Czy starsi kierowcy faktycznie stwarzają zagrożenie na drogach?

Żyjemy coraz dłużej, dlatego też liczba aktywnych kierowców w podeszłym wieku stale rośnie. Ale co z bezpieczeństwem? Czy kierowcy-seniorzy stanowią zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego?

Statystyki policyjne przemawiają na korzyść starszych kierowców. Okazuje się, że ci, którzy ukończyli już 60 lat, powodują znacznie mniej wypadków niż przedstawiciele pozostałych grupy wiekowych. Jeśli przeliczymy liczbę wypadków przez 10 000 przedstawicieli danej grupy wiekowej, to dla 60-latków lub osób starszych otrzymamy wynik 4,9. Dla porównania, najmłodsi kierowcy (18-24 lata) mogą „pochwalić się” rezultatem na poziomie 18,4.

Pojawia się jednak pytanie, czy seniorzy powodują statystycznie mniej wypadków, bo po prostu mniej jeżdżą? Anna Zielińska z Instytutu Transportu Drogowego przeprowadziła badanie, w którym pytała kierowców o liczbę wypadków, których byli sprawcami w ciągu roku kalendarzowego oraz o liczbę kilometrów, którą pokonali samochodem w tym samym okresie. Wynik? Najwięcej zdarzeń drogowych mają najmłodsi i najstarsi mężczyźni. Panom w wieku 18-24 wypadek zdarza się co 1,7 mln przejechanych kilometrów, zaś tym po sześćdziesiątce – raz na 2,6 mln km. Dla porównania w analogicznych grupach wiekowych kobiet te wyniki wynoszą 4,9 i 8,8 Choć to badanie pochodzi sprzed niemal 20 lat, to rzuca nowe światło na omawiany problem.

Co o starszych kierowcach sądzą ubezpieczyciele?
Czy starsi kierowcy płacą wyższe składki na OC? Jeśli brać pod uwagę ilość wypadków powodowanych przez osoby w określonym wieku –  byłoby to działanie nielogiczne. Z danych porównywarki OC/AC mfind.pl wynika, że najbardziej ryzykowni z punktu widzenia Towarzystw Ubezpieczeniowych są wbrew stereotypom kierowcy młodzi, a nie starsi.

Najwyższe składki zapłaci 20-latek – później ceny sukcesywnie spadają, a ich poziom w zależności od wieku osoby wykupującej ubezpieczenie nie zmienia się znacząco. 70-latek zapłaci właściwie tyle samo co osoba 40-letnia, mimo że to on jest traktowany potocznie jako klient „wyższego ryzyka”.

Prawo jazdy do 80-tki?
Skoro statystyki nie są alarmujące, a kierowcy seniorzy nie stanowią najbardziej niebezpiecznej grupą na polskich drogach, nie powodują wielu wypadków, ani nie płacą najwyższych składek OC dlaczego temat regularnie powraca?

Wydaje się, że zbyt dużo w tej debacie jest medialnej, płytkiej sensacji i stereotypów. – Jestem wielkim wrogiem motoryzacyjnych stereotypów – dziadka w kapeluszu, który ledwo chodzi i jedzie 20 km/h czy przysłowiowej baby za kierownicą – mówi Waldemar Florkowski, pasjonat motoryzacji i autor kanału Motodroadca.tv na YouTube.  – Oczywiście, widuję na drogach seniorów, którzy nie radzą sobie z prowadzeniem samochodu, ale widuję też kiepskich kierowców w młodszym wieku. A mówienie o seniorach odwraca uwagę od tematu młodych kierowców, którzy powodują dużo więcej wypadków i stanowią prawdziwe i poważne niebezpieczeństwo.

Co wiemy o seniorach za kierownicą?
Trend starzenia się populacji jest widoczny na całym świecie, nie tylko w Polsce. W ciągu ostatnich 50 lat średnia życia wzrosła o niemal 10 lat. Co za tym idzie, dłużej też pozostajemy aktywni i mobilni. Nikogo dziś nie dziwi 70-latek uprawiający sport, czy prowadzący samochód. Jak wynika z „Badania postaw społeczeństwa względem bezpieczeństwa ruchu drogowego”, co piąty Polak powyżej 60. roku życia deklaruje, że kieruje samochodem osobowym codziennie, a co czwarty robi to przynajmniej raz w tygodniu.

Jak kierowca zmienia się z wiekiem?
Oczywiście wiek robi swoje i kompetencje poznawcze kierowców-seniorów ulegają stopniowej degradacji. Pogarsza się zdolność myślenia logicznego, szybkość koncentracji, podzielność i przerzutność uwagi, szybkość reakcji w określonych sytuacjach. Stajemy się mniej sprawni motorycznie i intelektualnie – wymienia Andrzej Markowski, psycholog transportu, który od lat zajmuje się badaniem kierowców. – Często też zauważam u seniorów myślenie życzeniowe i  życzeniowe postrzeganie siebie – skoro ja kilkanaście lat temu byłem doskonałym kierowcą, to nadal nim jestem. Seniorzy często nie chcą dostrzec że się starzeją i pewne umiejętności ulegają pogorszeniu. Wtedy, kiedy niewiele innych rzeczy w życiu nam zostaje, chwytamy się tego, co naszym zdaniem nie uległo degradacji, dowartościowujemy się za pomocą samochodu – wyjaśnia.

Powszechnie uważa się, że starsi kierowcy jeżdżą bezpiecznie i rozważnie. Często z wiekiem ograniczają się do jazdy wyłącznie w dzień lub po najbliższej, dobrze znanej sobie okolicy. Prawie połowa kierowców z grupy 60+ nigdy nie korzysta z telefonu komórkowego podczas prowadzenia samochodu. Dla porównania, w grupie 15-24 odsetek ten wynosi tylko 25% („Badanie postaw społeczeństwa względem bezpieczeństwa ruchu drogowego”).

Badania dla starszych kierowców – obowiązkowe czy dobrowolne?
W medialnej dyskusji o kierowcach 60+ pojawia się czasem argument odbierania prawa jazdy kierowcom w określonym wieku. Zwykle pada on wtedy, gdy pojawi się kolejne doniesienie o wypadku spowodowanym przez seniora. Przy okazji mówi się o obowiązkowych badaniach, które musieliby odbywać kierowcy po sześćdziesiątce i o tym, że negatywny wynik badania mógłby skutkować ewentualnym odebraniem uprawnień.

Do wszelkich pomysłów odbierania praw jazdy należy podchodzić bardzo, bardzo ostrożnie – zaznacza Andrzej Markowski. – Mamy prawo siadać za kierownicą tak długo, jak długo nasze działanie nie przynosi nikomu szkody. Degradacja u każdego człowieka przebiega w sposób bardzo indywidualny, wiek nie jest wyłączanym kryterium – dodaje.

Jak o kierowców – seniorów dba się w innych krajach?
W Austrii i Niemczech prawa jazdy wydawane są bezterminowo. Kilka lat temu niemiecki Trybunał Konstytucyjny zdecydował, że każdy kierowca, który siada za kierownicą podejmuje decyzję, że jest „zdolny do jazdy”, a badanie stanu zdrowia należy do jego obowiązków. Z kolei w Hiszpanii, Włoszech, Finlandii, Holandii, Szwajcarii i Danii kierowcy powyżej określonego wieku muszą poddawać się obowiązkowym badaniom, by przedłużyć ważność prawa jazdy. Natomiast w Stanach Zjednoczonych wszyscy kierowcy, bez względu na wiek, zmuszeni są do odnawiania uprawnień co kilka lat (4-8, w zależności od stanu) oraz wcześniejszej konsultacji z lekarzem okulistą. Po przekroczeniu 65 lub 70 roku życia prawo jazdy odnawia się co rok lub dwa lata.

Rozwiązania systemowe vs. profilaktyka
Nawet jeśli obecnie seniorzy nie powodują wielu wypadków samochodowych, to musimy mieć świadomość, że polskie społeczeństwo się starzeje. Z każdym rokiem seniorów na drogach będzie więcej. Trzeba więc obserwować ich zachowania, reagować na potrzeby. Przykład? Jeśli ktoś zdawał egzamin na prawo jazdy 30 czy 40 lat temu, w praktyce uczył się jeździć w zupełnie innych warunkach – w Polsce nie było wtedy autostrad, a po drogach poruszało się znacznie mniej samochodów.

Zdaniem Łukasza Zboralskiego, redaktora naczelnego portalu brd24.pl, skuteczną strategią są edukacyjne akcje dla seniorów. Właśnie zakończyła się druga edycja kampanii „Senior bezpieczny na drodze” organizowanej przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oraz Policję. W zorganizowanych miasteczkach BRD kierowcy, piesi i rowerzyści mogli korzystać z symulatorów dachowania i zderzeń, specjalnych gogli, które imitują stan upojenia alkoholowego czy stanowisk dydaktycznych dla rowerzystów. Były też warsztaty, podczas których pokazywano, w jaki sposób procesy zachodzące z wiekiem zmieniają sposób zachowania na drodze oraz wykłady na temat przepisów drogowych.

Czy dobrowolne warsztaty dla seniorów wystarczą?
Znając mentalność Polaków, lepiej zainteresować ich ciekawymi warsztatami, niż zmuszać do obowiązkowych badań – przekonuje Łukasz Zboralski. – Obie edycje akcji „Senior bezpieczny na drodze” dowodzą, że czekają oni na takie akcje, przychodzą chętnie i z zainteresowaniem biorą w nich udział. Dobrze by było znaleźć środki, by takie warsztaty odbywały się w całej Polsce i były cykliczne. Uważam, że jako kraj, stać nas na to, żeby pomagać seniorom, a nie zmuszać ich do dodatkowych egzaminów. Jeśli do seniorów podejdzie się odpowiednio, oni nie tylko chętnie przyjdą, ale natychmiast staną się ambasadorami akcji. Sankcje i ograniczenia bardzo łatwo jest wprowadzić. Mamy sankcje za nadmierną prędkość, za jazdę po alkoholu. Czy one działają? Nie zawsze.

Nasze bezpieczeństwo w naszych rękach
Im głębiej analizujemy temat seniorów w ruchu drogowym, tym mocniej widzimy, że kwestia ewentualnych obowiązkowych badań po 60. roku życia to tylko wierzchołek góry lodowej. Szczególnie, gdyby te badania miały wyglądać tak, jak często wyglądają – obowiązkowe skądinąd – badania okresowe dla pracowników czy inne przymusowe i pozorne działania, których w naszym kraju nie brakuje.

Prawdziwym ratunkiem wydaje się więc edukacja – mądra, wyważona, wolna od stereotypów, a przede wszystkim – długofalowa. Należy zrobić wszystko, by umożliwić seniorom aktywne życie do późnej starości, a nawet, do takiego życia ich zachęcać – to zadanie dla rządzących. Możliwość sprawdzenia stanu technicznego roweru w mobilnym punkcie, ćwiczenia poprawiające koncentrację i szybkość podejmowania decyzji czy praktyczne warsztaty pozwalające sprawdzić swoje zachowanie w różnych warunkach drogowych może zdziałać więcej niż obowiązek i kara.

Źródło: akademia mfind.pl

Najnowsze

Jak naprawić blachę auta za pomocą… dildo?

Tak, wiemy jak to brzmi. Idiotycznie. Jednak zobacz filmy, które udowadniają, że dildo pomaga kobietom inaczej, niż wszyscy sądzicie.

Trudno to jakoś mądrze komentować, ale się podejmiemy. Jest piątek, więc prosimy do tematu podeść z przymrużeniem oka, podobnie jak my 😉

Jak wiadomo wygięcia, wklęsłości, wgniecenia w miękkiej blasze samochodowych masek, zdarzaków, błotników, a nawet dachów, są na porządku dziennym. Stojąc w korku z pewnością zobaczymy w swoim otoczeniu niejedno takie auto z blacharskim defektem. Rzecz jasna można tak jeździć latami i zwykle nic się w miejscu niewielkiego wgniecenia nie dzieje – nie zostaje naruszona struktura lakieru, więc i czynniki atmosferyczne (woda z opadów, sól, zanieczyszczenia) nie mogą się pod niego dostać. Jednak to denerwuje. Zwłaszcza kobiety. Kobiety, które muszą codziennie wsiadać do swojego ukochanego, uszkodzonego samochodu.

Po kilku latach jazdy z wybitnie widocznym wgnieceniem na masce swojego Mini, pewna Amerykanka postanowiła zawalczyć o piękno nadwozia ukochanych czterech kółek. Pojeździła po kilku warsztatach blacharskich i wszędzie usłyszała wygórowane ceny za usługę. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Dosłownie.

Nie wiemy, czy dildo (sztuczny penis, w tym wypadku gumowy, z przyssawką), jakiego użyła Amerykanka do naprawy auta, pochodził z jej prywatnych zasobów, czy – zmotywowana do walki z defektem nadwozia – postanowiła go pożyczyć od mamy, nagrywającej film, czy kupić w sklepie z takimi akcesoriami. Kosztował jedynie 20 dolarów.

W każdym razie efekt jest spektakularny! Sami zobaczcie!

Okazuje się, że nie jest to jednak odosobniony przypadek. W sieci można znaleźć kilka podobnych porad 😉

Najnowsze

Weekend z dzieckiem poza miastem – gdzie pojechać?

Gwarancją relaksu podczas weekendowego wypadu za miasto jest przejście w tryb slow. Czy w towarzystwie małych dzieci można zwolnić chociaż na chwilę?

Tak, o ile wybierzemy odpowiednie miejsce, czyli takie, gdzie zadbano o atrakcje dla najmłodszych. Wtedy dorosłym uda się znaleźć moment na odpoczynek. Myśląc o zmęczonych rodzicach, przygotowaliśmy kilka wyjazdowych propozycji z mazowieckich tras.

Sielski Ale młyn!
W oddalonym o 130 kilometrów od Warszawy Andrzejowie znajduje się niezwykłe miejsce – odrestaurowany stary młyn. Można go wynająć w całości, by zapewnić sobie przestrzeń i prywatność, co dla osób podróżujących z dziećmi zwykle jest ogromnym atutem. Nie trzeba się przejmować, że tupot małych stóp komukolwiek przeszkodzi, podobnie jak wczesne wstawanie, czy nocne pobudki. Tych ostatnich może być znacznie mniej, niż na co dzień. Obiekt położony jest nad szumiącą wodą, wśród kipiącej zieleni, a to zrelaksuje każdego, niezależnie od wieku.

Warto zauważyć, że młyn urządzono tak, by rodziny z dziećmi czuły się komfortowo – pełno tu historycznych detali, wygodnych foteli, kanap do wspinaczki czy hamaków czekających na zmęczonych spacerami gości. A jest gdzie wędrować i aktywnie spędzać czas – przepiękne leśne drogi krzyżują się tu z kilometrami ścieżek rowerowych. Starsze dzieci można też zabrać na wyprawę kajakami.

Siedlisko Leluja w sercu Puszczy Białej
Idealne miejsce dla małych miłośników zwierząt, do tego rustykalny klimat i pozytywna energia. Prawdziwym centrum rozrywki w siedlisku jest… stodoła. To tutaj dzieci dowiedzą się, jak zrobić zabawki z patyków i sznurka, a ich rodzice, jak produkuje się kozie sery.

Po podwórku przechadzają się kozy, a na pastwisku można spotkać koniki polskie. Znajduje się tu także plac zabaw – które dziecko nie lubi się tam bawić? Nad stawem zwanym lelujowym morzem stworzono małą plażę. Jest tu i czysty piasek, i zabawki – wszystko po to, żeby rodzice mogli na chwilę przysiąść z książką, jednocześnie nie tracąc z oczu swoich pociech. Po intensywnym dniu na gości czeka zdrowe regionalne jedzenie w domu krytym strzechą.

„Żabi Raj” i wieczorne koncerty natury
Już sam komunikat: „Jedziemy do Żabiego raju” powinien zaintrygować i sprawić radość najmłodszym domownikom. Wiosną i latem można tu posłuchać kumkających żab –  ten punkt agroturystyczny urządzono nieopodal dawnej żwirowni, po której pozostały zbiorniki wodne.

Dzieci mogą tu spędzić czas na przygotowanym dla nich placu zabaw. Jeśli natomiast pogoda nie dopisze, mali goście mają do dyspozycji bogato wyposażony kącik zabaw w sali rekreacyjnej wewnątrz domu. Całą rodziną można wypocząć w specjalnie do tego celu wyznaczonych miejscach piknikowych i grillowych, popływać na żaglówce i rowerze wodnym czy odpocząć na plaży. Domowa atmosfera, wyborna kuchnia i niezakłócona niczym cisza – to wszystko zapewnia relaks zarówno młodszym, jak i starszym.

Scheda Podlaska – idealne miejsce dla rodzin
Jasne, przestronne pokoje, plac zabaw i sielskie Mazowsze dookoła – oto Scheda Podlaska, gdzie śmiało można wybrać się na odpoczynek wraz z pociechami. W kuchni dominują lokalne produkty, z których powstają tradycyjne potrawy. Właściciele tego miejsca sami są rodzicami trójki dzieci. Wiedzą zatem, jak ważne jest dopasowanie menu dla najmłodszych i zadbali, aby w karcie dań nie brakowało pozycji smakujących nawet niejadkom.

Co ważne dla domowego budżetu, dzieci do lat 3 nocują w Schedzie Podlaskiej bezpłatnie (wymagana jest jedynie jednorazowa wpłata za pościel i łóżeczko). Miejsce to, jak mało które, przygotowane jest na przyjazd najmłodszych. Zadbano o udostępnienie gościom wanienki, krzesełka do karmienia, podnóżków łazienkowych oraz głębokiego i spacerowego wózka. Na deszczową pogodę przygotowano książki, gry i filmy na DVD. Właściciele służą także pomocą w razie kłopotów zdrowotnych – od razu przekazują kontakt do lekarza, przychodni, szpitala czy apteki. Jak widać, w Schedzie Podlaskiej można się poczuć w pełni zrelaksowanym i otoczonym opieką przez gospodarzy.

A może postój na sycący posiłek?
Kto choć raz podróżował z dziećmi, ten wie, że hasło „Jeeeść!” może paść w najmniej spodziewanym momencie. Zabrane na drogę przekąski nie wystarczają, jeśli głód naprawdę doskwiera małym brzuszkom. Wtedy trzeba pomyśleć o odwiedzeniu przydrożnego lokalu. Ponieważ nie każdy z nich jest godny polecenia, na mazowieckiej trasie Slow Road zaznaczono znakomite miejsca na rodzinny obiad, takie jak choćby karczma Wielka Lipa położona niespełna 70 kilometrów od Warszawy.

Zanim posiłek dotrze na stół, można przyjrzeć się dopracowanemu w każdym szczególe wnętrzu. Karczma powstała z elementów kurpiowskich chat, czuć w niej atmosferę XIX wieku. Ogień trzaskający w kominku i przytulny, kolorowy wystrój sprawią, że cała rodzina poczuje się tu dobrze. Pełna regionalnych potraw karta dań jest skomponowana imponująco i zachęca do ponownej wizyty. Dzieciom z pewnością zasmakują domowe pierogi, rosół czy pomidorowa, a szczególnie potrawy z menu „dla pacholąt”, np. kaftaniki kurze z cepami (polędwiczka z kury w płatkach kukurydzianych) czy pulpety z ziemniakami oraz marchewką z jabłkiem, czyli dania skomponowane specjalnie z myślą o małych smakoszach!

Źródło: Slow Road by Mazda

Najnowsze

Jak Polak oszukuje ubezpieczyciela?

Ubezpieczyciele wciąż poznają nowe sposoby wyłudzania odszkodowań. Warto zaprezentować kilka przebiegłych lub częstych mechanizmów wyłudzeń, które wybierają przestępcy.

Dane Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) sugerują, że przestępcy coraz bardziej „lubią” polisy na życie i polisy wypadkowe (NNW). Przyczyna jest prozaiczna: w przypadku takich polis, firmy ubezpieczeniowe mają mniejsze doświadczenie ze zwalczaniem wyłudzeń. Dzięki publikacjom PIU i doniesieniom mediów, można wskazać dwa częste schematy, które stosują oszuści. Mowa o:

  • podawaniu we wniosku o wypłatę zadośćuczynienia nieprawdziwych okoliczności zdarzenia skutkującego urazem (przykład: sportowiec deklaruje, że kontuzja odniesiona podczas treningu powstała w innej sytuacji, aby uzyskać świadczenie z polisy niechroniącej przed skutkami uprawiania sportu)
  • informowaniu ubezpieczyciela o innej przyczynie zgonu niż ta, która faktycznie spowodowała śmierć członka rodziny (przykład: córka podaje inną przyczynę śmierci ojca niż faktyczna, by na jaw nie wyszło kłamstwo w deklaracji przystąpienia do ochrony – ojciec zadeklarował brak problemów dotyczących miażdżycy) 

Wykrywanie takich prób wyłudzenia jak te opisane powyżej, wymaga od ubezpieczycieli szczegółowej analizy dokumentacji medycznej dotyczącej każdej sprawy. „Koszty takich dodatkowych czynności administracyjnych później ponoszą uczciwi klienci (poprzez podwyżkę składki)” – mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.

Przestępcy wciąż „lubią” polisy komunikacyjne …
Pomimo wzrostu zainteresowania ubezpieczeniami na życie, to polisy z działu drugiego wciąż są głównym obszarem działania oszustów. Przestępcy szczególnie upodobali sobie polisy komunikacyjne. „Trudno się temu dziwić, gdyż popularność wspomnianych ubezpieczeń dla kierowców i duża liczba szkód zgłaszanych ubezpieczycielom, znacząco pomaga w wyłudzeniach” –  dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert Ubea.pl.

Duża liczba przestępstw dotyczących polis z działu drugiego, niestety stanowi dowód na pomysłowość oszustów. Uwagę zwracają między innymi następujące sposoby wyłudzenia odszkodowań:

  • celowe doprowadzanie do wypadku komunikacyjnego przez umówionych kierowców (w takiej sytuacji oczekują oni, że wypłacone odszkodowanie będzie wyższe od poniesionych strat)
  • generowanie fikcyjnych lub nieuzasadnionych kosztów związanych z wypadkiem (przykład: zorganizowana grupa przestępcza po sfingowaniu wypadku przedstawia ubezpieczycielowi faktury za nieuzasadnione holowanie lekko uszkodzonego auta na duże odległości) 
  • zakup uszkodzonego pojazdu, który później służy jako dowód rzekomego wypadku (np. oszust za granicą kupuje uszkodzony motocykl i uzgadnia wspólną wersję zdarzenia z rzekomym sprawcą wypadku, a następnie wnioskuje o odszkodowanie) 
  • zgłaszanie wniosku o wypłatę odszkodowania z Autocasco po fikcyjnej kradzieży samochodu
  • zgłaszanie tej samej szkody majątkowej w dwóch zakładach ubezpieczeń (podwójne świadczenie o sumie większej od szacunkowej wartości szkody jest możliwe tylko w przypadku szkód na osobie)

Doniesienia mediów oraz analizy Polskiej Izby Ubezpieczeń wskazują, że celem wyłudzeń coraz częściej mogą być również ubezpieczenia mieszkania oraz ubezpieczenia turystyczne. „Mechanizm działania oszustów zwykle polega na podawaniu zawyżonych/zupełnie fikcyjnych szkód majątkowych albo kosztów leczenia” – wyjaśnia Andrzej Prajsnar.  

Najnowsze

Najlepiej sprzedające się auta używane w 2017

Tytuł najpopularniejszego samochodu używanego w Polsce kolejny rok z rzędu obronił srebrny hatchback z silnikiem benzynowym. A jakie marki najchętniej kupujemy?

Polacy nie zmienili preferencji jeśli chodzi o ulubioną markę. Od 2015 roku na pierwszym miejscu zestawienia figuruje Ford.

„Z analizy specyfikacji najlepiej sprzedających się samochodów używanych AAA Auto Index wynika, że w ubiegłym roku prym wiodły auta z manualną skrzynią biegów, napędem na jedną oś i silnikiem 1.6 16 V. Liderem sprzedaży wśród samochodów używanych w roku 2017 był Ford Focus. Wyprzedził Opla Astrę i Skodę Octavię, stanowiąc wraz z nimi niezmienną od 2015 roku wielką trójkę. Najlepiej sprzedającymi się markami w minionym roku były z kolei: Ford, Opel i Volkswagen” – powiedział František Švec, Dyrektor Generalny AAA AUTO w Polsce.

TOP 10 marek i modeli aut używanych w Polsce w latach 2015 – 2017:

MARKI

MODELE

2015

2016

2017

2015

2016

2017

Ford

Ford

Ford

Astra

Focus

Focus

Opel

VW

Opel

Focus

Astra

Astra

VW

Opel

VW

Octavia

Octavia

Octavia

Skoda

Skoda

Skoda

Passat

Passat

Golf

Toyota

Renault

Renault

Mondeo

Mondeo

Fabia

Renault

Toyota

Toyota

Fabia

Golf

Passat

Peugeot

Fiat

Peugeot

Golf

Fabia

Mondeo

Fiat

Peugeot

Fiat

Yaris

Megane

Megane

Nissan

Hyundai

Nissan

Corsa

A4

Clio

Honda

Citroen

Kia

Avensis

Avensis

Yaris

Samochód z nadwoziem typu hatchback w ubiegłym roku kupiło 46,47% klientów AAA AUTO w Polsce. Drugim najpopularniejszym nadwoziem było kombi, na które zdecydowało się 17,14% osób. Na trzecim miejscu znalazły się SUV-y (12,51%), które zdeklasowały zajmujące w latach 2015 – 2016  trzecią pozycję sedany.

TOP nadwozia aut używanych w Polsce w latach 2015 – 2017:

2015

2016

2017

Hatchback

42,03%

Hatchback

44,66%

Hatchback

46,47%

Combi

21,70%

Combi

18,19%

Combi

17,14%

Sedan

12,11%

Sedan

13,97%

SUV

12,51%

SUV

11,59%

MPV

10,28%

Sedan

12,05%

MPV

7,90%

SUV

9,41%

MPV

9,48%

Off road

1,30%

Off road

1,11%

Pickup

0,60%

Pickup

0,84%

Coupe

0,87%

Coupe

0,56%

Coupe

0,71%

Pickup

0,74%

Off road

0,54%

Van

0,45%

Kabriolet

0,53%

Kabriolet

0,32%

Kabriolet

0,32%

Bus

0,11%

Bus

0,15%

Podobnie jak w poprzednich dwóch latach najpopularniejszym silnikiem był benzynowy. Samochody z silnikiem tego typu wybrało w ubiegłym roku 68,05% polskich kierowców.

„Rokrocznie zwiększa się dystans między silnikami benzynowymi a dieslem. W ubiegłym roku w Polsce aż 36,5% więcej klientów wybierało silnik benzynowy. Potwierdza to teorię o zmierzchu diesla także w Polsce” dodał František Švec, Dyrektor Generalny AAA AUTO w Polsce.

TOP silniki aut używanych w Polsce w latach 2015 – 2017:

SILNIK

ROK

 

2015

2016

2017

Benzynowy

53,8%

62,56%

68,05%

Diesel

45,5%

36,70%

31,64%

CNG

0,0%

0,00%

0,00%

Elektryczny

0,0%

0,00%

0,00%

LPG

0,6%

0,69%

0,26%

Hybrydowy

0,0%

0,00%

0,00%

Wiodącą pozycję zachowują samochody z manualną skrzynią biegów, na które w 2017 roku zdecydowało się w Polsce 88,43% klientów. Nieznacznie wzrosło jednak również zainteresowanie samochodami ze skrzynią automatyczną. Dominującą pozycję utrzymują też samochody z napędem na jedną oś (91,3%). Polacy nie zmieniają też preferencji dotyczących kolorów aut używanych. Od trzech lat wybierają niezmiennie przede wszystkim samochody srebrne, czarne i szare.

Najnowsze