Dziecko na hulajnodze prawie wjechało pod samochód

Kolejny film wrzucony „ku przestrodze”, doskonale pokazuje jak bardzo nieprzewidywalna może być sytuacja na drodze i jak łatwo o nieszczęście.

Dlaczego nie wolno przebiegać przez przejście dla pieszych? Dlaczego nie wolno przejeżdżać przez nie na rowerze? Między innymi dlatego, że idącego spokojnym krokiem pieszego, kierowca ma znacznie większą szansę zauważyć w porę. W tym kontekście warto zastanowić się, czy nie powinno być również zakazu przejeżdżania przez przejście na hulajnodze.

Poniższe nagranie doskonale obrazuje, że byłaby to rozsądna zmiana. Kierowca skręcający w drogę podporządkowaną był przekonany, że ma dobry widok na przejście dla pieszych. Dziecko na hulajnodze, które wyjechało zza innego auta zupełnie go zaskoczyło, ale na szczęście zdążył zahamować.

Najnowsze

„Trzeba za… jechać szybko”. To pojechał na czołówkę

Autor nagrania żartuje, że pewien kierowca za bardzo wziął sobie do serca napis na naczepie. Sytuacja nie była jednak ani trochę zabawna.

Nikt nie lubi wlec się za tirem, ale wyprzedzanie go za wszelką cenę to zwyczajna głupota. Kierowca Toyoty Yaris zdecydował się na ten manewr pomimo ciągłej linii oraz zbliżania się do łuku. Łuku zza którego wyjechały inne samochody.

Nie wiemy jak sytuacja wyglądała z perspektywy kierującego Yarisem, ale prawdopodobnie mógł on dostrzec pozostałe samochody na tyle szybko, żeby zdążyć schować się za tirem. Jego zachowanie sprawia wrażenie, jakby wyprzedzał na czołówkę z premedytacją, przekonany, że pozostali kierowcy zrobią mu miejsce.

Najnowsze

Elektryczny Nissan Leaf przygotowany na dopłaty do transportu niskoemisyjnego

Coraz więcej samochodów elektrycznych pojawia się w firmowych flotach. Chętnie korzystają z nich przewoźnicy – korporacje taksówkowe, urzędy miast i firmy, które szukają optymalnych rozwiązań do floty, chcą być przyjazne środowisku, a tym samym realizować działania CSR. Takie floty otrzymują preferencyjne warunki zakupu i użytkowania. A co z klientem indywidualnym?

1 grudnia 2019 r. wejdzie w życie Rozporządzenie w sprawie wsparcia dla osób fizycznych w ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Na mocy tego dokumentu osoby fizyczne będą mogły otrzymać dofinansowanie do zakupu pojazdu elektrycznego. Poziom dofinansowania wyniesie aż 30%, przy założeniu, że cena samochodu nie przekracza 125 000 zł brutto.

Dobrą wiadomością dla zainteresowanych zakupem samochodu elektrycznego na pewno będzie fakt, że flagowy Nissan Leaf w wersji Acenta z akumulatorem 40kWh i ładowarką 3,6 kW, w białym kolorze nadwozia, który dotąd oferowany był w cenie katalogowej 155 500 zł, kosztuje teraz 118 000 zł. A to oznacza, że dzięki dofinansowaniu z programu rządowego klient będzie mógł uzyskać zwrot 30% tej wartości, czyli finalny koszt zakupu tego modelu dla prywatnego użytkownika zamknie się w kwocie 82 600 zł!

Z kolei nowa cena Nissana Leaf Acenta 40kWh z ładowarką 6,6 kW, dostępnego dotąd za 157 700 zł, to jedynie 121 400 zł (uwzględniając dopłatę za lakier metalizowany). Po uzyskaniu przez klienta dofinansowania, zapłaci on de facto 84 980 zł brutto.

Warto pospieszyć się z decyzją, gdyż liczba samochodów w tej wyjątkowej ofercie jest ograniczona i dotyczy egzemplarzy z roku produkcji 2019. Osoby fizyczne, które chcą uzyskać dofinansowanie, zgodnie z rozporządzeniem będą musiały osobiście złożyć wniosek o takie wsparcie, aczkolwiek dealerzy Nissana w całej Polsce służą klientom wsparciem w zakresie informacji na ten temat.

Warto podkreślić, że zmiana cennika nie powoduje obniżenia standardu oferowanego do tej pory wyposażenia. A jest ono bardzo bogate. W standardzie znajdziemy między innymi system nawigacji NissanConnect EV z 8-calowym ekranem dotykowym, obsługujący Apple CarPlay i Android Auto, automatyczną klimatyzację z timerem, światła do jazdy dziennej w technologii LED, inteligentny kluczyk I-Key i przycisk Start/Stop, aktywny tempomat oraz adaptacyjne światła drogowe.

W ramach pakietu rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo i komfort jazdy Leaf Acenta oferuje m.in. następujące systemy: rozpoznawania znaków drogowych, ostrzegania o pojeździe w martwym polu, ostrzegania o niezamierzonym opuszczeniu pasa ruchu, automatycznego hamowania awaryjnego z wykrywaniem pieszych i rowerzystów, a także wspomagania ruszania na wzniesieniu. Niezwykle wygodną funkcją, szczególnie podczas jazdy po mieście, jest e-Pedal, który umożliwia przyspieszanie, hamowanie i zatrzymywanie samochodu przy użyciu wyłącznie jednego pedału.

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Warszawska Barbórka za pasem – zakończenie rajdowego sezonu już 7 grudnia 2019 roku!

Na dwa tygodnie przed ostatnią w kalendarzu motorsportu imprezą – 57. Rajdem Barbórka, odbyła się w Volvo Car w Warszawie oficjalna konferencja poprzedzająca rajd.

W konferencji brali udział z ramienia organizatorów – Prezes Automobilklubu Polskiego – Romuald Chałas oraz Dyrektor Rajdu Barbórka – Daniel Siemczuk, którzy przybliżyli dziennikarzom tegoroczne odcinki specjalne – Tor Modlin (OS 1/2), wydłużony w stosunku do ubiegłego roku odcinek Autodrom Bemowo (OS 3/4) oraz powracający po dwuletniej przerwie Tor Służewiec (OS 5/6). Jak podkreślił Daniel Siemczuk – powrót ostatniego odcinka specjalnego to odpowiedź na naciski zawodników i kibiców, którzy upodobali sobie ten oes jako najciekawszy zaraz po Karowej.

Wszystkie odcinki będą skonfigurowane na nowo – Tor Modlin jest puszczony odwrotnie niż dotychczas, co całkowicie zmienia charakterystykę tego odcinka, Bemowo zostało wydłużone o całkowicie nowy fragment, który będzie pokonywany przez zawodników na początku odcinka, a Tor Służewiec również nie ma zbyt wiele wspólnego z wcześniejszymi odcinkami, które mogliśmy oglądać w ramach warszawskich Barbórek. Dzięki tym zabiegom wydłużono ilość oesowych kilometrów do 33,56, gdzie rok temu zawodnicy mieli do przejechania łącznie 27,70 km. Aby uatrakcyjnić widzom tegoroczną Barbórkę, organizatorzy zdecydowali się także uruchomić e- barbórkę, a więc wirtualną możliwość pokonania odcinka Karowa na symulatorze dostępnym w Volvo Car w Warszawie.

W konferencji wzięli udział również Mistrz Polski 2019 w klasyfikacji generalnej rajdów samochodowych – Miko Marczyk, Mistrz Polski Klasy Open 4WD 2019 – Jakub Brzeziński oraz Wojciech Chuchała, którzy będą walczyli o jak najlepsze czasy na warszawskich ulicach już 7 grudnia. Miko Marczyk będzie startował samochodem, którym w tym roku wyjeździł tytuł Mistrza, a więc Skodą Fabią R5. Jak powiedział zawodnik, dopuszcza on delikatne modyfikacje samochodu na potrzeby Barbórki, jednak związane wyłącznie z charakterystyką Rajdu – samochód może będzie troszkę lżejszy i będzie miał jak najbardziej adekwatne do miejskich odcinków ustawienia zawieszenia, aby auto było jak najbardziej bystre i szybko reagowało.

Jakub Brzeziński szykuje się przede wszystkim na Tor Służewiec, który przypomina mu najbardziej rajdowe odcinki specjalne, gdzie jest chytrze, ślisko i szybko, z przejściami i hamowaniami. Wojciech Chuchała choć w tym roku jeździł głównie treningowo, to jednak deklaruje, że warszawska Barbórka jest rajdem, którego nie mógłby odpuścić. Nawet jako wiekowy Pan będzie się starał przyjeżdżać topowymi samochodami i brać udział w tym kultowym już rajdzie.

Jego założenie na tegoroczną Barbórkę to przede wszystkim dobrze się bawić. Podczas konferencji dziennikarz TVN Turbo – Patryk Mikiciuk oficjalnie poinformował, iż tegoroczną stacją transmitującą zmagania na odcinku Karowa będzie właśnie TVN Turbo. Wszystkich, którzy nie będą mogli śledzić Rajdu na bieżąco, zapraszamy więc przed telewizory. Jak co roku z pewnością będzie widowiskowo!

Najnowsze

Kupno opon zimowych: nowe czy używane?

Stan opon jest kluczowy dla zachowania bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem. Powinniśmy o tym pamiętać przy wymianie i serwisowaniu opon, a także przy okazji ich kupna.

Nie jest prawdą, że droższe opony na pewno będą lepsze. Powinniśmy skupić się bardziej na tym, by opony były odpowiednie do naszego samochodu i stylu jazdy. Zbliżający się okres zimowy przypomina nam jeszcze o jednej ważnej zasadzie, związanej z kupowaniem opon. Jeśli nie posiadamy zimowego kompletu lub nasze opony są już zużyte, lepiej zakupić całkiem nowe opony, z autoryzowanego sklepu. Kupno opon używanych może kusić nas niższą ceną, lecz nie daje nam gwarancji, że kupujemy bezpieczny produkt. Patrząc na wygląd zewnętrzny nie da się ocenić, czy uszkodzone nie są wewnętrzne warstwy opony. Warto przy kupnie opon kierować się swoim bezpieczeństwem.

– Jeżeli kupujesz opony, zawsze kupuj oponę nieużywaną. Co my wiemy na temat używanej opony? Co ona przeszła? Czy była właściwie eksploatowana? Nie oceniajmy opony tylko po wyglądzie zewnętrznym. Liczy się to, co jest w środku – powiedział serwisowi eNewsroom Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny. – Kupując oponę możesz przebierać w ogromnej ilości typów. Znajdziesz odpowiednią do każdego samochodu: dostawczaka, osobówki, SUVa i Lexusa. Każda opona ma swój charakter, wygląd i wnętrze. Widywaliśmy na rynku opony projektowane przez wybitnych wzorników. Rosjanie zaprojektowali na swoją srogą zimę oponę, która była najbardziej przyczepną oponą na świecie, ale jeździła 20 kilometrów na godzinę. Opony są różne, ale wszystkie muszą być trwałe i bezpieczne. Warto zainteresować się tym tematem, jeśli jest się samochodziarzem lub motocyklistą. Każdy kierowca powinien wiedzieć trochę o oponach, by móc dbać o własne bezpieczeństwo – zaleca Zientarski.

Najnowsze