Dostawca jedzenia pędził na elektrycznej hulajnodze 90 km/h. Zamówienie na czas za cenę własnego życia?

Trudno uwierzyć w brak wyobraźni tego dostawcy jedzenia, który gnał po drodze szybkiego ruchu 90 km/h na elektrycznej hulajnodze. Czy chciał dostarczyć zamówienie na czas za wszelką cenę, nawet jeśli mogłoby dojść do tragedii?

Na poniższym nagraniu widzimy dostawcę ze znanej firmy zajmującej się rozwożeniem jedzenia do domu, który pędzi po bardzo ruchliwej ulicy aż 90 hm/h!

Zastanawiamy się, co skłoniło go do tak nieodpowiedzialnego zachowania, chyba każdy kto kiedykolwiek jeżdził na hulajnodze wie jak bardzo bolesny jest upadek, szczególnie ten nieoczekiwany np. po wjechaniu na kamień czy nierówność. Jednak to co zrobił ten kierowca przechodzi wszelkie wyobrażenia o bezpiecznej dostawie jedzenia do naszych domów. Sami zobaczcie, chyba nie chcemy sobie wyobrażać, co mogło się stać, gdyby dosżło do wypadku. 

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Koronawirus w Formule 1!

Dwie osoby ze środowiska Formuły 1 mają pozytywne testy na obecność koronawirusa.

FIA i Formuła 1 oficjalnie potwierdziły, że pomiędzy 10 a 16 lipca wykonano 4997 testów na obecność koronawirusa wśród kierowców, pracowników zespołów i pracowników torów.

Niestety, dwa z nich były pozytywne.

Osoby chore na COVID-19 nie były obecne w Austrii. Zostały one odizolowane, tak samo jak ci, którzy mieli z nimi bliskie kontakty.

Według nieoficjalnych informacji nie są to pracownicy żadnego z zespołów.

Przeczytaj też: FIA zebrała 2 miliony euro na walkę z COVID-19

Sytuacja ta nie ma żadnego wpływu na aktualny kalendarz Formuły 1. Kolejny wyścig odbędzie się 2 sierpnia na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii.

Dla maksymalnego bezpieczeństwa osób obecnych na torze, wyścigi rozgrywają się zgodnie z nowymi procedurami. Zawody odbywają się bez udziału kibiców. Zamiast wspólnej parady wszystkich kierowców, dziennikarze przeprowadzają z nimi wywiady pojedynczo przed garażami. Ograniczona jest liczba osób obecnych na polach startowych. Nie ma też tradycyjnej ceremonii wręczenia nagród na podium.

Po trzech rozegranych do tej pory wyścigach, w klasyfikacji generalnej prowadzi Lewis Hamilton, przed Valtterim Bottasem i Maxem Verstappenem.

W klasyfikacji konstruktorów prowadzi Mercedes, przed Red Bullem i McLarenem.

Przeczytaj też: GP Węgier: wygrywa Hamilton, ale prawdziwymi zwycięzcami są mechanicy Red Bulla

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Elektryczny pick-up od Chevroleta. Znamy pierwsze szczegóły!

Chevrolet zapowiada elektryczny, pełnowymiarowy pick-up. Ma on między innymi rzucić wyzwanie Cybertruckowi Tesli czy Fordowi F-150. Będzie to jeden z 20 samochodów elektrycznych, które koncern General Motors planuje wypuścić do 2023 roku.

W najnowszym raporcie dotyczącym rozwoju General Motors amerykański gigant ujawnił, że pracuje nad opracowaniem pierwszego, „pełnowymiarowego” pick-upa z napędem elektrycznym.

Chevrolet obiecuje, że jeszcze nie nazwany pick-up (roboczo ochrzczony Chevrolet BET), będzie mógł przejechać ponad 400 mil na jednym ładowaniu (czyli około 640 km). I to właściwie wszystko co wiadomo na tę chwilę. Więcej szczegółów dotyczących nowego pick-upa nie ujawniono. Nie wiadomo też, kiedy dokładnie trafi do sprzedaży.

Podejrzewa się, że może być on sprzedawany jako elektryczna i bardziej ekologiczna alternatywa dla Chevroleta Silverado, ale nie wykluczone, że pojawi się jako całkowicie samodzielny model.

Produkcja elektrycznego pick-upa od Chevroleta ruszy pod koniec 2021 roku w zakładzie montażowym Detroit-Hamtramck.

Dodatkowo Chevrolet potwierdził, że w jego zelektryfikowanej ofercie pojawi się nowy model SUVa oraz nowy, stylizowany na crossovera, model Bolt.

Przeczytaj też: Tak Polacy zareagowali na widok polskich samochodów elektrycznych! Spodziewaliście się takich reakcji?

General Motors planuje wypuścić do 2023 roku aż 20 samochodów elektrycznych. Oprócz Chevroleta nad elektryfikacją swojej oferty pracują także Cadillac oraz GMC.

W przypadku Cadillaca w grę wchodzą dwa pełnowymiarowe, luksusowe SUVy z trzema rzędami siedzeń, oparte na DNA Escalade, i produkcyjna wersja koncepcyjnego sedana Celestiq Statement Vehicle. GMC z kolei zapowiedziało, że opracuje nową, w pełni elektryczną, generację Hummera.

Większość z wyżej wymienionych pojazdów elektrycznych będzie zasilana przez technologię akumulatorów Ultium, nad którą General Motors intensywnie pracuje.

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Test Mini Cooper SE – elektryczny mini gokart

W czasach, gdy coraz więcej z nas przywiązuje dużą wagę do ochrony środowiska, bycia eko i w zgodzie ze sobą i naszym otoczeniem, MINI zareagowało szybko i sprawnie, wypuszczając na rynek swój flagowy model MINI Cooper S w wersji elektrycznej. Jest to pierwsze całkowicie elektryczne MINI, choć wkrótce oferta elektryków tej marki ma poszerzyć się o model Countryman.

Póki co, koncernowi udało się idealnie połączyć kultowy wygląd i charakterystykę tego znanego i lubianego już samochodu z nowoczesnym trendem elektromobilności, który zdobywa coraz więcej zwolenników.

Elektryczny Mini gokart
Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją wie, że Mini to nie tylko świetny, klasyczny wygląd i pełna smaczków stylistyka wnętrza, ale też, jeśli nie przede wszystkim, bardzo dobre właściwości jezdne. W pełni słusznie producent używa do promocji najnowszego modelu hasła „Mini, gokartowa frajda z jazdy”. Elektryczna wersja nic z tych właściwości nie traci, a wręcz przeciwnie. Samochód jest krótki (3,84 cm), a wysokonapięciowy akumulator został umieszczony pod podłogą, pomiędzy przednimi siedzeniami i pod tylną kanapą, dzięki czemu jest też świetnie wyważony. To z kolei powoduje, że najnowsze Mini nie jest ociężałe, zakręty pokonuje bardzo sprawnie i jest w pełni przewidywalne. Oczywiście swoją olbrzymią zasługę ma tu też szeroki rozstaw kół i bardzo dobrze zestrojone, dość twarde, zawieszenie. Przy takim zestawieniu aż się chce, aby droga do pracy składała się z samych zakrętów.

Elektryczną wersję Mini napędza 184-konny silnik, który do prędkości 60 km/h przyspiesza w 3,9 sekundy, a do pierwszej (i jedynej pełnej) setki w 7,3 sekundy. Jak to przy elektrycznym napędzie, przyspieszenie jest liniowe od początku, do końca. Koniec zaś nie jest aż tak odległy, bo producent podaje, że maksymalna prędkość osiągana przez ten model to 150 km/h. Sprawdziłyśmy to w odpowiednich warunkach i możemy potwierdzić – licznik nie wskaże więcej niż 155 km/h, jednak Mini będzie stale przyspieszało aż do osiągnięcia tej prędkości. Potem jest efekt, jakby ktoś założył nam ogranicznik. Maksymalny moment obrotowy w tym wypadku to 270 Nm.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Jak daleko zabierzesz swoje Mini
Ale w przypadku samochodów elektrycznych, szczególnie w Polsce, gdzie nie ma jeszcze aż tak rozwiniętej infrastruktury ładowarek, jednym z najistotniejszych punktów, na które zwracamy uwagę, jest maksymalny zasięg i pojemność baterii. Producent podaje, że pojemność akumulatora to 32,6 kWh, a maksymalny zasięg to 232 kilometry. Podczas miejskiego, kilkudniowego testu, udało mi się uzyskać wskazania komputera pokładowego, że mój maksymalny zasięg to 182 kilometry. Zasięg więc nie jest porywający i tak samo jak wielkość tego samochodu, raczej kwalifikuje go do samochodu typowo miejskiego. Ogromnym plusem jest jednak szybkość ładowania akumulatora za pomocą tzw. szybkiej ładowarki – tu naładujemy naszego elektrycznego przyjaciela już w niewiele ponad pół godziny. Do naładowania całkiem rozładowanego akumulatora do pełna, przy użyciu zwykłego gniazdka, jest to już 15 godzin, ale nadal jest to wynik niezły w porównaniu do innych elektryków na rynku. Na szczęście Mini zadbało o całkiem sprawnie działający system odzyskiwania energii. Każde odpuszczenie pedału gazu skutkuje odczuwalnym przyhamowaniem, które jest związane z odzyskiwaniem energii z kół.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Dzięki temu nie tylko możemy opóźnić wyczerpanie akumulatora, ale także możemy poruszać się w trakcie jazdy za pomocą jednego pedału. Ciekawostką jest, że nawet stojąc na światłach nie musimy trzymać wciśniętego pedału hamulca – Mini po odpuszczeniu gazu samo wyhamuje aż do zatrzymania się, po czym cierpliwie stoi i czeka na ponowne wciśnięcie przez nas gazu. Nie będę ukrywać, że to dość istotna różnica, jeśli chodzi o zmianę stylu jazdy, ale szybko można się do niej przyzwyczaić. Uważajcie jednak, jak będziecie znów przesiadać się w benzynę – po kilku dniach spędzonych w Cooperze SE można zapomnieć, że inne samochody nie wytracają prędkości tak szybko i może nas to zaskoczyć.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Elektryczny Mini Cooper oferuje kierowcy cztery zróżnicowane tryby jazdy: sport, komfort i tryb green oraz green plus. Oczywiście używanie każdego z nich wiąże się z innym zużyciem energii – najwolniej będzie ona zużywana przy trybie green plus, ale wówczas musimy liczyć się z tym, że wyłączone zostaną wszystkie systemy umilające podróżowanie, takie jak np. klimatyzacja czy nawiew. 

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Mini to styl, nie tylko styl życia
Stylistycznie nowa, elektryczna wersja Mini jest świetnie przemyślana w każdym szczególe. Jak już przystało na Mini, wnętrze składa się właściwie z samych smaczków – znajdziemy tam ukrytą w podłokietniku indukcyjną ładowarkę, czy też znane już przełączniki wprost z samolotów, którymi możemy nie tylko wyłączyć kontrolę trakcji czy przełączyć tryb jazdy, ale również ustawić kolor oświetlenia ambientowego. Umieszczony centralnie podświetlany wyświetlacz dotykowy, służący do obsługi systemu multimedialnego, zdaje się z nami poniekąd rozmawiać za pomocą kolorów podświetlenia oraz ich intensywności. Po intensywności oświetlenia możemy rozpoznać stopień naładowania akumulatora, a zmiana trybu jazdy również jest sygnalizowana odpowiednim kolorem. Tak samo jak zmiana temperatury wewnątrz pojazdu. Jest to może mało przydatny bajer, ale za to świetnie oddający charakter modelu. Dzięki niemu mogę wybaczyć nawet całkowicie nieintuicyjną obsługę systemu multimedialnego. 

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Tuż przed kierowcą jest umieszczony osobny tablet z cyfrowym wskaźnikiem prędkości oraz wskaźnikiem zużycia energii i wskaźnikiem pokazującym nam co aktualnie dzieje się z naszym akumulatorem w trakcie jazdy. Nasz testowy model był też wyposażony w wyświetlacz head up, który prawdę mówiąc przy tym, ile się dzieje we wnętrzu Mini Coopera SE, był raczej zbędnym elementem. 

Idealnym podsumowaniem będzie stwierdzenie, że wnętrze najnowszego modelu Mini jest ładne, modne i wygodne. Nawet jak już postanowicie zabrać pasażerów na tylną kanapę, to będzie im tam komfortowo, a producent wykrzesał nawet miejsce na osobne cupholdery dla pasażerów z tyłu. Niby nic, ale jednak o tym drugim rzędzie foteli często się zapomina, szczególnie gdy brak drugiej pary drzwi.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

A czym się różni elektryczna wersja Mini Coopera z zewnątrz? To przede wszystkim całkowicie zmieniona, zamknięta atrapa chłodnicy, umieszczona na niej żółta listwa z emblematem Mini electric i żółte akcenty na szarym kolorze całości nadwozia, w tym zwracające uwagę żółte obudowy lusterek, które świetnie prezentują się z szarym kolorem nadwozia o nazwie Moonwalk Grey Metallic. Dodatkowego smaku dodaje dach w kolorze czarnym i dedykowane do tego modelu, 17-calowe aluminiowe obręcze kół, które są niemal w całości zamknięte. Jest to nie tylko oryginalny zabieg stylistyczny, ale przede wszystkim ma wspomagać właściwości aerodynamiczne tego pojazdu. Jak wiadomo, Mini stawia na smaczki, a takim smaczkiem czy też wisienką na najnowszym elektryku koncernu są reflektory – z przodu są to diodowe reflektory adaptacyjne, które automatycznie dostosowują jasność i wiązkę światła do warunków jazdy, a z tyłu diodowe reflektory z emblematem brytyjskiej flagi Union Jack, która nawiązuje w sposób oczywisty do historii tej marki. Kształt świateł pozostał bez zmian tak, żeby model w dalszym ciągu nawiązywał do korzeni marki.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

Nasza ocena
Mini udało się w sposób znakomity zbudować nowy wymiar technologii w tradycyjnej, lubianej i wręcz kultowej już obudowie. Większość producentów, wypuszczających na rynek samochody elektryczne skupia się na tym, żeby były one powiewem przyszłości nie tylko technologicznie, ale też stylistycznie. Mini jest chyba pierwszym koncernem, który poszedł w zupełnie inną stronę i za to ogromny plus. Wystarczy rozejrzeć się po ulicach, żeby stwierdzić, że Mini to nie tylko samochód, to styl życia, który zdobywa coraz więcej zwolenników.

Test Mini Cooper SE - elektryczny mini gokart

I oczywistym jest, że raczej nie wybierzemy się elektrycznym Mini na wyprawę nad morze czy w góry (chyba że zawczasu ustalimy grafik doładowań po drodze i zapakujemy się w jedną, niezbyt dużych rozmiarów torbę – bagażnik ma pojemność raptem 271 litrów, co sprawia, że ciężko się zmieścić nawet z zakupami spożywczymi dla całej rodziny). Nie kupimy go też jako jedyny samochód do domu, gdy mamy kilkuosobową rodzinę. Jednak będzie to idealny wybór zarówno dla osób ceniących sobie podążanie za obowiązującymi trendami, jak i osób wiernych klasyce, niezależnych i doceniających wyjątkowy charakter tego samochodu. Nie powinna więc dziwić równie wyjątkowa cena najnowszego Mini Cooper SE, która zaczyna się od 139.200 zł, a jeśli będziemy chcieli wybrać maksymalnie wyposażoną wersję, to osiągnąć może nawet kwotę powyżej 170.000 zł. Ale za styl życia, szczególnie ten eko, trzeba czasem słono zapłacić. 

Na plus:
+ właściwości jezdne, trzymanie się w zakrętach, przyspieszenie
+ stylistyka wnętrza i zachowanie tradycyjnego wyglądu na zewnątrz i w środku
+ łatwe ładowanie, stosunkowo krótkie

Na minus:
– cena
– to, że nie można znaleźć za dużo minusów, bo jest to świetnie pomyślany samochód 😉

Najnowsze

Opel Corsa-e w specjalnej wersji Color Edition. Znamy ceny!

Opel właśnie wprowadza do oferty, przeznaczoną specjalnie dla klientów indywidualnych na polskim rynku, edycję specjalną – Color Edition. Wiemy, ile kosztuje!

Corsa-e Color Edition spełnia kryteria dofinansowania samochodów elektrycznych w ramach programu dopłat do elektrycznych samochodów osobowych „Zielony Samochód” Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W jego ramach dotacja do zakupu samochodu elektrycznego może wynieść do 18 750 zł, przy czym nie więcej niż 15% kosztów kwalifikowanych, a cena nabycia pojazdu elektrycznego nie może przekroczyć 125 000 zł.

Opel Corsa-e w specjalnej wersji Color Edition. Znamy ceny!

Już w standardzie Corsa-e w edycji specjalnej Color Edition jest bardzo bogato wyposażona. Wysoki poziom bezpieczeństwa zapewniają, poza układem ABS oraz stabilizacji toru jazdy ESP® z układem wspomagania ruszania na pochyłościach HSA, tempomat z funkcją ogranicznika prędkości oraz Pakiet NCAP, który obejmuje system wykrywania zmęczenia kierowcy, układ rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości, zaawansowany układ wykrywania pieszych i rowerzystów oraz automatycznego hamowania przy niskich prędkościach. Ponadto bezpieczeństwo jazdy zwiększą układ utrzymania na pasie ruchu oraz Pakiet Dobrej Widoczności, obejmujący m.in. czujnik deszczu i automatyczne sterowanie światłami.

{{ image(27983) }}

Kierowca oraz pasażerowie Corsy-e Color Edition mogą cieszyć się kompleksową łącznością dzięki systemowi multimedialnemu Multimedia z 7-calowym kolorowym ekranem dotykowym oraz łączami Bluetooth. Jest on kompatybilny z Android Auto i Apple CarPlay, a także reaguje na polecenia wydawane głosem. Ponadto jazdę uprzyjemni tuner cyfrowy DAB z zestawem 6 głośników. W standardzie oferowana jest również nowa usługa telematyczna OpelConnect wraz z systemem eCall, umożliwiająca bezpośrednie połączenie z pomocą drogową oraz system powiadamiania służb ratowniczych w sytuacjach awaryjnych.

Corsa-e Color Edition oferowana jest w cenie katalogowej 122 990 zł. Cały ciennik poniżej do ściagnięcia:

cennik-corsa-e-rp20-2075_3a.pdf

Najnowsze