Dźwięk Porsche za 120 złotych – posłuchaj!

Brak gotówki na zakup szybkiego samochodu o dźwięcznym silniku może zrekompensować SoundRacer. Dzięki niemu Twój silnik będzie brzmiał nieomalże jak wyścigówka. Posłuchaj...

fot. Sound Racer

W Polsce jest wielu fanów tuningu i tych, którzy zmieniają sobie dźwięk tłumika, by ich samochód brzmiał bardziej rasowo. Wielu z nich się to nie udaje! Dlatego doradzamy bardzo uważać na takie gadżety, by nie przekroczyć cienkiej granicy kiczu i śmieszności.

Na załączonym filmiku SoundRacer brzmi jednak całkiem ciekawie. Zdaniem jego producenta wydawane przez niego odgłosy to imitacja silników V8 i V10. A wy, jak sądzicie?

Urządzenie podłącza się do zapalniczki, wybiera częstotliwość i już. Dźwięki wydawane są za pośrednictwem audio w samochodzie. 

 

 





Najnowsze

Urodziny Renault dla dzieci

„Bezpieczeństwo dla wszystkich" program edukacyjny Renault, obchodzi w tym roku 10 urodziny. Z tej okazji propagator bezpiecznego poruszania się po drogach - kosmita Woosh - przyszykował dla dzieci wiele niespodzianek. Ściągnij dla swojej pociechy grę, tapetę, plan lekcji.

Oto Woosh – 10 latek, który wie wszystko o bezpiecznym poruszaniu się po drogach!
fot. Renault

Woosh to śliczne, kolorowe stworzonko, które uczy dzieci bezpiecznego poruszania się po drogach: odkrywa przed nimi tajniki znaczenia znaków drogowych czy zasady przechodzenia przez jezdnię i to od… 10 lat!

O akcji pisałyśmy wcześniej tu.

Teraz dzieci będą mogły wziąć udział w konkursie literackim i opisać historię sympatycznego kosmity – liczy się wyobraźnia! Wśród jubileuszowych atrakcji znalazła się również możliwość porozmawiania z Wooshem – na jego blogu małe pociechy będą mogły zadać mu pytanie, złożyć życzenia, czy pokazać mu swoje zdjęcie.

Strona internetowa akcji wzbogaciła się również o liczne urodzinowe gadżety – plany lekcji, wygaszacze ekranu i tapety oraz łamigłówki i zabawy, które pomogą przetrwać jesienne wieczory.

Na stronie dostępny jest również e-learningowy kurs bezpiecznego poruszania się.

Kliknij na http://bezpieczenstwo.renault.pl/

Akcji patronują: Renault, Instytut Transportu Samochodowego, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Komenda Główna Policji oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Najnowsze

Kierowca F1 w Seacie

Kierowca Formuły 1, Jaime Alguersuari, został ambasadorem Seat-a. Na podstawie zawartej umowy marka udostępnia zawodnikowi egzemplarz Leona Cupra-R, z którego będzie on korzystał poza torem wyścigowym.

fot. Seat

Na specjalnie zorganizowanym spotkaniu w zakładach w Martorell, Jaime Alguersuari otrzymał kluczyki do nowego Leona Cupra-R – wprowadzonego niedawno na rynek w Hiszpanii, najmocniejszego modelu w historii marki. O tym samochodzie pisałyśmy wcześniej tu.

Zawarta umowa jest formą wsparcia, jakiego firma chce udzielać zawodnikom odnoszącym sukcesy zarówno w sporcie samochodowym, jak i w innych dyscyplinach. Jak podkreślił dr Francisco Javier García Sanz: „SEAT jest młodą marką o sportowym wizerunku, o czym świadczy wzornictwo naszych modeli. Dlatego cieszymy się, że Jaime, przedstawiciel nowej generacji utalentowanych hiszpańskich zawodników i najmłodszy debiutant w Formule 1, będzie mógł czerpać przyjemność z jazdy nowym Leonem CUPRA R – najmocniejszym samochodem w historii marki, dostępnym na rynku od zaledwie kilku tygodni”. 

Przed Jaime – Leona Cuprę bez „R” testowała  Kayah! Przeczytaj o tym tu.

 

 

fot. Seat

Odbierając samochód Jaime Alguersuari powiedział:  – Zawsze uważałem, że kierowcę Formuły 1 czeka więcej nowych wyzwań niż profitów. Seat poprosił mnie o zostanie ambasadorem marki i od dziś ten nowy i świetnie prezentujący się Leon Cupra R będzie moim samochodem do prywatnego użytku. To prawdziwy zaszczyt i przywilej.

Najnowsze

Notatnik na kierownicę

Często zdarzało Ci się wracać po coś zapomnianego z samochodu do domu? A może odjechałaś już kilka kilometrów i dopiero się przypomiało, że nie wzięłaś jakiegoś nieodzownego przedmiotu, np. błyszczyka? Teraz jest sposób na tę samochodową, zwykle poranną sklerozę.

Kochanie, nie waż się zapomnieć: mleka, jajek i niskotłuszczowych ciasteczek!
fot. goldviolin.com

Wystarczy przykleić opowiednio dużą kartkę na kierownicę i zapisać na niej tzw. wołami najważniejszy komunikat dnia: nie zapomnij telefonu, błyszczyka, laptopa! Tak zapisana informacja raczej przemówi do często jeszcze nieprzytomnego po nocy kierowcy, zasiadającego za kółkiem przed wyruszeniem do pracy.

Taka metoda informacji jest też wskazana, jeśli stanowczy komunikat do bliskiej osoby w domowym zaciszu jest nie wystarczający. Moża podkreślić formą, treścią, znakami interpuncyjnymi (!!!) wszystkie rzeczy, na których wyjątkowo nam zależy w danym dniu. Oczywiście możemy równie dobrze napisać przemiłą informacje, np. uwielbiam Cię!

 

 

 

Takie proste, a jakie może byc przydatne!
fot. goldviolin.com

Jumbo Stick-It Notes można przylepić też na lodówkę, na drzwiach wejściowych (a raczej wyjściowych ;-), czy na lustrze w łazience. Jednak praktyka pokazuje, że dopiera siedając za kierownicą przytomniejemy, bo przecież musimy uważać! Wtedy taki komunikat najprędzej do nas dotrze. Kosztuje ok. 25 zł, a kupisz go tutaj.

 

Najnowsze

Strefa motocyklistki – pani prawnik na dwóch kołach

Rozpoczynamy cykl opowiadań, których autorkami są nasze czytelniczki - motocyklistki. Zapraszmy do lektury pierwszego artykułu: "słucham, to dla Pani ten motocykl? Pani chyba z konia spadła! To maszynka do zabijania, a nie zabawka dla baby!". Zainteresowana?

fot. z archiwum Mai Sujkowskiej

Maja Sujkowska
urodzona: 03.05.1983 w Warszawie

wykształcenie: magister prawa, inżynier zagospodarowania przestrzennego, Master of Business Administration

obecne zajęcia: prowadzi pierwszą w Polsce infolinię prawną, kancelarię prawną, jest wykładowcą akademickim, arbitrem i mediatorem

sporty: motocykle, snowboard, nurkowanie, konna jazda, wakeboard

inne zainteresowania: podróże, kulinaria, muzyka

Na co dzień jestem prawnikiem, prezesem firmy prowadzącej pierwszą w Polsce infolinię prawną, nauczycielem akademickim na wydziale prawa. Wykonuję zawód, który wiąże się z powagą i zaufaniem. Mój codzienny strój to elegancki żakiet, spódnica i szpilki, czasami wybieram również sukienkę. Zawsze noszę czerwone paznokcie. Po pracy jednak najchętniej zakładam strój, wsiadam na swój motocykl i jadę prosto przed siebie… prosto to znaczy najlepiej po zakrętach. Moim znakiem rozpoznawczym jest wystający z pod kasku warkocz i jaskrawa zieleń mojego szerszenia.

Kocham prędkość i adrenalinę, no i przede wszystkim, mam sporo szalonych pomysłów. Niektóre z nich udało mi się już zrealizować (bungy, rafting, pływanie z rekinami wielorybimi, przejażdżka samolotem akrobatycznym). Inne muszą jeszcze poczekać na swoją kolejkę, a w kolejce są: helibording, czy skoki spadochronowe, a także wzięcie udziału w honda hornet cup. Dodatkowo jestem zagorzałą wielbicielką kolejek górskich.

Na codzień pracuję jako prawniczka. Prowadzę własną firmę.
fot. z archiwum Mai Sujkowskiej

Pociąg do motoryzacji można było u mnie zauważyć od najmłodszych lat. Pamiętam, jak któregoś razu byłam z rodzicami w motoryzacyjnym wesołym miasteczku w Szwecji koło Goeteborga, miałam wtedy 8 lat. To był pierwszy raz w moim życiu, gdy samodzielnie jechałam na quadzie, czy małym motocyklu enduro. Zakochałam się! Okazało się to dużo większą frajdą, niż w tamtych  czasach dobrze mi już znane gokarty. Jak tylko była okazja, to nigdy nie mogłam przepuścić takich zabaw, jak jazda na skuterach śnieżnych, czy wodnych, każdy wyjazd w obrębie morza śródziemnego w większości spędzałam na wypożyczonych skuterach.

Od czasu wspomnianej wycieczki do Szwecji bez przerwy usilnie namawiałam rodziców na to, aby kupili mi jednoślad. Niestety bez rezultatu. Dopiero na początku studiów zdecydowałam się na zrobienie prawa jazdy na motocykl. Zdałam przy pierwszym podejściu. Miałam odłożone pieniądze na zakup motocykla. Okazało się, że 7 lat temu kobiety, które chciały jeździć jednośladami, miały wiele trudności do pokonania. Jako pierwszy motocykl wymarzyłam sobie Yamahę R6 o pojemności 600 cm3 – pewnie jak na pierwszy motocykl to nie był najlepszy wybór, ale wtedy nie miałam na ten temat zielonego pojęcia. Pamiętam jak zadzwoniłam pod numer z pierwszego ogłoszenia, które spełniało moje wymagania. W słuchawce usłyszałam mniej więcej coś takiego: ,,słucham, to dla Pani ten motocykl? Pani chyba z konia spadła! To maszynka do zabijania, a nie zabawka dla baby”. Byłam jednak twarda, nie zrezygnowałam, choć to nie był pierwszy raz, kiedy po prostu nie traktowano mnie poważnie w sytuacjach związanych ,,ze sportem dla twardzieli”.

Nauka jazdy w profesjonalnej szkole doskonalenia umiejętności na motocyklu, bardzo się przydaje.
fot. z archiwum Mai Sujkowskiej

Kolejną przeszkodą okazały się ubrania, które były praktycznie w Polsce niedostępne, a jeżeli były, to nie było w czym wybierać, zarówno jeżeli chodzi o modele jak i rozmiary. Jak już pokonałam pierwsze trudności, to jeździłam, jeździłam i jeszcze raz jeździłam… na szczęście bez większych wypadków. Jeździłam na wakacje, na uczelnię, jeździła, aby po prostu pojeździć. W między czasie zmieniłam motocykl na Kawasaki ZX6-R 636 cm3 i znów jeździłam… 

W 2008 r. trafiłam z polecenia znajomego do motocyklowej szkoły jazdy Promotor na doskonalenie jazdy. Wtedy myślałam, że pewnie jest niewiele rzeczy, jakie mogą mnie zaskoczyć w motocyklach. Nawet nie przypuszczałam jak bardzo się myliłam! Okazało się, że nie miałam nawet pojęcia, jak prawidłowo siedzieć na motocyklu, a co dopiero jechać. Zakochałam się w motocyklach po raz drugi!

Chcę w przyszłości wystartować w pucharze Honda Hornet.
fot. z archiwum Mai Sujkowskiej

Zdecydowałam się na kolejną zmianę, tym razem ze ścigaczy przesiadłam się na hondę hornet. Jeżeli chodzi o jazdę po mieście, to motocykl ten nie ma dla mnie równych; czasami się śmieję, że to jest mój narzeczony. Jest lekki w prowadzeniu, zwinny i ma się na nim idealną pozycję. Dopiero jazdy doszkalające pozwoliły mi czerpać prawdziwą przyjemność z jazdy. Czasami bywa też ciężko, gdy podczas dwugodzinnego treningu na betonowej nawierzchni przy 30 stopniach celcjusza w pełnym rynsztunku przy prędkości 30 km/h trzeba kręcić z kolanem przy ziemi na zmianę kółka w prawo i w lewo… i tak w nieskończoność. Trening jednak czyni mistrza i naprawdę warto. Teraz już wiem, że to przeważnie nie śliskie pasy na jezdni, mokra nawierzchnia, czy odrobina piasku powodują wypadki, tylko brak umiejętności i nieznajomość podstawowych tajników sztuki jazdy, choćby takich jak: prawidłowa pozycja, występujące podczas jazdy siły i zjawiska.

Coraz więcej kobiet porusza się na co dzień jednośladami. Od jakiegoś czasu mam nawet koleżanki motocyklistki, kiedyś mogłam liczyć jedynie na męskie towarzystwo. Każda kobieta, która chce zacząć jeździć na motocyklu, bądź która już jeździ i chce kontynuować tę pasję powinna pomyśleć o bezpieczeństwie i nauczyć się od zawodowców, jak opanować swój motocykl do perfekcji i tu wcale nie chodzi o prędkość, a o dynamikę i bezpieczeństwo jazdy, które w 100% przekładają się na frajdę.

Artykuł wyraża prywatną opinię naszej czytelniczki i nie należy go traktować jako oficjalne stanowisko redakcji.

Najnowsze