Doprowadził do kolizji i odjechał. Postraszenie policją też nic nie dało

Zarysować komuś auto może każdemu się zdarzyć. Nie każdemu jednak wystarcza odwagi, żeby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. A może ten kierowca nie rozumiał, jakie zasady panują na drodze?

Na nagraniu widzimy samochody skręcające w lewo z jednej ulicy wielopasmowej w drugą. Czasami zdarzają się w takich miejscach nieporozumienia co do tego, kto który pas może zająć. Tu problemu takiego nie było, ponieważ pasy zostały odpowiednio poprowadzone.

Kierowca doprowadził do kolizji innych aut i uciekł. Świadek ruszył za nim w pościg

Nie przejął się nimi kierowca Volkswagena Caddy, który wcisnął się przed autora i przerysował mu auto. Wysiadł, popatrzył na szkody i odjechał. To znaczy uciekł z miejsca kolizji. Autor nagrania go dogonił i zagroził, że wezwie policję. Na nic się to zdało.

Doprowadził do kolizji i uciekł. Kamerka nie pomogła

Początkowo poszkodowany odpuścił sprawę, ponieważ jedyne co się stało, to drobna ryska na aucie. Później zdecydował się jednak zgłosić sprawę na policję, przekonany argumentami, że sprawca zdarzenia nie może być przekonany o własnej niewinności i sądzić, że jak znowu komuś uszkodzi auto, to może bezkarnie uciec.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

McLaren Elva z przednią szybą! Rusza produkcja ultra ekskluzywnej wersji roadstera!

McLaren Elva to dwuosobowy model z otwartym kokpitem, który jest hołdem dla samochodów sportowych McLaren-Elva zaprojektowanych w latach 60. przez Bruce’a McLarena. Samochód ma zapewnić niezrównany poziom zaangażowania kierowcy, dzięki jeździe bez dachu, przedniej szyby i okien, co gwarantuje niewiarygodnie wciągające i jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Ale chwila... bo szyba jednak jest!

McLaren Elva to najnowszy model z serii Ultimate. Jest kolejnym po McLarenie P1TM, McLarenie Senna oraz Speedtailu McLarenem mającym dostarczyć unikalnych doświadczeń z jazdy – w tym wypadku najczystszych, bo przyjemności jazdy bez szyb i dachu.

Bez szyby? Otóż nie… McLaren ogłosił, że właśnie rusza produkcja ultra ekskluzywnej wersji roadstera z przednią szybą! Pierwsze egzemplarze McLarena Elva z przednią szybą trafią do klientów pod koniec tego roku, po spersonalizowaniu przez specjalny dział McLaren Special Operations.

McLaren Elva z przednią szybą
McLaren Elva z przednią szybą, fot. materiały prasowe / McLaren

McLaren Elva – wersja z przednią szybą

McLaren Elva bez przedniej szyby jest najlżejszym samochodem drogowym McLarena w historii (waży zaledwie 1149 kilogramów na sucho), a wersja z przednią szybą ma być tylko o 20 kilogramów cięższa, nawet po włączeniu elektronicznie zsynchronizowanych wycieraczek z czujnikiem deszczu, spryskiwaczy i osłon przeciwsłonecznych, oraz oczywiście podgrzewanej przedniej szyby w obramowaniu z włókna węglowego. Usunięto aktywny system zarządzania powietrzem (AAMS), ponieważ nie odgrywa on żadnej roli w samochodzie z przednią szybą.

McLaren Elva z przednią szybą
McLaren Elva z przednią szybą, fot. materiały prasowe / McLaren

McLaren Elva – wyjątkowe osiągi

Zapierające dech w piersiach osiągi McLarena Elva pochodzą z podwójnie doładowanego, 4-litrowego silnik V8, osiągając zawrotne 815 KM i 800 Nm. Od 0 do 100 km/h roadster rozpędza się w mniej niż 3 sekundy, 0-200 km/h szybciej niż McLaren Senna – jedynie w 6,7 sekundy. Prędkość maksymalna – około 300 km/h.

Czy przednia szyba sprawi, że osiągi te będą mniej imponujące? McLaren twierdzi, że nie, ale pełne dane techniczne i dane dotyczące wydajności Elvy z przednią szybą oczekują na ostateczną weryfikację. Brytyjski producent jest jednak pewien, że przednia szyba, która jest stałym elementem wyposażenia, zapewni lepszą ochronę przed żywiołami, ale w żaden sposób nie zmniejszy poziomu emocji i radości z jazdy.

McLaren Elva to wyjątkowy samochód, który powstanie w liczbie nie większej niż 149 egzemplarzy. Przednia szyba z pewnością uczyni ten limitowany roadster jeszcze bardziej wyjątkowym.

Najnowsze

Paula Lazarek

W Belgii na 1000 km2 przypada 30 fotoradarów, w Polsce… niecałe dwa

Choć w naszym kraju planowany jest montaż kolejnych urządzeń do pomiaru prędkości, to i tak daleko nam jeszcze do większości państw europejskich. Problem stanowi nie tylko liczba urządzeń, ale również warunki organizacyjne i prawne, potrzebne do skutecznego ich funkcjonowania.

Polska od lat zaliczana jest do krajów, w których notuje się najwyższe liczby ofiar śmiertelnych wypadków. Z ostatniego raportu NIK wynika, że w przeliczeniu na milion mieszkańców wynosi ona ok. 76, a w całej Unii Europejskiej 49. Projekt rozbudowy Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym nadzorowany przez GITD to jedno z narzędzi, które mają to zmienić. Kolejnym jego etapem jest m.in. montaż nowych fotoradarów i rejestratorów wjazdu na czerwonym świetle. 

Gdzie w Europie zainstalowano najwięcej fotoradarów?

Polska, pod względem liczby urządzeń monitorujących prędkość pojazdów na drodze, nie wypada zbyt dobrze na tle innych państw europejskich. Na liście 30 państw zajmujemy dopiero 12. pozycję. Z danych SCDB.info wynika, że najwięcej fotoradarów zainstalowano do tej pory w Rosji, Włoszech i w Wielkiej Brytanii.

Niesłusznym byłoby jednak stwierdzenie, że nasi rosyjscy sąsiedzi są najczęściej monitorowani na drodze. Wprawdzie w tym kraju jest 21 razy więcej radarów niż na przykład w Polsce, ale pod uwagę należy wziąć ogromną powierzchnię Rosji (ponad 17 mln. km2). 

Po przeliczeniu liczby urządzeń na 1000 km2 okazuje się, że w naszym kraju stosunkowo częściej może dojść do zarejestrowania przekroczenia prędkości na drodze niż w Rosji. W porównaniu do innych państw europejskich spadamy jednak na bardzo niską, bo 22. pozycję w rankingu. 

W Polsce, na 1000 km2 przypadają niecałe dwa urządzenia monitorujące, podczas gdy np. w Belgii jest ich 30. Niemcy posiadają 6-krotnie więcej radarów, a i nawet Białoruś jest pod tym względem zdecydowanie lepsza. 

Gdzie w Polsce zostaną zamontowane nowe fotoradary?

W przyszłości zamierzamy jednak nadrobić straty. W kolejnym etapie realizowanego projektu rozbudowy Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym założono zakup 358 nowych urządzeń rejestrujących. Obecnie, w nowych lokalizacjach instalowanych jest 26 fotoradarów.

Dlaczego nadzorem objęte są proste odcinki drogi i skrzyżowania?

Fotoradary i urządzenia monitorujące zachowanie kierowców podczas przejazdów przez skrzyżowania montowane są w takich miejscach w Polsce, w których najczęściej dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń drogowych. W 2020 roku na prostych odcinkach drogi i na skrzyżowaniach dochodziło 5-krotnie częściej do wypadku niż np. na zakręcie, łuku drogi czy na wzniesieniu.

Źródło: Rankomat.pl

Najnowsze

Paula Lazarek

Gumowy asfalt – czyli jak polepszyć i wyciszyć drogi?

Zużyte opony idealnie nadają się do wykorzystania w nowoczesnej technologii tzw. gumowego asfaltu (AMG), używanego do warstwy ścieralnej drogi.

To mieszanka asfaltu drogowego z rozdrobnioną gumą z opon samochodowych. Dodatek gumowy stanowi co najmniej 15% masy i pęcznieje pod wpływem reakcji z gorącym asfaltem.

Gumowy asfalt poprawia jakość, wytrzymałość i trwałość dróg, a także zwiększa przyczepność, obniża dwukrotnie poziom hałasu i skraca drogę hamowania samochodów. Taka technologia jest już stosowana w USA, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i w Chinach. Powstało także kilkadziesiąt kilometrów w kilkunastu lokalizacjach w Polsce. 

Eksperci apelują do Ministerstwa Infrastruktury, że najwyższy czas wprowadzić gumowy asfalt w Polsce jako standard. Uwzględnianie w przetargach na inwestycje drogowe technologii gumowego asfaltu poprawia bezpieczeństwo drogowe przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów utrzymania drogi. Konieczne jest pilne przygotowanie stosownych wytycznych dla GDDKIA i samorządów.

Ze względu na to, że opony samochodowe są wystawiane na działanie tych samych czynników atmosferycznych, co nawierzchnie drogowe – ich skład i właściwości sprawiają, że guma stanowi niemal idealny modyfikator asfaltu. Jest ona bardzo zaawansowanym technicznie materiałem.

Drogi w technologii gumowego asfaltu mają znacznie lepsze parametry od innych istniejących technologii m.in. w zakresie:

·  długości okresów gwarancyjnych i między-remontowych, dzięki większej elastyczności gwarantującej odporność na koleiny oraz niekorzystne warunki pogodowe (np. częste dobowe przejścia temperatury przez granicę 0 st. C)

· zwiększenia bezpieczeństwa – przez skrócenie drogi hamowania dzięki zwiększonej przyczepności

· znacznego obniżenia poziomu hałasu od pojazdów – dzięki strukturze wytłumiającej hałas kół nawet średnio o 2-5 dB, co skutkuje odczuciem wielokrotnie mniejszego hałasu w porównaniu do dróg betonowych[5]

– Technologie gumowego asfaltu ze zużytych opon w całym okresie utrzymania drogi dadzą inwestorowi korzyści finansowe, kierowcom większe bezpieczeństwo, a okolicznym mieszkańcom większy komfort życia. Surowiec gumowy ze zużytych opon będących odpadem ma bardzo korzystny wpływ na niemal wszystkie właściwości mieszanek mineralno-gumowo-asfaltowych (AMG). Poza poprawą bezpieczeństwa szczególnie ważną zaletą tej technologii jest znaczne wyciszenie hałasu z dróg, który ostatnio staje się utrapieniem mieszkańców wraz z otwieraniem kolejnych dróg betonowych – zwraca uwagę Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Jest to więc technologia zarówno efektywna, łatwo dostępna, jak i ekologiczna – do wykonania kilometra warstwy ścieralnej z mieszanki AMG na drodze ekspresowej wykorzystuje się ok. 3400 opon. Dodatkowo aspekt ekonomiczny, tzn. zmniejszenie kosztów utrzymania nawierzchni ze względu na jej zwiększoną trwałość sprawia, że gumowy asfalt jest rozwiązaniem optymalnym i przyszłościowym.

– Polskie firmy recyklingowe są gotowe dostarczać wysokiej jakości gumowy surowiec ze zużytych opon w skali wystarczającej do rozpoczęcia krajowego programu budowy dróg z asfaltów modyfikowanych gumą. Za wzór można wziąć federalny program budowy dróg z dodatkiem gumy ze zużytych opon, jaki na początku lat ‘90 wprowadził w USA prezydent George Bush – wskazuje Maciej Jasiewicz, prezes Recykl S.A. Organizacja Odzysku.

Najnowsze

Są pierwsze spoty mające uświadamiać pieszych i kierowców o nowych przepisach. Niezbyt udane?

Już 1 czerwca wejdą w życie nowe przepisy dotyczące pierwszeństwa pieszych (a także kilku innych rzeczy, ale to akurat jest kwestia najistotniejsza). Do tej pory można było się o tym dowiedzieć jedynie z mediów, które najczęściej albo nie tłumaczyły niuansów, albo próbowały wzbudzić sensację. Brakowało kampanii społecznej, która uświadomiłaby wszystkim, co dokładnie się zmienia. Wreszcie się jej doczekaliśmy?

Nowe przepisy wchodzą w życie 1 czerwca. Wiadomo o tym od listopada. Popatrzcie teraz w kalendarz i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy jest dostatecznie dużo czasu, żeby przeprowadzić skuteczną akcję społeczną, uświadamiającą kształt nowych przepisów. Zastanówcie się też, czy nie dało się może rozpocząć jej nieco wcześniej.

Zmiany w przepisach dla kierowców i pieszych wchodzą w życie – co dokładnie się zmieni?

Nie przesadzimy chyba mówiąc, że rządzący jak zwykle zawiedli i można już ogłosić porażkę akcji edukacyjnej. Z tego prostego powodu, że powinno się ją robić kilka miesięcy, a nie kilka dni, przed wejściem w życie zmian. Co gorsza, dwa pierwsze klipy, jakie zostały upublicznione, nie tłumaczą właściwie niczego.

Narwany kierowca Audi przypadkiem pokazał, co jest nie tak z przejściami dla pieszych

Ich ogólny zamysł jest całkiem dobry. Widzimy na nich przypadkowe osoby, rzucające oklepane wyjaśnienia, które mają usprawiedliwiać ich pośpiech i brak uwagi na drodze. Wymówkami wykręcają się kierowcy oraz piesi, a potem pojawia się retoryczne pytanie „Czy to cię tłumaczy?”. Niezły pomysł na początek całej kampanii, który ma najpierw zaintrygować odbiorcę, a dopiero z kolejnych materiałów dowiemy się, o co dokładnie chodzi.

Mamy przynajmniej taką nadzieję, ponieważ na końcu obu klipów pojawiają się plansze, informujące o nowych przepisach. Możecie więc sobie poczytać. A jeśli nie rozumiecie, co dokładnie te zmiany oznaczają, to trudno. Czy doczekamy się kolejnych klipów, które bardziej szczegółowo to wyjaśnią? Czy będą one dłuższe niż 15 sekund, tak żeby dało się tam zawrzeć jakiś komentarz eksperta, zamiast planszy? Oby, i oby to było nie miesiąc po wprowadzeniu przepisów.

Sprawa jest bardzo istotna, ponieważ o zmianie w przepisach dotyczących pierwszeństwa pieszych, mówi się już od dawna. Pierwotnie zakładano, że pierwszeństwo będzie miała już osoba zbliżająca się do pasów, a podobne pomysły dyskutowane były już od lat. Jak na razie dało to efekt taki, że niektórzy kierowcy zaczęli panicznie hamować na widok pieszych, nawet jeśli nie znajdowali się jeszcze w okolicy przejścia, a niektórzy piesi beztrosko zaczęli wchodzić na pasy, nie przejmując się tym, czy kierowca ich zauważył i czy zdąży się zatrzymać. Według przyjętych ostatecznie przepisów pieszy nie ma pierwszeństwa, kiedy zbliża się do przejścia, ale ile osób o tym wie? A ile tylko słyszało, że coś się właśnie zmienia, więc sądzi, że pewnie te zmiany o których od lat mówiło?

Dlaczego bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych to fatalny pomysł?

W myśl nowej legislacji, kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który wchodzi na przejście. Nie zbliża się, nie stoi przed, ale wchodzi. Zmiana bardzo subtelna i z perspektywy pieszego w sumie niczego nie zmieniająca. Nadal musi zachować szczególną ostrożność, nadal nie możne wchodzić bezpośrednio pod zbliżający się pojazd (a istnieje ryzyko, że niektórzy zaczną tak robić, „bo przecież mają pierwszeństwo”), a dodatkowo od 1 czerwca nie może w obrębie przejścia korzystać z telefonu lub innych urządzeń odwracających uwagę.

Policja chwali się kuriozalną akcją, udającą walkę o bezpieczeństwo pieszych

To po co przepisy, które niczego nie zmieniają? W naszej ocenie mają one zmienić mentalność kierowców i to jak obserwują sytuację na drodze. Eliminować sytuacje, w których kierowca reaguje najwyżej na pieszego „na pasach”, czytaj stojącego już na środku drogi. Autorzy zmian chcieli (podkreślamy – w naszej ocenie), sprawić, żeby kierowcy uważniej obserwowali również rejony przejść dla pieszych i mieli świadomość, że puste pasy to nie powód, żeby wcisnąć gaz, ponieważ w każdej chwili ktoś może na nie wejść.

Trójwymiarowe przejście dla pieszych – czy to bezpieczne rozwiązanie?

Mamy nadzieję, że to się uda i że wśród kierowców zapanuje większa świadomość tego, że zbliżanie się do każdego przejścia, wymaga od nich maksymalnego skupienia, uważnej obserwacji i gotowości nawet do zatrzymania się, gdyby na pasach nagle pojawił się pieszy. Z drugiej strony mamy nadzieję, że piesi zachowają większą ostrożność i będą mieli świadomość, że nie mogą wchodzić na przejścia bez dokładnej analizy sytuacji oraz że nie mogą zmuszać kierowców do gwałtownych manewrów. Oby dalsze etapy kampanii edukacyjnej, przebiły się do świadomości publicznej z takim przekazem.

Najnowsze