motocaina.pl logo
Edyta Wrucha
Redaktor

Czterej pancerni i… Kasia

07 marca 2019
Katarzyna Toborowicz jest wolontariuszką w Muzeum Techniki Wojskowej w Zabrzu i dzięki temu ma możliwość jeżdżenia… czołgiem T-34!

Jak to się stało, że masz możliwość jeżdżenia czołgiem T-34?

Od 2011 roku jestem wolontariuszką w Muzeum Techniki Wojskowej w Zabrzu i tak zaczęła się moja przygoda z czołgiem T-34. Uczyłam się tam budowy i mechaniki, nie tylko czołgu, ale również innych sprzętów wojskowych, które były wtedy na "placu". Razem z kolegą Michałem, a wcześniej z Komendantem (dyrektorem naszego Muzeum), opiekowaliśmy się tym czołgiem - oni jako kierowcy, a ja jako osoba odpowiedzialna za wieżę. Pierwszy raz mogłam pokierować czołgiem 3 lata temu, a na dzień dzisiejszy ja obsługuję czołg jako kierowca, a kolega Darek jest odpowiedzialny za wieżę i pełni funkcję kierowcy zapasowego.

Militaria to Twoja bajka?

Militaria to dla mnie, nie tylko pojazdy wojskowe, ale także zbieranie mundurów rekonstrukcyjnych do danego sprzętu, epoki. W swojej szafie mam niestety niewiele mundurów, bo mimo tak długiej "zabawy" w militaria, nie zawsze są na to fundusze, a nie są to tanie rzeczy.

Czy idzie także za tym zainteresowanie historią wojen?

Nie zawsze to musi być powiązane, można np. interesować się samym pojazdem, ale już niekoniecznie jego historią czy działaniami wojennymi z nim związanymi.

Jak to się wszystko zaczęło? Kiedy się zorientowałaś, że Cię wciąga właśnie taka pasja?

Każdy może zostać wolontariuszem w naszym muzeum i zacząć się „bawić w wojsko”, więc ja też w 2011 roku postanowiłam spróbować. Spodobało mi się to: pierwszy zlot, pierwsza maszyna, którą prowadziłam, no i później czołg, który został mi powierzony na stan. Poza tymi wszystkimi maszynami, są jeszcze ludzie - grupa przyjaciół, z którą bardzo się zżyłam. Traktujemy się, jak wielka rodzina, a nawet tam poznałam mojego męża! (śmiech)

Jak się prowadzi czołg? Czym i w jaki sposób się nim kieruje? I ile właściwie widzi się z niego?

Komfort w prowadzeniu czołgu, tak naprawdę zależy od danego modelu. Jako kierowca czołgu T-34 mogę śmiało powiedzieć, że trzeba mieć trochę siły, ze względu na brak wspomagania. Zasada jego prowadzenia różni od prowadzenia auta. Jest w nim wprawdzie sprzęgło, hamulec, gaz i skrzynia biegów, ale nie ma kierownicy. W zamian są dwa drągi, które hamują za pomocą cięgieł dany PMS, czyli Planetarny Mechanizm Skrętu. To powoduje zatrzymanie, bądź przyhamowanie jednej gąsienicy, dzięki czemu można skręcić w lewo lub prawo. Z pozycji kierowcy, wbrew pozorom, można wiele zobaczyć. Jednak ze względu na to, że właz jest bardziej po lewej stronie, niż na środku, to widok z prawej strony jest ograniczony. Dlatego jest potrzebna ta druga osoba na wieży, która doskonale widzi wszystko dookoła czołgu.

Robisz przejażdżki bardziej prezentacyjne?

Przejażdżki tym czołgiem robi się rzadko, ze względu na to, iż jest to jeden z niewielu sprawnych egzemplarzy. Tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba.

Czym wyróżnia się T-34? Jest dla Ciebie wyjątkowy?

T-34 ma w sobie, swojego rodzaju urok, może ze względu na styl i prostotę wykonania. Swoim kształtem przypomina kaczkę, a gdy jedzie to słychać specyficzny dźwięk dobijania gąsienic, stąd jego nazwa potoczna to kaczka lub kaczor. Ten czołg skradł moje serce, kiedy jeszcze byłam dzieckiem i oglądałam serial „Czterej pancerni i pies”, bo kto wtedy nie chciał poprowadzić czołgu? Mój mąż się nawet śmieje, że kocham ten czołg bardziej od niego! (śmiech)

Czy jakaś naturalna przeszkoda jest w stanie powstrzymać taki czołg?

Są naturalne przeszkody, które są w stanie zatrzymać czołg, np. za szeroki rów, podłoże za bardzo gliniaste (może się przykleić "brzuchem" do niego), czy woda - jeżeli czołg nie jest odpowiednio przygotowany do przeprawy wodnej. Duże znaczenie ma tu także umiejętność jazdy kierowcy, ponieważ jeżeli wjedzie na górkę czy przewrócone drzewo pod złym kątem, to czołg może się przewrócić na bok. 

Traktujesz to zajęcie, jak interesującą pasję, czy jest to też w pewnym sensie gotowość bojowa?

Nigdy nie postrzegałam swojej pasji w taki sposób. Jest to dla mnie sposób na spędzenie wolnego czasu, spotykanie się z przyjaciółmi i wspaniała zabawa. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że jeżeli padnie z góry hasło: „Uwaga mobilizacja”, to schowam głowę w piach. Podjęłabym to wyzwanie, bo do wojska chciałam iść od zawsze, niestety nie udało mi się to, z przyczyn niezależnych do końca ode mnie. 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!