Crash test motocykla z autem – zobacz to na własne oczy! Film

17 maja w Warszawie odbędzie się pierwszy publiczny crash test motocyklowy.

Taki test odbył się już wcześniej, w 2009 roku, w specjalnej hali w warszawskim PIMOT-cie. W tym roku, 17 maja każdy będzie mógł sam przekonać się, jak na żywo wygląda przeprowadzenie takiego testu z użyciem motocykla – zderzeniu jednośladu z samochodem.

Pokaz jest otwarty dla publiczności, wstęp bezpłatny. Wydarzenie odbędzie się w Warszawie w Przemysłowym Instytucie Motoryzacyjnym, przy ul. Jagielońskiej 55 w godzinach 10-16.

Partnerem wydarzenia zorganizowanego w ramach w ramach Roku Motocyklisty jest Fundacja Jednym Śladem oraz akcja „Załóż odblask” Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.

Będzie to okazja, aby na własne oczy zobaczyć i przekonać się jak wygląda zderzenie motocykla z samochodem osobowym przy prędkości około 50 km/h.

Aby dołączyć do wydarzenia na Facebooku kliknij tu.

Oprócz samego pokazu na terenie PIMOT-u odbędzie się piknik Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z wieloma atrakcjami.

Oto filmik pokazujący – mniej więcej – czego można się spodziewać podczas pokazu, choć gwarantujemy, że zobaczenie crash testu motocykla na własne oczy, usłyszenia dźwięku giętej blachy, mogą zdecydowanie lepiej podziałać na wyobraźnię…

Najnowsze

Najlepiej sprzedającym się autem na świecie jest…?

Jak wynika z danych amerykańskiego instytutu Polk IHS Automotive, w 2013 roku na całym świecie zostało zarejestrowanych 1 098 524 egzemplarzyjapońskiego modelu samochodu, co sprawiło, że jest on najlepiej sprzedającym się globalnie samochodem zeszłego roku.

Na całym świecie zostało zarejestrowanych 1 098 524 egzemplarzy Toyoty Corolli, czyniąc z niej najlepiej sprzedający się globalnie samochód 2013 roku. Corolla niezmiennie utrzymuje także tytuł najlepiej sprzedającego się samochodu w historii motoryzacji.

W 2013 roku Toyota zaprezentowała nową generację Corolli, co pozwoliło firmie zwiększyć sprzedaż modelu o 5% w stosunku do poprzedniego roku. Corolla cieszy się niesłabnącym zaufaniem kierowców na ponad 150 rynkach.

Od 1966 roku, kiedy zadebiutowała pierwsza generacja modelu, do lutego 2014 roku, łączna sprzedaż Corolli liczy 40,72 mln egzemplarzy.

Corolla jest także bestsellerem w Polsce. Od lat utrzymuje się na czołowych pozycjach w  swoim segmencie kompaktowych sedanów. W 2013 roku Polacy zarejestrowali 1680 Corolli, co daje 29-procentowy wzrost względem poprzedniego roku. W samym pierwszym kwartale 2014 roku Corolla znalazła już 967 klientów (przepisy związane z odliczeniem VAT’u na pewno pomogły temu wynikowi).

Toyota Corolla 2014
fot. Toyota

 

Najnowsze

Prawo jazdy – kolejne rewolucyjne zmiany w przepisach

Zaszło już sporo zmian w przepisach dotyczących zdawania prawa jazdy, a posłowie szykują nam następne. Co tym razem?

W ciągu ostatnich 2 lat wprowadzono wiele zmian w procesie uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami. Można tu wymienić: nowe kategorie praw jazdy, zmiany w szkoleniu i egzaminowaniu, konieczność wykonywania co kilka lat badań lekarskich, a także wprowadzenie nowych wzorów blankietów prawa jazdy i obowiązku wymiany tego dokumentu w latach 2028 – 2033 r.

Jednak to nie koniec zmian. W ostatnim czasie posłowie zasiadający w sejmowych komisjach pracują nad nowymi projektami i wszystko wskazuje na to, że szkolenie teoretyczne na kursie prawa jazdy przestanie być obowiązkowe. Kursant będzie mógł uczyć się teorii samodzielnie w domu i próbować swoich sił na egzaminie teoretycznym, który zweryfikuje jego wiedzę. Obowiązkowe pozostanie jedynie szkolenie praktyczne.

Zdanie prawa jazdy może być teraz łatwiejsze… lub trudniejsze.

Czy proponowane zmiany wpłyną istotnie na cenę kursu? Otóż nie, ponieważ opłata za kurs pokrywa głównie koszty amortyzacji pojazdu i paliwa, bo jazdy – jak wiadomo – są najdroższe w całym szkoleniu. Koszt wynajmu sali wykładowej rozkłada się na wielu kursantów. Jednak biorąc pod uwagę nie najlepszą zdawalność egzaminu teoretycznego i to, jak skomplikowane są niekiedy pytania, bez odbycia profesjonalnego szkolenia może być ciężko…

Posłowie wzorują się na innych krajach, w których szkolenie z instruktorem nie jest obowiązkowe i rodzice sami uczą dzieci jeździć samochodem osobowym – nie ma ośrodków egzaminowania, tylko jest egzaminator w urzędzie, który weryfikuje umiejętności kandydata na kierowcę. Czy jest to dobre rozwiązanie? Zwolenników jest tyle samo, co przeciwników takich zmian. Jednak najważniejsze jest w tej chwili szukanie rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo na naszych drogach, ponieważ w statystykach śmiertelności wypadków, Polska znajduje się w niechlubnej czołówce.

Katarzyna Abramowska – instruktor prawa jazdy kat. A i B

Najnowsze

Motoryzacja po polsku, niemiecku i rosyjsku

W czym jesteśmy motoryzacyjnie lepsi, a kiedy przegrywamy w statystykach z Niemcem i Rosjaninem?

Czy rzeczywiście różnimy się jako kierowcy od innych nacji?

Był sobie Polak, Niemiec i Rosjanin… Tak zaczyna się wiele dowcipów, ale także porównanie Mobil 1, pokazujące krajowy park samochodowy i polskich kierowców na tle sąsiadów. Badanie zostało przeprowadzone w 2013 roku wśród 3000 kierowców z Polski, Rosji i Niemiec przez ośrodek badania opinii publicznej GfK.

Wpływ zachodnich sąsiadów na nasze motoryzacyjne gusta jest naprawdę duży. Doskonałym tego przykładem jest trwająca od wielu lat fascynacja „Niemcami”, Volkswagenem Golfem i Passatem. W grupie 2000 polskich i niemieckich respondentów znalazło się najwięcej właścicieli Volkswagenów i Opli. Rosyjski park samochodowy odbiega od dwóch pozostałych. Na wschodzie częściej spotkamy jedno auto w gospodarstwie domowym,
a najbardziej popularną marką jest Łada.

W czym zdecydowanie wygrywamy? W Polsce znajdziemy najwięcej właścicieli samochodów z drugiej ręki. Takim autem podróżuje 69 proc. Polaków, 46 proc. Niemców i co trzeci Rosjanin. Drogie paliwo oraz mało oszczędne kilkunastolatki pomogły nam zaistnieć także jako kraj o największej popularności LPG. Silniki z drugim zasilaniem na LPG ma aż 18 proc. respondentów z Polski. W Niemczech, właścicieli aut z LPG jest dziewięciokrotnie mniej, a w Rosji zaledwie 0,5 procenta. Tam też jest najmniej aut z silnikiem Diesla.

Polski park samochodowy charakteryzuje także wyższy przebieg pojazdu – średnio 155 000 km kontra 102 000 km u Rosjanina i 97 700 km w samochodzie Niemca. Wysokie przebiegi tanich aut importowanych z zachodu kuszą handlarzy do cofania liczników. Przed tym procederem nie uchroni nas nawet obowiązek wpisywania przebiegu podczas okresowej kontroli technicznej pojazdu, co nie znaczy, że z wprowadzenia kontroli przebiegu nie należy się cieszyć. Przebieg pojazdu ma bardzo duże znaczenie w każdym kraju. Co ciekawe, w Niemczech nawet dwukrotnie większe niż w Polsce.

Polak, Niemiec i Rosjanin niemal w ogóle nie przywiązują wagi do poziomu oleju silnikowego oraz jego regularnej wymiany. Wyraźnie zapominają, że kondycja serca pojazdu jest często ważniejsza od przebiegu i rocznika.

Badanie Mobil 1 potwierdza potrzebę wprowadzenia zachęt poprawiających sprzedaż nowych aut. Blisko połowa ankietowanych Polaków odpowiedziała, że kolejny samochód na pewno będzie autem używanym. Tak samo stwierdziło 27 proc. Niemców i tylko 5 proc. Rosjan. Na szczęście trudniejsza sytuacja finansowa nie wpływa znacząco na częstotliwość serwisowania pojazdów. Oszczędzać na serwisie planuje około 10 proc. Niemców i Polaków oraz 18 proc. Rosjan.

Kilkanaście procent uczestników badania zamierza przenieść się z ASO do warsztatów niezależnych. Podobna grupa planuje wykonywać więcej prac w garażu. Na przykład, doświadczenie w samodzielnej wymianie oleju ma co czwarty kierowca z Niemiec i co trzeci Polak i Rosjanin. Miejmy nadzieję, że przepracowany olej po takiej wymianie trafi do PSZOK-u, czyli Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. W takim miejscu zużyty olej silnikowy po samodzielnej wymianie możemy zostawić bezpłatnie, nie wyrządzając szkody środowisku. Wiele osób jeszcze o tym nie wie.

Najnowsze

Rewolucyjny, nadmuchiwany fotelik dziecięcy Volvo

Ciężkie, toporne foteliki dzięcięce to koszmar starszych osób opiekujących się dziećmi, czy matek, które nie mają siły dźwigać ważącego często sporo kilogramów siedziska. Volvo chce rozwiązuje ten problem.

Nadmuchiwany fotelik dziecięcy Volvo
fot. Volvo
Nadmuchiwany fotelik dziecięcy Volvo
fot. Volvo

 

Volvo właśnie rozwija koncepcję „pompowanego” fotelika do samochodu dla dzieci, która ma wejść do seryjnej produkcji już w najbliższej przyszłości.

Szewdzka marka zapoczątkowała prace nad fotelikami w 1964 roku i wprowadziła jako pierwsza takie siedzisko do swoich samochodów. Dziś, po 50 latach, przygotowano koncepcję na miarę przyszłości – nadmuchiwany fotelik. Ci jednak, którzy już łapią się za głowę pytając, ile trzeba będzie mieć sił do nadmuchania takiego mebelka, niech się nie martwią. Jest on wyposażony w system pomp, które samoczynnie nadmuchają fotel i to w ciągu zaledwie 40 sekund!

Mocowanie fotelików Isofix – kompendium wiedzykliknij tu.

Podróżowanie z dziećmi w samochodzie- sposoby na energiczne szkrabykliknij tu.

Jak zamontować fotelik dla dziecka w auciekliknij tu.

Co więcej, masa fotelika to mniej niż 5 kilogramów, co sprawia, że jest on o około 50 procent lżejszy od konwencjonalnego fotelika. Rodzice mogą zdalnie kontrolować system pompowania za pomocą smartfona, dzięki funkcji Bluetooth wbudowanej w siedzisko. Kompaktowe wymiary fotelika (45x50x20 cm) pozwalają na łatwe zapakowanie go do torby podróżnej razem z innymi przedmiotami niezbędnymi dla dziecka.

Do produkcji prototypu tego siedziska Volvo użyło unikalnego materiału – tkaniny szytej specjalnym ściegiem. Materiał ten jest wyjątkowo wytrzymały i może znieść wysokie ciśnienie wewnętrzne. Technologia ta została pierwotnie stworzona do celów wojskowych (lotnictwo), a następnie została przeniesiona do przemysłu żeglarskiego. Prawdopodobnie stanie się również hitem branży motoryzacyjnej.

Najnowsze