Edyta Wrucha

Czego pragnęły kobiety w latach 50-tych?

Kobiety w latach 50-tych pragnęły cukierkowego Dodge – takiego zdania byli specjaliści od marketingu Chryslera. Jednak wprowadzony na rynek Dodge La Femme częściej kurzył się w salonach, niż był kupowany.

W 1955 roku Dodge wprowadził na rynek model La Femme – samochód zaprojektowany przez mężczyzn dla kobiet. Jego koncepcja została oparta na dwóch prototypach Chryslera z sezonu 1954 roku: Le Comte i La Comtesse. Postanowiono, że będzie to dwudrzwiowe coupe z twardym dachem, malowane w kolorach: „Sapphire White” i „Heather Rose” wraz złotym oznaczeniem „La Femme” na przednich błotnikach.

Wnętrze zostało starannie przemyślane (ponoć) pod kątem kobiecych pragnień. Wnętrza zostały obite specjalnym materiałem gobelinowym z różowymi pąkami róż na jasnosrebrno-różowym tle i z jasnoróżowym winylowym wykończeniem. Za siedzeniem kierowcy znajdował się schowek na płaszcz przeciwdeszczowy, czapkę i parasol z tym samym wzorem pąków róż.

La Femme była dostarczana z różową torebką ze skóry cielęcej, dopasowaną do wnętrza samochodu, którą można było schować za siedzeniem pasażera. Każda torebka była wyposażona w zestaw akcesoriów marki „Evans”, a w tym: kompaktowy puder do twarzy, etui z pomadką, etui na papierosy, grzebień, zapalniczkę, portmonetkę. Wszystko wykonane z tworzywa sztucznego w kolorze skorupy żółwia, różowej skóry i ze złotymi akcentami.

Mimo szeroko zakrojonego marketingu kobiety wcale nie szturmowały salonów. Nieco zmieniona (mniej różowa, a bardziej lawendowa i bez kosmetyczki) wersja z roku 1956 roku sprzedała się jedynie w 1500 egzemplarzach, a całkowita sprzedaż La Femme z dwóch lat, ponoć nie przekroczyła 2500 sztuk. Ten mały eksperyment podważył sens produkcji i sprzedaży samochodów ze szczególnym uwzględnieniem płci. Choć być może błąd polegał na tym, że o zdanie nie zapytano samych kobiet?

 

Najnowsze

27 tys. zł kar za przeładowane ciężarówki

Inspektorzy ITD na drodze wojewódzkiej numer 409 zatrzymali do kontroli trzy zespoły pojazdów z drewnem. Wszystkie ciężarówki należały do czeskich przedsiębiorców i wiozły surowiec z Czech do Strzelec Opolskich.

Ilość drewna na pojazdach i deklarowana wielkość transportu w dokumentach przewozowych wzbudziła podejrzenia inspektorów, że ciężarówki mogą być przeładowane.

W trakcie pomiarów ładunku i przeprowadzonego ważenia potwierdziły się podejrzenia kontrolerów. Każdy z zatrzymanych pojazdów miał przekroczoną dopuszczalną masę całkowitą. Najcięższy ważył z ładunkiem 48 ton zamiast dopuszczalnych 40 ton. Pozostałe dwie ciężarówki były przeładowane o blisko tonę.

Stwierdzone naruszenia skutkowały wszczęciem postępowań administracyjnych wobec przewoźników. Stwierdzono naruszenia na łączną kwotę 27 tysięcy złotych. Czescy przedsiębiorcy wpłacili kaucje na poczet przewidywanych kar. Transporty drewna zostały wstrzymane do czasu rozładunku nadmiaru drewna na inne pojazdy.

Najnowsze

Zaklinowanie tira pod wiaduktem było początkiem jego problemów

Przejeżdżał pod zbyt niskim wiaduktem wielokrotnie i liczył, że znów się uda. Tym razem jednak ciężarówka utknęła pod, a „uwalniać" musiała ją pomoc drogowa. Na miejsce przybyła również ITD, której inspektorzy przyglądnęli się bliżej transportowi.

Niecodzienna sytuacja miała miejsce pod wiaduktem na ul. Zuzanny w Sosnowcu. Patrol śląskiej ITD akurat przejeżdżał do innego punktu kontrolnego. Inspektorzy wezwali na miejsce policję i pomoc drogową. Ciężarówka nie była w stanie sama wyjechać spod obiektu.

Nierozważnym kierującym był zarazem przedsiębiorca transportowy, do którego należał zespół pojazdów. Tłumaczył, że już nie raz udawało mu się przejechać pod wiaduktami ograniczającymi wysokość pojazdów do 3,3 metra. Tym razem zaklinował się pod obiektem.

Oprócz mandatu za popełnione wykroczenie i kosztów wyciągania naczepy szef firmy transportowej musi spodziewać się poważniejszych konsekwencji. Jechał bowiem z magnesem przyłożonym do impulsatora skrzyni biegów fałszującego zapisy tachografu. W trakcie rzeczywistej jazdy rejestrował rzekomy odpoczynek. Inspektorzy stwierdzili też kilka naruszeń norm czasu pracy w minionych dniach. Tachograf zainstalowany w ciężarówce od ponad miesiąca nie posiadał ważnej legalizacji.

Za wszystkie wykryte naruszenia transportowe przedsiębiorcy grozi 12 tysięcy złotych kary. ITD powiadomi organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z fałszowaniem wskazań czasu pracy i przejechanej drogi przez pojazd.

Najnowsze

Moment bezmyślności i bolesne zakończenie

Na drodze trzeba zawsze kierować się rozsądkiem i w razie wątpliwości poczekać dłużej, a nie jechać z myślą „może się uda”.

Autor nagrania wysadził na przystanku swoją pasażerkę i chciał zawrócić. Czekał na odpowiedni moment, żeby dołączyć do jadącego z naprzeciwka sznura samochodu, gwałtownie ruszył i uderzyło w niego auto, które nadjechało z tyłu.

Sprawca kolizji sam później przyznał, że zupełnie niewłaściwie ocenił sytuację. Nawet gdyby do kolizji nie doszło, to wymusiłby pierwszeństwo na samochodach jadących z naprzeciwka, a nawet ryzykowałby, że jeden z nich w niego uderzy.

Najnowsze

Kierowcy bezmyślnie wjeżdżają prosto pod tramwaje

Czasami pod nagraniami z wypadków i kolizji pojawia się dopisek „zamieszczam ku przestrodze”. Taka też jest prawda, że bardzo dobrze uczy się na błędach innych i widząc jak dochodzi do kolizji na drodze, łatwiej jest nam ich unikać.

To wideo to zbiór nagrań z kamer umieszczonych w warszawskich tramwajach, na których widać kierowców wjeżdżających prosto pod te pojazdy szynowe. Można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich wjeżdżała na tory zupełnie na ślepo.

Film został opublikowany w ramach akcji Bądźmy Razem Bezpieczni. Jej organizatorzy zwracają uwagę na najczęściej pojawiające się zagrożenia w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Zobaczcie go w całości i pamiętajcie, żeby zawsze upewnić się dwa razy czy nie zbliża się tramwaj, zanim wjedziecie na tory.

Najnowsze