Epidemia męskich ciąż w Fordzie…?

Inżynierowie (dodajmy, że płci męskiej) z Forda postanowili jak najdogłębniej wczuć się w potrzeby kobiet spodziewających się dziecka. Posunęli się w swojej empatii tak daleko, że zafundowali sobie nawet ciążowe brzuszki...

Nie, nie mówimy tu o wyzwaniu rzuconym biologii, tylko o specjalnie opracowanym kostiumie, w którym bańka z wodą imituje ciążowy brzuch na przestrzeni od trzeciego do ósmego miesiąca. Projekt powstał z myślą o opracowywaniu modeli samochodów tak, by nawet zaskakująca dla kobiety brzemienność nie powodowała konieczności szukania na oślep zastępczego auta.

Doświadczenia zebrane podczas kompletowania projektu doprowadziły inżynierów do kilku istotnych wniosków względem konstrukcji pojazdów – m.in. wysokości dachu, przestrzeni pod nogami kierowcy i  ruchomości kierownicy. Są to także elementy, na które przyszła mama powinna zwracać uwagę przy zakupie auta.

fot. Ford

Ponadto Ford wypuścił kilka rad dla ciężarnych, które pozwolimy sobie tutaj przytoczyć.

Po pierwsze – odpowiednio zapinaj pas. Dolna część powinna przebiegać pod brzuchem, górna dokładnie między piersiami. Siedzenie odsuń w miarę możliwości do tyłu – zmniejszy to ewentualne zagrożenie stworzone przez otwierającą się poduszkę powietrzną. Jeśli cierpisz na bóle krzyża, spraw sobie małą poduszeczkę albo chociaż podkładaj pod plecy zrolowany ręcznik. Rób też częste przerwy, troszcząc się przy tym o właściwe krążenie krwi w nogach. Poruszaj palcami, wykonuj koliste ruchy stopami. Zawsze miej przy sobie dokumentację przebiegu ciąży wraz z danymi kontaktowymi do swojego lekarza.

I wreszcie – chociaż wiemy, jak uwielbiasz prowadzić – w miarę możliwości bierz na siebie rolę pasażera. Może się to po prostu okazać bezpieczniejsze dla ciebie i twojego nienarodzonego dziecka.

Najnowsze

Siostry van de Velde podbijają wyścigi vintage

Wyścigi samochodów zabytkowych mają opinię klasycznie męskiej rozrywki – i to raczej dla bardziej dojrzałych chłopców. Nic dziwnego zatem, że podczas wyścigu Targa Florio, który w połowie października odbył się na Sycylii, panie stanowiły zaledwie pięć procent ze zgłoszonych 200 kierowców. Ale siostry Loes i Annemarie van de Velde nie zamierzają się tym przejmować.

W otoczeniu siwowłosych bogaczy i ich w większości zdumiewająco młodych żon siostry z Holandii zdecydowanie się wyróżniały – pozytywnie. Za kierownicą zgrabnego Heleya Silverstone z 1950 roku wyglądały jak wyjęte z klasycznego magazynu sprzed lat.

Loes i Annemarie van de Velde
fot. materiały prasowe

Loes miała już wcześniej doświadczenia z wyścigami zabytkowych pojazdów. Towarzyszyła podczas startów ojcu, Geertowi. Tym razem jednak Geert chętniej widział w swoim Astonie Martinie żonę. Nie było to specjalnie strategiczne posunięcie, ponieważ ostatecznie zajął 71. miejsce, podczas gdy jego córki uplasowały się na 49. pozycji.

Najnowsze

MV Agusta prezentuje Brutale 800

Zadziorny wygląd, lekkość maszyny, jednostka napędowa o wystarczającej do jazdy ulicznej mocy i do tego przyzwoita cena mogą sprawić, że po premierze nowego Brutale 800 po motocykl ustawią się kolejki.

Dużo mówi się o premierach marki MV Agusta podczas targów EICMA. Tymczasem, włoscy inżynierowie jeszcze na długo przed rozpoczęciem wystawy w Mediolanie, ujawnili wygląd modelu Brutale.

Nowy motocykl o trzech cylindrach i jednostce silnikowej o pojemności 798 cm3 doskonale uzupełnia przestrzeń pomiędzy Brutale 675 i Brutale 1090. Serce jednośladu generuje moc 125 KM przy 11600 obr./min, a szczęśliwy posiadacz będzie miał możliwość rozpędzenia maszyny do 246 km/h. Masa motocykla „na sucho” wynosi 167 kilogramów.
Poza silnikiem, model 800 ma wiele cech wspólnych z odmianą 675. Motocykl wyposażono w kontrolę trakcji z ośmioma trybami pracy, MVICS (Motor & Vehicle Integrated Control System), czyli zintegrowany system kontroli pojazdu oraz system ride-by-wire. 
fot. MV Agusta
Ponadto, MV Agusta zafundowała nowemu dziecku w pełni regulowane 43-milimetrowe widelce Marzocchi, amortyzator Sachs oraz hamulce z radialnymi zaciskami i przednimi tarczami (320 milimetrów) Brembo. 
Znane są już ceny modelu Brutale na rynek europejski – 9 900 euro za podstawową wersję motocykla. Bardziej obszerna specyfikacja jednośladu pojawi się z pewnością po oficjalnej premierze podczas mediolańskich targów EICMA, które rozpoczynają się 15 listopada.

Najnowsze

Motocyklistka odrzucona przez śmierć – historia Cat Hammes

Cat Hammes przyszła na świat w niezbyt zamożnej rodzinie na południu Stanów. W domu się nie przelewało, dlatego w wieku lat czternastu podrobiła swoje świadectwo urodzenia, żeby móc pójść do pracy. Dwa lata później odkryła motocykle. To była miłość od pierwszego wejrzenia, której nikt w jej otoczeniu nie potrafił pojąć.

W rodzinie Cat kobiety pełniły tradycyjne role i pogląd na to, co dla kobiety nieodpowiednie, również był dosyć tradycyjny. Motocykle są brudne, mało eleganckie i na dodatek niebezpieczne – tak powtarzali Cat najpierw jej ojciec, a potem chłopak, z którym związała się głównie z uwagi na to, że miał motocykl.

Jednak twardej południowej babie nikt nie będzie dyktował, co ma robić. Tuż po osiemnastych rodzinach za własne zaoszczędzone w pocie czoła pieniądze Cat kupiła sobie własną Yamahę. Jednak w głębi duszy marzyła o Harleyu. Konkretnie o Fatboyu – od momentu, gdy przyjaciel użyczył jej tego modelu na przejażdżkę, wiedziała, że to jest to.

fot. diamondposse.com

I wreszcie się udało – jesienią 2005 roku weszła w posiadanie wymarzonego modelu.

W maju 2006 natomiast jej życie się skończyło. A przynajmniej tak wtedy sądziła.

Po makabrycznym wypadku trafiła do szpitala z uszkodzoną czaszką, wstrząsem mózgu, połamanymi kośćmi, zapadniętym płucem. Jej lewej nogi nie udało się uratować. Seria nieszczęść postępowała: Cat straciła pracę, mąż od niej odszedł, pół roku po wypadku musiała sprzedać dom. Były chwile, kiedy myślała o samobójstwie. W innych momentach pogrążała się w gniewie wobec Boga i świata. Sama z zawodu była pielęgniarką – jej umysł odrzucał fakt, że nie może samodzielnie chodzić, korzystać z łazienki, wejść po schodach. Płakała z bezsilności i czuła się koszmarnie samotna.

fot. diamondposse.com

Po długim okresie zmagań z samą sobą zrozumiała, że jest tylko jeden sposób, żeby ostatecznie wyzdrowieć. Musiała wrócić na siodełko motocykla – i to nie byle jakiego motocykla, tylko swojego ukochanego Fatboya, który w wypadku został równie mocno poturbowany. Z nową energią rzuciła się w wir rehabilitacji, podczas której poznała innych niepełnosprawnych. W czasie miesięcy, które spędziła w szpitalu, jej przyjaciele włożyli masę wysiłku, by przywrócić Fatboya do stanu używalności. On również przechodził własną terapię.

fot. diamondposse.com

W końcu spotkali się ponownie.

Dzisiaj Cat pod pseudonimem „Jednonoga Blondynka” jeździ po kraju i wygłasza mowy motywacyjne. Pokazuje na własnym przykładzie, że można pokonać kalectwo. Bierze udział w wyścigach charytatywnych, wspiera potrzebujących. Najwięcej satysfakcji sprawiają jej komentarze „jeśli tej małej się udało, ja również stanę na nogi”.

O sobie mówi: „śmierć mnie odrzuciła”.

 

Najnowsze

Lella Lombardi, legenda włoskiego sportu motorowego

Już dwadzieścia lat minęło od przedwczesnej śmierci Marii Grazii „Lelli” Lombardi. Nadal jednak pozostaje ona jedyną kobietą, która zdobyła punkty w Mistrzostwach Świata Formuły 1.

Lella urodziła się w 1941 roku we Frugarolo. Pierwsze kroki stawiała w lokalnych zawodach. Pierwszym ważnym przełomem okazała się kwalifikacja do Mistrzostw Formuły 5000 w 1974. Zajęła wówczas czwarte miejsce.

DO GP Wielkiej Brytanii Lelli zakwalifikować się nie udało. Zapewne jej kariera potoczyłaby się inaczej, gdyby nie znajomość z włoskim arystokratą i właścicielem firmy Lavazza. Vittorio Zanone sfinansował jej pełny sezon startów w F1 w 1975 roku. Podczas GP Hiszpanii zajęła szóste miejsce, zdobywając tym samym (historyczne, jak się okazało) pół punktu do klasyfikacji generalnej. W GP Niemiec uplasowała się ostatecznie na siódmym miejscu, to był jej drugi najlepszy wynik. Sezon zakończyła na 21. pozycji w klasyfikacji generalnej.

fot. materiały prasowe

W sezonie 1976 po pierwszym wyścigu Lellę zastąpił Ronnie Peterson – tragiczna postać w historii sportu motorowego. Lombardi startowała potem w prywatnym zespole RAM Racing, z którym zakwalifikowała się do GP Austrii. Zajęła tam 12. miejsce. Był to również ostatni z jej dwunastu występów w wyścigach F1. Żadna kobieta nie zbliżyła się dotąd do tego wyniku.

W 1977 roku wzięła udział w wyścigu NASCAR na torze Daytona. W 1984 roku została pierwszą kobietą startującą w cyklu DTM. Zajęła również drugie miejsce w rundzie Mistrzostw Świata Samochodów Sportowych 1000 km Monza w 1981 roku.

Jej karierę sportową przerwała bezlitosna diagnoza pod koniec lat 80. Po długiej walce z rakiem Maria Grazia Lombardi odeszła w 1992 roku, w wieku zaledwie 50 lat.

Najnowsze