Cupra Formentor – pierwszy własny projekt marki

Cupra świętuje swoje pierwsze urodziny jako marka i z tej okazji prezentuje koncepcyjny samochód o nazwie Formentor, który jest pierwszym opracowanym specjalnie dla niej modelem. Zadebiutuje na tegorocznym salonie samochodowym w Genewie.

Cupra Formentor to samochód z charakterem, którego wygląd zewnętrzny ewidentnie ma przyciągać uwagę. Linia nadwozia jest poprowadzona tak, by wywołać emocje u przechodiów i potencjalnych nabywców, a obniżone zawieszenie nawiązuje do sportowego rodowodu marki. Wyraźnie zaznaczony tył oraz wydłużona maska nadają autu sportowych proporcji.

– Największymi atutami stylistyki modelu Formentor są idealne proporcje, silnie zaznaczone linie, dopracowane szczegóły oraz wyszukana koncepcja kolorystyczna. Wrażenie wysokiej jakości potęguje również zintegrowane tylne światło, które zabudowane na całej szerokości klapy podkreśla unikalny kształt tej części nadwozia. Szyku całości nadaje matowy kolor petrol blue – powiedział Alejandro Mesonero-Romanos, dyrektor ds. designu marki Seat.

Kabina Formentora jest nowoczesna i nie brakuje w niej sportowych akcentów. Zastosowanie ciemnego chromu i czarnych, połyskujących elementów wykończeniowych nadaje kabinie eleganckiego charakteru. Z kolei zbudowane z wykorzystaniem włókna węglowego skórzane fotele pozwalają w pełni poczuć wrażenia z dynamicznej jazdy. Cyfrowy kokpit zapewniający kierowcy dostęp do wszystkich niezbędnych informacji jest zintegrowany z 10-calowym, panoramicznym ekranem systemu nawigacji, który zapewnia również łączność wszystkim pasażerom.

Cupra Formentor jest hybrydą typu plug-in o łącznej mocy silników wynoszącej 240 KM, która jest dostarczana do kół dzięki dwusprzęgłowej skrzyni DSG. Inteligentny system zawieszenia DCC oraz blokada mechanizmu różnicowego sprawiają, że bez względu na warunki samochód prowadzi się pewnie i przewidywalnie. Formentor może przejechać w trybie elektrycznym nawet do 50 km (wg cyklu WLTP).

Najnowsze

Edyta Klim

“Be the Revolution” – niezwykły projekt Brittany

Baltimore słynie z grupy motocyklistów, którzy jeżdżą brawurowo po ulicach miasta. Brittany zapoczątkowała akcję i szkolenia, które mają za zadanie dotrzeć do młodzieży i zmienić ich postrzeganie motocyklistów.

B-360 “Be the Revolution” to autorski program Brittany z Baltimore, stworzony dla społeczności tego miasta. Istnieje tam bogata kultura „dirt bike” – miejskiej, brawurowej jazdy na motocyklach i quadach, którą uchwycono w dokumencie „12 O’Clock Boys”:

Cały film dokumentalny: https://www.youtube.com/watch?v=DxRDZ0NvrQo

Brittany postanowiła przełamać ten stereotyp – skierować zapał dzieci i młodzieży w nieco innym kierunku. Po licznych rozmowach z przedstawicielami policji oraz grup motocyklowych stała się niejako mediatorem w poprawieniu wzajemnych relacji.

Ona sama uczyła się jeździć na motocyklu, jednak jej główną pasją pozostaje nauka i technika. Brittany jest inżynierem, dlatego w swoim programie STEM, skierowanym do uczniów, zawarła kwestie techniczne budowy motocykla, jak i porusza sprawy bezpieczeństwa i przestrzegania prawa.

Zachęca do interesowania się technologią i inżynierią, przeprowadza interesujące eksperymenty. Jej program uczy kreatywnego myślenia i angażuje w działanie na rzecz rozwoju lokalnej społeczności.

Brittany  stara się przełamać negatywny wizerunek motocyklisty w jej mieście, a także przeświadczenie, że dzieci z ubogich rodzin nie mogą nic w życiu osiągnąć. Chce je zainspirować i nakierować je na dobre tory. Liczy na to, że taka praca u podstaw zmniejszy lub wyeliminuje ruch „dirt bike” w przyszłości, a uczniów zachęci do dalszej nauki w kierunkach technicznych.

Strona akcji: https://www.b360baltimore.org/

Najnowsze

Promocja weganizmu za pomocą… sygnalizacji świetlnej

Światła zachęcające do zaprzestania jedzenia mięsa i przejście na weganizm można od kilku tygodni zobaczyć w Brukseli.

Coraz więcej osób decyduje się na zostanie weganami i coraz częściej można spotkać się z inicjatywami zachęcającymi do takiej diety i stylu życia. Niedawno Warszawa znalazła się na 7. miejscu wśród światowych metropolii przyjaznych weganom (w zestawieniu „10 miast najbardziej przyjaznych weganom” wyprzedziła np. Londyn, Berlin i Nowy Jork). Jedna z nietypowych inicjatyw pojawiła się niedawno w Brukseli i jest wyjątkowo oryginalna.

Na sygnalizatorach świetlnych znajdujących się na skrzyżowaniach, pojawiły się napisy:  „stop meat” („zatrzymać mięso” – w wolnym tłumaczeniu „mięsu mów nie”) na czerwonym oraz „go vegan” („zostań weganinem” – w wolnym tłumaczeniu „jedz zielone”) na zielonym. Akcja spotkała się z pozytywnymi reakcjami, szczególnie organizacji promujących weganizm.

Nikt nie wie, kto jest odpowiedzialny za modyfikacje sygnalizatorów. Żadna grupa aktywistów nie przyznaje się do zrealizowania tego nietypowego planu. Z drugiej strony władze najwyraźniej nie zamierzają w żaden sposób reagować na takie samowolne ingerowanie w sygnalizację świetlną, bo do tej pory nie zrobiły nic w tej sprawie, a portale całego świata wciąż się o niej rozpisują, zbierając pod artykułami przeróżne komentarze.

Rok 2018 obfitował w podobne projekty – wszystko po to, aby wzmocnić świadomość konsumencką i promować wolność wyboru. Doniesienia medialne o degradującym wpływie na środowisko przemysłu mięsnego, czy – już w naszym, polskim ogródku – nieprawidłowości przy dystrybucji mięsa wołowego – dotarły do naprawdę szerokiej grupy odbiorców. Efektem jest to, że wiele osób nie tylko zaczęło się zastanawiać, czy aby na pewno mięso, które trafia na ich talerze jest w sposób właściwy weterynaryjnie sprawdzane, ale podjęło daleko idące kroki, zmieniające ich styl życia. 2019 rok ogłoszono pod hasłem Veganuary (połączenie słów vegan i January – styczeń). Chodziło o to, aby w ramach postanowień noworocznych, zrezygnować z mięsa i przejść na weganizm. W taki trend wpisali się światowej sławy celebryci, np. Beyonce i JAY-Z zachęcali fanów do diety roślinnej, a tych, którzy podjęli wyzwanie państwa Carter premiowali wygraniem dożywotnich biletów na ich wspólne koncerty.

Naszym zdaniem wszystkie akcje, które prowadzą do zaoszczędzenia życia, lub cierpienia zwierzętom jest na plus. A że my – ludzie, którzy opierają swą dietę głównie na produktach pochodzenia roślinnego – zyskujemy przy tym jedynie zdrowie, to wartość dodana.

Czekamy na wasze opinie i komentarze w tej sprawie.

Najnowsze

3-osobowa rodzina z Warszawy wyjechała camperem Iveco Daily w świat!

Ile razy myśleliście o tym, aby rzucić wszystko, spakować plecak i wyruszyć w świat? Poznajcie śmiałków, którzy zbudowali niezwykły pojazd na podwoziu Iveco Daily i właśnie realizują przygodę życia.

Ta wyjątkowa 3-osobowa rodzina z Warszawy (Paweł, Magdalena i ich 5-cio letnia córka Julka), zdecydowała się spełnić marzenie o podróży w nieznane.

Blisko trzy lata zajęło im przygotowanie do wyjazdu, którego jednym z kluczowych elementów był wybór pojazdu i jego zabudowa. Finalnie wyprawa odbywa się na pokładzie Iveco Daily 4×4 55S17W.

Paweł Małecki opowiada:

Wiele godzin spędziliśmy na wyborze materiałów, wyposażenia i rozwiązań polecanych przez innych podróżników. W dużej mierze opieraliśmy się na książce Ulricha Dolde o budowaniu motorhome na ciężarówce 4×4. Zdecydowaliśmy się na zakup podwozia Iveco Daily 4×4 z 2016 roku. W kolejnym kroku zajęliśmy się zaprojektowaniem nadwozia, które w pełni spełni nasze oczekiwania. Finalnie nasz pojazd stanowi zabudowę mieszkalną i został wyposażony we wszystko, co potrzeba do zwiedzania świata – miejsce do spania i pracy, kuchnię, nowoczesną toaletę wraz z prysznicem, lodówkę oraz pralkę. Cała konstrukcja została pomysłowo zagospodarowana – zbiorniki na wodę pitną i szarą rozlokowano płasko pod podłogą zabudowy w celu najlepszego rozłożenia środka ciężkości. Na tylnym zwisie pojazdu zamontowano specjalną demontowaną skrzynię pozwalającą bezpiecznie przewozić dwa elektryczne rowery dla naszej trójki.

Jeszcze jesienią 2018, przed planowanym wyjazdem, Iveco Poland doposażyło pojazd w komputer diagnostyczny Easy. Zostało również przeprowadzone szkolenie z zakresu obsługi komputera diagnostycznego i odczytu parametrów pracy silnika, układu oczyszczania spalin oraz weryfikacji stanu technicznego pojazdu.

Wyprawa dookoła świata wymaga mobilności i braku ograniczeń, jest to nie lada test dla nowoczesnych pojazdów, choćby z uwagi na eksploatację na dużych wysokościach, przy rozrzedzonym powietrzu czy stosowaniu paliwa niezgodnego z europejskimi normami EN-590.

Komputer diagnostyczny umożliwia diagnostykę pojazdu w każdej chwili, a tam gdzie tylko będzie dostęp do internetu, również zdalną diagnozę oraz ewentualne wsparcie ekspertów Iveco.

Iveco Poland, poza wsparciem technicznym podróży, będzie przekazywać cykliczne informacje z tej wyjątkowej wyprawy na oficjalnym profilu facebook marki Iveco.

Najnowsze

Vozz Helmets – polska premiera kasków motocyklowych

Kaski Vozz Helmet bez zapięcia są już dostępne w Polsce. Czym różnią się od tradycyjnego kasku?

Kaski różnią się od tych klasycznych, przede wszystkim systemem zdejmowania i zakładania (Voztec) oraz systemem ratunkowego zdejmowania kasku  (S.R.S.). Łączą nietypową technologię z futurystycznym designem. Konstrukcja ma zapewniać lepsze dopasowanie niż to, które proponują zwykłe kaski.

Ciekawostką w kaskach Vozz jest system Voztec. Poprzez uchyloną, tylną klapę kask ma samoblokujące i dopasowujące się „zapięcie” na podbródku motocyklisty. Zamiast zakładać go tradycyjnie, jego tylna część odchyla się na zawiasach. Dzięki temu skorupa ma ściślej przylegać do głowy i szyi kierowcy. Według producenta ma to sprawiać, że w razie wypadku kask nie zsunie się, ani nie spadnie i umożliwia szybsze oraz bezpieczniejsze założenie i zdjęcie kasku bez konieczności zdejmowania rękawiczek czy okularów.

Drugim patentem producenta jest system ratunkowego zdejmowania kasku S.R.S (Safety Release System). Dzięki dwóm przyciskom w regulowanych otworach wentylacyjnych oraz szyb, bez poruszania motocyklisty i wykonywania żadnych cięć skorupy kasku, można bezpiecznie zdjąć go z głowy motocyklisty. Uzyskuje się natychmiastowy dostęp do pacjenta bez obciążania i nacisku na jego szyję oraz kręgosłup.

Opływowa konstrukcja kasku ma zapewniać mniejszy opór powietrza, dzięki czemu ma on być cichy, redukować hałas, dawać lepszą izolację przed zimnem i łatwiejszy ruch głowy. Zmniejszenie wpływu powietrza od spodu ma się przekładać na stabilność kasku przy dużych prędkościach. Kask pokryty jest przeciwmgielną powłoką, która poprawia widoczność w trudniejszych warunkach.

Nietypowy design kasku ma sprawiać, że lepiej chroniona jest część szczękowa twarzy, która jest osłonięta zawiniętym rantem kasku. Podobnie mniejszy otwór na głowę – ma się przekładać na dokładniejsze przyleganie, ponieważ wszystkie krawędzie zaokrąglono do wewnątrz.

Dostępny w Polsce kask Vozz RS 1.0 kosztuje 2999 złotych. Oferowane kolory to czarny mat, czarny połysk, biały, czerwony, zielony oraz srebrny. Kask produkowany jest w trzech rozmiarach skorupy i trzech wewnętrznych wypełnieniach.

Kaski Vozz Helmets będzie można obejrzeć 2 i 3 marca podczas targów Warsaw Motocycle Show w Ptak Warsaw Expo. Importerem i dystrybutorem produktu jest firma Rider Store.

Najnowsze