Cztery wyjątkowe BMW M3 z okazji urodzin

Jeden z kultowych model bawarskiego producenta obchodzi właśnie trzydzieste urodziny. Z tej okazji BMW zaprezentowało cztery odsłony modelu M3, które ponownie ujrzały światło dzienne.

BMW opracowało model M3 z myślą o wyścigach, ale finalnie samochód trafił na rynek, ponieważ jednym z wymogów homologacyjnych była produkcja co najmniej 5 tysięcy egzemplarzy dopuszczonych do ruchu drogowego utrzymywana przez rok. 

Kilka tygodni temu producent z Monachium wyciągnął ze swoich magazynów kilka prototypów modeli M3, które powstały przez ostatnie trzy dekady. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów był samochód o nadwoziu pickup. Do dziś nie wiemy, jaki był zamysł ówczesnych projektantów, ale nawet po latach samochód wzbudza wielkie zainteresowanie. Prawdopodobnie inżynierowie z Bawarii potrzebowali szybkiego samochodu przygotowanego na większe zakupy. W tym celu przerobiono model o nadwoziu kabrio, pod maskę którego wsadzono silnik z modelu M3. 

Jedną z rzadkich serii, która nie zdobyła popularności był model M3 Compact. Do jego budowy wykorzystano BMW Serii 3 Compact, które zamiast małego silnika benzynowego otrzymało jednostkę sześciocylindrową o pojemności 3,2 litra. Auto miało przyciągnąć uwagę młodszych klientów poszukujących szybkiego samochodu. Auto z zewnątrz wyglądało jak normalna wersja, ale jego charakter zdradzały sportowe fotele w kabinie. 

W 2000 roku pojawiło się BMW M3 Touring, czyli samochód dla ludzi, którzy poszukiwali szybkiego i praktycznego samochodu. Niestety, rozwój tego modelu zatrzymał się na etapie studium koncepcyjnego, pokazując ówczesne możliwości producenta. 

W 2011 inżynierowie BMW postanowili przywrócić do życia szybkiego pickupa. Po raz kolejny zbudowano taki model, tym razem na bazie produkowanej wtedy generacji M3. Na dodatek BMW postanowiło wprowadzić wszystkich w błąd, wypuszczając samochód na tor Nurburgring w kamuflażu, którym są oklejane przedprodukcyjne modele.

Najnowsze

Aston Martin prezentuje luksusowy jacht

Brytyjski producent supersamochodów zaprezentował oficjalnie swój pierwszy projekt, który nie jest samochodem. Aston Martin postanowił wyprodukować maszynę, która przenosi osiągi z asfaltu na wodę.

Model AM37 to luksusowy i bardzo szybki powerboat będący owocem dwuletniej pracy marki Aston Martin oraz Quintessence Yachts. Maszyna zadebiutowała kilka dni temu podczas imprezy Monaco Yacht Show. Brytyjski producent zapewnia, że wszystkie geny motoryzacyjnej marki zostały przekazane do maszyny pływającej. 

Nad projektem czuwali designerzy pracujący dla marki, których wspomagali specjaliści ze studio Mulder Design, które specjalizuje się w tworzeniu maszyn pływających. Ciekawym rozwiązaniem jest zakrzywiona przednia szyba, która powstała z jednego kawałka szkła.

Cały pokład wykończono luksusowym drewnem i włóknem węglowym. Kierownica, przepustnica oraz joystick do sterowania wykonano z polerowanego metalu. Na pokładzie zmieści się nawet ośmiu pasażerów. Na maszynie znajduje się toaleta, lodówka oraz składany stolik, który zamienia się w łóżko. 

Motorówka o długości 37 stóp będzie dostępna w dwóch wersjach silnikowych. Najmocniejsza wersja rozpędzi się nawet do 45 węzłów. Za napęd odpowiadają dwa silniki wysokoprężne o mocy 740 KM lub wersja benzynowa o mocy 860 KM. Brytyjski producent zaoferuje jeszcze mocniejszą wersję AM37S, która osiąga 50 węzłów, dzięki dwóm silnikom o mocy 520 KM każdy.

Producent nie podał jeszcze dokładnych cen, ale można się spodziewać przedziału pomiędzy 1,6 a 2,1 mln dolarów. Wszystko zależy od wyposażenia oraz wersji łódki. Dla szybkiego porównania, samochody tej marki kosztują od 140 do 300 tys. dolarów.

Najnowsze

Nissan stworzył rewolucyjny, autonomiczny fotel

To nie jest primaaprilisowy żart. Nissan opracował fotel wykorzystujący autonomiczne technologie z samochodów. Takie rozwiązanie może zrewolucjonizować proces czekania w kolejkach.

Zamierzenie Nissana było proste – oszczędzić ludziom kłopotów podczas stania w kolejce. Działanie urządzenia o nazwie ProPilot Chair jest proste. Siadamy w kolejce foteli, które automatycznie się przesuwają. Po tym jak osoba opuści siedzisko, fotel przemieszcza się na koniec kolejki, gdzie może zająć miejsce kolejna osoba. 

Na pozór rozwiązanie może się okazać banalne, ale wykorzystuje technologię ProPilot wykorzystywaną do tej pory w samochodach osobowych Nissana. System wykorzystuje kamery umieszczone dookoła pojazdu, które monitorują obszar wokół niego. Dzięki temu auto może się poruszać autonomicznie na drodze jednokierunkowej, utrzymując bezpieczny dystans od auta jadącego przed nim. Rozwiązanie przypomina trochę Autopilota z Tesli, ale nie potrafi zmieniać pasa jazdy podczas ruchu. 

Krzesło działa podobnie. Również posiada specjalne kamery monitorujące sytuację wokół, a następnie komputer steruje silnikami elektrycznymi służącymi do przemieszczania się. W przypadku poruszania się w kolejce, komputer posiada zapisane wzorce ruchu. W razie gdy pojawi się przeszkoda na drodze, fotel zatrzyma się. 

To już kolejne rozwiązanie Nissana wykorzystujące autonomiczne technologie służące codziennego użytku. Jakiś czas temu japoński producent zaprezentował rozwiązanie o nazwie Intelligent Parking Chair, czyli fotel, który sam zajmie miejsce przy stole. 

ProPilot Chair będzie testowany publicznie już w przyszłym roku. Na początek pojawi się w restauracjach, gdzie klienci zamiast stać w kolejce, będą mogli wygodnie posiedzieć. Później trafi na specjalną wystawę w galerii znajdującej się w fabryce Nissana w Yokohamie. 

Tymczasem zobaczcie jak działa nowoczesna technologia.

Najnowsze

Zamówił 30 Rolls-Royce`ów

Tacy klienci zdarzają się bardzo rzadko, ale z pewnością cieszą producentów luksusowych samochodów. Stephen Hung zamówił dwa lata temu 30 egzemplarzy Rolls-Royce`a Phantom z przedłużonym rozstawem osi. Brytyjski producent właśnie dostarczył zamówienie.

Jakieś dwa lata temu pojawiły się informacje o dość nietypowym zamówieniu Stephena Hunga. Właściciel luksusowego hotelu „The 13” w Makau kupił 30 egzemplarzy modelu Phantom, które będą służyć jako hotelowa flota samochodowa. 

Pierwszy egzemplarz ze specjalnej serii zamówionej przez klienta pojawił się w tym roku w Genewie, ale dopiero teraz producent dostarczył do klienta pozostałe 29 egzemplarzy. Jak donoszą zagraniczne media, Stephen Hung zainwestował około 20 mln dolarów w samochody. Jest to obecnie największa flota Rolls-Royce`ów na świecie. W 2006 roku hotel Peninsula z Hong Kongu zamówił 14 egzemplarzy tego samego modelu.

Samochody, które trafią do hotelu „The 13” pomalowano w specjalnym kolorze „Stephen Red”, który powstał przy współpracy z klientem.  Na nadwoziu  pojawiły się złote akcenty, jak choćby na figurce Spirit of the Ecstasy, pokrywie chłodnicy oraz kabinie. Dwa egzemplarze z zamówienia zostały wzbogacone o specjalne dodatki. Znajdziemy tam logo marki wysadzane diamentami, a jeden z modeli posiada dodatkowe akcenty ze szczerego złota we wnętrzu. Najbardziej luksusowe wersje będą przeznaczone tylko dla wyjątkowych klientów, a pozostałe będą służyć „zwykłym” gościom hotelowym. Nocleg w hotelu należącym do Stephena Hunga potrafi kosztować nawet 130 tysięcy dolarów za dobę.

Produkcja siódmej generacji modelu Phantom już za pół roku dobiegnie końca. Producent zamierza wypuścić specjalną linię o nazwie Zenith Collection, która powstanie w zaledwie 50 egzemplarzach. Auta jeszcze się nie pojawiły, ale już zostały sprzedane. Nowy Phantom pojawi się na rynku najpóźniej za dwa lata. Pod koniec roku brytyjski producent wprowadzi do gamy pierwszego SUV-a, który na razie skrywa się pod nazwą Cullinan. Będzie to bezpośredni konkurent dla Bentleya Bentayga.

Najnowsze

McLaren P1 dla dzieciaka

Brytyjski producent supersamochodów przygotował specjalny model dla najmłodszych entuzjastów czterech kółek. Jest to McLaren P1 z napędem elektrycznym.

Miniaturowy supersamochód z napędem elektrycznym zadebiutuje pod koniec października. Powstał z myślą o najmłodszych kierowcach poniżej szóstego roku życia. Auto będzie dostępne u wszystkich dealerów McLarena. Jego cena to ok. 486 dolarów. 

Miniaturowy samochód wygląda zupełnie jak pełnowymiarowy model P1. Dodatkowo jest wyposażony w drzwi otwierane do góry. Prędkość maksymalna tej maszyny to 5 km/h, a osiąga ją w zaledwie dwie sekundy. W prawdziwym modelu P1 taki czas wystarcza do rozpędzenia się do prędkości 100 km/h. 

Młody kierowca siedzący za sterami elektrycznego pojazdu ma do dyspozycji skrzynię biegów o trzech przełożeniach. Auto jest również wyposażone w bieg wsteczny. Na pokładzie zainstalowano odtwarzacz MP3. Z tyłu samochodu zamontowano wyłącznik silnika, żeby rodzice mogli zadecydować kiedy młody adept sportowej jazdy powinien zakończyć swój trening.

Dorośli będą musieli poczekać jeszcze kilka lat zanim pojawi się w pełni elektryczny supersamochód od McLarena. Wstępnie mówi się o roku 2022. Brytyjski producent pracuje nad modelem elektrycznym, którego osiągi będą porównywalne z modelem 675LT. Według planów producenta, samochód będzie umożliwiał jazdę przez 30 minut na torze wyścigowym. W następne pół godziny bateria naładuje się do pełna, umożliwiając dalszą zabawę.

Najnowsze