Elisabete Jacinto pokonała Polaków w Rajdzie Maroka!

Dwie polskie ekipy wystartowały w kategorii samochodów ciężarowych w 14 edycji OiLibya Rally of Morocco. Pokonała ich jednak kobieta, Elizabete Jacinto, wygrywając w swojej klasie.

OiLibya Rally of Morocco to rajd uznawany za znakomity, przeddakarowy trening: 1517 kilometrów odcinków specjalnych i 534 kilometrów dojazdówek.

W kategorii ciężarówek mamy miłą, ale nie zaskakującą informację, że na podium znalazł się portugalski team na pokładzie z waleczną i niesamowicie odważną Elisabete Jacinto (49l.) za kierownicą ogromnego MAN’a, która już w 2010r . sięgnęła po zwycięstwo w tym rajdzie.

Elisabete Jacinto
fot. materiały prasowe zawodniczki

Zwycięstwo było w pełni zasłużone, bo portugalski team wygrał 3 etapy rajdu, a w pozostałych utrzymał wysoką konkurencyjną pozycję w stosunku do pozostałych 9 drużyn. Wśród walczących znalazły się również dwie polskie ekipy w składzie Szustkowski / Kazberuk / Skrobanek (zajęli 3 lokatę w klasie) oraz Domownik / Jandrowicz / Saleta (5. miejsce wklasie), które dzielnie walczyły z Elisabete Jacinto o pierwsze miejsce. I chociaż serce podpowiada, by kibicować rodakom to trudno nie czuć dumy, że zwycięskiej drużynie pilotowała kobieta.

Więcej o Elisabete Jacinto przeczytasz tutaj.

Jak mówi sama Elisabete Jacinto o swoim wystąpieniu:
– Pokazaliśmy naszą siłę i niezawodność, jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało się wygrać ten rajd.

Mimo drobnych problemów z nawigacją w ostatnim dniu, załoga szybko uporała się przeciwnościami, by dojechać na linię mety i zająć honorowe pierwsze miejsce.

Załoga ma teraz przed sobą dwa miesiące przygotowań do kolejnych zmagań w Africa Eco Race 2013 pod koniec grudnia.

Warto podkreślić, że w Rajdzie 5 miejsce w klasyfikacji generalnej zajęli Marek Dąbrowski i Jacek Czachor, jadący Toyotą.

Poniżej, w materiałach dodatkowych wyniki i klasyfikacja generalna rajdu.

Najnowsze

Jak cierpi mężczyzna po rozbiciu Lambo – filmy

Jak cierpi mężczyzna, który kupił sobie Lamborghini Diablo i je... rozbił? Ile kosztuje naprawa tego auta i jakie są niedogodności tego modelu? Zobacz to na filmach.

Lamborghini kojarzy się z luksusem, adrenaliną i szaleństwem. W Polsce rekordy sprzedaży biją vouchery na samochodowe atrakcje, które pozwalają chociaż na kilkanaście minut usiąść w wymarzonym aucie i poczuć dreszczyk emocji. Często to tylko kilka kółek po torze w roli pasażera, nawet nie kierowcy. Mimo to zwolenników takiej zabawy nie brakuje. Wszystko po to, by spełnić chociaż namiastkę marzeń o własnym sportowym aucie.

Jak upiec kiełbaskę w ogniu… wydechu Lamborghini? Zobacz tutaj.

A gdybyście spojrzały na to od innej strony? Niedawno ukazał się świetny materiał filmowy o pewnym mężczyźnie, który kupił Lamborghini Diablo, szybko przekonując się o wadach związanych z posiadaniem tego samochodu. Dlaczego go nabył? Chyba nie musimy tłumaczyć, bo pewnie każda z Was mając możliwości, wstawiłaby ten samochód do własnego garażu.

Film w dosłowny sposób, z lekką nutką sarkazmu, pokazuje jak bardzo mężczyzna może cierpieć z powodu rozbitego auta. Przede wszystkim jednak odpowiemy sobie na pytanie ile kosztuje naprawa samochodu, gdy przyszarżujemy na zużytych oponach w deszczu. Jaki jest koszt naprawy? I tak używane lambo zakupione za 130 000 dolarów po wymianie hamulca tarczowego, wymianie przedniego zderzaka i błotnika, koła i naprawie zawieszania, które nie zostało jeszcze dobrze skalkulowana w tym obliczeniu, szarpie po kieszeni w kwocie 25 000 dolarów. Naprawa samochodów tego typu cóż… jest kosztowna i serce płacze. Nic więc dziwnego, że w całym tym smutnym zamieszaniu właściciel zobrazował swoje emocje.

Dalej nasz zapalony miłośnik zabrał się za ergonomię auta, z uśmiechem na twarzy odkrywamy pewne niedogodności. Pasy bezpieczeństwa po prawej stronie kierowcy, otwieranie drzwi wymagające nie lada wysiłku.

Na ostatnim filmie doczekaliśmy wrażeń bezpośrednio z jazdy. Tutaj już nieco więcej uśmiechu na twarzy naszego bohatera. Bo jednak, mimo tych wszystkich niedogodności to wciąż Lamborghini Diablo. Po prostu, przymykamy oko na ergonomię, pozostajemy głusi na racjonalne argumenty związane z kosztami eksploatacji i naprawy samochodu i dalej marzymy.

Najnowsze

Australijskie zawodniczki rządzą w enduro!

Zawody FIM World Trophy oraz Junior World Trophy zostały zdominowane w tym roku przez Francję, jednak to zawodniczki z Australii wygrały arcytrudne zawody FIM International Six Days Enduro.

Niespodzianką okazała się kobieca edycja FIM International Six Days Enduro (ISDE) – na prowadzenie rywalizacji wysunęła się załoga z Australii. Zasłużone zwycięstwo dziewczyn zamyka setną edycję zawodów.

Zamierzeniem trzyosobowej ekipy od początku była walka o podium. Cel udało się zrealizować wyłącznie dzięki wielkiej determinacji i ogromnej sile charakteru zawodniczek. Jak mówią dziewczyny, zdarzały się gorsze momenty. Jess Gardiner  w  piątym dniu miała wypadek i boleśnie uszkodziła łokieć. Jemma Wilson rozpoczęła zawody z dopiero co wyleczoną kontuzją wykazując się sporą odwagą. Jak mówi zawodniczka australijskiego teamu Jess Gardiner: „to by wielki tydzień dla nas, poziom wsparcia, który otrzymaliśmy od zespołu był niewiarygodny; to robi różnicę gdy czujesz doping na każdym odcinku specjalnym”.

Dziewczyny wracają do domu na zasłużony odpoczynek odliczając dni do przyszłorocznego wyścigu w Argentynie, gdzie liczą na kolejne zwycięstwo.

Ekipa australijskich zawodniczek, a w niej Jess Gardiner i Jemma Wilson.
fot. FIM

tagi: offroad kobiety, kobiety enduro, motocross, zawody enduro dla kobiet, motocykle enduro, motory

Najnowsze

BMW serii 2 coupe oficjalnie już 25 października – film

BMW oficjalnie pokazało narazie jedynie film, zapowiadający BMW 2 coupe. Więcej dowiemy się już 25-go.

Do piątku 25-go października już niedługo, choć nam się nieco spieszy. Bo nowa seria BMW zapowiada się naprawdę imponująco.

Niestety – jak to zwykle w filmach zapowiadających jakieś modele zwykle bywa – nie widać praktycznie nic ze szczegółów nadwozia BMW 2 coupe. Mimo tego bawarski producent powoli stopniuje napięcie, podnosząc nieco ciśnienie fanom marki przed oficjalną prezentacją.

2 seria modelowa w nadwoziu coupe ma zastąpić odchodzącą 1 coupe i – jak zapowiada producent – ma dostarczać podobnej, jak nie lepszej radości z jazdy. Na europejskim rynku 2-ka ma być oferowana z 6 cylindrowymi jednostkami – zarówno w wariancie benzynowym jak i wysokoprężnym.

Wiadomo już, że w Stanach pojawią się tylko dwie odmiany silnikowe. Bazową wersją w USA będzie BMW 228i z dwulitrowym silnikiem (4-cylindrowa jednostka), która ma generować 240 KM. Drugi wariant to topowa odmiana M235i – z silnikiem 3-litrowym, turbodoładowanym, 6-cylindrowym o mocy 322 KM i 450 NM momentu obrotowego. Auto o masie 1470 kilogramów, z automatyczną skrzynią, ma przyspieszać do setki w 4.8 sekundy (z manualem ma być o 0,2 sekundy wolniejsze).

Oczywiście wszystkie 2-tki będą miały napęd klasyczny, a w opcji Xdrive na 4 koła.

Samochód w salonach ma się pojawić na wiosnę 2014 roku.

Nie możemy się doczekać!

Najnowsze

W USA motocykle jeżdżą na czerwonym zgodnie z prawem!

Narzekamy na bezmyślność polskich ustawodawców, absurdalne przepisy i nietrafione przedsięwzięcia, a tymczasem za oceanem zamontowano sygnalizację świetlną z „niewielką wadą”. Otóż nie wykrywa mniejszych użytkowników ruchu.

Zaletą nowej sygnalizacji miało być usprawnienie ruchu za pomocą detektorów, które automatycznie wykrywają pojazdy i rozładowują ewentualne korki. System jak z marzeń, ale… nie dla wszystkich. Okazało się bowiem, że motocykliści, rowerzyści i kierowcy skuterów, ze względu na swoje nieduże gabaryty nie są wychwytywani przez czujniki.

Pory o małym natężeniu ruchu powodowały długie oczekiwanie na zielone światło. Sprytniejsi motocykliści opuszczali swój pojazd aby naciśną przycisk dla pieszych na przeciwległym pasie (Amerykanin też potrafi!). Taka sytuacja oczywiście nie mogła trwać długo, dlatego amerykańscy mocodawcy przybyli na ratunek.

Zgodnie z nowym prawem, przyjętym już w stanie Illinois, Oklahoma, Wisconsin, Tennessee oraz w Nebrasce, motocykliści, skuterzyści oraz jadący rowerami mogą przejeżdżać sygnalizację mimo sygnalizacji czerwonego światła. Jest tylko jeden warunek: muszą minąć pełne dwa cykle świetlne i wtedy czerwony czy zielony  – droga wolna.

Nasi czytelnicy zgłaszają podobne problemy w niektórych regionach Polski, ale ponieważ są to zdecydowanie pojedyncze przypadki, raczej nie mamy co liczyć, że opuścimy skrzyżowanie na czerwonym zgodnie z literą prawa. Pozostaje nam więc trzymać kciuki za amerykańskich motocyklistów, skuterzystów i rowerzystów, aby żyli długo i szczęśliwie.

Najnowsze