Elisa Minetti tworzy streetwearowe stylizacje i jeździ Baby Benz’em

Elisa Minetti jest innowatorką i pionierką kobiecego streetwearu, która od dekady z sukcesem kształtuje i wyznacza trendy na rynku odzieżowym w Polsce. Na co dzień jeździ swoim ukochanym Baby Benz'em. Dlaczego tym modelem i za co kocha motoryzację?

Pierwszy samochód, którym się przejechałam po kursie prawa jazdy to Fiat Bravo. Potem kolejny, który już miałam dla siebie i traktowałam jako środek transportu to był Peugeot 406 w kolorze ciemno zielonym. To był wspaniały samochód. Kochałam go. Zielony, wygodny Sedan. Marzył mi się też Peugeot 406 Coupé. Ale mój Sedan nadal uważam, za jedno z najpiękniejszych aut. Jeździłam nim w czasie studiów. Miał świetne fotele. Był takim krążownikiem. Koleżanki z roku raczej miewały Micry albo Astry. Taki widok był częściej spotykany. A ja byłam dumna ze swojej porządnej fury.

Potem już miałam Volkswagena Beetla. Mam go do tej pory. Szesnaście lat. To było auto, którego się nie spodziewałam. To była wtedy dla mnie jedna z bardziej ekscytujących chwil.

Elisa Minetti tworzy streetwearowe stylizacje i jeździ Baby Benz'em

Nigdy nie miałam przewidywalnego gustu. Nie ma wielu osób, którym nie podobałoby się Porsche. A już Porsche 911 podoba się każdemu. A ja lubię kanciaste sylwetki samochodów. Takie futurystyczne. Wiem, że to dziwne, bo mam przecież Beetla. Ale to akurat samochód, o którym marzą wszystkie nastolatki, wszystkie dziewczyny, które chciałyby jak główna bohaterka Clueless. Ważne są dla mnie odniesienia do popkultury. Umiejscawiają rzeczy w szerszym kontekście.

Dużo samochodów dzisiaj jest podobnych do siebie. Kiedyś był Jeep do jazdy terenowej, sportowy do jazdy szybkiej. Były miejskie samochody jak „Maluch” albo Fiat 500, Tico, Seicento, Cinquecento. Były sytuacje typu mąż ma większe kombi, którym jeździmy na wakacje, a żona ma drugi mniejszy do załatwiania codziennych historii. A teraz wszystkie są SUV-ami, albo prawie SUV-ami. Są duże lub małe. Zatraciły swoje pierwotne charaktery. Może to jest spowodowane bezpieczeństwem lub innymi względami. Jak obserwuję samochody w średniej klasie to moim zdaniem one wszystkie są takie same.

Elisa Minetti tworzy streetwearowe stylizacje i jeździ Baby Benz'em

Lubię motoryzację. To jest część świata designu. Możesz mieć designerskie meble, lustro, torebkę. Ja mam mojego Baby Benza. Bruno Sacco projektował dla Mercedesa przez czterdzieści lat. Był wierny jednej marce ale nieustannie podejmował ryzyko. I ja tą spójność czuję. Podoba mi się ta historia i design tego modelu. Przemieszczam się nim, bo jest sprawny i wygodny, z punktu A do punktu B. Mogę zabrać dzieci, spakować wielkie walizki. Pojechać z koleżankami na Mazury. Ja to zrobię wszystko właśnie tym samochodem. Wszystko tam działa tak jak powinno.

To jest auto z lat 90. Kupione u Pana, który wynajduje takie samochody i je kocha. Ma świetny silnik, jedną wycieraczkę. Zwracam uwagę na każdy detal. Ma piękne listwy. Na górze są jaśniejsze, a na dole ciemniejsze. Jest trochę kwadratowy, ma dużo miejsca. To jest taka powierzchnia, którą widzisz. Masz fotel siedzisz wygodnie, z tyłu siedzisz wygodnie. Bagażnik też jest wygodny. A tak naprawdę wcale nie jest duży.

Ekscytuje mnie każdy szczegół. Otwieram wszystko. Głaszczę klamki i lusterka. Uwielbiam nawet dźwięk zamykających się drzwi. Nie jest przytłumiony. To takie ostre i konkretne klapnięcie. Lubię to, że fotele są wełniane. Teraz są albo skóry, pseudo skóry, samo oddychające bajery. Nie mam podgrzewanych siedzeń, ani klimatyzowanego fotela, tam po prostu jest wełna. Jakbyś z marynarki uszyła fotel. Jest to drewienko na desce rozdzielczej. Gałka do zmiany biegów jest zgrabna jak wieczne pióro. Tam we wszystkim jest uczucie. Niczego nie ma za dużo.

Cieszy mnie nawet sprężyna w bagażniku, zwykły zegarek ze wskazówkami. Lubie te rzeczy. Mam w sobie nostalgię, jestem analogowa i nie lubię nowoczesności. Nie jestem z tych czasów. Ale w tym wszystkim wiem, że w latach 80. i 90. ten samochód był nowoczesny.

Elisa Minetti tworzy streetwearowe stylizacje i jeździ Baby Benz'em

No i kolor. Gdyby pójść teraz do najlepszych salonów to z tym kolorem jest kłopot. Ostatecznie ludzie decydują się na czarny, albo srebrny. Ewentualnie biały jak chcą zaoszczędzić i kolor nie jest dla nich istotnym czynnikiem. Bywa jeszcze czerwony i granatowy. Wszystkie je widać na ulicy i zlewają się w jedną masę. Ten samochód jest z innej skali. Ze skali szarości, z gradientów, z wielkiej pantoniery. To są niuanse, ale światło w masce zupełnie inaczej się odbija.

Nim się nie chce szybko jechać. Nim suniesz. Są takie auta, których czas minął. I one mają swój charakter. Jak się umówisz z dwudziestolatką to ona jest świeżością, takim nowym Mini Cooperem. Jak się umówisz ze mną, to ja jestem właśnie takim Baby Benzem. On ma niedoskonałości. Ma świadomość siebie. Jedziesz nim i czujesz inne wibracje. To nie jest ten porywczy, nowy, pachnący nowością, lśniący rumak. Ten samochód jest wyjątkowy. Nie ma drugiego takiego. Ktoś nim już jeździł. Nie wiesz kto. Nie wiesz jak nim jeździł. Gdzie był. On ma więcej do powiedzenia. Ma coś czego nigdy w życiu nie będzie miało inne auto. Ona ma swój osobisty charakter.

„Nobody puts Baby in the corner”. Ja porywam mojego Baby Benza i robimy wielki come back na drogach i autostradach. Wypatrujcie nas na zlotach youngtimerów.

Najnowsze

Redakcja Motocaina

Oto 18 zawodniczek, które będą ścigać się w kolejnym sezonie kobiecej serii wyścigowej!

W Series ogłasza skład kierowców na sezon 2021. Jamie Chadwick będzie bronić swojej mistrzowskiej korony.

Prowizoryczny kalendarz W Series na sezon 2021 będzie składał się z ośmiu wyścigów towarzyszących Grand Prix Formuły 1. W mistrzostwach W Series 2021 wystartuje 18 zawodniczek:

  • Jamie Chadwick, Wielka Brytania, 22
  • Beitske Visser, Holandia, 25
  • Alice Powell, Wielka Brytania, 27
  • Marta García, Hiszpania, 20
  • Emma Kimiläinen, Finlandia, 31
  • Fabienne Wohlwend, Liechtenstein, 23
  • Miki Koyama, Japonia, 23
  • Sarah Moore, Wielka Brytania, 27
  • Vicky Piria, Włochy, 27
  • Tasmin Pepper, Republika Południowej Afryki, 30
  • Jessica Hawkins, Wielka Brytania, 25
  • Sabré Cook, USA, 26
  • Ayla Ågren, Norwegia, 27
  • Abbie Eaton, Wielka Brytania, 28
  • Belén García, Hiszpania, 21
  • Nerea Martí, Hiszpania, 18
  • Irina Sidorkova, Rosja, 17
  • Bruna Tomaselli, Brazylia, 23

Przeczytaj też: Wiemy, w trakcie których Grand Prix kobieca seria wyścigowa będzie towarzyszyć F1!

Jamie Chadwick, zwyciężczyni inauguracyjnego sezonu W Series, powiedziała:

Ludzie są bardziej świadomi mojej obecności w motorsporcie, właśnie dzięki moim startom w W Series, a ostatnie dwa lata zmieniły moje życie. Zwycięstwo w inauguracyjnych mistrzostwach W Series w 2019 roku było największym krokiem w mojej karierze, dającym mi tak wiele niesamowitych możliwości. To samo dotyczy wielu innych zawodniczek z naszego dziewiczego sezonu na torze, co tylko dowodzi, że misja W Series polegająca na zapewnianiu kobietom większych możliwości w sportach motorowych sprawdza się.

Nowe partnerstwo W Series z Formułą 1 jest wyraźnym podkreśleniem ważności serii i świadectwem ogromnych umiejętności wszystkich ścigających się w niej zawodniczek. Cieszę się, że w przyszłym roku będę ścigała się razem z nimi na najlepszych torach świata, w celu obrony mojego mistrzowskiego tytułu. Ponieważ już zasmakowałem świata F1, w roli kierowcy rozwojowego zespołu Williams F1, jestem zdeterminowana, aby pokazać się z jak najlepszej strony i zbliżyć się o kolejny krok do mojego marzenia o startach w Formule 1.

Przeczytaj też: Jamie Chadwick mistrzynią kobiecej serii wyścigowej W Series

W sezonie 2021 zawodniczki W Series będą ścigać się Tatuusami T-318 z 1,8-litrowym silnikiem turbo Alfy Romeo, przygotowanym przez Autotecnica Motori.

Dodatkowo w sezonie 2021 zawodniczki powalczą o punkty do Superlicencji. Mistrzyni serii otrzyma 15 punktów.

Najnowsze

Ciężarówka monitoruje towar, telematyka pomaga oszczędzić. Czy specjaliści przewidzieli przyszłość branży transportowej?

Z jednej strony nacisk na ekologię, z drugiej ponadprzeciętne zanieczyszczenie powietrza, a także: real-time tracking, podziemne centra dystrybucji, powstawanie megamiast i przeniesienie się 75% populacji na tereny zurbanizowane – to nie wizja postapokaliptycznego świata, ale kilka trendów, które według przewidywań sprzed niemal dekady mają zrewolucjonizować branżę transportową do 2050 roku.

Kryzys klimatyczny nie pojawił się znikąd. O jego ryzyku, a w konsekwencji konieczności wprowadzenia ekologicznych rozwiązań i upowszechnienia sprzyjającej ecodrivingowi telematyki, specjaliści branży TSL mówili od lat. W kwestii ekologii autorzy raportu „Delivering Tomorrow; Logistics 2050, a Scenario Study” pomylili się w jednym punkcie – zmiany klimatyczne widzimy o kilkanaście lat wcześniej, niż miało to według nich nastąpić. Również zastraszające tempo zmian, których doświadczył w ciągu ostatniej dekady świat, wpłynęło na to, w jakim kierunku będzie rozwijać się gospodarka, w tym także sektor transportowy. Jak dziś wyglądają przewidywania, które niemal dziesięć lat temu poczynili specjaliści zajmujący się przewozami?

Według autorów raportu „Delivering Tomorrow; Logistics 2050, a Scenario Study”, do 2050 roku standardowym wyposażeniem pojazdu transportowego powinny się stać czujniki monitorujące przestrzeń ładunkową samochodu, także pod kątem materiałów wybuchowych i radioaktywnych. W przyszłości monitoring miałby być integralną częścią planowania przewozów, ponieważ naczepy same „zdecydują”, który fracht powinien wyjechać wcześniej, wyręczając tym samym ludzi w procesie logistycznym. Zdaniem ekspertów część z przewidywań zakładających digitalizację pojazdów już weszła w życie.

Autorzy raportu „Delivering Tomorrow; Logistics 2050, a Scenario Study” w 2012 roku twierdzili, że ludzkość realnie odczuje skutki kryzysu klimatycznego w 2030 roku. Praktyka pokazuje, że już dziś poziom mórz wzrasta, a warunki pogodowe są coraz mniej przewidywalne. Zdaniem specjalistów do 2050 roku normą w transporcie ma stać się korzystanie z oprogramowania tworzonego zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju, co w praktyce oznacza rozwijanie aplikacji zużywających jak najmniej energii.

Co mają megamiasta do transportu? Przewiduje się, że w 2050 r. aż 75% populacji będzie mieszkało na terenach zurbanizowanych. Silnie rozwijać maja się megamiasta, stanowiące centra ekonomiczne i produkcyjne świata przyszłości. Transport, odpowiadający wg szacunków International Energy Agency za 1/5 globalnej emisji CO2, stanowi problem w obszarach miejskich już dzisiaj i brak kontroli w tym aspekcie przyczyni się z pewnością do jeszcze większych zatorów, niższej przepustowości i wzrostu zanieczyszczenia powietrza. Autorzy raportu przewidują, że ten problem mogą rozwiązać podziemne centra logistyczne. Choć trudno przewidzieć, czy ciężarówki faktycznie znikną z miejskiego horyzontu, wprowadzane przepisy rzeczywiście coraz częściej uniemożliwiają im wjazd na takie tereny.

Najnowsze

Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Zarząd Porsche AG dał zielone światło dla opracowania prototypu LMDh. Po długiej fazie ocen i analiz oddział Porsche Motorsport przyjął zamówienie na budowę takiego pojazdu w oparciu o przyszłe przepisy.

Od 2023 r. samochody LMDh uformują nową najwyższą klasę w Długodystansowych Mistrzostwach Świata FIA (WEC) oraz północnoamerykańskich mistrzostwach North American IMSA WeatherTech SportsCar Championship. Obie serie mają dla producenta samochodów sportowych ze Stuttgartu ogromne znaczenie. Porsche z wielkim zadowoleniem przyjęło informację o wprowadzeniu nowej kategorii hybrydowych prototypów, wspólnie ogłoszoną przez organizatorów ACO/WEC i IMSA. Samochody wyścigowe o masie około 1000 kg będą napędzane hybrydowym zespołem o mocy 680 KM.

Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Samochody będą bazować na udoskonalonym podwoziu LMP2, a specyfikacja napędu hybrydowego – w tym elektroniki sterującej – została znormalizowana. Dostępne są podwozia czterech różnych producentów. W ramach przepisów każda marka ma swobodę, jeśli chodzi o wybór koncepcji silnika spalinowego oraz konstrukcję nadwozia.

W średnioterminowej perspektywie Porsche skupia się na trzech różnych koncepcjach napędu: na samochodach w pełni elektrycznych, efektywnych hybrydach typu plug-in oraz emocjonujących silnikach spalinowych. Chcemy reprezentować tę trójcę zarówno w rozwoju naszych najnowocześniejszych aut drogowych, jak i w świecie motorsportu. W ramach naszej fabrycznej kampanii w Formule E korzystamy z napędu w 100% elektrycznego, a w wyścigach GT – z wysoce efektywnej i emocjonującej jednostki spalinowej. Teraz zamykamy pozostałą lukę dzięki klasie LMDh. Będą tam konkurować potężne napędy hybrydowe – takie jak te, które montujemy w wielu modelach naszej marki. Gdyby przepisy ostatecznie zezwoliły na stosowanie paliw syntetycznych, według mnie byłaby to jeszcze większa zachęta pod kątem zrównoważonego rozwoju. – powiedział Michael Steiner, członek zarządu Porsche AG ds. badań i rozwoju.

Porsche stworzy hybrydowy samochód wyścigowy!

Najnowsze

Redakcja Motocaina

Rozwój samochodów z napędami alternatywnymi – jak to wygląda w Polsce, a jak w reszcie krajów Unii Europejskiej?

Branża motoryzacyjna już od kilku lat podąża drogą ku zerowej emisji i elektryfikacji. Postępy sektora motoryzacyjnego w przechodzeniu na napędy nisko- i zeroemisyjne w Unii Europejskiej podsumowała ACEA, która właśnie opublikowała drugą edycję swojego corocznego raportu „W kierunku zeroemisyjnej Mobilności”.

Raport „W kierunku zeroemisyjnej Mobilności” wskazuje  czynniki determinujące rozwój napędów alternatywnych w samochodach osobowych i dostawczych w krajach Unii Europejskiej.

W ubiegłym roku Parlament Europejski i Rada przyjęły rozporządzenie UE 2019/631 wprowadzające normy emisji CO2  dla nowych samochodów osobowych i lekkich pojazdów dostawczych w Unii Europejskiej. W rozporządzeniu określono cele redukcji emisji CO2  nowo rejestrowanych samochodów osobowych na lata 2025 i 2030, która ma zostać obniżona o odpowiednio 15% i 37,5%.

Aby zrealizować tak ambitne zamierzenia będzie musiała znacznie wzrosnąć sprzedaż samochodów osobowych i lekkich samochodów dostawczych z napędem elektrycznym oraz innymi rodzajami napędów alternatywnych –  tym pojazdów elektrycznych, hybrydowych, hybryd plug-in, napędzanych ogniwami paliwowymi i gazem ziemnym.

Samochody z napędami alternatywnymi już zdobywają europejski rynek, jednak – jak pokazują dane z ubiegłego roku, nie jest to szybka i równomierna transformacja. W 2019 roku blisko 60% wszystkich nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w UE była wyposażona w silnik benzynowy, a modele z silnikiem diesla stanowiły ponad  30%. Na tym tle należy odnotować konsekwentny wzrost liczby samochodów z napędami alternatywnymi. W 2019 roku w napędy alternatywne było wyposażonych blisko 11% wszystkich nowych samochodów osobowych, samochody elektryczne stanowiły 3,0% wszystkich sprzedanych samochodów, podczas gdy hybrydy blisko 6%. Oznacza to, że to hybrydy stanowią ponad połowę całej sprzedaży samochodów z napędem alternatywnym w UE i mają ponad  66% udział w rynku samochodów „zelektryfikowanych”.

Zupełnie inne proporcje cechują rynek samochodów dostawczych. Blisko 93% wszystkich nowych samochodów dostawczych zarejestrowanych na terenie UE w 2019 roku  było napędzanych silnikiem diesla.Modele z silnikiem benzynowym stanowiły 4,4% wszystkich nowych samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku. Tylko 2,8% wszystkich nowych samochodów dostawczych było wyposażonych w napęd alternatywny, a napęd elektryczny miało 1,2% wszystkich samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku Zaledwie 0,2% stanowiły samochody hybrydowe. 0,7% wszystkich samochodów dostawczych sprzedanych w 2019 roku było napędzanych gazem ziemnym, a ich sprzedaż  jest skoncentrowana przede wszystkim we Włoszech (3,4% udziału), Hiszpanii (0,9%), Belgii (1,6%) i Szwecji (2%).

Przeczytaj też: Izera – polski elektryk – już jeździ po drogach! Wyjaśniamy, co tak naprawdę pojawiło się na obwodnicy Warszawy

Według danych z najnowszego Raportu ACEA, zainteresowanie konsumentów samochodami elektrycznymi ma bezpośredni związek z PKB kraju. Ponad 80% wszystkich samochodów elektrycznych jest sprzedawanych zaledwie w 6 krajach członkowskich UE o najwyższym PKB.  Te kraje to: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja i Szwecja.

Państwa, w których udział rynkowy samochodów elektrycznych wynosi mniej niż 1% mają PKB poniżej 30 tys. euro w przeliczeniu na 1 mieszkańca. Grupa ta obejmuje kraje  Europy Środkowo-Wschodniej – w tym Polskę oraz Włochy i Grecję.

Oczywiste jest, że dla potencjalnych nabywców wysoka cena jest istotną przeszkodą. I chociaż 21 krajów UE oferuje nabywcom elektrycznych samochodów dopłaty do ceny zakupu lub ulgi podatkowe, to zachęty do zakupu, a zwłaszcza ich wysokość różnią się bardzo w poszczególnych krajach i w większości z nich nie stanowią istotnego bodźca zakupowego. Jakub Faryś, Prezes PZPM dodaje:

Chociaż Polska pozostaje w grupie krajów, gdzie udział rynkowy samochodów elektrycznych wynosi mniej niż 1%, cieszy wzrostowa tendencja i utrzymujące się zainteresowanie pojazdami z alternatywnymi napędami. Niestety, dotychczasowe programy dopłat  nie przyniosły oczekiwanego zainteresowania nabywców, co pokazuje, że założenia kolejnych programów wsparcia elektromobilności powinny być w znacznym stopniu  zmodyfikowane.

Przeczytaj też: Izera to szansa dla polskich producentów z branży automotive?

Kolejnym wyzwaniem, któremu muszą sprostać rządy w całej UE, aby przejść na pojazdy zero- i niskoemisyjne, jest zwiększenie inwestycji w infrastrukturę do ładowania i uzupełniania paliwa.  Odpowiednia i dobrze zlokalizowana infrastruktura ładowania stanowi bowiem kluczowy element rozwoju sektora pojazdów niskoemisyjnych.

Mimo, że w ciągu pięciu lat infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych wzrosła o prawie 500 %, to łączna liczba punktów dostępnych w całej UE wynosi niecałe 200 tys. i jest za niska w porównaniu z faktycznym zapotrzebowaniem. Warto wspomnieć, że opcja szybkiego ładowania jest dostępna tylko w jednym na 7 punktów. W dodatku ponad 75% wszystkich punktów ładowania pojazdów elektrycznych znajduje się na terenie zaledwie czterech krajów, których terytorium stanowi 27% całkowitej powierzchni UE – Holandii, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii.

Według szacunków Komisji Europejskiej, do 2030 roku potrzebnych będzie co najmniej 2,8 miliona dodatkowych punktów ładowania samochodów elektrycznych, co oznacza, że ich liczba musi wzrosnąć 14-krotnie w ciągu kolejnych 11 lat.

Jakub Faryś, Prezes PZPM, podsumowuje poziom rozwoju samochodów z napędami alternatywnymi w Polsce:

W Polsce rośnie zainteresowanie samochodami elektrycznymi, co jest odzwierciedleniem europejskiego trendu. Na koniec października br. w naszym kraju zarejestrowanych było łącznie 15 965 samochodów osobowych z napędem elektrycznym, a tylko w bieżącym roku przybyło ich ponad 7 tys. sztuk. Niestety, o ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy rejestracje nowych samochodów elektrycznych zwiększyły się o 150%, to liczba punktów ładowania zwiększyła się tylko o 40%.  Wskazuje to wyraźnie, że rozwój infrastruktury nie nadąża za faktycznym zapotrzebowaniem i rosnącą liczbą użytkowników. Brak adaptacji sieci do rosnących potrzeb i potencjalnie wydłużające się kolejki do szybkich ładowarek mogą stanowić czynnik ograniczający popyt na samochody elektryczne.

Przeczytaj też: Polski samochód elektryczny Izera – znamy lokalizację pierwszej fabryki aut! [NA ŻYWO]

W ocenie potencjalnych klientów słabo rozbudowana infrastruktura tankowania gazu jest poważnym czynnikiem hamującym popyt na pojazdy wyposażone w napędy zasilane CNG i LNG. W całej UE znajduje się około 3 700 stacji tankowania gazu ziemnego, a niemal dwie trzecie wszystkich stacji CNG i LNG znajduje się w zaledwie dwóch krajach: we Włoszech (36,8%) i w Niemczech (22,8%), i to właśnie w tych krajach sprzedano najwięcej (67%) samochodów osobowych napędzanych gazem ziemnym.  Samochody dostawcze napędzane gazem ziemnym i LP G stanowią 1,3% unijnego parku. 

Najnowsze