Edyta Wrucha
Redaktor

Dominika Orlik 333-maj gaz!

20 sierpnia 2015
1
Dominika Orlik ma 18 lat i jest zawodniczką Automobilklubu Gorzowskiego oraz KTM moto46 team. Na co dzień jest uczennicą Technikum Ekonomicznego, a po lekcjach szaloną dziewczyną na crossie.

Poszukujesz adrenaliny od dziecka, czy był jakiś moment przełomowy, który zdecydował o tym, że zostałaś motocyklistką?

Od dziecka pasjonuję się motoryzacją i od zawsze pociągało mnie wszystko co szybkie, mocne i niebezpieczne. Kiedy miałam 5 lat tata zabrał mnie na tor kartingowy - od tamtej pory nie wyobrażam sobie życia bez motoryzacji. Jeździłam wszystkim, co tylko udało mi się dopaść, aż w końcu udało mi się wybłagać rodziców o swój pierwszy motocykl. Było to małe enduro o pojemności 50, którym jeździłam na całodniowe wyprawy. Pewnego, pięknego dnia trafiłam na tor motocrossowy i była to miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie okrążenia! (śmiech) Wpadłam w to totalnie i nie wyobrażam sobie teraz innego życia.

 

Co Ci się w tym sporcie spodobało najbardziej?

Kiedy siadam na motocykl mam wrażenie, że jestem jednością z maszyną. Kiedy ubieram kask, to zaczynam inaczej patrzeć na świat, a kiedy motocykl odpalam - nic więcej się nie liczy! Motocross pozwala mi poznać swoje granice, po to, by móc je przekraczać, jest pięknym sportem, który pozwala się rozwijać i kształtować mój charakter. Uczy, że "niemożliwe" nie istnieje, a po każdej glebie trzeba wstać i jechać dalej. Kocham to wszystko, dosłownie wszystko!

Rodzina, przyjaciele rozumieją Twoją pasję i wspierają Cię?

Moi rodzice bardzo mnie wspierają - nasza rodzina to jeden team, „dream team”! (śmiech) Są dla mnie mechanikami, dietetykami, psychologami, trenerami motywatorami oraz wspaniałymi przyjaciółmi. Bez ich pomocy i wsparcia niczego bym nie osiągnęła… Zawody, treningi i szkolenia wiążą się niestety z kosztami, więc bez pomocy moich kochanych rodziców i firm które mnie wspierają, nie mogłabym się tak rozwijać. Serdecznie chciałabym podziękować sponsorom: MOTUL, www.sklepmoto46.pl, Kruger&Mazt, Power 4 suspension, Ormeb Meble, PHU Robex oraz firmie ebacamp. Wszystko co osiągnęłam to nasz wspólny sukces!

Czy polskie środowisko motocrossu dobrze przyjmuje kobiety do swojego grona?

Motocross wydaje mi się najlepiej rozwiniętą dyscypliną w Polsce, jeżeli chodzi o udział kobiet w motorsporcie. Jesteśmy tu bardzo miło traktowane i mamy fajną atmosferę. Wiadomo, zdarzają się wyjątki i teksty, że kobiety nadają się tylko do garów, ale są to sporadyczne sytuacje, którymi nie ma co się przejmować i nadal robić swoje. W mojej strefie jest najwięcej dziewczyn, gdyż w tamtym sezonie sklasyfikowanych było nas, aż 20! W tym sezonie, na każdych zawodach jest nas kilkanaście i poziom stale rośnie.

 

Czy nasze tory są dobrze przygotowane i zawody trzymają poziom?


Mamy w Polsce mnóstwo fajnych torów: twardych, piachów, mieszanych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ja najbardziej lubię trudne technicznie tory np. Rosówek i Gdańsk. Zawody w których startuję (a w tym roku, praktycznie co weekend, brałam udział w zawodach MP, PP, MSPZ, MML oraz okręgu warmińskiego) są super zorganizowane i zawsze panuje tam niesamowita atmosfera.

Jeździłaś także za granicą? Jak to tam wygląda?

Wystartowałam w Niemieckim Bernim Cup, gdzie zajęłam 3. pozycję i zawody, poziomem klasy kobiet, mogę porównać do naszej Strefy Zachodniej. Zimą zaliczyłam trening w Hiszpanii z moim klubem. Tory tam maja inną specyfikę i są bardzo twarde, trzeba było się przestawić, ale po kilku wyjazdach udało się je wyczuć. Największą niespodzianką dla nas było spotkanie i trening na jednym obiekcie z Jeffreyem Herlingsem!

Odczuwasz strach przed startem i presję na dobry wynik? Czy traktujesz to jak zabawę?

Kocham jeździć i każdy wyjazd na motocyklu daje mi ogromną frajdę! Kiedy staję na maszynie czasami odczuwam lekki stres, bo chcę zrobić to, najlepiej jak potrafię! Ale kiedy podają bramki - wszystko znika, jestem tylko ja i mój motocykl… No i oczywiście konkurencja oraz ogromna porcja zabawy i emocji (śmiech).

Dbasz o kondycję dodatkowo, czy sama jazda po torze to taki wycisk, że już nie musisz?

Poza motocyklem, praktycznie codziennie trenuję. Aby móc bezpiecznie jeździć i się rozwijać, to dużo czasu trzeba poświęcić na treningi ogólnorozwojowe, odpowiednią dietę oraz regenerację organizmu.  Nie wolno o tym zapominać, zwłaszcza zimą, gdyż trening w okresie przygotowawczym do sezonu ma ogromne znaczenie. Dlatego ćwiczę wtedy 6 dni w tygodniu, co pozwala mi chociaż troszkę, przestać tęsknić za motocyklem (śmiech).

Z czego w swoim życiu jesteś najbardziej dumna?

Na samym początku mojej przygody z motocrossem, podczas walki na zawodach uległam wypadkowi i złamałam kręgosłup w trzech miejscach. Mimo to, nie poddałam się i już po trzech miesiącach ćwiczeń i odpowiedniej diecie - wróciłam na tor. W tym samym roku wystartowałam 3 razy w rundach strefy zachodniej i zajęłam 3. miejsce w Grand Prix Niepodległości w Sochaczewie. Nie wyobrażam sobie życia bez motocykla, dlatego mimo wszystko nie poddałam się i znów mogę kontynuować moją pasję. Doskonale wiem, że „niemożliwe nie istnieje” i jeśli się czegoś bardzo chce, i włoży w to całe serce - wszystko jest możliwe! Moje życiowe motto brzmi: „Marzenia się nie spełniają… Marzenia się spełnia!”.

Dlatego towarzyszy Ci numer 333?

Przypomina mi, żebym 333-mała gaz (śmiech).

Jakie jest obecnie największe marzenie w kolejce do spełnienia?

Moim największym marzeniem jest Rajd Dakar. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale wiem też, że warto i zrobię wszystko by osiągnąć swoje cele!

Jakiego startu nie zapomnisz do końca życia i dlaczego?

Kilka razy stawałam na podium i nawet kiedyś długo prowadziłam wyścig - czułam się wtedy trochę, jak Jack Sparrow goniony przez bandę kanibali (śmiech). Ale najbardziej utkwiły mi w pamięci i najlepiej wspominam zawody, w których to ja muszę gonić! Na przykład te w Nekli, gdzie w drugim wyścigu uczestniczyłam w "zbiorowej glebie" na pierwszym zakręcie. Zanim podniosłam motocykl i go odpaliłam - minęło trochę czasu... Większość stawki mi sporo odjechała, ale jak to mówią - „Nie ma nic gorszego jak wściekła kobieta”! (śmiech). Do samego końca wyścigu walczyłam i udało mi się wskoczyć na 4. pozycję! To były zdecydowanie jedne z najlepszych, moich zawodów, ponieważ było w nich najwięcej walki. Tak jak już mówiłam, nigdy nie wolno się poddawać!

Gdzie w tym roku można Cię jeszcze zobaczyć na zawodach?


W tym roku, praktycznie co weekend mam jakieś zawody. Czekają mnie teraz dwa miesiące "maratonu", czyli zawody w każdy weekend! W tym roku startuję w Mistrzostwach Polski (jestem na 4. miejscu klasyfikacji), w Pucharze Polski (zajęłam 4. pozycję), w Strefie Zachodniej, Południowej oraz MML'u. Chcę także spróbować swoich sił w zawodach Cross Country i Enduro.

 

Wakacje spędziłaś aktywnie czy leniuchowałaś?

Nie jestem osobą która lubi leniuchować. Odpoczywam aktywnie i tak właśnie spędziłam te wakacje, cały czas coś się działo! (śmiech) Najwięcej czasu poświeciłam na to, co kocham najbardziej, czyli jazdę motocyklem.

Masz bardzo dużo fanów - skąd taka popularność?

Moją największą pasją jest motoryzacja, a drugą jest marketing. Uwielbiam to i cieszę się, że mogę je obie połączyć w swojej pasji. W przyszłości chciałabym zostać managerem sportowym. Obecnie prowadzę własny fanpage na facebooku, który lubi ponad 20 tysięcy osób, a na instagramie obserwuje mnie ponad 9 tysięcy. Kocham dzielić się z ludźmi moją pasją, a najbardziej cieszę się gdy słyszę, że jestem dla kogoś motywacją, by walczyć o swoje marzenia.

 

    Komentarze

    martas
    24 listopada 2018 14:47
    Čao Domčo,V mototcrosu ti fandim nehorazně moc :) mas prekrasne fotky,at se ti krasne dari cauky
    Grzesio
    27 grudnia 2018 16:55
    Jesteś Dominiko śliczna, i, masz, ładne oczy