Edyta Klim

Emilia Plak – latająca motocyklistka!

Latanie paralotnią to jej życie, motocykle i sporty ekstremalne to jej pasja, a podróże to nieodzowny element jej stylu życia - poznajcie Emilię Plak.

Opowiedz nam o swoich pasjach, dlaczego je wybrałaś i jak się kształtowały?

Moje największe pasje w życiu to: latanie, motocykle i podróże. Nie pamiętam z dzieciństwa żadnego szczególnego wydarzenia, które by je zainicjowały. Marzyłam o lataniu jak ptak, tak jak wiele osób/dzieci, tyle, że moje marzenie przekształciłam w rzeczywistość, jak tylko odkryłam, że istnieje coś takiego jak paralotnia. Paralotnie pokazał mi na zdjęciu przyjaciel moich rodziców. Mówił, że on i jego syn uczą się latać na paralotni w Jeżowie Sudeckim (koło Jeleniej Góry). Dołączyłam do nich w kolejny weekend. To był 1997 rok, a swoją pierwszą paralotnię kupiłam w 2000 roku. W tym samy roku wykonałam swój pierwszy lot na paralotni z napędem. Od tamtej pory latanie stało się dla mnie czymś dużo więcej, niż tylko hobby – to moja praca, a nawet styl życia.  

Nie wiem też, skąd wzięła się u mnie miłość do motocykli. Podobnie jak latanie, wydaje mi się, że po prostu taka się urodziłam (śmiech). Motocykle kojarzyły mi się w wolnością przemieszczania się, łatwym podróżowaniem, tańszym transportem, niż samochód. Pociągało mnie to, że podobnie jak w locie, czuję na twarzy powiew powietrza i prędkość. Zaczęłam jeździć na motocyklach znajomych już w 1995 roku. W 1997 roku kupiłam pierwszy motocykl – Yamahę SR400SP po wypadku, a na bazie jego ramy i silnika mój przyjaciel zbudował dla mnie, bardzo tanim kosztem, małego jednoosobowego choppera. W 1997 roku pojechałam na nim dwukrotnie do Jeżowa Sudeckiego na latanie.

Pierwszy raz spróbowałam jazdy w terenie w roku 2004. Kupiłam wtedy lekki motocykl Trialowy Fantic. To była fantastyczna przygoda! Zakochałam się w jeżdżeniu po bezdrożach, a w szczególności po górach. Wycieczki po drogach asfaltowych stały się nudne i zbyt monotonne.  W 2005 kupiłam swój pierwszy motocykl enduro KTM200EXC i miałam szczęście spotkać kolegę, który nauczył mnie podstaw jazdy motocyklem w terenie. Od tamtej pory zawsze posiadam co najmniej 2 motocykle, było ich nawet 5, jednak aktualnie mam 3.

Jakie to są teraz i z których korzystasz najczęściej?

Na dzień dzisiejszy są to: motocykl trialowy Sherco 290cc, KTM Freeride 350 – lekki motocykl do enduro oraz Yamaha WR250, również motocykl enduro, ale używam go na co dzień do jazdy szosowej. Nie praktykuję już żadnych długich wycieczek szosowych na dwóch kółkach, jedynie swoim busem-kamperem ze sprzętem do latania i motocyklem w środku. Motocykla używam na co dzień do przemieszczania się po okolicy i nawet do supermarketu mogę dojechać po drogach szutrowych (śmiech). Motocykli enduro i trial używam zamiennie do technicznej jazdy terenowej, a mam w okolicy sporo wymarzonych do tej aktywności miejsc.

Przywiązujesz się do swoich sprzętów? Sama o nie dbasz?

Kiedyś dużo częściej serwisowałam samodzielnie swoje motocykle, oczywiście tylko w podstawowym zakresie: czyszczenie oraz wymiana podstawowych elementów (klocki hamulcowe, olej, regulacje, czyszczenie gaźnika, itd). O motocykl enduro trzeba dbać, bo po każdej jeździe i wielu wywrotkach jest zawsze cos do naprawy… Ostatnio zmieniłam taktykę i wolę pozostawić serwis wykwalifikowanemu mechanikowi, a sama zająć się czymś innym (sportem lub pracą). Brakuje mi przede wszystkim czasu. W przeszłości dużo bardziej przywiązywałam się do motocykli. Trochę się to zmieniło, nadal traktuje je jak rodzinę, ale dużo łatwiej przychodzi mi decyzja o wymianie motocykla na inny.

A jak było z podróżami w Twoim życiu?

Już w bardzo młodym wieku zorientowałam się, że powiedzenie: “podróże kształcą” jest 100% prawdziwe. Chyba mam w sobie wrodzoną ciekawość świata. Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo. Fascynuje mnie wolność przemieszczania się, lubię nowe miejsca, kultury i ludzi.

Zdarza Ci się łączyć ulubione pasje razem?

Moim podróżom zawsze towarzysza motocykle i latanie.  Oczywiście najpierw były to motocykle, zloty, imprezy, wyjazdy w góry na latanie. W 1999 roku objechałam samochodem z kolegą i samotnie autostopem całą prawie Europę i Maroko. Jednak odkąd kupiłam własną paralotnię, to od roku 2000 roku niemal wszystkie moje podróże związane były z lataniem. Zaczęły się długie i krótkie podróże po Europie, a potem po całym świecie. Latanie stało się moim życiem.

Jedną z ciekawszych podróży była Ameryka Południowa: Peru, Chile, Bolivia w 2008/09 roku (3 miesiące), której celem było latanie z napędem w najciekawszych zakątkach, takich jak Nasca Lines, Atacama Desert, Salar de Uyuni, Amazonia itd. Potem była Tajlandia (Phanga Bay), Filipiny (Pinatubo Vulcan, 100 islands etc.). W 2012 roku odwiedziłam jeszcze raz Chile, łącząc motocykle i latanie z napędem. Przejechałam ponad 5000 km na BMW GS1200 podczas gdy mój napęd paralotniowy był transportowany przez lokalnym pilotów w różne miejsca…

Jakie uprawnienia i pozwolenia trzeba mieć w Polsce, by latać paralotnią? Czy to trudne do osiągnięcia?

W Polsce, podobnie jak w większości innych krajów, aby latać na paralotni należy zapisać się na kurs i zdobyć licencję pilota. W Polsce licencje wydawane są przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Szkół paralotniowych jest wiele w całej Polsce. Paralotniarstwo, moim zdaniem, nie jest trudnym sportem, każdy może zapisać się na kurs i latać, od nastolatków do osób dorosłych w każdym wieku. Ważna jest ogólna sprawność fizyczna, a znam pilotów, którzy mają 80 lat! Oczywiście każdy wiek ma swoje ograniczenia. Podczas kursu uczymy się podstawowych zasad, aby uprawiać ten sport bezpiecznie, właściwie oceniając własne umiejętności, ograniczenia i możliwości. Nie polecam samodzielnej nauki!

Wolisz solowe podróże czy liczniejsze wyprawy?

Uwielbiam podróżować solo. Po pierwsze lubię być sama ze sobą, czerpię z tego energię, lubię być panem własnego czasu i podejmować decyzje spontanicznie, uwielbiam też mieć możliwość zmiany planów. Ponieważ większość moich podróży związanych jest z lataniem, często ścigam się z pogodą i jadę tam, gdzie są dobre warunki do latania. A to wiąże się z koniecznością podejmowania szybkich decyzji i zmianą planów w ostatniej chwili – każdy pilot paralotniowy będzie dobrze wiedział, co mam na myśli…

Pomimo, że często podróżuję sama i jestem raczej introwertykiem, niewiele czasu podczas moich podróży spędzam w samotności. Dzięki lataniu oraz mojej pracy ciągle spotykam nowych ludzi, oczywiście najczęściej ze środowiska. Paralotniarstwo jest wciąż sportem niszowym. W każdym kraju, który odwiedzam, spotykam nowych pilotów. Łączy nas wspólna pasja. Dzięki temu szybko zdobywam przyjaciół i znajomych na całych świecie. Wiele moich wyjazdów związanych jest z pracą: zawody, targi, różnego rodzaju, imprezy międzynarodowe, pokazy lotnicze, projekty filmowo-fotograficzne.

Oczywiście nie wszystkie moje podróże są solo, równie często podróżuje z partnerem lub niewielką grupą przyjaciół. A w przeszłości byłam organizatorem wyjazdów grupowych: wycieczek i kursów paralotniowych za granicą. Jednak sama unikam wyjazdów zorganizowanych w dużych grupach, wyjątkiem był wyjazd w Himalaje z motocyklistkami.

To była wyprawa „Tylko dla Orlic” – czy to było dla Ciebie wyzwanie czy po prostu miła przygoda?

Zdecydowanie tylko przygoda i wakacje. Teren, drogi, warunki jazdy i motocykl, nie były dla mnie trudne. Indie już znałam (3 miesiące podróży z plecakiem w 2007 roku). Jedynym wyzwaniem było bezbolesne przyzwyczajenie do wysokości. Na szczęście trasa zaplanowana była w taki sposób, aby to ułatwić i nie miałam żadnych problemów. Pogoda dopisała, co na motocyklu jest bardzo ważne. Było to moje pierwsze doświadczenie podróżowania w żeńskiej grupie. Wyjazd był strzałem w dziesiątkę! Zresztą tak jak się spodziewałam – dziewczyny są super i szybko stałyśmy się “zgraną paczką”.

Jaki wyjazd na motocyklu najbardziej zapadł Ci w pamięć, najwięcej dla Ciebie znaczy i dlaczego?

Nie potrafię wybrać jednego wyjazdu, który byłby dla mnie pod jakimś względem najlepszy i wyjątkowy. Wszystkie moje wyjazdy zapamiętam jako wyjątkowe. 5000 km samodzielnie na GS 1200 w Chile było dla mnie odważnym wyczynem, dlatego, że jest to bardzo ciężki motocykl dla niewielkiej dziewczyny (55kg/165cm). Musiałam bardzo uważać, żeby nie wpakować się w prawdziwe kłopoty w bezludnej okolicy. Ale w zasadzie podobne ryzyko podejmuję na każdym solowym wypadzie enduro lub troszkę bardziej ryzykownym locie na paralotni z napędem… 

 

Co porabiasz na co dzień? Od dawna nie mieszkasz w Polsce i dlaczego się zdecydowałaś przenieś?

Mieszkam w północnej Hiszpanii  nad Morzem Śródziemnym – Costa Brava. A w zasadzie tam jest moja “baza”, bo przez większą część roku podróżuję. W sezonie wiosenno letnim – głównie po Europie, a zimą prawie zawsze uciekam do cieplejszych krajów. Decyzja o wyjeździe z Polski w 2010 roku była szybka i łatwa. Było wiele powodów. Od dawna intuicyjnie wiedziałam, że nie będę (lub nie chcę?) mieszkać w Polsce przez całe życie. Uczyłam się języków i miałam dość smrodu dużego miasta (mieszkałam w Warszawie). Dlatego też, gdy jeden z producentów paralotni z Francji zaproponował mi kontrakt managerski, nie musiałam się długo zastanawiać – spakowałam  paralotnie, napęd (paralotniowy) i motocykl do mojego Transportera T4, przerobionego na kampera, i wyjechałam do Francji. Po kilku miesiącach bezowocnego szukania miejsca do życia we Francji, wylądowałam w Empuriabrava, gdzie jestem do tej pory.

Dlaczego właśnie tam? 

Z osobistych upodobań wolę Hiszpanię, niż Francję, język jest dla mnie łatwiejszy, a ludzie i kultura bardziej przyjazna obcokrajowcom. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie powstała jedna z największych w Europie stref spadochronowych, dzięki czemu jest tutaj wyjątkowo międzynarodowe środowisko młodych ludzi, wśród których szybko znalazłam przyjaciół. Zakochałam się w Emuriabrava, ponieważ szybko zorientowałam się, że jest to wyjątkowo uroczy zakątek Catalunii, gdzie mogę uprawiać niemal każdą dyscyplinę sportu, jaką lubię, nie ruszając się daleko od domu. Latanie z napędem, jazda enduro, kite surfing i spacery po górach – to moja codzienna aktywność fizyczna. Ponadto uprawiam nurkowanie, spadochroniarstwo, posiadam sportowy skuter wodny i mam licencję na łodzie motorowe. W planach jest również zakup motolotni. Najbliższa stacja narciarska (zimą) to 2 godziny jazdy samochodem, a Barcelona z międzynarodowym lotniskiem – 1,5h od domu. Moja firma i praca nie wymaga ode mnie siedzenia w biurze i duża cześć tej pracy to latanie na paralotni z napędem (testowanie skrzydeł, fotografia, produkcja filmów, imprezy i zawody) oraz praca online przy komputerze. Reszta zespołu z mojej firmy znajduje się w Wielkiej Brytanii, Francji, USA i fabryce w Wietnamie i wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do komunikacji przez email i skype. Do Polski wracam do rodziny i przyjaciół, ale nigdy nie żałowałam, że wyjechałam i nigdy nie chciałam wracać. Kocham miejsce, w którym żyję, chociaż chętnie przeprowadziłabym się do Nowej Zelandii, gdyby była bliżej Europy i reszty świata (śmiech). 

Jesteś uzależniona od adrenaliny i szukasz nowych doznań? Czy jest to już Twoja codzienność i nie podchodzisz już do tego emocjonalnie?

To nie tak, że to codzienność i nic mnie to nie emocjonuje… Myślę, że po prostu poziom adrenaliny się zmienił. To, co dla kogoś innego byłoby ekstremalnym wyczynem np. skok ze spadochronem lub lot na paralotni – dla mnie rzeczywiście jest po prostu dyscypliną sportu, którą uprawiam i nie jest to dla mnie żaden zastrzyk adrenaliny. Ale jak sama siebie obserwuje (swoje emocje) to widzę, że mam w sobie taki zdrowy, naturalny strach przed lotem, przed skokiem, przed ekstremalnym podjazdem enduro. Lubię to! Ekstremalne są dla mnie skoki base jump – z tej dyscypliny już zrezygnowałam.

Jest taki sport/wyczyn, którego chciałabyś spróbować, ale z jakiś względów jest to niemożliwe czy utrudnione.

Chciałabym nauczyć się latać helikopterem (helikoptery Kompress), ale na dzień dzisiejszy  jest to dla mnie za drogie marzenie. I nic innego nie przychodzi do głowy…. Wszystkie dyscypliny, które chce uprawiać – to uprawiam, brakuje mi tylko czasu, aby mocno doskonalić swoje umiejętności. Bardzo bym chciała mieć więcej czasu na treningi trialu i enduro, częściej skakać ze spadochronem. Planuje też windgsuit, ale tylko z samolotu – jest to jak najbardziej dla mnie dostępne i możliwe.

A co z ryzykiem? Przyznasz, że praca i sporty jakie wybierasz są bardzo ryzykowne. Myślisz o tym czasem?

Oczywiście, że tak! Podczas lotu, jeździe enduro, skokach czy nawet kite surfingu często następuje sytuacja, kiedy musze podjąć decyzje o poziomie ryzyka, jakie chcę podejmować. W ostatnich latach obserwuje, że te decyzje się mocno zmieniły i znacznie zmniejszył się poziom ryzyka, na który się decyduję. W mojej pracy nie mogę pozwolić sobie na kontuzje, więc staram się o siebie dbać. Oczywiście ryzyka nie da się wyeliminować, ale w łatwy sposób można go zmniejszyć. W lotnictwie ważnym elementem jest pogoda, trzeba wiedzieć jak oceniać warunki atmosferyczne, tak aby nie wpakować się w kłopoty! Większość osób uważa, że dyscypliny sportu jakie uprawiam są ekstremalne i ryzykowne. Ja tak nie uważam. Myślę, że każda dyscyplina sportu jest bezpieczna, jeśli uprawia się ją na miarę własnych predyspozycji i umiejętności. Należy nauczyć się właściwie je oceniać i podejmować decyzje w taki sposób, aby minimalizować ryzyko wypadków.

Najnowsze

Kobieca Flota – nigdy dotąd nie była tak kobieca!

Jeszcze trwają zapisy do 4. edycji Kobiecej Floty - jedynego projektu skierowanego dla fleet managerek w Polsce.

Magazyn FLOTA – organizator największych flotowych eventów w Polsce – zaprasza panie zarządzające służbowymi car parkami do udziału w 4. edycji Kobiecej Floty.

Kobieca Flota to projekt skierowany do kobiet, które pełnią rolę na stanowiskach fleet managerów, prezesów, dyrektorów, dyrektorów finansowych lub do części ich obowiązków należy sprawowanie pieczy nad samochodami służbowymi. Formuła  szkolenia oparta jest o problemy fleet managerek, z którymi borykają się na co dzień, a bloki tematyczne podzielone są na część merytoryczną i warsztatową. Udział w szkoleniu pozwala nie tylko na podniesienie zawodowych kwalifikacji i efektywności osobistej, ale i realnie wpływa na jakość zarządzania firmowym car parkiem. Do projektu zaproszono około 70 uczestniczek. Szkolenie odbędzie się w dniach 15-16 marca 2017 w Hotelu Przystań w Olsztynie. Panie w eleganckiej atmosferze zgłębiają wiedzę flotową, poznają najnowsze trendy (nie tylko motoryzacyjne) i modele najnowszych samochodów, które mogą testować podczas jazd miejskich po trasach Warmii i Mazur. Na panie czeka również wiele niespodzianek przygotowanych przez partnerów projektu.

Panie zgłębią wiedzę z tematów stricte flotowych (m. in. „polityka flotowa a prawo pracy, czyli konstrukcja kluczowego dokumentu flotowego pod kątem egzekwowania szkód komunikacyjnych, nieodpowiedzialnego zachowania na drodze, łamania polityki przedsiębiorstwa, niesubordynacji, zużyciu normatywnym”), poznają tajniki dress code’u w biznesie, czyli sztuki profesjonalnego wizerunku oraz nową rolę liderki w budowaniu zaangażowania w firmie.

Gościem specjalnym wydarzenia będzie redaktor naczelna Motocaina.pl Katarzyna Frendl, dziennikarka telewizyjna (TVN, TVN Turbo), podróżniczka, kierowca rajdowy TVN Turbo – Dagmara Kowalczyk

Odwiedź stronę wydarzenia: www.kobiecaflota.pl i już dziś zapisz się na dwudniowe, pełne wrażeń spotkanie w kobiecym gronie!

Najnowsze

Wygraj nawigację motocyklową Navitel G550 Moto!

Nawigacja jest kobietą! Dlatego postanowiłyśmy właśnie dziś ogłosić konkurs, choć kierowany do wszystkich naszych czytelników, w którym do wygrania jest nawigacja motocyklowa!

Navitel G550 Moto to hybryda nawigacji motocyklowej i samochodowej (w zestawie jest uchwyt do montażu w aucie) z ponad 45 mapami (m.in. UE, Rosja, Kazachstan, Białoruś, Ukraina), które aktualizowane są bezpłatnie do 4 razy w roku. Ma 4.3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 480 x 272 pikseli i proporcji 16:9. Jest wodo- pyło- i kurzoodporna. Wewnętrzna pamięć nawigacji to 8 GB. Urządzenie ma rozbudowany widok skrzyżowań w 3D i funkcję asystenta pasa ruchu, który wskazuje właściwy pas, który należy zająć na skrzyżowaniu. Na pasku trasy pokazane są informacje o ruchu drogowym. Nawigację możemy sparować ze słuchawkami przez Bluetooth oraz obsługiwać w rękawiczkach motocyklowych.

Wygraj nawigację!
Pytanie jest proste: dlaczego właśnie to Ty powinnaś / powinieneś otrzymać nawigację Navitel G550 Moto? Swoją odpowiedź zamieść w komentarzu pod tym artykułem do 12 marca (do godziny 23.59), a my już w poniedziałek 13 marca podamy zwycięzcę konkursu. Nagrodzimy nawigacją motocyklową osobę, która najciekawiej uzasadni potrzebę wygrania tego konkursu.

Powodzenia!

Regulamin konkursu

1. Organizatorem Konkursu jest MC Sp. z o.o.
2. Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zapoznaniem się z niniejszym regulaminem („Regulamin”).
3. Konkurs trwa od 08.03.2017 do 12.03.2017 do godziny 23.59 czasu polskiego.
4. Konkurs skierowany jest do osób mieszkających w Polsce. Osoby biorące udział w konkursie muszą być pełnoletnie.
5. Warunki i przebieg konkursu: aby wziąć udział w konkursie należy poprawnie odpowiedzieć na pytania konkursowe zamieszczając komentarz pod tym artykułem. Nagrodzona zostanie autorka / autor jednego komentarza, który zadaniem jury składającego się z redaktorek Motocaina.pl najciekawiej uzasadnia chęć wygrania nawigacji motocyklowej Navitel G550 Moto.
6. Udział w konkursie jest jednoznaczny z akceptacją warunków Regulaminu.
7. Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz nawigacji Navitel G550 Moto o wartości 599 złotych.
8. Wynik konkursu zostanie ogłoszony 13.03.2017 w osobnym artykule konkursowym, zamieszczonym na stronie: www.motocaina.pl. Laureatka lub laureat ma obowiązek po odczytaniu artykułu z rozwiązaniem konkursu wysłać do nas swoje dane teleadresowe w celu przekazania nagrody.
9. Warunkiem odebrania nagrody jest wysłanie w terminie 7 dni od dnia opublikowania na motocaina.pl informacji o wygraniu w konkursie przez zwycięzcę maila z chęcią odebrania nagrody na adres konkurs@motocaina.pl.
10. W przypadku gdy zwycięzca konkursu w terminie określonym powyżej nie wyrazi chęci odebrania nagrody, traci do niej prawo.
11. Udział w konkursie jest całkowicie dobrowolny. Organizator oświadcza, że dane osobowe zbierane i przetwarzane przez organizatora, jako administratora danych osobowych, w związku z realizacją konkursu, będą wykorzystywane wyłącznie w ramach i na potrzeby przeprowadzenia konkursu (w szczególności wyłaniania zwycięzców oraz przyznawania i wysyłania nagród), zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. NR. 101, poz.926. z późn. zm.).
12. Uczestnik może zrzec się prawa do nagrody, jednakże nie może przenieść prawa do nagrody na osobę trzecią, bądź żądać zamiany nagrody na ekwiwalent pieniężny, ani na żadną inną formę.
13. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za wpisanie przez uczestników konkursu nieprawidłowych danych.
14. Organizatorowi przysługuje prawo wykluczenia ze skutkiem natychmiastowym uczestnika z udziału w konkursie, jak również odmowy przyznania uczestnikowi nagrody w przypadku, gdy uczestnik podał nieprawdziwe lub niekompletne dane wymagane i niezbędne do przyznania nagrody, w przypadku niespełnienia postanowień nieniejszego regulaminu, a także w przypadku powzięcia przez organizatora informacji o działaniach uczestnika sprzecznych z postanowieniami regulaminu.

Najnowsze

Suzuki Swift – nowa generacja już w Europie

Jeden z najpopularniejszych miejskich samochodów, a zarazem ulubieniec kobiet, w końcu zadebiutował w Europie. Na targach w Genewie zaprezentowano najnowszą odsłonę Suzuki Swift.

Nowy Swift pojawił się kilka miesięcy temu na rynku japońskim, ale dopiero teraz możemy poznać jego europejskie oblicze. Nowa generacja ma 3840 mm długości i 1735 mm szerokości. Auto zostało skrócone o 10 mm w porównaniu z dotychczasową wersją, ale rozstaw osi powiększył się o 20 mm. 

To oznacza, że w kabinie pojawi się jeszcze więcej miejsca, a bagażnik jest większy o 54 litry, dając w sumie 254 litry pojemności. Nowa generacja Swifta powstała w oparciu o zupełnie nową platformę HEARTECT. Sztywniejsza konstrukcja zapewnia większe bezpieczeństwo, lepsze właściwości jezdne i mniejszą masę. Podstawowa wersja waży zaledwie 840 kg, czyli o 125 kg mniej niż aktualnie sprzedawany model.

Miejskie auto będzie dostępne z jednych z dwóch silników benzynowych. Podstawowa jednostka to turbodoładowany 1.0 Boosterjet, a alternatywą będzie wolnossący 1.2 Dualjet. Obydwa silniki będą dostępne w wariancie SHVS, czyli tzw. „mild hybryda”. Z silnikiem spalinowym połączono specjalny alternator zintegrowany z rozrusznikiem. Przy wykorzystaniu energii zgromadzonej w akumulatorze litowo-jonowym wspomoże jednostkę podczas przyspieszania.

Standardowo silniki występują z pięciobiegową skrzynią ręczną, ale za dopłatą będzie oferowana skrzynia sześciobiegowa lub bezstopniowa CVT (tylko dla 1.2).

 

Najnowsze

Nowe Volvo XC60 – czas na kolejny hit

Volvo XC60 to najpopularniejszy model szwedzkiej marki i lider segmentu w Europie. Po dziewięciu latach od premiery przyszedł czas na drugą generację modelu, która właśnie zadebiutowała w Genewie. Oto jedna z najważniejszych premier w tym sezonie.

Marka Volvo znajduje się w ścisłej czołówce producentów z segmentu premium w Polsce, a model XC60 to niekwestionowany hit ostatnich lat. Dlatego przed nowym modelem stoi bardzo poważne wyzwanie, ale patrząc na pierwsze zdjęcia możemy być pewne, że odniesie podobny sukces. 

W ostatnich miesiącach szwedzki producent mocno odświeżył swoją gamę modelową. Począwszy od modelu XC90, przez S90, V90, V90 Cross Country, aż po XC60. To jeszcze nie koniec, ponieważ jeszcze w tym roku zadebiutuje model XC40.

Tymczasem warto przyjrzeć się gorącej nowości. Szwedzki producent zapowiada, że nowe XC60 jest większe, lżejsze, a do tego pojemniejsze. Druga generacja SUV-a urosła o 4,4 cm długości, a rozstaw osi zwiększono o 9 cm. Niby niewiele, ale wystarczająco, żeby poprawić komfort pasażerów na tylnej kanapie, gdzie pojawi się więcej miejsca na nogi. Pojemność bagażnika w nowym modelu to 505 litrów (większy o 12 litrów).

Auto powstało na nowej płycie podłogowej SPA, którą wcześniej wykorzystano w modelu XC90. Inżynierowie zaoszczędzili ok 90 kg masy pojazdu. Szerokość samochodu pozostała bez zmian, a wysokość obniżono o 5 cm. Dzięki ostatniemu zabiegowi sylwetka XC60 jest teraz bardziej dynamiczna. Nie ucierpiał na tym prześwit, który standardowo wynosi 23 cm, ale przy opcjonalnym zawieszeniu w trybie off-road pozwala regulować zakres od 21 do 25 cm.

Wnętrze urządzono minimalistycznie przy wykorzystaniu materiałów takich jak skóra, drewno czy metal. Charakterystycznym elementem jest listwa dekoracyjna wykonana z jednego kawałka matowego drewna. Rozciąga się od zegarów aż po kratkę wentylacyjną pasażera. W centralnym punkcie kokpitu umieszczono wielki, dotykowy wyświetlacz systemu Sensus, który obsługuje Spotify, Apple CarPlay oraz Android Auto. Nagłośnienie dostarcza 15-głośnikowy system Bowers&Wilkins.

Pod maskę trafią oszczędne i nowoczesne silniki z rodziny Drive-e. Na początek XC60 zadebiutuje w Polsce z napędem 4×4, 8 biegową skrzynią (automat) i najwyższymi wersjami wyposażenia. Nieco później dołączą kolejne warianty.

W polskich salonach będą dostępne następujące wersje silnikowe: D4 AWD (190 KM, 400 Nm), D5 AWD (235 KM, 480 Nm), T5 AWD (254 KM, 350 Nm), T6 AWD (320 KM, 400 Nm), hybryda T8 Twin Engine (407 KM). Pierwsze egzemplarze trafią do salonów w trzecim kwartale tego roku. Cena nie została ujawniona, ale możemy się spodziewać 150 tys. zł za wersję bazową.

Najnowsze