Dwa oblicza reklamy Chevroleta

Pomysłowa realizacja z jednej strony – z drugiej nudne stereotypy. Tak można podsumować dwie reklamy Chevroleta Sparka.

Pierwsza z nich, zrealizowana pod hasłem „niektóre samochody pasują ci bardziej niż inne” jest fajna i pomysłowa. Kobieta za kierownicą Chevroleta Sparka wjeżdża do mieszkania, w sposób godny podziwu meandruje między meblami, aż wreszcie parkuje w salonie. Kto powiedział, że panie nie potrafią manewrować i parkować?

Co do drugiej natomiast, chociaż nie można jej odmówić energii, to raczej z pewnością można zanegować pomysłowość. Chodzi o pokazanie szerokiej palety kolorów, w których Chevrolet Spark jest dostępny. Czy jednak nie można tego zrobić ciekawiej, niż za pośrednictwem przestylizowanego, cukierkowego Paryża, gdzie kobiety – oczywiście dopasowane kolorystycznie do swojego pojazdu – spędzają dzień na beztroskich zakupach i jedzeniu czekoladek? Przesłodzona oprawa w stylu Doris Day odeszła już raczej do lamusa. Nuuuda.

Najnowsze

Jak utrwalić właściwe nawyki za kierownicą

Co najbardziej denerwuje Polaków w zachowaniu innych kierowców? Przede wszystkim brak sygnalizowania zmiany pasa ruchu – tak uważa 44% internautów.

Na drugim miejscu pośród najbardziej irytujących zachowań innych kierowców jest spóźnione ruszanie ze świateł (33%), następnie nieuzasadnione trąbienie (14%) oraz SMS-owanie w czasie jazdy (11%).

O ile spóźnione ruszanie ze świateł ma znaczenie raczej dla płynności ruchu w miastach niż dla bezpieczeństwa, to zmiana pasa bez sygnalizacji kierunkowskazem czy pisanie wiadomości w telefonie stwarzają realne zagrożenie.

Pozornie prosty manewr, czyli zmiana pasa ruchu, jest powodem wielu niebezpiecznych sytuacji na drodze, gdyż kierowcy nie przywiązują do niego zbytniej wagi. Jeżeli ktoś codziennie, przez lata powiela nieprawidłowe zachowania, to później, gdy chce to zmienić, trudno mu jest zapanować nad odruchami. Na szczęście ta sama zasada działa też w drugą stronę, tzn. powtarzane prawidłowe zachowania również stają się automatyczne.

fot. materiały prasowe

Gdy chcesz zmienić pas ruchu:

  1. Oceń ogólną sytuację na drodze – inne samochody, piesi i przejścia dla pieszych w zasięgu wzroku, skrzyżowania w pobliżu etc.;
  2. Spójrz w tylne lusterko – szczególnie zwróć uwagę na to, czy inni kierowcy nie sygnalizują zmiany pasa ruchu i weź pod uwagę prędkość, z jaką poruszają się kierowcy na pasie, na który zamierzasz wjechać;
  3. Włącz kierunkowskaz i ponownie sprawdź sytuację na drodze, spoglądając w lusterka. Pamiętaj o martwym punkcie i spójrz przez ramię, aby upewnić się, że obok nie jedzie inny samochód, niewidoczny w lusterkach;
  4. Powoli, stopniowo zmień pas ruchu.

 

 

Źródło: Szkoła Jazdy Renault

Najnowsze

Prawdziwy ambaras – dwóch kierowców naraz

Ach, ten doradca z tylnego fotela, który zawsze wie lepiej, jak jechać, jaką wybrać trasę i czego nie należy robić. Koszmar każdego kierowcy.

W lutym firma Insurance.com przeprowadziła sondę wśród 500 respondentów, zadając im pytanie: kto i w jaki sposób najbardziej irytuje was podczas jazdy?

40% żonatych mężczyzn skarży się na żony, analogicznie – 34% żon narzeka na mężów. 17% mężczyzn irytuje się na swoich przyjaciół, a 15% – na matkę. U kobiet te proporcje były odwrotne. Zdecydowanie lepiej wypadły dzieci: dorosłe córki denerwują 7% kierowców, dorośli synowie – 4%, a nastolatki zaledwie 3% ogółu respondentów.

fot. materiały prasowe

Co najbardziej działa na nerwy kierowcom:

 

47% wskazało komentarze dotyczące prędkości;

29% udzielanie wskazówek co do trasy;

19% ciągłe mówienie;

15% demonstracyjne wciskanie wyimaginowanego hamulca (cecha matek-pasażerek);

10% manipulowanie przy radiu i odtwarzaczu;

7% rozmawianie przez telefon, wysyłanie smsów;

3% jedzenie.

 

Pewnym ułatwieniem życia, które przyda się zwłaszcza teraz, kiedy nadchodzi sezon wypraw wakacyjnych, jest wprowadzenie kilku zasad: ustalenie, jaka muzyka będzie grała w trakcie podróży bądź kto odpowiada za jej wybór; zaplanowanie liczby i długości postojów; opracowanie trasy za pośrednictwem GPS-u bądź, jak kto woli, mapy – z uwzględnieniem postojów, posiłków i noclegów.

Najnowsze

Moje pół godziny na katamaranie Romana Paszke

Skoro kręci mnie tylko i wyłącznie motoryzacja, to - będąc konsekwentną - powinnam powątpiewać w atrakcyjność rejsu katamaranem. Jednak z przekory, korzystając ze sposobności jaka nadarzyła się podczas prezentacji Renault Captur, spędziłam - być może - jedne z najbardziej emocjonujących chwil w moim życiu. Ale od początku...

Przestrzeń, morze po horyzont, szum fal i świst wiatru – oto wrażenia z rejsu katamaranem Gemini 3 pod wodzą Romana Paszke.
fot. Motocaina.pl

Do spełnienia swojego morskiego marzenia zmierzam z grupą, w której znajduje się aktor – Rafał Królikowski, ambasador i twarz firmy Renault Polska. Rozmawiamy co nas czeka, wesoło przekomarzając się, czy wypłyniemy w morze. Z przeciwka, spod ocienionej przyportowej aleii, wyłania się znajoma postać; z niedowierzaniem rozpoznaję Romana Paszke. Uginają mi się lekko kolana, a myśl o rejsie w towarzystwie akurat tego żeglarza błyskawicznie tłumi konwersację z niebywale sympatycznym aktorem. Entuzjazm nieco opada, gdy dowiadujemy się, że dzisiejszy rejs jest niemożliwy – wiatr jest na tyle duży, że możemy mieć problemy z powrotem do portu. Przez chwilę mam diabelski pomysł: skoro możemy wypłynąć, zróbmy to i zostańmy na morzu aż wiatr się uspokoi? Byle by tylko przedłużyć tę niesamowitą chwilę!

Wiedza to potęgi klucz
W nagrodę za nasz entuzjazm otrzymujemy godzinę opowieści: o próbie bicia rekordu, o problemach napotykanych na morzu, o przygotowaniu katamarana z lekkich materiałów (dzięki zastosowaniu kewlaru waży on o połowę mniej niż wersje turystyczne) i finansach, o braku snu podczas rejsu, o warunkach pogodowych i walce z wysokimi na 20 metrów falami, o dryfujących kontenerach, które potrafią narobić szkód w poszyciu kadłuba uniemożliwiając dalszy rejs i o wielu innych wątkach poruszanych przez totalnych amatorów, w obliczu tak doświadczonego zawodnika przeróżnych regat.

Roman Paszke, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej. Żeglarz regatowy, nawigator, budowniczy jachtów. Ponad 40 lat doświadczenia w żegludze morskiej. Przepłynął ponad 90 tysięcy mil w rejsach oceanicznych, w tym samotnie przez Atlantyk na trasie Cadiz (Hiszpania) – Nowy Jork (USA). Ostatnio zasłynął próbą pobicia rekordu w samotnym opłynięciu świata non-stop, trudniejszą trasą ze wschodu na zachód. Trasę tę pokonało dotychczas jedynie sześciu żeglarzy. Rekord wynosi 122 dni (za stroną paszke360.com). A poza tym:

  • Wielokrotny Mistrz Polski w klasach morskich, zwycięzca i uczestnik wielu międzynarodowych regat m.in. Kieler Woche oraz Admirals Cup.
  • Od 1987 roku zajmuje się zawodowo budową jachtów regatowych i organizacją projektów sportowych na bazie żeglarstwa.
  • Dowódca jachtu „WARTA-POLPHARMA” w regatach THE RACE dookoła świata.
  • Kapitan jachtu „Bank BPH” w próbach pobicia rekordu Atlantyckiego oraz dookoła świata.
  • Współbudowniczy pierwszych w Polsce jachtów z włókien węglowych i kevlaru „Gemini”, „MK Cafe”, „MK Cafe Premium”, „Volkswagen” oraz „Bioton”.

 

Na pierwszym planie autorka, na drugim – Roman Paszke sterujący katamaranem Gemini 3.
fot. Motocaina.pl

Eksplorerzy
Moje ciekawskie oczy starają się chłonąć każdy szczegół katamarana, a uszy wychwycić rzucane z wiatrem słowa Romana Paszke i jego dwóch kompanów: Roberta Janeckiego i Adama Skomskiego. Gdy kończy się potok pytań, zaczynamy zwiedzanie. Co prawda w obu kadłubach może podobno spać sześć osób, ale trudno to sobie wyobrazić. Kiedyś, w San Diego, miałam okazję zwiedzić radziecką łódź podwodną B-39 oraz amerykańską USS Dolphin (najgłębiej zanurzającą się łódź na świecie). W obu było zdecydowanie więcej miejsca przypadającego na jednego załoganta niż na katamaranie. W środku kadłuba jest tak ciasno, że dwie osoby mają trudność z minięciem się, a miejsca na spanie jest mniej więcej tyle, co w wąskiej trumnie, w dodatku z przeznaczeniem na rynek chiński. Ale przecież nie o komfort podróżowania tu chodzi, a o bicie rekordów prędkości na morzu! Ech… czy kiedyś doświadczę chociaż 15 węzłów na takim sprzęcie?

Hej, żagle staw!
Następnego dnia zapada diagnoza – możemy ruszyć w morze! Obserwuję jak szybko uwija się załoga, jak precyzyjnie manewruje wypływając z portu, jak – mimo zalewu pytań kolejnej grupy napalonych amatorów – udaje się im być zarówno miłym, jak i skoncentrowanym na zadaniu. Mijamy wąskie gardło portu, a przed nami otwiera się przestrzeń. Robi sie coraz chłodniej, bo zaczynamy rozwijać większą prędkość. Siadam na szczycie jednego z kadłubów i raczę się tą chwilą. Z boku, spod siatki łączącej oba kadłuby, delikatnie chlapie woda. Próbuję wstać i utrzymać się w miarę prosto na elastycznej pajęczynie, jednak nie daję rady. Pęd wiatru i giętka płaszczyzna zmusza mnie do siedzenia. Może i dobrze, bo właśnie przekroczyliśmy 21 węzłów (około 39 km/h) – to wyjątkowo szybko na morzu, choć daleko do maksymalnej prędkości wyścigowego katamarana. Obiecane podniesienie jednego kadłuba na wysokość 8 metrów nie jest możliwe. Ale i tak, wrażenia są nadzwyczajne! Rozpostarta przed nami przestrzeń, wiatr wichrzący włosy, słońce muskające policzki i krople słonej wody na odkrytych powierzchniach ciała – dla takich chwil warto żyć! Carpe diem!

Katamaran Gemini 3

Długość całkowita: 27,43 m
Szerokość: 14,0 m
Wysokość masztu: 33,0 m
Zanurzenie: 0,46/4,9 m
Max prędkość: 38,4 węzła
Wyporność: 9,8 t

Do dwóch razy sztuka
Niestety, „chwilo trwaj” szybko się kończy i zawracamy w kierunku Kołobrzegu, by mierzyć się z zagrożeniem. Dowiaduję się, że wpłynięcie do portu jest o tyle groźne, że odbywa się za pomocą dwóch, słabych silników o małych pojemnościach, które nie są w stanie dobrze wesprzeć manewrów kapitana. Przy zbyt dużym powiewie wiatru z jednej ze stron, można w wąskim wejściu do portu zostać zarzuconym na metalowe słupy przy brzegu. Szerokość katamarana, która do tej pory wszystkich radowała, teraz stała się przeszkodą. Za pierwszym razem w wąskim gardle pojawił się turystyczny kuter, co zadecydowało o konieczności wycofania się z próby wpłynięcia do portu. Za drugim udało się bezbłędnie.

Pięknie jest obserwować to niebywałe, żeglarskie doświadczenie, umiejętność precyzyjnego manerwowania tak dużą jednostką w tak małej, portowej przestrzeni, mijanie przeszkód na centymetry…

Przeprowadzone w mgnieniu oka cumowanie katamarana zakończyło uroczyście mój niesamowity rejs z Romanem Paszke. Już tęsknię za następną tak okazją.

Część załogi i dziennikarze na katamaranie Gemini 3. Od prawej stoją: Jerzy Iwaszkiewicz, Roman Paszke, Katarzyna Frendl, Adam Skomski.
fot. Motocaina.pl

Najnowsze

Jubileuszowa edycja Porsche 911

Model Porsche 911 jest już z nami od 50 lat! Z okazji tego jubileuszu na rynku pojawi się specjalna edycja limitowana, która zadebiutuje podczas wrześniowego salonu samochodowego we Frankfurcie.

Limitowana seria, dla której bazą była Carrera S, zostanie wypuszczona w liczbie 1963 egzemplarzy. Pod maską znajdzie się 6-cylindrowy bokser o mocy 400 KM, przenoszonej wyłącznie na tylne koła za pośrednictwem ręcznej lub zautomatyzowanej przekładni. Maksymalna prędkość, jaką ma osiągnąć urodzinowy model, to 300 km/h, a do pierwszej setki dochodzi w 4,5 sekundy.

fot. Porsche

W wyposażeniu standardowym znajdujemy m.in. system aktywnego zawieszenia PASM, sportowy układ wydechowy i 20-calowe felgi ze stopów stylizowane na obręcze Fuchs. Cyferblaty zegarów mają zieloną czcionkę, a fotele wykończone zostały tapicerką o wzorze zbliżonym do tej stosowanej w modelu z lat 60.

Samochody zamówić będzie można od 23 września. Ceny na niemieckim rynku zaczynają się od 121 119 euro.

Najnowsze