Fakty i mity o zapinaniu pasów bezpieczeństwa – filmy

"- Chcesz mnie zabić? - Nie! - To zapnij pasy!" - to cytat spotu promującego kampanię „Zapnij pasy. Włącz myślenie". Podajemy statystyki, fakty i mity dotyczące zapinania pasów oraz symulacje wydarzeń co do ułamków sekundy, co się dzieje, gdy dochodzi do wypadku...

Śmiertelność w wypadkach drogowych w Polsce na tle innych krajów europejskich jest wyjątkowo wysoka. Na każde 100 osób uczestniczących w wypadku, śmierć ponosi 11 z nich. Pomimo to kierowcy nadal nie są świadomi znaczenia zapinania pasów bezpieczeństwa.

Gdy nie masz zapiętych pasów, z niegroźnie wyglądającego wypadku możesz nie wyjść cało…
fot. Katarzyna Frendl

Z badań przeprowadzonych w sierpniu 2011 roku wynika, że  27% przebadanych osób pod wpływem kampanii „Zapnij pasy. Włącz myślenie” częściej zapina pasy jako pasażer z tyłu pojazdu, a 37% osób deklaruje, że dzięki kampanii częściej zwraca uwagę innej osobie, by zapięła pasy. Należy podkreślić, że kampania „Zapnij pasy. Włącz myślenie” w dużym stopniu wpłynęła na zachowanie młodych kierowców – aż 41% więcej z nich zapina pasy. O 7% osób więcej poparło zaostrzenie kar za nieużywanie pasów bezpieczeństwa.

Polacy coraz częściej zdają sobie sprawę ze zbiorowej odpowiedzialności wszystkich uczestników ruchu drogowego za bezpieczeństwo na drodze (obecnie 59%). Opinia publiczna powoli przestaje także wierzyć mitom związanym ze szkodliwością czy nieskutecznością pasów bezpieczeństwa. Już 79% badanych jest świadomych tego, że w przypadku niezapięcia pasów może uszkodzić innych podróżnych, w tym kierowcę. Polacy dzięki kampanii „Zapnij pasy. Włącz myślenie” dowiedzieli się także, że pasy bezpieczeństwa nie szkodzą kobietom w ciąży.

Fakty i mity
Krąży wiele stereotypów dotyczących stosowania pasów bezpieczeństwa. Oto niektóre z nich.

Mit Zapięte pasy mogą uniemożliwić wydostanie się z płonącego pojazdu.

Fakt Tylko 0,5% wypadków drogowych wiąże się z pożarem auta. 

Mit Podczas wypadku lepiej wypaść z auta, niż być w nim uwięzionym.  

Fakt W przypadku wyrzucenia ciała przez przednią szybę ryzyko odniesienia ciężkich ran w wypadku jest 25 razy większe. Natomiast ryzyko śmierci jest 6 razy większe.


  • Mit
    Po mieście i na krótkich trasach jeździ się wolno. W związku z tym, w razie wypadku nic im się nie stanie. Zapinanie pasów, w tej sytuacji, jest czynnością zbędną. 
  • Fakt Przy zderzeniu z prędkością 50 km/godz. ciało jest wyrzucane z siedzenia z siłą 1 tony. Przy uderzeniu w stałe elementy samochodu skutki mogą być śmiertelne, również dla pasażera z przodu.


  • Mit
    Właściciele aut wyposażonych w poduszki powietrzne żyją natomiast w przeświadczeniu, że to zabezpieczenie jest wystarczające. 
  • Fakt Poduszka powietrzna redukuje ryzyko śmierci o 50% tylko wtedy, gdy podczas wypadku działa wspólnie z pasami bezpieczeństwa.


  • Mit
    Pasażerowie na tylnych siedzeniach samochodu rzadko zapinają pasy bezpieczeństwa (stosuje je średnio około 47% pasażerów). Uważają, że tam jest bezpieczniej. 
  • Fakt Pasażerowie na tylnym siedzeniu są tak samo narażeni na poważne obrażenia, jak z osoby siedzące z przodu samochodu. Ponadto, stanowią oni śmiertelne zagrożenie dla podróżujących z przodu pojazdu.


  • Mit
    Trzymanie dziecka na kolanach zabezpieczy je przed konsekwencjami wypadku w takim samym lub większym stopniu, jak usadowienie w foteliku. 
  • Fakt Rodzic nie jest w stanie utrzymać w rękach dziecka, które w momencie nieoczekiwanego uderzenia przybiera masę … słonia. Co więcej, w czasie wypadku, rodzic może przygnieść dziecko własnym ciałem zmniejszając jego szansę na przeżycie.


  • Mit
    Pasy bezpieczeństwa stanowią zagrożenie dla kobiety w ciąży. 
  • Fakt Podczas wypadku pasy bezpieczeństwa są jedynym urządzeniem, które może uratować życie kobiety w ciąży i jej nienarodzonego dziecka. 

    fot. plakat kampani „Zapnij pasy. Włącz myślenie”

    Samochód uderza w nieruchomą przeszkodę przy prędkości 80km/h. Jak to wygląda?
    Czas tragedii – niespełna 0,2 sekundy.
    Po 0,026 sekundy od początku wypadku zderzak i przód samochodu jest już zgnieciony, a niezapięty pasami kierowca kontynuuje ruch z prędkością 80km/h.
    Po 0,039 sekundy kierowca wraz z siedzeniem zostaje uniesiony o 15 centymetrów.
    Po 0,044 sekundy uderza klatką piersiową w kierownicę, po 0,050 sekundy opóźnienie działające na osobę 80 razy przewyższa masę ciała, po 0, 068 sekundy ciało kierowcy uderza w deskę rozdzielczą z siłą 6 ton, po 0,092 sekundy głowa kierowcy uderza w przednią szybę, po 0,100 sekundy ciało kierowcy po uderzeniu w kolumnę kierownicy wypada na zewnątrz, wybijając przednią szybę – obrażenia powodują śmierć na miejscu, po 0,110 sekundy wrak auta zaczyna się cofać.

    Po 0,150 sekundy w miejscu wypadku zalega cisza…

    Źródło: www.bezpieczniwpasach.pl

    Najnowsze

    Apaszka Mini w walce z AIDS

    Kanadyjski duet projektantów mody DSQUARED2 wspólnie z MINI stworzyli apaszkę, na której widnieje samochód brytyjskiej marki. Dostępna jest w limitowanej liczbie egzemplarzy, a wszystko w szczytnym celu: chodzi o walkę z AIDS.

    Projektanci DSQUARED2 ze swoim dziełem.
    fot. Mini

    Apaszkę można kupić za 50 euro za pośrednictwem stron internetowych www.mini.com/shop ( www.dsquared2.com) już od 16 września, jednocześnie dorzucając cegiełkę na walkę z wirusem HIV. Akcja związana jest z cyklem imprez charytatywnych, których organizatorem jest Mini – Life Ball.

    Na tablicy rejestracyjnej widnieje rok urodzenia obu designerów. Przedstawili się oni w ironiczny, typowy dla nich sposób – jako szopy pracze, kurczowo trzymający się relingów dachowych w namalowanym na apaszce Mini. Całość powstała na wcześniejszych szkiców przedstawiających czerwonego konia wyścigowego Mini w błocie.

    Apaszka została zaprezentowana 8 września podczas Vogue Fashion’s Night Out w Mediolanie.

    Apaszka Mini
    fot. Mini

    Najnowsze

    Producenci samochodów chcą kobiet!

    Tylko niektórzy producenci traktują panie za kierownicą poważnie. Projektują samochody ciekawe, pamiętają o schowkach, fotelikach dla dzieci, miejscu na torebkę, czy telefon. Inni mają z tym problemy...

    Rynek szybko weryfikuje obecne czasy, poddając się presji, że nastał czas kobiet. To, że powstaje mrowie czasopism i portali dla pań, gdzie zawsze znajdzie się sekcja motoryzacyjna, mówi samo za siebie. Na półki wjeżdżają dedykowane płci pięknej nawigacje samochodowe,  a na wieszakach znajdziemy kolekcje damskich ubrań z motywami youngtimerów lub retro motocykli. Niedawno pojawiły się także kolczyki z miniaturami aut, czy perfumy sygnowane marką samochodów. Powoli producenci zaczynają dostrzegać, jak ogromna siła nabywcza tkwi w grupie, która dotąd traktowana była „jak wszyscy”. I żeby była jasność, nie sądzę, aby kobietom należało się inne traktowanie – ba! w większości podkreślamy, że tego nie lubimy – jednak to wytwórcy, z własnej, nieprzymuszonej woli, próbując dotrzeć do pań, starają się zaoferować nam produkt skrojony na nasze indywidualne potrzeby. Często bardzo nieudolnie…

    Aston Martin Cygnet – czy naprawdę chcemy jeździć takimi samochodami w „dziecięcym” kolorku?
    fot. Aston Martin

    Tu jest pies pogrzebany. Przez te ukłony w naszą stronę powstają ohydne, żarówiasto różowe odcienie lakieru samochodów przeznaczonych podobno dla kobiet , choć – na szczęście – na oczy nie widziałam tak rażącego pojazdu z białogłową za kierownicą. Zerknąć i pośmiać się – owszem, ale żeby tym jeździć?! Nigdy z życiu! Są też „wystrzałowe” wzory tapicerek stworzone specjalnie dla płci pięknej, lecz ten, kto ma dzieci wie, jak często upstrzone bywają obicia foteli resztkami dziecięcego jedzenia; takie atrakcje na tkaninie w zupełności wystarczą.  Mamy lakierowanie Hello Kitty lub kwieciste ornamenty oklein samochodowych, które – według ich pomysłodawców – każda dama podkreślająca swą indywidualność z pewnością zechciałaby nakleić sobie na auto. Tu też pomyłka, bo panie z reguły nie lubią aż tak wyróżniać się na drodze, manifestować, że oto jedzie kobieta. No i warto dodać, że większość tych „dzieł sztuki” przypomina raczej motywy rodem z zasłon lub ceraty kuchennej. Gwóźdź do trumny przybiły ostatnio rzęsy na reflektorach, czy wycieraczki w przeróżnych, pastelowych kolorach, idealne na jesienne uatrakcyjnienie kobiecego pojazdu – litości!

    Pozostają jeszcze limitowane wersje aut, które sygnowane są nazwiskami wielkich projektantów mody i faktem jest, że tego rodzaju motomarketing skierowany do kobiet, zwykle do nas przemawia. Nic nie udaje niczego, nie sili się na bycie kobiecym, a do tego jest markowe i unikalne. Tylko niestety, zwykle występuje w jednym egzemplarzu. Podobnie ma się sprawa z ekskluzywnym wyposażeniem, dostosowywanym na życzenia klienta – indywidualizacja wyglądu i wnętrza samochodu według naszego widzimisie kosztuje tyle, że większość pań woli zainwestować w odnowę biologiczną.

    Dziękuje zatem tym producentom samochodów, którzy się nie wygłupiają. Że poważnie traktują kobietę oferując jej po prostu dobry produkt. Ten, zawsze się obroni. A jak do tego jeszcze pięknie wygląda, to czego więcej chcieć?

    Najnowsze

    Fiat „500 by Gucci” juz za 66 tysięcy złotych

    Dealerzy Fiata rozpoczynają zbieranie zamówień na model „500 by Gucci" w wersji kabriolet i hatchback. Warto skorzystać z wrześniowych promocji, aby móc taniej kupić lepiej wyposażone auto.

    Fiat „500 by Gucci”
    fot. Fiat

    W tym roku nie tylko przypada 90. rocznica obecności Fiata w Polsce – 90. urodziny świętuje także firma Gucci – jedna z najbardziej ekskluzywnych i najbardziej rozpoznawalnych włoskich marek odzieżowych na świecie. „500 by Gucci” (hatchback i kabriolet), to specjalna wersja Fiata 500 zaprojektowana przez Fridę Giannini – dyrektora kreatywnego Gucci we współpracy z Centro Stile Fiat. Fiat Auto Poland wprowadził właśnie ten model do sprzedaży w Polsce.

    Samochód jest dostępny z silnikiem 1.2 l. i mocy 69 KM w dwóch specjalnych kolorach dedykowanych modelowi 500 by Gucci – białym lub czarnym. W obu przypadkach ze szklisto-perłowym odcieniem lakieru. Kształt aut podkreśla zielono-czerwono-zielona obwódka typowa dla Gucci. Auto wyróżniają także 16-calowe obręcze kół w stylu retro z literami GG. Na tylnej klapie i słupkach drzwi znajduje się napis kursywą Gucci.

    Nadwozie wersji syngnowanej logiem Gucci dostępne jest w Polsce jedynie w białym lub czarnym lakierownaniu.
    fot. Fiat

    Wyposażenie seryjne „500 by Gucci” obejmuje m.in. automatyczną klimatyzację, lusterko elektrochromatyczne, siedem poduszek powietrznych (czołowe, boczne, kurtynowe i kolanową kierowcy), system multimedialny Blue&Me zintegrowany z czujnikami parkowania, radioodtwarzacz CD+MP3 oraz kierownicę pokrytą skórą w dwóch kolorach (z przyciskami sterowania audio). Wnętrze zdobią eleganckie wyszywane aplikacje, ekskluzywne materiały, lśniące i satynowane elementy, aksamitny lakier na panelu radia. Przysłowiową kropką nad „i” są siedzenia w dwóch kolorach wykonane ze skóry Frau z nadrukiem Guccissima.

    Model 500 by Gucci kosztuje 66 000 złotych, natomiast kabriolet 500C by Gucci 77 000 złotych.

    Poza tym do końca września w salonach FAP wszystkie samochody objęte są upustami, a ich wartość jest uzależniona od modelu i wersji silnikowej oraz wyposażeniowej. Przykładowo konwencjonalna odmiana modelu Fiat 500 kosztuje teraz od 4000 złotych do 8000 złotych mniej.

    Nam przypadła do gustu wersja z różnymi okleinami – na zdjęciu Fiat 500 „First Edition” nazwany Fairy Tale – z grafiką chińskiego artysty Tail Leilei.
    fot. Fiat

    Najnowsze

    Easy rider po USA – Ania Jackowska na półmetku wyprawy

    Ania Jackowska, która od 10 sierpnia przemierza Stany Zjednoczone dotarła do Death Valley. Przejechałado tej pory blisko 4000 kilometrów w ramach autorskiego projektu „Nie tylko road 66, czyli easy rider po USA", który jest częścią cyklu „Jedna kobieta, jeden motocykl wiele kultur".

    Przed wjazdem do parku narodowego.
    fot. z archiwum Anny Jackowskiej

    „Czy ta droga dokądś prowadzi? Tak do temperatury 117F. Death Valley przejechana bez strat w ludziach. Ostatnie 60 mil to pogoń za zachodzącym słońcem, aby nie zaszło. Zaszło. I stała się ciemność i wokół pustka. Aj, takiej pustki, w takiej ciemności jeszcze nie przerabiałam. Kolejne granice przekroczone. I nie chodzi mi wcale o to, że na chwilę z Newady, wróciłam do Californii, aby pójść spać w Newadzie:) Wyjątkowy dzień” -opisuje Ania swoje wrażenia.

    Podróż Ain zaczęła się i zakończy w Los Angeles, a towarzyszy jej niezmiennie BMW 650 GS.  To kolejna wyprawa Ani Jackowskiej. Wcześniej motocyklistka podróżowała po Maroko (2008), Syrii (2009) i Bałkanach(2010). Z tej ostatniej niebawem, już w październiku, ukaże się druga książka Ani.

    fot. z archiwum Anny Jackowskiej
    fot. z archiwum Anny Jackowskiej

    Najnowsze