Ducati 848 EVO kontra Nissan GT-R

Z perspektywy Polski Albania wydaje się być egzotycznym krajem. Jednak i na drugim krańcu Europy nie brakuje szaleńców, którzy chcą mierzyć się supersamochodem z ultraszybkim motocyklem.

W sieci krąży sporo filmików, na których widzimy porównania superbike`ów z superautami. Jednak większość z nich odbywa się z poszanowaniem bezpieczeństwa na zamkniętych odcinkach drogi. 

Dwóch mieszkańców Albanii postanowiło podnieść poprzeczkę. Wystawili Ducati 848 EVO i Nissana GT-R na pojedynek po publicznych, górskich drogach. Oczywiście jest wąsko, jest mnóstwo zakrętów, a do tego możliwie szybko. 

Dla szybkiego porównania dość ciężki Nissan GT-R oferuje moc w okolicach 485 KM, natomiast motocykl Ducati to lekka maszyna oferująca zabójczą moc 140 KM. 

Aby prowadzić obie maszyny w takich warunkach trzeba mieć nie tylko stalowe nerwy, ale także niezłe umiejętności.

Jak oceniacie takie wybryki?

Najnowsze

Tak się kończy palenie w samochodzie

Ludzka głupota nie zna granic, a szczególnie ta prezentowana na rosyjskich drogach. Tym razem kobieta wpadła na pomysł, by zapalić papierosa podczas jazdy. Zapomniała jednak o pewnej bardzo ważnej rzeczy.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w jednej z rosyjskich miejscowości Wielkie Łuki położonej w obwodzie pskowskim. 31-letnia kobieta podróżowała spokojnie samochodem przez miasto. W pewnym momencie postanowiła zapalić sobie papierosa. Zapomniała tylko o jednej ważnej rzeczy. W kabinie znajdował się nieodpowiednio zabezpieczony kanister z benzyną.

Po kilku chwilach cały samochód stanął w płomieniach. Kobieta kierująca samochodem zdążyła się zatrzymać, porzuciła samochód i oddaliła się z miejsca. W wyniku całej sytuacji została poparzona na dłoniach i twarzy, a samochód spłonął.

Na szczęście nikogo więcej nie było w samochodzie.

https://www.youtube.com/watch?v=qVnrHjLGfWg

Najnowsze

Goodc

Zawodniczki Rajdu Karkonoskiego

Jubileuszowy 30. Rajd Karkonoski z bazą w Jeleniej Górze odbędzie się w dniach 16-17 maja, a na dziewięciu odcinkach specjalnych zobaczymy 3 zawodniczki za kierownicą i 5 w roli pilota.

Rajd będzie drugą rundą RSMP (89 załóg) oraz nowopowstałego, międzynarodowego cyklu Regional Rally Cup (17 załóg). Na sobotę w godzinach 8:00 do 12:00 zaplanowano odcinek testowy (Nielestno-Czernica), następnie o 13:45 odbędzie się prezentacja zawodników, a o 15:00 ceremonia startu – wszystko na terenach Galerii Sudeckiej. Po starcie zawodnicy pokonają dwukrotnie odcinek specjalny Karpacz.

Niedzielę rozpocznie pierwszy przejazd odcinka Lubomierz, a po kolejnych pięciu oesach – rajd zwieńczy odcinek specjalny Galeria Sudecka, który rozegrany zostanie jako widowiskowy Power Stage o godz.15:05. Ceremonia rozdania pucharów rozpocznie się o godzinie 16:00, pod tą samą galerią.

{{ tn(9096) left }}Pierwsza kobieta na trasie to Magdalena Lukas, która zasiądzie u boku Wiesława Ingrama w Subaru Imprezie STI z numerem 10 (Open). Kolejne dwie zawodniczki chwycą kierownice swoich Fordów Fiesta i będą rywalizować ze sobą w tej samej klasie 4F. Dla obu pań to pierwszy, rajdowy sezon, więc poświęcają go przede wszystkim na naukę i coraz szybszą jazdę. 

Z numerem 46 zobaczymy Balbinę Gryczyńską, której pilotem będzie Tadeusz Burkacki:

– Plan jest taki sam, jak w przypadku poprzedniej rundy RSMP – minąć linię mety. Do tego dochodzi jeszcze praca nad eliminacją błędów, jakie ujawniły się podczas debiutanckiego Rajdu Świdnickiego. Jest ich sporo, więc będę miała co robić. Rajd Karkonoski, to impreza kultowa, mam z nią związane miłe wspomnienia jako kibic, także z niecierpliwością czekam na swój pierwszy tam start – mówi zawodnicza. 

 

A z numerem 49 pojedzie Małgorzata Kosińska, u boku której zasiądzie Grzegorz Dachowski:

– Emocje związane z debiutem w Rajdowych Mistrzostwach Polski już nieco opadły, ale ja ciągle mam w pamięci wspaniałą atmosferę panującą podczas Rajdu Świdnickiego. Z każdym przejechanym kilometrem coraz lepiej i pewniej czułam się za kierownicą Fiesty R2 – to dobrze nastraja na dalszą część sezonu. Rajd Karkonoski jest mi zupełnie nieznany, ale najważniejsze, że nie jest pierwszy (śmiech). Debiut mam już za sobą, więc teraz skupiam się na poprawieniu tempa, zbieraniu doświadczenia, pokonywaniu osobistych barier, a przy tym wszystkim liczę na dobrą zabawę. Do zobaczenia w Jeleniej Górze – mówi Małgosia. 

Po małej przerwie na prawy fotel rajdówki powraca Katarzyna Wojtiuk. Tym razem dyktować trasę będzie Łukaszowi Ryznarowi w Oplu Astra z numerem 55:

– Nasza załoga pojawi się na  starcie w „starym ale jarym” Kadecie, obok M3-jek, Cliówki,  Civica Type-R, a nawet „pięćsetki” Abarth. Na przygotowanie  zawodników niestety nie było zbyt wiele czasu i ograniczyliśmy  się do zrobienia planów dotyczących dostarczenia schabowego na serwis (śmiech). Z kolei Kadett był dopieszczany do ostatniej chwili  – po doświadczeniach z poprzedniego sezonu potrzebne były m.in. 2 zapasowe skrzynie. Nastawienie na ten rajd jest luźne, bo  jest to pierwszy rajd Łukasza od października, a mój pierwszy, długi od Rajdu Dolnośląskiego. Chcemy się wjeździć i dotrzeć ze sobą przed planowanym startem u czeskich sąsiadów w Rajdzie Bohemia.  Osobiście bardzo lubię Rajd Karkonoski ze względu na odcinki  „zakręt w zakręt” oraz świetną organizację, dlatego spodziewam  się pozytywnych wrażeń! Trzymajcie kciuki i do zobaczenia na  mecie! – podsumowuje zawodniczka. 

W Hondzie Civic z numerem 71 zobaczymy Rafała Horeckiego, który pojedzie według wskazówek Kasi Pytel-Majkowskiej:

– Pomimo słabego wyniku podczas rajdu w Świdnicy – liczymy na dobry wynik i dobrą passę w Rajdzie Karkonoskim! Klasa liczy 13 samochodów, więc walka będzie do ostatniego kilometra. Lubię ten rajd, jak i każdy inny, ale warto podkreślić, że Rajd Karkonoski ma organizację na bardzo wysokim poziomie – mówi zawodniczka.

Opel Blitz ma już 90 lat. Poznajcie historię sukcesu, który trwa do dziś

Trzecia kobieta za kierownicą to Klaudia Temple w Hondzie Civic z numerem 78:

– Rajd Karkonoski to jeden z najlepszych rajdów w Polsce, więc nie może nas tam zabraknąć. Podobnie jak w pierwszej eliminacji moim pilotem będzie Kamil Wróbel. Odbyliśmy przed rajdem bardzo owocne testy, jesteśmy zadowoleni z ustawień samochodu i wszytko działa jak należy! Odcinki specjalne zlokalizowane w pobliżu Jeleniej Góry są bardzo wymagające – co jest oczywiście atutem tego rajdu. Będziemy chcieli powalczyć o jak najwyższe lokaty w klasie HR4, a głównym założeniem jest osiągnięcie mety – mówi Klaudia.

Wioletta Bajda niestety nie mogła towarzyszyć mężowi  w Rajdzie Świdnickim:

– Po półrocznej przerwie powracam do rajdów u boku mojego kierowcy – męża Grzegorza. Już w zeszłym roku podjęliśmy decyzję że spróbujemy naszych sił w najwyższym rangą cyklu zawodów w Polsce, czyli RSMP. Nigdy nie przeszło nam wcześniej przez myśl, że będzie nam dane pojechać Mistrzostwa Polski, ale stało się to faktem! Ale o rajdzie Świdnickim wolę jak najszybciej zapomnieć – był pasmem porażek począwszy od tego, że za sprawą służbowych obowiązków ja sama w nim nie startowałam (mąż jechał z innym pilotem), po poważną usterkę naszego samochodu. Uszkodzenie silnika prawie przekreśliło nasz start w Rajdzie Karkonoskim, ale za sprawą ogromnych wyrzeczeń, dużej pracy własnej i naszych mechaników na szczęście się udało. W tym miejscu ogromne podziękowania również dla naszego głównego sponsora – firmy ROLAB – opowiada zawodniczka.

Mija 60 lat od historycznego zwycięstwa Lotusa w F1

Tym razem zobaczymy tą rajdową parę w Hondzie Civic z numerem 84:

– Sezon 2015 rozpoczynam właśnie od Rajdu Karkonoskiego. Ogromne wyzwanie dla mnie pilota – przede mną najdłuższa trasa, jaką kiedykolwiek dyktowałam (łącznie ok 120 km oesowych), przyda się sporo wody, bo w ustach pewnie nie raz zaschnie (śmiech). Kierowca zapowiada zmiany w opisie i zobaczymy jak się to przełoży na nasze tempo. Liczę że będziemy konkurencyjni, a mocni zawodnicy w naszej grupie HR4 będą nas dodatkowo motywować! Życzę nam, abyśmy osiągnęli szczęśliwie metę, bo to jak zawsze cel nr 1, a systematyczna jazda może przyniesie jakiś sensowny wynik. Do zobaczenia na mecie! – dodaje Wioletta.

W cyklu Regional Rally Cup z numerem 94 w… Trabancie, zobaczymy jeszcze pilotkę Sandrę Rahal. Kierowcą jest Michael Schroeder.

Jeszcze dobrze nie opadły emocje po pierwszej rundzie RSMP, a już mamy okazję kibicować w kolejnej. Po szczegóły tras, informacje i wyniki zapraszamy na oficjalną stronę Rajdu Karkonoskiego: http://www.rajdkarkonoski.pl

Najnowsze

Elon Musk skarcił pracownika, bo chciał zobaczyć dziecko

O twórcy marki Tesla jest znów głośno. Motoryzacyjny odpowiednik Steve`a Jobsa zrobił awanturę swojemu pracownikowi, gdy ten wziął wolne by zobaczyć nowo narodzone dziecko.

W Stanach Zjednoczonych wprowadzana jest do sprzedaży biografia Elona Muska, twórcy m.in. marki Tesla. Książka opowiada o wielu historiach z codziennego życia, które ukazują Muska jako ekscentryka podporządkowanemu pracy. Jak donosi Business Insider, osoba z bliskiego otoczenia wizjonera porównywanego z Jobsem, Elon Musk pracuje 23 godziny na dobę.

Z książki dowiemy się wielu aspektów związanych z codzienną pracą z tym człowiekiem. Jeden z anonimowych pracowników doniósł do mediów, że Elon Musk zrobił mu niezłą burę, gdy ten wziął wolne w pracy, by uczcić narodziny dziecka. Musk napisał do niego chłodnego maila o treści: „To nie jest usprawiedliwienie. Jestem bardzo rozczarowany. Musisz ustalić, gdzie są Twoje priorytety. Zmieniamy świat i historię, albo w to wchodzisz, albo nie.”

Firma Tesla nie skomentowała ustami Elona Muska tych doniesień, ale była żona wizjonera, Justine Musk, powiedziała że geniusze muszą być obsesyjni i trochę dziwni. Musk jasno daje do zrozumienia swoim pracownikom, że oczekuje podobnego zaangażowania. Już kilka lat temu zapowiadał, że praca w jego firmie to czasami 50 godzin tygodniowo, a czasami nawet 60 lub 80 godzin tygodniowo. W jego mniemaniu nie jest to praca dla każdego.

Najnowsze

Test Dacia Duster 1.5 dCi 110 KM Blackstrom – daj się zaskoczyć!

„Nie oceniaj książki po okładce” - w przypadku Dacii Duster te słowa mają naprawdę dużą moc. Dlaczego? Bo wygląd zewnętrzny nawet w najmniejszym stopniu nie zdradza, że to prawdziwy wiking stworzony do ciężkich warunków w terenie. Wjeżdża w błoto i spodni nie podwija, nie boi się również piachu ani wzniesień. Warto paść w ramiona temu twardzielowi i poczuć smak prawdziwej przygody.

Światowej publiczności Duster pokazał się w 2010 roku podczas salonu w Genewie. Wtedy jeszcze nikt nie przeczuwał, że nadejdzie sztorm i ten samochód solidnie namiesza na niemałym, europejskim rynku. Dacia Duster ewidentnie wzburzyła motoryzacyjne morze. Dla wielu sceptyków był to niskobudżetowy produkt z Rumunii. Miał być tani i jeździć – niczym specjalnym nie zaskakiwać. Teraz już jednak wiadomo, że zbudowany na bogatych doświadczeniach marki Renault oraz Nissan samochód potrafi dać więcej, niż ktokolwiek może się spodziewać…

Testowany przez nas egzemplarz to limitowana odsłona Blackstorm, stylizowana akcentami z lotnictwa. Stąd też żółty wysokościomierz widoczny na karoserii oraz we wnętrzu – na tapicerce samochodu. Do tego całkiem ładne, grafitowe 16-calowe felgi i ten samochód naprawdę może się podobać! Lotnicze akcenty nie oznaczają jednak, że Dacia Duster ma ukryte skrzydła, a podczas jazdy odrywa się od ziemi. Za to pod kątem emocji skutecznie zabiera w przestworza: wystarczy tylko tego „zwierzaka” spuścić ze smyczy. Konstrukcja Dustera została oparta na płycie podłogowej znanego już modelu Dacia Logan, zaś napęd został zapożyczony od marki Nissan. Kąt natarcia (30 stopni) oraz kąt zejścia (36 stopni) mają sygnalizować, że ten samochód ma duże możliwości offroadowe i nie zawaha się ich użyć. Dużym ułatwieniem w terenie ma być również krótki zwis (822 mm z przodu oraz 820 mm z tyłu) i całkiem spory prześwit (210 mm).

Wnętrze – w szczegółach nie ma diabła
O kabinie pasażerskiej można się jedynie wypowiedzieć w krótkich i żołnierskich słowach: jest tu prosto i ekonomicznie.  Tworzywa są twarde niczym marmur, a jakiekolwiek formy designu uciekły stąd w siną dal. Jedynym przejawem stylizacji XXI wieku jest tu ciekłokrystaliczny ekran dotykowy, za pomocą którego możliwa jest komunikacja z samochodem. Spory plus za niezwykle czytelną grafikę tego wyświetlacza (która z pewnością widoczna jest również z Księżyca) oraz intuicyjną niczym skakanka obsługę. Fotele są miękkie jak puch, przez co zupełnie obce jest im trzymanie boczne ciała na zakrętach – tylko czy aby na pewno tym autem będziemy się gdzieś ścigać? Raczej nie. Tylna kanapa oferuje za to całkiem sporo miejsca ale, podobnie jak fotele, ma profil drewnianej ławy ogrodowej. To, czym jednak kabina pasażerska zbiera prawdziwe laury to przestrzeń – Dacia Duster to naprawdę kawał samochodu. Do pełni szczęścia producent zdecydował się dorzucić bagażnik o pojemności całych 408 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy ta wielkość wzrasta do 1570 litrów. Jeżeli zatem ktoś z Was hoduje w domu niedźwiedzia brunatnego, spokojnie możecie zabrać swojego pupila na wakacje. A kiedy podczas przeprawy przez dzikie bezdroża przypadkiem pęknie Wam opona, pod podłogą bagażnika zostało ukryte istne koło ratunkowe w postaci pełnego zapasu.

Bierzesz udział w Hero Challenge 2020? Sprawdź, jak dobrze przygotować się do ekstremalnego wyścigu

Jazda – komandos jednostki specjalnej
Wszelkie smutki związane z wnętrzem tego samochodu producent postanowił wynagrodzić kilkoma niespodziankami. Pierwsza z nich znajduje się pod maską: to wysokoprężny silnik 1.5 dCi skonstruowany przez Renault, generujący moc 110 KM. Kto choć raz miał do czynienia z tą jednostką ten wie, że ciężko o bardziej ekonomiczny motor na rynku. W mniejszej odmianie, Dacii Sandero można było odnieść wrażenie, że ten silnik jest napędzany powietrzem, a nie ropą. I mimo że Duster jest znacznie większym samochodem, zużycie w mieście nie przekroczyło 7,5 litra. Sama praca silnika nie brzmi już tak koncertowo. Jak przystało na diesla, spod maski wydobywa się wyraźny klekot, ale w przypadku tego samochodu po prostu nie może być inaczej. Zupełna cisza? To tak, jak drwalowi założyć baletki. Warto również zwrócić uwagę, że ten wcale niemały samochód jest dość lekki (1294 kg). To właśnie tak niska masa jest tajemnicą sukcesu, jaki ten samochód odnosi podczas jazdy nawet w bardzo trudnym terenie. Lekka konstrukcja ma o wiele mniejsze szanse na zakopanie się w piachu w przeciwieństwie do wielkich i ciężkich samochodów terenowych. Duster nie radziłby sobie jednak tak wyśmienicie bez stosownego napędu. A ten oferuje nam do wyboru trzy tryby: 2WD (napęd na przednią oś), AUTO (tylne koła załączają się w momencie, kiedy przednie tracą przyczepność) oraz LOCK (zostaje spięte sprzęgło międzyosiowe a napęd jest przenoszony na obie osie). To właśnie po przełączeniu w ostatni tryb Dacia Duster staje się niepokonana nawet w najcięższych warunkach. Wprawdzie do stoczenia naprawdę ciężkiego boju zabrakło reduktora, samochód jest również pozbawiony konstrukcji opartej na ramie (jak przystało na rasową terenówkę), ale wbrew pozorom to wcale Dacii Duster nie dyskwalifikuje z zabawy w terenie. Tyle poza asfaltem – a jak temu osiłkowi idzie w mieście?

Do manewrów po ciasnych parkingach zamontowana w Dusterze kierownica jest nieco za duża. Wysoki moment obrotowy dostępny w niskim zakresie (240 Nm przy 1750 obr/min) zmusza do intensywnej pracy dźwignią 6-biegowej, manualnej skrzyni biegów. Na zakrętach buja jak podczas snu na łóżku wodnym. Podobne wrażenia towarzyszą wszystkim na pokładzie podczas pokonywania wszelkich nierówności (co akurat jest sporą zaletą tego samochodu) tak bardzo specyficznych dla miejskich aglomeracji. Przy prędkości powyżej 100 km/h znajdujemy również odpowiedź na pytanie, skąd tak niska masa w tak dużym samochodzie. Cienka karoseria to w terenie zaleta, ale podczas większych prędkości nie gwarantuje zbyt skutecznego wyciszenia wnętrza. Kładąc jednak na szali wszelkie wady i zalety, tych drugich w tym samochodzie jest zdecydowanie więcej.

Po tygodniu w ramionach „człowieka” lasu
Dacia Duster ładnie wygląda, jest wielkości kawalerki, przyjemnie się nią jeździ i jest bardzo ekonomiczna. Jeżeli do tego dodamy atrakcyjna cenę, jest to model godny uwagi. Warto się wyzbyć kompleksu „znaczka” na masce, aby cieszyć się naprawdę fajnym samochodem.

Ceny Daci Duster startują od 39 900 złotych. Za tę kwotę otrzymamy egzemplarz z napędem na przednią oś oraz benzynowym silnikiem 1.6 o mocy 105 KM. Ceny wersji z silnikiem diesla zaczynają się od 52 800 zł (1.5 dCi 90 KM – opinię o tym silniku przeczytasz tu). Ceny testowanego egzemplarza w limitowanej wersji Blackstorm 1.5 dCi 110 KM to już wydatek rzędu 71 900 złotych. Za tę kwotę otrzymamy przestronnego SUV-a z napędem 4×4 i wielkim entuzjazmem do jazdy w terenie.

Na TAK:
– ładny wygląd zewnętrzny
– ekonomiczny silnik
– przestronna kabina pasażerska
– doskonałe właściwości jezdne w terenie

Na NIE:
bardzo ubogie wyposażenie kabiny pasażerskiej
– zbyt duża kierownica

Dacia Duster 1.5 dCi 110 KM Blackstrom – dane techniczne:
Silnik – wysokoprężny, turbodoładowany, dCi, rzędowy, R4
Pojemność skokowa – 1461 cm3
Moc – 109 KM przy 4000 obr/min
Moment obrotowy – 240 Nm przy 1750 obr/min
Skrzynia biegów – 6-biegowa, manualna
Napęd – 4×2 lub 4×4
Prędkość maksymalna – 168 km/h
0-100 km/h – 12,9 s
Pojemność bagażnika- 408 litrów
Pojemność zbiornika paliwa – 50 l
Długość/szerokość/wysokość – 4315/2000/1625 mm (1695 mm z relingami)

Najnowsze