Darmowa wycena motocykla

Chcesz sprzedać sprzedać po sezonie swój motocykl, a może skorzystać z wyprzedaży w salonie kupując nowy jednoślad, jednocześnie wyzbywając się starego? Nie wiesz ile wziąć pieniędzy za swoje dwa koła? Są miejsca, gdzie wyceny dokonasz za darmo.

Czasem aż głowa boli, jak mamy się rozstać ze swoim ukochanym jednośladem…
fot. Motocaina

Rzadko kto na bieżąco śledzi ceny konkretnych modeli  motocykli. Dopiero jak dochodzi do chęci sprzedaży zastanawiamy się, ile powinnyśmy wziąć za swój pojazd. Ale skąd czerpać wiedzę?

Pierwszym krokiem, jeśli chcemy poznać wartość naszej maszyny, są wszelkie serwisy ogłoszeniowe w internecie, lub gazety dedykowane anonsom typu kupię / sprzedam. Oczywiście należy zwracać uwagę na stan motocykla (czy powypadkowy, który właściciel, jak serwisowany, czy garażowany itp.), ewentualne inwestycje, jakie poczynił dotychczasowy użytkownik by np. zindywiualizować własne dwa koła.

Gdy chcemy jednak szybko poznać średnie ceny, jakie można uzyskać sprzedając konkrenty pojazd, warto wpisać w wyszukiwarkę markę i model i uzyskujemy informację o przeciętnej kwocie jaką otrzymuje obecnie właściciel maszyny za określony rocznik. Wpisz w google: darmowa wycena motocykli i wyskoczą pozycje, które są warte uwagi.

Najnowsze

Zabezpiecz opony i felgi

Wraz z pluchą myślimy o zmianie kół z letnich na zimowe. Przyjeżdżamy do wulkanizacji i nasze dotychczasowe ogumienie wrzucane jest bezwiednie w foliowy worek, a potem ląduje w garażach i piwnicach, by zimować do wiosny. Dowiedz się jak dbać o opony, byś mogła na nich jeździć kilka sezonów.

fot. Motocaina

Jak wynika z ubiegłorocznego badania MotoFinance Track realizowanego przez TNS OBOP, 55 % polskich kierowców sezonowo wymienia opony z letnich na zimowe na jesieni i odwrotnie z zimowych na letnie, gdy nastanie wiosna. Większość z nich, bo aż 80% ściągnięte ogumienie przechowuje samemu w domu, garażu lub strychu. Jako, że 2/3 badanych – 66% deklaruje, że jeździ na komplecie ogumienia 3 lub więcej sezonów, warto pochylić się nad tematem odpowiedniego zakonserwowania opon na czas, kiedy leżą schowane w workach w pomieszczeniach gospodarczych. Czynności związane z zapewnieniem optymalnych warunków i czystości zajmują nie więcej niż 15 minut, a zdecydowanie wydłużają żywotność ogumienia. 

Po pierwsze, jesień jest porą deszczową, więc zmieniając ogumienie przy takiej aurze bezwzględnie należy pamiętać, że ściągnięte koła letnie zapewne będą namoknięte. W warsztatach i serwisach, opony zostają zapakowane w plastikowe worki, aby po wymianie nie pobrudzić klientowi tapicerki lub bagażnika pozostałościami kurzu czy błota.

Woda, która pozostaje na oponach może mieć destrukcyjny wpływ na żywotność opony. Miejscowe spróchnienia i małe pęknięcia, które będą przez całą zimę znajdować się w wilgotnych warunkach powiększą się powodując całkowite uszkodzenie ogumienia. Woda dostając się w lekko uszkodzone zewnętrzne struktury opony przerywa połączenia pomiędzy cząsteczkami kauczuku, a w konsekwencji może doprowadzić do miejscowego rozerwania scalonej powierzchni. Powiększające się stale pęknięcie rozszerza się, docierając do stalowej plecionki, która znajduje się w wewnętrznej części opony, powodując korodowanie. Taka opona nie tylko nie nadaje się już do użytku, ale przede wszystkim stanowi poważne niebezpieczeństwo podczas użytkowania. Nie trzeba przecież wymieniać skutków pęknięcia opony przy prędkości np. 100 km/h.

Szkoda by było, gdyby nasze drogocenne felgi zmarniały przez zimę. Warto o nie zadbać. Na zdjęciu najnowszy wzór felg nadwornego tunera BMW – Ac Schitzer – do BMW X1
fot. AC Schnitzer

Woda także powoduje korozję felg. Na stalowych, co oczywiste w wilgotnych warunkach z czasem pojawi się rdza. Natomiast na aluminiowych felgach, jeżeli mają miejscowe spęknięcia, powstaną pęcherze, które będą szpecić obręcze. 

Aby zatem przedłużyć żywotność opon i felg należy je przed zimowym przechowywaniem odpowiednio zabezpieczyć. O konieczności dokładnego wysuszenia już opowiedzieliśmy. Jednak, żeby cały proces konserwacji był odpowiednio przeprowadzony, najlepiej użyć dostępnych środków do pielęgnacji kół. W każdym supermarkecie czy sklepie motoryzacyjnym znaleźć można dedykowane produkty do felg i ogumienia. Sposób ich użycia jest bardzo łatwy, a takie zabezpieczenie zagwarantuje ochronę na zimę i przedłużenie żywotności całych kół. Warto skorzystać!

Najnowsze

Kobiety w Rajdzie Dolnośląskim

W Rajdzie Dolnośląskim żadna kobieta nie zasiadła za kierownicą rajdówki, ale mogliśmy trzymać kciuki za  utalentowane pilotki. To w ich rękach spoczywała odpowiedzialność za to, gdzie i jak daleko załoga dojedzie.

 

W dniach 8-10 października odbył się Platinum 19. Rajd Dolnośląski, którego organizatorem jest Automobilklub Ziemi Kłodzkiej. Rajd liczył 17 odcinków specjalnych dla zawodników ścigających się w cyklu RSMP, a dla zawodników RPP przygotowano 2 rundy po 10 i 7 odcinków. Łącznie to 170 kilometrów oesowych, a całkowita długość rajdu wyniosła prawie 650km!

Była to ostatnia eliminacja mistrzostw Polski, a tytuł mistrza Polski po raz trzeci z rzędu wywalczył Francuz Bryan Bouffier (Mitsubishi Lancer Evo IX), który z powodu awarii samochodu nie ukończył ostatniego odcinka specjalnego.

Rajd wygrał natomiast Kajetan Kajetanowicz jadący Subaru Imprezą, drugie miejsce w zajął Maciej Oleksowicz w Peugeocie 207 S2000. Na trzeciej pozycji uplasował się Michał Bębenek w Mitsubishi Lancerze Evo IX.

W mistrzostwach Polski dyktowały: Joanna Madej, Anna Wódkiewicz i Francuzka Isabelle Galmiche. Natomiast w Rajdowym Pucharze Polski: Agnieszka Wierzchowska,  Katarzyna Kwaśnik, Alina Waleczek, Ewa Rybko, Dominika Dudziak, Agnieszka Moskal i Aneta Marcol.

Joanna Madej pilotowała Zbigniewa Malińskiego w Mitsubishi Lancerze Evo IX. Załoga ukończyła rajd na 16 miejscu w klasyfikacji generalnej i 5 w klasie N4. Załoga została sklasyfikowana dzięki systemowi SuperRally, gdyż drugiego dnia rajdu na odcinku Sokołówka, ich Lancer wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Joanna Madej doznała potłuczeń i została przewieziona do szpitala.

Anna Wódkiewicz dyktowała Arielowi Piotrowskiemu w Citroenie C2 R2. Załoga z powodu kłopotów technicznych, również korzystała z systemu SuperRally. Ostatecznie została sklasyfikowana na 19 miejscu w klasyfikacji generalnej i 6 w klasie R2B.

Anna Wódkiewicz przed swoją rajdówką -Citroenem C2 R2
fot. Katarzyna Frendl

Francuska załoga – Laurent Viana z Isabelle Galmiche w Citroenie C2 R2, zrezygnowała z rajdu na 14 odcinku specjalnym.

Lepiej wiodło się zawodniczkom pilotującym w rajdowej II lidze. Połączone 2 rundy Rajdowego Pucharu Polski, dawały dwie szanse na wywalczenie podium, ale i były podwójnie wyczerpujące.

Katarzyna Kwaśnik (do niedawna Buś) wiernie pilotowała Marka Kwaśnika w Oplu Astra GT. Pierwszego dnia załoga wywalczyła 6 miejsce w klasyfikacji generalnej i 1 w klasie Astra. Drugiego dnia na 5 odcinku specjalnym z walki wyeliminowała ich awaria techniczna rajdówki.

Alina Waleczek dyktowała Tomaszowi Sawickiemu w Peugeocie 206 RC. Pierwszego dnia załoga została sklasyfikowana na 8 miejscu w generalce i 5 w A7. Drugi dzień był bardzo szczęśliwy dla tej męsko-damskiej załogi – wygrali w klasyfikacji generalnej i klasie!

Ewa Rybko pilotowała Tomka Żerebeckiego w Peugeocie 206 XS. Pierwszego dnia zajęli 34 miejsce w klasyfikacji generalnej i 7 w klasie A6. Drugiego dnia poszło im już o niebo lepiej – wywalczyli 6 miejsce w generalce i 1 w swojej klasie.

Świeżo po egzaminie na licencję – Dominika Dudziak dyktowała Emilowi Leszczyńskiemu w BMW 320i (jedyna załoga w klasie RWD3). Zostali sklasyfikowani na 40 miejscu w klasyfikacji generalnej na obydwóch eliminacjach pucharu.

Świetnie poradziła sobie Agnieszka Moskal, która wraz z Teodorem Stolarkiem w Suzuki Swifcie wywalczyła podwójne puchary. Pierwszego dnia załoga uplasowała się na 24 miejscu w klasyfikacji generalnej, drugiego – na 23 pozycji, a wygrali podczas dwóch rund pucharu w klasie A5.

Aneta Marcol pilotowałą Roberta Kucharczyka w Peugeocie 106. Pierwszą rundę ukończyli na 28 miejscu w generalce i 2 w klasie N2. Niestety drugiego dnia rajdu wypadli z trasy i uszkodzenia rajdówki nie pozwoliły im kontynuować jazdy.

Agnieszka Wierzchowska dyktowała Pawłowi Hankiewiczowi w nowej Hondzie CivicType R. Niestety kłopoty techniczne ze skrzynią biegów wyeliminowały ich z walki w obydwóch rundach pucharu.

Załogi startujące w Rajdowym Pucharze Polski mają jeszcze przed sobą dwie rundy: Rajd Zamkowy 23-24 października i Rajd Cieszyńska Barbórka 20-21 listopada. Trzymamy kciuki, by wśród mistrzowskich załóg sezonu 2009 znalazły się również kobiety!

Najnowsze

Ciepła herbata w samochodzie

O tym, że kawa jest niewskazana przed jazdą samochodem już wam pisałyśmy. Zachęcałyśmy was też do picia zielonej herbaty. W taki ziąb i pluchę nie ma nic lepszego niż kubek... gorącego i krzepiącego napoju. Dzięki dostępnym na rynku gadżetom jest to też możliwe w samochodzie.

Idealny na tegoroczne, październikowe chłody
fot. Motocaina

Wystarczy gniazdko zapalniczki samochodowej i jeden mały gadżet… herbata gotowa. Mowa tutaj o kubku termicznym, wyposażonym w grzałkę elektryczną zasilaną napięciem 12 V z naszej samochodem zapalniczki.

W zależności od wersji kubka możemy wybrać ten z plastikowym środkiem (wersja tańsza) lub środkiem stalowym (wersja de luxe), na rynku znajdziemy też kubki o różnym czasie utrzymywania ciepła. Jeśli nie chcemy inwestować za dużo w tak niepozorny gadżet wystarczy wybrać ten o najkrótszym czasie, bo i tak choćby godzinę ciepła herbata gdy za oknem korek i chlapa to luksus.

Dla ceniących sobie indywidualność sprzedawcy zachęcają do wygrawerowania sobie na kubku własnego imienia, marki naszego samochodu czy jakiegoś miłego, pozytywnie nastrajającego hasła.

Moja ulubiona pyszna i aromatyczna herbata Nouwara smakuje dużo lepiej z własnego kubka, niż zwykły papierek Lipton w plastikowym kubeczku Mc Donald’s. Poza tym fajnie w samochodzie poczuć się damą 😉

Najnowsze

Taksówka przyszłości

Jak łatwo się domyślić taksówki przyszłości to nie wysłużone Mercedesy "beczki", ani dwudziestoletnie Ople. Nie będą to też samochody benzynowe, ani oszczędne diesle, a ekologiczne i ekonomiczne „Electric Taxi Car".

Taksówka bez taksówkarza.
fot. thedesignblog

Moda na auta ekologiczne i do tego w wersji mini zawładnęła rynkiem. Pisałyśmy wam już o różnych małych autach, ale okazuje się, że były one całkiem typowe. Tym razem bowiem mowa o taksówce – bez taksówkarza.

Electric Taxi Car projektu portugalskiego projektanta David’a Vidal to recepta na zanieczyszczone miasto i oczekiwanie na taksówkę. Ten środek komunikacji działa na zasadzie dostępnych w niektórych europejskich miastach rowerów (np. Barcelona, Kopenhaga). Użytkownik podchodzi do ustawionych rzędem samochodów, wybiera jeden i odjeżdża w siną dal, warunkiem jest opłacenie rocznej opłaty za emisję zanieczyszczeń i wykorzystywanie pojazdów. I co o tym sądzicie?

Wizualnie projekt przypomina… riksze. Na prototypowych fotografiach ma też atrakcyjny żółty kolor.

Znów zapowiedź samochodowej nowinki rodem z Jetsonów.

Źródło: thedesignblog

Najnowsze