Ferrari 488 Spider, 308 GTS czyli… samochody Thomasa Magnuma!

Słynny detektyw Thomas Magnum powraca w nowej wersji serialu Magnum: Detektyw z Hawajów, który będzie miał premierę na kanale FOX. Wraz z nim na mały ekran wracają super szybkie, sportowe auta Ferrari!

Magnum: Detektyw z Hawajów to prawdziwa gratka dla każdego fana kina akcji! Jest tu wszystko czego można oczekiwać od tego typu produkcji – piękne i gorące Hawaje, błękitny ocean, strzelaniny, pościgi, wybuchy, kaskaderskie akcje oraz supersamochody. Na dodatek za kamerą pierwszego odcinka stanął Justin Lin, który odpowiedzialny jest za kilka części Szybkich i wściekłych, więc emocje na najwyższym poziomie gwarantowane.

Skupmy się jednak na samochodach. Ciekawostką jest to, że w oryginalnej wersji serialu z lat 80. z Tomem Selleckiem w roli głównej, planowane było Porsche 928 z szyberdachem. Jednak Porsche nie zgodziło się na gratisowe wypożyczenie auta na potrzeby serialu. Dzięki temu produkcja porozumiała się z Ferrari, a Magnum spowodował wzrost sprzedaży tych aut nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W sumie Ferrari dostarczyło na plan 17 egzemplarzy Ferrari 308 GTS Qattrovalvole.
 
Ten egzemplarz jest również jedną z gwiazd nowej odsłony produkcji. Ferrari 308 produkowane było w latach 1975 – 1985 w dwóch wersjach: Coupé 308 GTB oraz Spider 308 GTS. Pierwsze dwie liczby w nazwie oznaczają pojemność, ostatnia liczbę cylindrów. Za to skrót GTB oznacza – Gran Turismo (GT) oraz B – Berlinetta i S – Spider. 8-cylindrowy silnik GTS ma moc 223 KM. Ferrari rozpędza się do 252 km/h i przyspiesza do setki w czasie 6,5 sekundy.
 
Kolejnym samochodowym bohaterem serialu jest nowsze już Ferrari 488 Spider (GTS), czyli bezpośredni następca wersji 458. Napędzany 3,9-litrowym silnikiem V8 z podwójnym turbodoładowaniem, który ma aż 660 koni mechanicznych.  Od zera do setki rozpędza się w zaledwie 3 sekundy!
 
 

 

Oczywiście samochody Ferrari nie będą miały łatwego życia z Magnumem. Już w pierwszym odcinku będziemy świadkami kilku strzelanin, w których ucierpi niejeden „czerwony rumak”. 488 zostanie ostrzelany i przejechany, 308 GTS ostrzelany, uderzony ciężarówką, a na koniec spadnie z klifu!
 
Jay Hernandez, aktor grający Thomasa Magnuma w jednym z wywiadów uspokajał fanów sportowych aut:
Żadne Ferrari nie ucierpiało na planie serialu. Wszystkie samochody, które zostały zniszczone były tylko specjalnie skonstruowanymi atrapami. Pod spodem były jakieś stare modele zużytych aut, a karoseria wyglądała jak Ferrari. Producenci nie wypłaciliby się gdyby mieli zniszczyć trzy auta tylko w pierwszym odcinku.
 
A czy sam aktor jest fanem czterech kółek?
 
Uwielbiam samochody, a te którymi jeździliśmy na planie są po prostu niesamowite do prowadzenia. Oczywiście nie mogliśmy sprawdzić pełni ich mocy, bo przede wszystkim byliśmy proszeni o ostrożność. Tyle koni pod maską, tak piękne widoki… uwierzcie, że chciało się wcisnąć pedał gazu do końca i sprawdzić ich możliwości. Może będzie jeszcze do tego okazja.
 
Głównym bohaterem, podobnie jak w oryginale, jest Thomas Magnum (w tej roli Jay Hernandez, Hostel, Legion samobójców) –  były komandos Navy SEAL, który po powrocie z Afganistanu podejmuje się zupełnie nowej pracy i zostaje konsultantem książek przygodowych oraz prywatnym detektywem na Hawajach. Były komandos rozwiązuje zawiłe sprawy z pomocą swoich przyjaciół-weteranów – Theodora „TC” Calvina (Stephen Hill) i Orville’a „Ricka” Wrighta (Zachary Knighton), a także byłej agentki MI6 Juliet Higgins (Perdita Weeks). Jednym z reżyserów nowych historii detektywa Magnuma jest Justin Lin, znany z reżyserowania takich hitów jak Szybcy i wściekli.
 
Premiera Magnum: Detektyw z Hawajów odbędzie się już w czwartek 31 stycznia o godzinie 21:05 na FOX.

Najnowsze

Jak sprawdzić historię samochodu sprowadzonego z USA?

Większość kierowców z sektora prywatnego samochodu szuka sobie głównie na rynku wtórnym. Nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Pojazdy do Polski importuje się przede wszystkim z Zachodu Europy: Niemiec, Francji, Holandii czy Belgii, ale na sile zyskuje też import z USA. Jak zajrzeć w przeszłość samochodu użytkowanego za Oceanem? Na szczęście, jest to możliwe!

Polacy coraz chętniej weryfikują importowane samochody

Tylko w roku ubiegłym import samochodów do Polski osiągnął blisko milion egzemplarzy. Pokazuje to wyraźnie, że Polacy w dalszym ciągu bardzo chętnie szukają sobie auta poza Polską. Głównie w Niemczech, Francji, Holandii i Belgii, ale kwitnie też import samochodów z USA i Kanady. Samochód taki ściągany jest do Polski przez wyspecjalizowanych pośredników lub osoby prywatne, co wymaga zaangażowania większej ilości wolnego czasu. Nie tyle w poszukiwania spełniającego wymagania kierowcy egzemplarza, bo samochody wyszukuje się przez Internet, ile przygotowania całej procedury importu. Wcześniej sprawdzona musi zostać też Historia Pojazdu.

NMVTIS, czyli amerykański system informacji o samochodach

Narodowy System Informacyjny Oznaczeń Pojazdów Motorowych (NMVTIS) to elektroniczny system zawierający w sobie informacje o wszystkich zarejestrowanych samochodach, które znajdują się na terenie Stanów Zjednoczonych. To wiarygodne źródło oznaczeń i historii samochodów, w którym znaleźć można wiele informacji o danym egzemplarzu zbieranych na podstawie numeru VIN pojazdu. Informacje znajdujące się w systemie dostarczane są w różnych odstępach czasu (nie dłuższych niż miesiąc) przez wszystkie stany, firmy ubezpieczeniowe, złomowiska i punkty odzysku. Podmioty te zobowiązane są do tego przez prawo federalne. Wspierając się przy weryfikacji takim raportem, warto postawić na podmiot, który otrzymał Certyfikat oficjalnego partnera NMVTIS. W Polsce partnerem NMVTIS jest serwis autobaza.pl.

Raport pojazdu z USA zawiera w sobie:

  • informacje z należących do systemu stanowych wydziałów komunikacji
  • informacje na temat samochodów i innych pojazdów ze Stanów Zjednoczonych
  • informacje o „etykietach” nadanych przez stanowe wydziały komunikacji
  • informacje z firm ubezpieczeniowych, złomowisk i stacji odzysku

Z raportu odczytać można:

  • wszystkie dane techniczne importowanego samochodu
  • historię rejestracji na terenie Stanów Zjednoczonych
  • rekordy dotyczące wypadkowej przeszłości pojazdu
  • ostrzeżenia na podstawie etykiet przypisanych przez różne instytucje

Na co zwracać uwagę sprawdzając historię samochodu z USA?

Po zamówieniu raportu kluczowe jest prawidłowe odczytanie znajdujących się w Historii Pojazdu informacji. Warto skupić się przy tym na najistotniejszych kwestiach z punktu widzenia nabywcy, którymi są:

  • data sprzedaży samochodu – w Stanach Zjednoczonych samochody sprzedaje się nie po dacie ich produkcji, ale według roczników konkretnych modeli. Stąd też samochód wyprodukowany w 2005 roku, może zostać sprzedany rok wcześniej.
  • historia rejestracji – ważne jest, kto kupił samochód i jak został on zarejestrowany. Możliwości jest kilka, a w tym: personal vehicle (prywatny właściciel), personal lease (prywatny leasing), commercial vehicle (komercyjny), rental vehicle (wypożyczalnia), Taxi vehicle (taksówka). Najbezpieczniej jest kupować samochody od prywatnych właścicieli i najlepiej, kiedy jest ich jak najmniej.
  • historia wypadkowa – najlepiej, kiedy samochód nie ma żadnego wypadku na swoim koncie. Nie zawsze są to jednak kolizje, które dyskwalifikują zakup. Na przykład oznaczenie „minor accident” oznacza drobną stłuczkę i nie ma żadnego wpływu na konstrukcję auta, choć zachodzi duże prawdopodobieństwo, że było ono po niej lakierowane. Co innego „frame damage”, które oznacza uszkodzenie ramy samochodu.
  • regularność przeglądów okresowych – wielokrotnie raport nie zawiera tej sekcji. Nie powinno to jednak zapalać u kierowcy lampki ostrzegawczej, gdyż większość stacji obsługi nie podaje tych informacji.
  • Salvage (Rebuilt car) – jeżeli historia pojazdu z USA zawiera taki zapis, oznacza to, że ubezpieczyciel wycofał go z rynku, co miejsce ma zazwyczaj po ciężkim wypadku, powodzi lub kradzieży. Następnie takie samochody zostają sprzedane firmom blacharskim, odrestaurowywane i sprzedawane po o wiele niższej, ok. 50-procentowej wartości rynkowej. Taka „okazja” często niesie w sobie wiele dodatkowych kosztów. Samochody te są trudne w ubezpieczeniu i drogie w eksploatacji.
  • Recalls – w tym zestawieniu zawarte są naprawy, które nie zostały wykonane w ramach akcji serwisowej ogłoszonej przez producenta.

Sprawdzenie VIN pojazdu i zamówienie raportu może więc uchronić potencjalnego nabywcę przed sprowadzeniem do Polski samochodu niesprawnego technicznie, auta kradzionego, powypadkowego lub z przekręconym licznikiem. Jest to o tyle istotne, że kierowca traci wówczas nie tylko te środki, jakie przeznaczył na zakup samochodu, ale też dodatkową gotówkę wydaną na opłaty, m.in. cło i akcyzę. Nie chcąc narażać się na te straty, raport powinien być podstawowym narzędziem w rękach nabywcy, który pomoże mu pozyskać wiele kluczowych o aucie informacji, jakie nie znajdują się w ogłoszeniu o sprzedaży. Na szczęście, na raporty historii pojazdu z USA (i nie tylko) decyduje się coraz większa rzesza kierowców. Kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych wydanych na raport, wielokrotnie pozwala uniknąć strat idących w dziesiątki, a bywa, że i setki tysięcy złotych.

Oczywiście, sprawdzenie historii samochodu nie jest 100-procentową gwarancją, że nie ma on innych ukrytych problemów, o jakich nie wspomniano w raporcie. Znacznie mniejsze jest jednak ryzyko zakupowe i doskonale uzupełnia się on z innymi czynnościami około zakupowymi, m.in. fachowym przeglądem technicznym w niezależnym warsztacie.

Najnowsze

Szklanka na drodze doprowadziła do kolizji

Jazda samochodem po oblodzonej drodze jest bardzo ryzykowna. Przekonał się o tym boleśnie autor tego nagrania.

Chwilowe roztopy, albo przelotny deszcz, po których następuje przymrozek i szklanka na drodze gotowa. Jazda w takich warunkach to duże ryzyko, ponieważ nawet przy bardzo niewielkiej prędkości możemy zupełnie stracić kontrolę nad samochodem.

Mimo tego doświadczony kierowca może sobie poradzić z jazdą po szklance, ale pozostaje problem innych kierujących, którzy mogą nie mieć tyle rozwagi. Tak jak ten na nagraniu.

Najnowsze

Kolizja, która omal nie doprowadziła do kilku kolejnych

Niewiele brakowało, a ilość uszkodzonych aut mogła być znacznie większa. Na szczęście część kierujących wykazała się dobrym refleksem.

Na nagraniu zarejestrowanym przez samochodową kamerę nie widać dokładnie co było przyczyną uderzenia w słup przez pierwsze auto. Prawdopodobnie utrata panowania nad pojazdem po wpadnięciu w poślizg. Kierowcy jadącemu za tym samochodem nie udało się w porę zahamować.

Więcej szczęścia miał kierujący z naprzeciwka, który zręcznie uniknął kolizji. Dobrym refleksem wykazała się też osoba nagrywająca zdarzenie, uciekając w lewą stronę.

Najnowsze

Renault zdradziło wygląd wnętrza nowego Clio!

Nową koncepcję wnętrza w swoim modelu Francuzi nazwali „smart cockpit”. Clio piątej generacji zadebiutuje podczas marcowego salonu samochodowego w Genewie.

Najważniejszym elementem „smart cockpitu” nowego Clio jest 9,3-calowy ekran multimedialny – największy jaki dotychczas pojawił się w samochodzie Renault. Pionowy i lekko wklęsły tablet, inspirowany rozwiązaniem wykorzystanym w Espace, optycznie powiększa deskę rozdzielczą i poprawia czytelność ekranu. Ekran z nowym systemem EASY LINK, zwrócony w stronę kierowcy, integruje wszystkie multimedia, nawigację i serwisy informacyjno-rozrywkowe, a także system MULTI-SENSE.

Nowe Clio zostało po raz pierwszy wyposażone w wyświetlacz, który zastępuje tradycyjne zegary analogowe. Ekran TFT o przekątnej od 7 do 10 cali pozwala personalizować ustawienia i zwiększa doznania z jazdy. Wersja 10-calowa ma nawigację GPS.

Na nowo zaprojektowana deska rozdzielcza została ona podzielona na trzy części: górny panel z powłoką z pianki, pokryty specjalnym  materiałem i personalizowany panel centralny oraz część dolną z funkcjonalnymi elementami (np. schowkiem). Falisty kształt deski rozdzielczej dodatkowo optycznie poszerza kokpit. To wrażenie wzmacniają poziome kształty środkowych i bocznych wlotów powietrza.

Konsola środkowa jest kluczowym elementem „smart cockpitu” nowego Clio. Usytuowano ją wyżej dla lepszej ergonomii i umieszczono na niej krótką dźwignię zmiany biegów. Pokryta specjalnym materiałem konsola może być personalizowana w zależności od wersji wyposażenia oraz ma specjalne podświetlenie krawędzi. Pasażerom ułatwią podróż schowki wbudowane w dolną część konsoli oraz zintegrowana ładowarka indukcyjna.

Fotele w Clio sprawiają wrażenie wziętych ze znacznie droższego modelu. Dłuższe siedzisko i bardziej obejmujący kształt zapewniają lepsze podparcie, a wklęsły kształt półmiękkiej obudowy foteli zwiększa przestrzeń na nogi dla pasażerów siedzących z tyłu. Nowe, cieńsze zagłówki, wsuwane w oparcie, poprawiają widoczność do tyłu.

W kabinie nowego Clio ma pojawić się wysokiej jakości tapicerka i dużo miękkich materiałów. Znajdziemy je również na drzwiach – panele posiadają wbudowane płaty, które podobnie jak podłokietniki drzwi, zmieniają się w zależności od wybranej personalizacji wnętrza. W panele wbudowany został system oświetlenia ambientowego emitujący łagodne
i rozproszone światło.

Każdy właściciel Clio może stworzyć własny samochód dzięki licznym możliwościom personalizacji. Pozwalają one na wybór wyglądu konsoli środkowej, deski rozdzielczej, paneli drzwiowych,  kierownicy i podłokietników drzwi. Można również spersonalizować kolory linii wlotów powietrza, rozciągających się na całej szerokości deski rozdzielczej. Nowe Clio jest dostępne z oświetleniem ambientowym w ośmiu różnych kolorach.

Producent zdradził również, że do 2022 roku Grupa Renault zaoferuje gamę 12 zelektryfikowanych  samochodów, a nowe Clio będzie pierwszym modelem z silnikiem hybrydowym E-Tech w technologii opracowanej przez Renault. Taki sam termin ustalono na wprowadzenie na rynek 15 modeli wyposażonych w technologie jazdy autonomicznej. Pod tym względem nowe Clio ma być pionierem i sprawić, że systemy wspomagania kierowcy w jeździe autonomicznej staną się szeroko dostępne w samochodach miejskich.

Najnowsze