięty łączą się, tworząc efekt podmuchu czystego, orzeźwiającego górskiego powietrza.

Gdy serce zapachu rozwija się, zielone, wilgotno-ziemne akcenty absolutu fioletowych liści przywołują majestatyczny las, dotknięty mroźną nutą różowego pieprzu. Chłodny połysk lawendy przywodzi na myśl srebrną wodę jeziora, odbijającą czyste, błękitne niebo.

Wzmacniając te orzeźwiające akordy, potężna mieszanka drewna ambrowego niesiona przez powiew czystego białego piżma nadaje zapachowi wyrazisty, nowoczesny, długotrwały ślad.

Nowy ekskluzywny zapach od Bentleya

Przeczytaj też: Bentley Bentayga Speed – zobacz jak wygląda najszybszy SUV na świecie

Flakonik został zaprojektowany tak, aby odzwierciedlać linie i krzywizny samochodu Bentley. Srebrna skuwka jest otoczona radełkowanym logo firmy. Zaokrąglona forma butelki For Men nabiera nowej elegancji, mając odzwierciedlać jednocześnie chłodne akordy nowego zapachu:

Lakierowany na srebrno korpus flakonu w kształcie rombu staje się równie odblaskowy jak lustrzana powierzchnia górskiego jeziora, na wpół przezroczysty, na wpół nieprzejrzysty jak jego krystaliczne wody. Jego powierzchnia przypomina wypolerowane srebrne metalowe ramiona butelki z wytłoczonym uderzającym emblematem Bentley.

Zainteresowani mogą kupić zapach Silverlake TUTAJ.

Nowy ekskluzywny zapach od Bentleya

Najnowsze

537 zł za pakiet OC i AC – to możliwe! Kto zapłacił najmniej za ubezpieczenie w lipcu 2020 roku?

Historia ubezpieczenia, wiek kierowcy, miejsce zamieszkania czy parametry samochodu to tylko niektóre z czynników mających wpływ na cenę ubezpieczenia OC. Jak znaleźć najlepszą ofertę dla siebie i czy jest możliwe uzyskanie korzystnej ceny przy jednoczesnym zakupie dobrowolnej polisy?

Wybrać tylko obowiązkowe OC i zapłacić mniej czy może raczej zdecydować się na pakiet OC AC, zapewniając sobie lepszą ochronę ubezpieczeniową? Wbrew pozorom, wcale nie musisz dokonywać takiego wyboru – możesz zaoszczędzić na polisie, jednocześnie nie rezygnując z jej szerokiego zakresu. Jak to zrobić?

Od czego zależy cena ubezpieczenia OC?

Na początek warto wiedzieć, co dokładnie wpływa na cenę ubezpieczenia OC. Nie chodzi rzecz jasna o jego zakres, bo ten przy obowiązkowej polisie jest zawsze identyczny. Różnice w wysokości składek biorą się z innych czynników, które każdy ubezpieczyciel przelicza we własny sposób, przez co oferty dla jednego kierowcy mogą być kompletnie inne w zależności od firmy.

O jakie czynniki chodzi?

  • Parametry samochodu – pod tym hasłem kryją się zarówno marka i model auta, jak też rok jego produkcji, przebieg czy pojemność silnika.
  • Cechy właściciela – ubezpieczyciele patrzą na wiek, doświadczenie za kierownicą, a nawet stan cywilny i liczbę dzieci.
  • Miejsce zamieszkania – cena OC będzie się różnić w zależności od tego czy mieszkasz w zatłoczonym dużym mieście, czy w okolicy, gdzie ruch samochodowy jest znacznie mniejszy.
  • Historia ubezpieczeniowa – bezszkodową jazdą zapracujesz sobie na zniżki.

Mnogość i różnorodność zmiennych branych pod uwagę przy wyliczaniu składki jest zatem tak duża, że jej samodzielne obliczenie praktycznie nie wchodzi w grę. Z pomocą przychodzi porównywarka Mubi, gdzie już w 3 minuty możesz uzyskać najkorzystniejszą dla siebie ofertę ubezpieczenia samochodu (https://mubi.pl/ubezpieczenie-samochodu/), uwzględniającą propozycje wielu firm.

Ceny OC – ile płacili w lipcu za ubezpieczenie polscy kierowcy?
Średnia cena OC obliczona przez użytkowników porównywarki na mubi.pl w lipcu wyniosła dokładnie 826 zł. Nie znaczy to jednak, że wszyscy kierowcy musieli wydać na swoje ubezpieczenie aż tyle. Niektórzy płacili znacznie mniej – rekordzistą okazał się 59-letni kierowca Volkswagena Golfa z Witkowa, który za OC zapłacił tylko 206 zł. Bywali jednak również tacy, którzy musieli nastawić się na znacznie większy wydatek.

Wynikało to m.in. z wieku kierowców. Właściciele pojazdów w wieku 18-25 lat są przez ubezpieczycieli uznawani za grupę podwyższonego ryzyka, co ma swoje odbicie w obliczanych dla nich składkach. Ich średnia cena w lipcu wyniosła 1475 zł. Dla porównania, kierowcy w wieku 26-35 lat płacili już tylko 771 zł, a ci pomiędzy 56. a 65. rokiem życia tylko 612 zł.

Jeśli chodzi o marki samochodów, z największym kosztem ubezpieczenia musieli się liczyć właściciele BMW (1042 zł). Niewiele mniej, bo 1034 zł płacili posiadacze aut marki Dodge. Powyżej 900 zł na OC wydawali też posiadacze m.in. Mercedesów, Audi i Lexusów. Na drugim biegunie znaleźli się natomiast właściciele Dacii – ich polisy kosztowały średnio zaledwie 619 zł. Mniej niż 700 zł wydali także kierowcy samochodów marki Suzuki, Daihatsu, Kia i Lancia.

A co z miejscem zamieszkania? Najgorzej mieli Wrocławianie, płacący za OC aż 1018 zł. Niewiele mniej, bo 1012 zł kosztowało ubezpieczenie mieszkańców Poznania, a podium uzupełnił Szczecin – 962 zł. Najkorzystniej wśród miast wojewódzkich wypadł za to Rzeszów, gdzie średni koszt OC w lipcu wyniósł 791 zł.

Jak obniżyć cenę OC?

Już po tych przykładowych wyliczeniach widać więc wyraźnie, że ceny OC mogą się od siebie bardzo mocno różnić. Porównywanie ofert jest najlepszym sposobem, aby zaoszczędzić na ubezpieczeniu, ale oczywiście nie jedynym. Co jeszcze można zrobić?

Jeśli jesteś młodym kierowcą, warto rozważyć dopisanie do dowodu rejestracyjnego samochodu starszego współwłaściciela i skorzystanie w ten sposób z jego zniżek. Jak pokazały dane porównywarki Mubi, najmłodsi kierowcy niebędący jedynymi właścicielami aut płacili za OC średnio 1120 zł – zaoszczędzili zatem aż 353 zł.

Wpływ na cenę ma oczywiście również bezszkodowa jazda. Każdy rok bez zgłoszonej jazdy to nawet 10% zniżki, więc doświadczeni i ostrożni kierowcy mogą liczyć na naprawdę spore rabaty. W lipcu płacili za OC średnio 694 zł, czyli o 132 zł mniej niż kierowcy mający na koncie jakieś szkody.

Czy pakiet z OC można kupić w korzystnej cenie?

Najlepszym sposobem na zapewnienie sobie kompleksowej ochrony, jest wybór pakietu ubezpieczeń. Każdy ubezpieczyciel proponuje takie przy zakupie OC, a na mubi.pl możesz porównać oferty różnych firm, dowolnie zestawiając polisy i porównując ich zakres.

Czy to się opłaca? Jak najbardziej. Okazuje się bowiem, że pakiety są znacznie korzystniejszym rozwiązaniem. Firmy ubezpieczeniowe, tak jak wszystkie inne, szczególnie doceniają lojalnych klientów, którzy zaufali im w większym stopniu, rozszerzając zakres ochrony o dodatkowe usługi.

Kupując autocasco, assistance czy NNW wraz z OC, z pewnością będziesz mógł więc liczyć na atrakcyjne rabaty. Na mubi.pl możesz znaleźć np. pakiet OC + NNW za 420 zł lub OC + AC + NNW za 692 zł. Wszystko zależy oczywiście od podanych przez Ciebie danych.

Zdecydowanie nie warto jednak wybierać pierwszej oferty z brzegu. Kilka chwil poświęconych na uzupełnienie formularza online wystarczy, by móc zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. W lipcu dokonała tego choćby pewna 49-letnia mieszkanka Warszawy, która znalazła na mubi.pl pakiet OC + AC dla swojego Daewoo Matiza z 2005 roku w cenie zaledwie 537 zł.

Najnowsze

Hyundai Kona Electric z rekordowym zasięgiem na jednym naładowaniu

Wyzwanie było proste: każdy z samochodów na pojedynczym naładowaniu miał za zadanie przejechać dystans ponad 1000 km. Subkompaktowe SUV-y z łatwością podołały temu wyzwaniu, zatrzymując się dokładnie po 1018,7, 1024,1 i 1026,0 kilometrach.

Odnosząc podane dystanse do pojemności akumulatorów wynoszącej 64 kWh, oznacza to rekord ponieważ zużycie energii elektrycznej każdego z modeli, wynoszące odpowiednio 6,28, 6,25 i 6,24 kWh / 100 km, było znacznie niższe od standardowej wartości 14,7 kWh / 100 km mierzonej według normy WLTP.

Prawie 35-godzinny test miał miejsce na Lausitzring, torze wyścigowym w północno-wschodnich Niemczech. Europejska firma Dekra, zajmująca się kontrolą pojazdów, która działa na torze Lausitzring od 2017 roku, monitorowała proces testowania i pojazdy, rejestrując 36 zmian kierowców.

Hyundai Kona Electric z rekordowym zasięgiem na jednym naładowaniu

Wszystkie pojazdy użyte w teście miały fabryczne specyfikacje, nie były poddawane żadnym modyfikacjom, a podczas testu były wyposażone w standardowe opony Nexen N Fera SU1 o niskim oporze toczenia w rozmiarze 215 / 55R17. Klimatyzacja i systemy rozrywki w każdym samochodzie pozostały wyłączone, a dostępna energia służyła wyłącznie do napędu. Jedynie światła do jazdy dziennej były włączone, aby spełnić wymogi prawne dotyczące ruchu drogowego.

Trzy zespoły kierowców – jeden dziennikarzy niemieckiego magazynu branżowego Auto Bild i dwa pracowników Hyundai Motor Deutschland – zanotowały średnią prędkość od 29 do 31 km / h, która odzwierciedla typową prędkość ruchu w miastach w Europie. Trzeciego dnia samochody pokonały ponad 20 km na pozostałych zaledwie 3 procentach pojemności. Przy zerowym naładowaniu auta jechały dalej jeszcze przez kilkaset metrów, zanim zabrakło mocy i zatrzymały się

Najnowsze

Karolina Chojnacka

GP Hiszpanii: wygrana Hamiltona i procesja samochodów

Lewis Hamilton wygrał Grand Prix Hiszpanii, odnosząc 88 zwycięstwo w karierze. Przy okazji pobił rekord Michaela Schumachera w liczbie zdobytych podiów. Brytyjczyk ma ich już na swoim koncie 156.

Grand Prix Hiszpanii było kolejnym prawie idealnym weekendem dla zespołu Mercedesa. Prawie idealnym, bo na podium ich kierowców rozdzielił zawodnik Red Bulla.

Lewis Hamilton komfortowo prowadził od startu do mety, odnosząc 88 zwycięstwo w F1, piąte w Grand Prix Hiszpanii, a czwarte z rzędu na Circuit de Barcelona-Catalunya. Drugie miejsce zajął Max Verstappen, dzięki świetnemu startowi wyścigu, gdy niemal od razu wyprzedził Mercedesa z numerem 77. Trzeci był Valtteri Bottas, któremu na pocieszenie zostało wykręcenie najszybszego okrążenia wyścigu i pobicie nowego rekordu toru – 1.18,183.

Wbrew wcześniejszym obawom, Mercedesy nie miały żadnych problemów z ogumieniem.

Przeczytaj też: Kierowcy Mercedesa obawiają się o stan opon w trakcie GP Hiszpanii

Po wyścigu Lewis Hamilton przyznał, że jechał jak w transie, nie zdając sobie nawet sprawy, że wyścig dobiegł już końca:

Byłem jakby w innej strefie. Nie zorientowałem się, że to już ostatnie okrążenie – powiedział Hamilton przez radio.

Byłem oszołomiony, jechałem jak w transie. Czułem się naprawdę dobrze. Zespół spisał się fantastycznie.

Nie wiedziałem, że to już ostatnie okrążenie. Byłem gotowy jechać dalej. Z jakiegoś powodu, nie wiem jakiego, miałem dziś sporą pewność. Wiem, że towarzyszyła mi już kiedyś, ale nie zawsze. Tak naprawdę nawet nie wiem, jak osiągnąć taki stan. Trudno powiedzieć, co cię w niego wprowadza.

GP Hiszpanii: wygrana Hamiltona i procesja samochodów

Gdy na czele stawki sytuacja była niemal od początku wyjaśniona, za plecami finiszującej na podium trójki rozegrało się parę pojedynków. Nie można się jednak oszukiwać – Grand Prix Hiszpanii to nie był emocjonujący wyścig. Na Circuit de Barcelona-Catalunya nie wyprzedza się łatwo, więc nie zobaczyliśmy wielu spektakularnych manewrów, wyprzedzanie odbywało się głównie z pomocą DRS.

Największe emocje zapewnili kierowcy Ferrari, ale oni sami chyba chcieliby takich emocji uniknąć. W połowie wyścigu silnik w bolidzie Charlesa Leclerca wyłączył się w połowie zakrętu i  Monakijczyk wykonał spektakularny obrót na szykanie, po czym uruchomił silnik, zjechał do boksu i zakończył rywalizację. Ferrari będzie wyjaśniać co spowodowało problemy z elektryką:

Cały samochód zgasł. Tylne koła całkowicie się zablokowały. Nie wiem co się stało, zespół też jeszcze nie wie. Musimy to sprawdzić.

Kolega zespołowy Leclerca, Sebastian Vettel, miał z kolei problem z komunikacją ze strategami. Zespół nie był w stanie powiedzieć Niemcowi jak długi planują przejazd na miękkiej mieszance. Ostatecznie Vettel powiedział, że nie ma nic do stracenia i spróbuje dotrzeć na tych oponach do mety. Kierowca Ferrari przejechał na miękkiej, używanej już wcześniej (!) mieszance, prawie 40 okrążeń i został kierowcą dnia w głosowaniu kibiców:

To całkiem proste, nie mieliśmy nic do stracenia.

Byliśmy na P11 i myślę, że staraliśmy się wyrównać do końca wyścigu, więc oczywiście łapaliśmy samochody z przodu. Oni jechali na drugie pit stopy, ale nie spieszyłem się, żeby ich złapać i zarządzać oponami. Potem kazano mi cisnąć, co zrobiłem, i powiedziano mi, żebym dotarł na tej mieszance do końca, lub zapytano, czy mogę dojechać do końca.

Powiedziałem: „Cóż, mogłeś zapytać o to trzy okrążenia wcześniej, ponieważ kilka razy pytałem, jaki jest cel, jak długo chcemy jechać, abym mógł dbać o opony”.

Powiedziałem, że postaram się to zrobić. Ostatnie pięć okrążeń było naprawdę, bardzo trudnych. Oczywiście pomogło nam to, że daliśmy sobie radę – nie zawsze tak było, ale dzisiaj tak było.

Oczywiście podjęliśmy to ryzyko, ponieważ nie mieliśmy nic do stracenia i opłaciło się, ale przed wyścigiem nie było planem pokonania blisko 40 okrążeń na bardziej miękkiej oponie.

Przeczytaj też: Vettel nie żałuje, że nie został „drugim Schumacherem”, ale jego relacje z Ferrari są napięte

Najnowsze