Długo wyczekiwane Audi RS7 Sportback prezentuje się z potężnym, 600-konnym V8 pod maską!

Doczekaliśmy się oficjalnie Audi RS7 Sportback we Frankfurcie! Wygląda zjawiskowo, dynamicznie i jest bardzo zaawansowany technologicznie, podobnie, jak prezentowany przed kilkoma tygodniami model RS6 Avant. Nowe Audi RS 7 Sportback będzie dostępne w sprzedaży w pierwszym kwartale 2020 r.

Nowe Audi RS 7 Sportback jest zawieszone nisko. Poszerzone nadkola podkreślają sportowy charakter tego wysokiej klasy modelu zbudowanego przez Audi Sport. Szerokość pojazdu to nie iluzja optyczna — przy przednich błotnikach wynosi 1950 mm, a dalej miarę trzeba rozciągnąć o dodatkowe 40 mm. Nowe RS 7 Sportback ma podobne do coupé linie modelu bazowego – ale tylko w czterech obszarach: na masce, dachu, przednich drzwiach i na tylnej klapie.
 
W przodzie RS 7 Sportback odnajdujemy szeroką, płaską osłonę chłodnicy Singleframe bez kontrastującego obramowania. Jej kratownica, o charakterystycznej dla modeli typu RS trójwymiarowej strukturze plastra miodu, zachowała swą błyszczącą, czarną kolorystykę. Duże przednie wloty powietrza i pionowe, błyszczące, czarne ożebrowanie, nadają pojazdowi agresywnej stylistyki. Pozioma listwa – blade – podkreśla dolną krawędź przodu.
 
 
Układ wydechowy RS — z dużymi, owalnymi, chromowanymi rurami wydechowymi po obu stronach — zamontowano pod charakterystycznym dla aut typu RS zderzakiem z dyfuzorem i elementami stylistycznymi błyszczącymi czernią. Nowe RS 7 Sportback standardowo posiada reflektory diodowe. Opcjonalne laserowe reflektory z ciemnymi obwódkami oraz tylne światła LED są wyposażone w dynamiczne kierunkowskazy i w charakterystyczną dla modeli RS sekwencję działania podczas zamykania i otwierania pojazdu.
 
 
Górny wyświetlacz MMI touch response osadzono na powierzchni czarnego panelu w taki sposób, że praktycznie nie można dostrzec, w którym miejscu kończy się wyświetlacz, a zaczyna się jego otoczenie. Kierowca może używać górnego wyświetlacza RS do wywołania informacji na temat temperatur podzespołów układu napędowego, maksymalnych przeciążeń oraz informacji o ciśnieniu i temperaturze opon.
 
 
Spłaszczona u dołu, perforowana sportowa skórzana kierownica RS z nowymi dużymi aluminiowymi manetkami RS, wyposażona jest w przyciski wielofunkcyjne, w tym w przycisk RS MODE umożliwiający kierowcy włączanie nowych trybów systemu Audi drive select: RS1 i RS2. 
 
W wersji standardowej dostępne są fotele sportowe obite czarną skórą Pearlnappa z przeszyciami w kształcie rombów i z wytłoczonym na oparciu fotela logo RS. Jeszcze bardziej sportowa opcja to fotele RS sport pokryte perforowaną skórą Valcona z przeszyciami we wzorze plastra miodu i z wytłoczonym logo RS. Perforacja skóry po raz pierwszy daje możliwość zamontowania w fotelach funkcji wentylacji.
 
 
Po raz pierwszy np. to pięciodrzwiowe Gran Turismo występuje teraz w wersji z trzyosobową kanapą z tyłu. Oczywiście nadal dostępna jest czteroosobowa wersja sportowa z dwoma miejscami siedzącymi z tyłu. Bagażnik mieści standardowo 535 litrów, a po złożeniu dzielonego oparcia tylnych siedzeń pojemność wzrasta do 1390 litrów. W wersji podstawowej klapa tylna jest otwierana i zamykana elektrycznie. W połączeniu z opcjonalnym komfortowym kluczykiem może być obsługiwana ruchem stopy.
 
Jednostka napędowa 4.0 TFSI w nowym Audi RS 7 Sportback wytwarza 441 kW (600 KM) mocy i w szerokim zakresie od 2100 do 4500 obr./min rozwija moment obrotowy rzędu 800 Nm. Ten wysoce wydajny Sportback od 0 do 100 km/h przyspiesza w zaledwie 3,6 sekundy. Prędkość maksymalna jest ograniczona elektronicznie do 250 km/h. Można ją zwiększyć do 280 km/h dzięki pakietowi dynamicznemu i do 305 km/h dzięki pakietowi dynamicznemu plus.
 
 
Pięciowahaczowe zawieszenia obu osi – przedniej i tylnej – nowego Audi RS 7 Sportback niezależnie od siebie przenoszą siły wzdłużne i poprzeczne. Wahacze, podobnie jak rama pomocnicza, w dużej mierze zrobione są z aluminium. Rozstaw kół wynosi 1668 mm z przodu i 1650 mm z tyłu.
 
Czterolitrowy silnik emituje pełny, sportowy dźwięk. Systemu wyboru dynamiki jazdy Audi drive select umożliwia jego zróżnicowanie. Dostępny opcjonalnie sportowy układ wydechowy RS z czarnymi końcówkami rur wydechowych, wytwarza dźwięk o jeszcze głębszym brzmieniu. Włączając spersonalizowane tryby RS1 lub RS2 klienci mogą sami wybrać albo sportowe albo bardziej zbalansowane brzmienie układu wydechowego.Moc wytwarzana przez silnik 4.0 TFSI przepływa przez standardową ośmiobiegową, automatyczną skrzynię biegów tiptronic ze zoptymalizowanymi czasami przełożenia i z nowym programem maksymalnego przyspieszenia (launch control) do stałego napędu na cztery koła quattro. 
 
 
Gama kolorów nowego modelu Audi RS 7 Sportback obejmuje trzynaście standardowych lakierów zewnętrznych — w tym dwa stworzone wyłącznie dla modeli RS odcienie szarości Nardo i czerni Sebring z efektem krystalicznym oraz pięć lakierów z efektem matowym. Obudowy lusterek zewnętrznych standardowo wykończone są w kolorze błyszczącej czerni. Opcjonalnie dostępne jest wykończenie w kolorze matowego aluminium lub w kolorze samochodu. Klapy, listwy, wstawki progów, listwy okienne oraz klamra tylnego dyfuzora mogą być wykończone w ramach jednego z trzech pakietów stylizacyjnych w kolorystyce matowego aluminium, czerni lub karbonu.

Najnowsze

Światowy debiut Land Rovera Defender. Znamy polskie ceny!

Nowy Land Rover Defender oficjalnie debiutuje. Stały napęd na cztery koła, reduktor, centralny dyferencjał i opcjonalny, aktywny tylny mechanizm różnicowy zapewniają potrzebny ‘hardware’ wymagany do eksploracji zarówno pustynnych piasków, zmarzniętej tundry koła podbiegunowego i wszelkich terenów leżących między nimi. Czy właśnie tak wyobrażaliście sobie terenówkę XXI wieku? Znamy polskie ceny!

Na przestrzeni siedmiu dekad pionierskich innowacji Land Rovery zajęły wyjątkowe miejsce w sercach badaczy, agencji humanitarnych i żądnych przygód rodzin na całym świecie. Nowy Defender uzupełnia dynastię Land Rovera, stając obok rodziny Range Rovera i bardzo sprawnych w terenie SUV-ów Discovery. Model 110 to tylko początek tej rodziny najbardziej wytrzymałych pojazdów 4×4 na świecie. Szybko dołączy do niego wersja 90 z krótkim rozstawem osi, a w 2020 roku ofertę uzupełnią praktyczne wersje użytkowe. 

Charakterystyczna sylwetka sprawia, że nowy Defender jest natychmiast rozpoznawalny dzięki krótkim zwisom nadwozia zapewniającym doskonałe kąty natarcia i zejścia. Projektanci Land Rovera odświeżyli znane cechy charakterystyczne Defendera pod kątem XXI wieku dodając okna dachowe „Alpine Light”, a przy tym zachowując otwierane na bok drzwi tylne i zamontowane na zewnątrz koło zapasowe. 

Wśród innowacyjnych rozwiązań znalazła się dźwignia zmiany biegów zamontowana w desce rozdzielczej, która pozwoliła wygospodarować miejsce na opcjonalne siedzenie, co pozwala przewieźć z przodu trzy osoby, podobnie jak we wczesnych modelach Land Rover. W efekcie Defender 110 oferuje pięć lub sześć miejsc, a także konfigurację 5+2, a przestrzeń bagażowa za drugim rzędem siedzeń sięga 1075 litrów lub aż 2380 litrów po jego złożeniu. Wersja Defender 90 pomieści sześć osób w pojeździe o długości kompaktowego rodzinnego hatchbacka.

Nowa platforma D7x Land Rovera zaprojektowana do ekstremalnych zastosowań jest oparta na lekkiej aluminiowej konstrukcji skorupowej w celu uzyskania najsztywniejszej struktury nadwozia w historii Land Rovera. Jest ona trzy razy sztywniejsza niż tradycyjne konstrukcje oparte na ramie, zapewniając idealną bazę dla w pełni niezależnego zawieszenia pneumatycznego lub opartego na sprężynach śrubowych i obsługuje najnowsze zelektryfikowane zespoły napędowe.  Przed technicznym zatwierdzeniem nowy Defender przeszedł ponad 62 000 testów, a konstrukcje podwozia i nadwozia zaprojektowano pod kątem zaliczenia procedury testowej Extreme Event Land Rovera (powtarzające się i ciągłe działanie), która wykracza poza zwykłą normę dla pojazdów typu SUV i samochodów osobowych.

W nowym Defenderze debiutuje system Terrain Response z możliwością konfiguracji, która pozwala doświadczonym miłośnikom off-roadu indywidualnie dostosować ustawienia pojazdu do warunków, podczas gdy niedoświadczeni kierowcy mogą za pomocą sprytnej funkcji „Auto” pozwolić systemowi wykryć najbardziej odpowiednie ustawienia dla danego terenu. 

Nowa konstrukcja nadwozia zapewnia prześwit 291 mm i wiodącą na świecie geometrię terenową, oferując w modelu 110 kąty natarcia, rampowy i zejścia odpowiednio 38, 28 i 40 stopni (w trybie off-road). Maksymalną głębokość brodzenia wynoszącą 900 mm uzupełnia program do brodzenia systemu Terrain Response 2, dzięki czemu kierowcy mogą przeprawiać się przez głęboką wodę z pełnym spokojem. 

Wybór zaawansowanych silników benzynowych i bardziej ekologicznych jednostek wysokoprężnych zapewnia nowemu Defenderowi moc, kontrolę i oszczędność w każdym środowisku, zaś zespół napędowy PHEV (Plug-in Hybrid Electric Vehicle) dołączy do oferty w przyszłym roku, pozwalając na bezgłośną jazdę z wykorzystaniem tylko napędu elektrycznego.

W chwili premiery gama silników benzynowych obejmuje czterocylindrową jednostkę P300 o mocy 300KM i potężną jednostkę sześciocylindrową w układzie rzędowym P400 z wydajną technologią MHEV. Alternatywnie klienci mogą wybierać spośród pary czterocylindrowych silników wysokoprężnych — D200 i mocniejszego D240 Debiutuje w nim nowy system multimedialny Pivi Pro firmy Jaguar Land Rover. 

Prognozowana cena Defender „90” – 241.900 zł, Defendera „110” – 259.000 zł. Pierwsze samochody trafią do salonów wczesną wiosną przyszłego roku

Najnowsze

Goodc

IAA 2019. Co we Frankfurcie pokaże Mercedes?

Już 12 września rusza 64. edycja największych targów samochodowych na świecie. Rok temu rolę gospodarza pełnił Paryż, więc w tym roku zaszczyt ten ponownie ma Frankfurt. Zanim jednak nastąpi oficjalne otwarcie hal, organizowane są dni prasowe. Jednak jeszcze przed nimi nasza redakcja sprawdziła, co w tym roku przygotował Mercedes.

Koncern spod „Gwiazdy” naprawdę się postarał i nie ma co się dziwić. Frankfurt to okazja do zaprezentowania się, pokazania światu nowoczesnych rozwiązań i światowych premier oraz tego, co dana marka ma w swojej ofercie najlepszego.

Dlatego na stoisku Daimlera odwiedzający odbędą podróż niemal przez wszystkie segmenty. Są auta dobrze znane, ale z nowymi rozwiązaniami napędowymi oraz nowe projekty, które jednak w jakiś sposób nawiązują do pozostałych propozycji marki. Są także pojazdy awangardowe, sportowe i klasyka gatunku.

Aleją Gwiazd

Do ostatniej kategorii z pewnością należy Mercedes Klasy G. Zachwycająca Gelenda czeka na gości przed halą Mercedesa, na świeżym powietrzu, a więc tam gdzie jej miejsce – blisko natury. Obok pojazdu zbudowanego do zadań naprawdę specjalnych znajdziemy przedstawicieli klasy S, GLS, C, CLA (także w nadwoziu shooting brake) oraz gwiazdę wśród Gwiazd – Mercedes-Maybach S650 Pullman. Auto szalenie długie, kusi beżową tapicerką i luksusowym wnętrzem, ale niestety, jako jedyne pozostaje zamknięte. Co za tym idzie, podziwiać go można tylko z zewnątrz.

Na szczęście tego problemu nie ma w przypadku premierowych samochodów Mercedesa. Na pierwszy ogień idą A250 e oraz B250 e – propozycje znane, ale wyposażone tym razem w napęd hybrydowy. Oba auta zadebiutują na rynku jeszcze w tym roku. Mercedes chce, aby do końca 2020 r. w ofercie marki znalazło się 20 modeli z takim napędem, przy czym 10 z nich ma wejść do oferty w 2019 roku. Wykorzystuje w tym celu swoją technologię EQ Power. W obu przypadkach silnik elektryczny w pojedynkę generuje 100 KM mocy i ma pokonać samodzielnie dystans 70-75 km. Auta obiecują także rewelacyjne wyniki spalania: od 1,5 do 2,5 l/100 km, przy osiągach porównywalnych z niektórymi spalinowymi samochodami sportowymi. Cały układ generuje 218 KM i 450 Nm momentu obrotowego. A 250e przyspieszy do 100 km/h w ciągu 6,6 s i maksymalnie rozpędzi się do 235 km/h. Tylko na silniku elektrycznym rozpędzi się do 140 km/h.

Prąd i nic więcej

Na drugim biegunie koncern proponuje model EQV, czyli koncept pokazywany już w Genewie, który tym razem doczekał się wersji produkcyjnej. Van z całkowicie elektrycznym napędem chwali się zasięgiem 405 km (zaledwie o niecałe 50 km mniej od EQC!), a na naładowanie baterii od 10-80% potrzebuje mniej niż 45 minut, oczywiście przy założeniu, że korzystamy z najszybszego możliwego źródła ładowania. Jego prędkość maksymalna wynosi 160 km/h. Silnik elektryczny, który napędza przednią oś, generuje 204 KM i 362 Nm. Względem spalinowej wersji, przestrzeń dla pasażerów nie uległa zmianie. W standardowej konfiguracji przewieziemy 5 osób, ale pojazd dostępny będzie również w wersjach 7 i 8-osobowych.

Mercedes bardzo polubił segment SUV-ów i to ta reprezentacja we Frankfurcie jest najmocniejsza. Na przód wysuwa się klasa GLB, a więc model, który wypełnia lukę pomiędzy GLA i GLC. Jego przewagą ma być dostępność wersji 7-miejscowej, jednak warto zaznaczyć, że za trzeci rząd będziemy musieli dopłacić 5500 zł. Pomimo tego, wydaje się być w “zasięgu” pod względem kosztów. Cennik otwiera wersja 180d (157 200 zł) z mało porywającym wysokoprężnym silnikiem 2.0 o mocy 116 KM i 280 Nm momentu obrotowego, który współpracuje z automatyczną skrzynią 8G-TRONIC. Od razu uprzedzamy, że jeśli zdecydujecie się na wersję 7-osobową, liczcie się z bardzo małym bagażnikiem i znikomą ilością miejsca w trzecim rzędzie – przewidziano go dla osób o wzroście maks. 168 cm. Nam i to założenie wydaje się być bardzo optymistyczne.

Nie minęło dużo czasu, a GLB do swojej kuźni zabrali specjaliści dywizji AMG, tworząc wersję GLB AMG 35 4MATIC+. Tym oto sposobem w ofercie Mercedesa są teraz aż trzy potężne, 7-osobowe SUV-y. Sportową wersję rozpoznamy po grillu Panamericana oraz charakterystycznym tylnym zderzaku z czarnym dyfuzorem. GLB AMG 35 napędza dobrze znany chociażby z Klasy A silnik 2.0 o mocy 306 KM i 400 Nm, który tutaj pozwala na osiągnięcie setki w 5,2 s.

Wielki, naprawdę wielki SUC

Przechodząc obok GLC, o którym szerzej pisałyśmy przy okazji premiery modelu, docieramy do kolejnej perły w hali Mercedesa, a więc SUV premium, bazujący na Klasie E. Nowe oblicze GLE poznaliśmy prawie rok temu, ale teraz przyszedł czas na coupe. Bezpośredni rywal BMW X6, we Frankfurcie debiutuje w wersji „uspokojonej” oraz sportowej, jako GLE AMG 53 4MATIC+ Coupe. Pierwsze egzemplarze wyjadą na drogi w 2020 roku.

Auto celuje w „podsegment” będący czysto marketingowym wymysłem, a więc SUC (SUV Coupe). O ile przód względem poprzednika nie uległ wielkim modyfikacjom, o tyle charakterystyczna opadająca linia dachu z tyłu od razu wskazuje na zgrabną, opływową sylwetkę nowego coupe, która według zapewnień Mercedesa pozwala zmniejszyć opór wiatru o 9%. To oznacza nie tylko lepszą aerodynamikę, ale też ma swoje konsekwencje w postaci obniżenia sufitu bagażnika. Nadal jednak jego pojemność wynosi 665 litrów i nie oszukujmy się, to naprawdę dużo. Zwłaszcza, że po złożeniu tylnego rzędu siedzeń, ta przestrzeń zwiększa się do 1790 litrów. Podobnie jak w innych modelach, wnętrze jest przyjemne i eleganckie. Do wykończenia wykorzystano przeróżne materiały jak miłe w dotyku skóry, miękkie plastiki i elementy dekoracyjne wykonane wedle życzenia klienta z: plastiku, błyszczących tworzyw, drewna lub włókna węglowego.

Przed kierowcą, analogicznie do innych nowych modeli, znajdą się dwa ogromne ekrany o przekątnej 12,3-cala każdy, na których pracuje nowy system info-rozrywki MBUX. Przedstawiałyśmy go już przy okazji premiery nowego GLC, dodajmy jednak, że oparty na sztucznej inteligencji Mercedes-Benz User Experience dostępny jest we wszystkich nowych modelach koncernu już w wyposażeniu standardowym. GLE oferuje także sporo możliwości dostosowania oświetlenia ambientowego we wnętrzu – do wyboru mamy aż 64 kolory. Jeśli zatem dobrze to rozgramy, każdego z nich będziemy używać maksymalnie 5-6 dni w roku.

Mercedes chwali się, że w GLE Coupe dodatkowo wzmocniono punkty mocowania, więc auto jest sztywniejsze i bardziej stabilne, poprawiono w nim także geometrię. Podobnie jednak jak w innych modelach, mamy opcjonalne zawieszenie pneumatyczne Airmatic z E-Active Body Control, wykorzystujące technikę instalacji elektrycznej 48V. W ofercie znajdą się m.in. diesle GLE 350d i GLE 400d o mocy odpowiednio 272 KM i 600 Nm lub 330 KM i 700 Nm. Wszędzie otrzymujemy 9-stopniowy automat i napęd na cztery koła, przy czym rozdział momentu obrotowego jest zmienny w zakresie od 0 do 100 %.

Do oferty trafi także wspomniana już odmiana GLE AMG 53 4MATIC+ Coupe, napędzana benzynowym silnikiem 3.0 R6 o mocy 435 KM i 520 Nm ze wsparciem instalacji elektrycznej EQ Boost 48V, dokładającej 22 KM mocy i aż 250 Nm „chwilowego” momentu obrotowego. Takie połączenie pozwoli na osiągnięcie „setki” w 5,3 s. Prędkość maksymalna tradycyjnie została ograniczona do 250 km/h.

Be Smart!

Przy stosiku Mercedesa możemy oglądać także zmodyfikowane wersje Smart EQ Fortwo Coupe/Cabrio i EQ Forfour. Wprawdzie Smart nadal pozostaje Smartem, jednak od teraz oferowany będzie wyłącznie z napędem elektrycznym. Zmiany stylistyczne zauważy raczej wprawne oko, obejmują one m.in. mocno powiększoną i obniżoną atrapę chłodnicy. Poza tym przedni zderzak zrobił się bardziej masywny i zmodyfikowano tylne światła. Generalnie jednak nadwozie jest mniej więcej takie jak w prototypie prezentowanym dwa lata temu i obecnej na rynku trzeciej generacji. Wszystkie Smarty napędzane są z baterii o pojemności energetycznej 17,6 kWh, zasilającej silnik elektryczny o mocy 60 kW (81,6 KM) i 160 Nm momentu obrotowego, dostępnego oczywiście od samego startu. Nie są to demony prędkości, ale pozwalają rozpędzić się do 130 km/h. Ich zasięg wynosi ok. 160 km.

Odświeżony Smart Fortwo debiutuje od razu w nadwoziu coupe (choć w tym przypadku to mocno naciągane określenie) i cabrio. Dostępny też jest większy model Forfour, na pierwszy rzut oka odróżniający się od Fortwo odwróconym grillem. Grą skojarzeń można powiedzieć, że dwumiejscowa wersja się do nas uśmiecha, a czteroosobowa trochę sapie.

A co w tym roku przygotowały pozostałe koncerny? Będziemy Was informować o tym na bieżąco na naszym Instagramie oraz w kolejnych relacjach na portalu, więc bądźcie czujni!

 

Najnowsze

Podczas jednej kontroli nałożyli 15 tys. zł kar!

Można powiedzieć, że „waga” nałożonych kar była wprost proporcjonalna do wagi wykroczeń popełnionych podczas tego transportu.

Wywrotkę zatrzymano w Pępowie koło Gostynia. Powodem kontroli było niezabezpieczenie ładunku sypkiego plandeką. Inspektorzy sprawdzili również wagę pojazdu z kruszywem.

Okazało się, że pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 32 ton ważył z ładunkiem 43,4 tony, był więc przeciążony o 11,4 tony. Wpłynęło to jednocześnie na znaczne przekroczenie dopuszczalnego nacisku podwójnej osi napędowej na drogę, a co za tym idzie szybsze niszczenie nawierzchni dróg.

Za stwierdzone naruszenie przepisów wobec przewoźnika toczy się teraz postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia 15 tys. zł kary. Inspektorzy zakazali kierowcy dalszej jazdy do momentu przeładowania nadmiaru żwiru na inny samochód.

Najnowsze

Przykra rzeczywistość polskich autostrad

Krótkie nagranie pokazujący jak bardzo Polacy nadal nie znają zasad korzystania z autostrad.

Autor tego filmiku zwrócił uwagę na jakże typowy problem polskich autostrad, ale też dróg szybkiego ruchu. Polacy uwielbiają jazdę lewym pasem i żywią niezrozumiałą awersję do prawego. Nie jest ważne jak szybko ktoś jedzie, ważne żeby nie prawym. Może każdy z kierowców uważa, że z pewnością nie jest na tyle wolny, żeby wlec się „pasem wstydu” (bo jak go inaczej nazwać?).

A czy problem rozwiązuje droga trzypasmowa? Logika podpowiadałaby, że tak. Prawy jest wtedy dla tirów i kierowców Maluchów, środkowy dla większości, a lewy dla najszybszych kierujących. To teraz zobaczcie poniższe wideo. Okazuje się, że mając trzy pasy, Polacy po prostu ignorują prawy. Jedzie nim kilka samochodów, a na pozostałych dwóch aż gęsto od aut. I gdzie tu logika?

Najnowsze