Citroen C3: kolejna genewska premiera

Światowa premiera nowego Citroena C3 odbędzie się z okazji salonu samochodowego w Genewie. Samochód zostanie wprowadzony do sprzedaży w kwietniu 2013 roku.

Przód zyskał nowy wyraz, m.in. dzięki wbudowanym światłom dziennym LED. Światła tylne również zostały zmodyfikowane. Nowy atramentowy lakier Bleu Encre wzbogaca paletę dostępnych lakierów.

Nowy C3, jak zapewnia producent, należy do najbardziej kompaktowych modeli w swojej kategorii. Jego wymiary (3,94 m długości, 1,71 m szerokości) i średnica zawracania wynosząca 10,2 m. Pojemność bagażnika natomiast wynosi 300 litrów.

fot. Citroen

Model jest wyposażony w szybę przednią Zénith, zwiększającą pole widzenia pasażerów z przodu o 80°do góry. C3 może być też wyposażony w kamerę cofania czy też w radio CD mp3, Connecting Box (zestaw głośnomówiący Bluetooth, wejścia jack i USB), system nawigacji eMyWay czy Hifi System.

fot. Citroen

Nowy Citroen C3 dysponuje 3-cylindrowymi benzynowymi silnikami nowej generacji PureTech o pojemności skokowej 1.0 l i 1.2 l. Silniki PureTech mają zapewnić zmniejszenie zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla o około 25%. Silniki VTi 68 i VTi 82 osiągają poziom zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla w przedziale od 4,3 do 4,5 l/100 km i od 99 do 104 g CO2/km. Ofertę silników benzynowych uzupełnia jednostka VTi 120 dostępna z manualną i automatyczną skrzynią biegów.

W ofercie jest też 5 silników wysokoprężnych, z których 3 występują w technologii mikro-hybrydowej e-HDi, z systemem Stop&Start (HDi 70, e-HDi 70, 4HDi 90, e-HDI 90, e-HDi 115).

Najnowsze

Rinspeed MicroMAX, nowa wizja transportu w Genewie

Szwajcarska firma Rinspeed ma nadzieję zrewolucjonizować przyszłość transportu publicznego za sprawą tegorocznej genewskiej premiery – MicroMAX.

MikroMAX to w pełni elektryczny pojazd łączący funkcję autobusu i taksówki. Zgodnie z założeniem, takie pojazdy miałyby krążyć po mieście na stałe podłączone do internetu tak, by można było błyskawicznie wyszukać najbliższy z nich za pomocą smartfona.

 

Miejsce w kabinie jest przewidziane dla trzech pasażerów z dziećmi bądź większymi bagażami (plus, oczywiście, kierowca). Miejsca stojące są wyposażone w pasy bezpieczeństwa, ponadto na pokładzie jest ekspres do kawy, lodówka na piwo i niezbędne multimedia.

MicroMAX mierzy 3,7 metra długości oraz 2,2 metra szerokości. Kierowca korzysta z 19-calowego ekranu dotykowego. Napęd, jak już wspomniano, elektryczny, ma pochodzić z wózków widłowych. Pojazd jest wyposażony w akustyczny system ostrzegania pieszych przed wtargnięciem pod koła. Szacowana cena to od 5 do 10 tysięcy euro.

fot. materiały producenta

Najnowsze

Bezmyślność na drodze – film z Rosji

Marudzenie, nieraz na naprawdę wysokich tonach – znudzone dziecko potrafi nieźle dać w kość współtowarzyszom podróży. Bezmyślne zatrzymanie samochodu na środku drogi, bo dziecko „chciało siusiu” omal nie skończyło się tragicznie.

Na filmie widać, jak ojciec wysadza dziecko za potrzebą na środku ulicy – zapewne nie zjechał na pobocze, chcąc uniknąć błota. Obawa przed brudem mogła się jednak skończyć tragedią, kiedy kolejny pozbawiony odpowiedzialności kierowca ryzykownie wyminął stojący pojazd z prawej strony.

Szybki refleks ojca ocalił jego i dziecko, skończyło na powierzchownych obrażeniach. Nie zawsze mały pasażer jest w stanie wytrzymać do kolejnej stacji, ale jeśli już jesteśmy zmuszeni zatrzymać się na poboczu, róbmy to z głową – zasada ograniczonego zaufania sprawdza się wszędzie.

Najnowsze

Najlepsze motocyklowe Harlem Shake

Znudzeni tradycyjnymi filmami Harlem Shake? Ostatni hit Internetu rzeczywiście mógł zawojować wiele serwisów i trafić do ogromnej liczby użytkowników. Według nas, najbardziej godnymi uwagi są te z udziałem motocyklistów. Oto najlepsze z nich.

Harlem Shake to produkcja DJ’a Brooklyn Baauer. Idea jest prosta. Film zaczyna się od sceny pokoju pełnego ludzi, gdzie jedna z osób tańczy do piosenki Harlem Shake, a pozostali zebrani w pomieszczeniu ignorują to zachowanie. Po upływie ok. 15 sekund, muzyka zmienia się i wszyscy, ubrani w przeróżne kreacje, zaczynają tańczyć. 

Tak naprawdę nie wiemy, co autor miał na myśli, ale dopóki Harlem Shake nie jest odbierany w nadmiarze, może dostarczyć sporej porcji rozrywki.

Najnowsze

Kiedy strach jedzie razem z tobą

Jest takie uczucie, które nieprzyjemnie koncentruje się w brzuchu, powoduje wyraźny niepokój, utrudnia swobodne oddychanie i zamydla pole widzenie. W skrócie nazywamy to strachem.

Nie chodzi nam tutaj o pewnego rodzaju naturalne pobudzenie, które towarzyszy nam wtedy, kiedy np. po raz pierwszy wsiadamy na motocykl i jedziemy zupełnie nieznaną dla nas drogą. W tym przypadku jest to absolutnie normalne i zrozumiałe. Mówiąc o strachu, mamy na myśli raczej uczucie towarzyszące nam po wypadku, stłuczce czy poważnej wywrotce.

Na początek ważne pytane – jeśli ten temat bezpośrednio dotyczy twoich doświadczeń i czujesz jakiś niepokój, to zrób sobie chwilę przerwy i wróć do tego artykułu, kiedy będziesz gotowa i spokojna. Pójdź na spacer, napij się czegoś orzeźwiającego, spójrz w lustro.

Natychmiast na motocykl? Nieprawda!

Szybki powrót do jazdy motocyklem po wypadku to dla niektórych podstawowa dewiza, która niestety nie ma nic wspólnego z prawdą. Co więcej, wcielanie jej w życie może być bardzo niebezpieczne. Powrót do jazdy na motocyklu to sprawa zależna od naturalnych możliwości każdego z nas, a możliwości te trzeba poznać i zrozumieć.

Jako ludzie nie jesteśmy naturalnie przystosowani do jazdy motocyklem. Każdy początkujący motocyklista dobrze wie, że jazda jednośladem na samym początku dostarcza wręcz nadmiaru wrażeń. Ciało musi poradzić sobie z dużą liczbą bodźców, które docierają do niego z każdej strony i na dodatek w tym samym czasie. Praktyka i nabieranie wprawy pozwolą nam zdobyć odpowiednie doświadczenie, które wyeliminuje stres i sprawi, że z czasem jazda stanie się czystą przyjemnością.

Jednak kiedy zdarza się wypadek, to bez znaczenia, jak bardzo dobrymi kierowcami jesteśmy – może on w ciągu ułamków sekundy zniweczyć wszystkie nasze pozytywne doświadczenia z motocyklem. Podłożem tego są przeważnie trzy czynniki, które towarzyszą praktycznie każdemu wypadkowi: szybkość, intensywność i krótki czas. Mogą one spowodować „awarię” naszego ciała i systemu nerwowego.

fot. materiały prasowe

Nadmiar doznań

Wypadek przydarza się zawsze nagle i niespodziewanie. Często wszystko dzieje się tak szybko, że trudno określić przyczynę. Kiedy jest się świadkiem wypadku, można zaobserwować, że  wszystko dzieje się w ułamku sekundy i nikt nie jest na to przygotowany.

Wypadek potrafi przeciążyć nasze zmysły. To, co widzimy, czujemy czy słyszymy jest zdecydowanie bardziej intensywne niż to, co w podobnym czasie, ale w normalnych warunkach, jest w stanie odebrać nasz mózg. I to zostawia w nas trwały ślad.

Reakcja obronna

W przypadku zagrożenia w naszym ciele uruchamiają się reakcje obronne i każdy, kto kiedykolwiek porządnie się wystraszył, dobrze wie, że kiedy np. słyszymy dziwne, podejrzane dźwięki, w naszym ciele natychmiast włącza się swego rodzaju alarm. Nadstawiamy uszu, spoglądamy w kierunku, z którego dziwny dźwięk do nas napłynął, oddech staje się płytki, a mięśnie  napinają się. A kiedy okazuje się, że za podejrzane dźwięki odpowiedzialny jest nasz domowy zwierzak, natychmiast się rozluźniamy. Oddech się normalizuje, mięśnie opuszcza napięcie i aby się natychmiast odstresować, wygrażamy zwierzątku za to, że tak nas nastraszyło.

Kiedy dziwny dźwięk się powtarza i widzimy np. spory cień, który się porusza, nasz mózg sprawdza możliwe opcje: walczyć czy uciekać. Żadna z nich nie jest jednak wprowadzana w życie, bo zastygamy w bezruchu. W naturze wiele zwierząt tak właśnie robi po to, aby zmylić agresora: „Jestem martwy” – taki sygnał wysyła nieruchome zwierzę.

Kiedy obrona się nie włącza

W czasie wypadku zagrożenie nadchodzi tak szybko i niespodziewanie, że nasz mózg nie jest w stanie na czas uruchomić naturalnych reakcji obronnych. I to właśnie stanowi problem: w chwili zagrożenia nasze ciało produkuje odpowiedni  „zestaw” hormonów, których potrzebujemy, aby podjąć decyzję o ataku lub ucieczce. W czasie wypadku nie mamy szansy ani na atak, ani na ucieczkę, te opcje po prostu się nie pojawiają.

Zanim zorientujemy się, z której strony nadciąga zagrożenie, będzie już po wszystkim, a nasz układ nerwowy „dociśnie” wszystkie „zaworki”. Hormony odpowiadające za aktywizację mięśni i układu nerwowego zostaną zblokowane. Całe ciało będzie w stanie pogotowia. I wtedy nadchodzi strach, który nie pozwala reagować w normalny sposób.

fot. Motocaina.pl

Pamięć o wypadku utrwala się w ciele

Metoda 'Somatic Experiencing”, opracowana przez doktora Petera Levina, ma na celu uzdrowienie ciała i psychiki osoby, która uległa wypadkowi. Metodę tą stosuje się nie tylko do pracy z osobami po jednorazowym zdarzeniu, jakim jest wypadek właśnie, ale również kiedy mamy do czynienia z tzw. traumą utrwaloną. Trauma potrafi przetrwać i „zadomowić się” w organizmie człowieka w sposób trwały, a przez to utrudniać lub nawet uniemożliwiać normalne funkcjonowanie. Trauma może ulec uśpieniu na długi czas i powrócić w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Jej objawami mogą być np. ataki paniki, duże i nieustające zmęczenie, różnego typu lęki i fobie, bóle głowy, problemy ze snem.

Terapia metodą 'Somatic Experiencing' polega na głębokim uzdrawianiu ciała i psychiki. W zależności od natężenia różnych odczuć w naszym organizmie lub ich braku, da się określić, w jakiej kondycji jest masz system nerwowy. Za pomocą analizy naszych odczuć i reakcji rozładowuje się u pacjenta napięcie, które zaistniało w wyniku traumatycznego przeżycia. Pacjent bardzo powoli i w indywidualnym tempie uwalanie swoje reakcje na traumę, budując równocześnie porozumienie z własnym organizmem.

Terapia korzysta z dolnego poziomu ośrodkowego układu nerwowego oraz autonomicznego układu nerwowego. Pacjent, eksportując na zewnątrz swoje odczucia, renegocjuje traumę po to, aby stworzyć sobie umiejętność kontroli nad własnymi reakcjami, by w efekcie terapii umieć nawiązać i utrwalić dobry kontakt z własnym ciałem i na nowo cieszyć się życiem.

Terapia to wsparcie

Osobiście nigdy nie miałam żadnego wypadku na motocyklu, ale zdarzyły mi się dwa ciężkie wypadki jeździeckie. Oba połączone z utrata pamięci (raz na osiem godzin, drugi raz na około dwadzieścia minut). Z każdym razem były to upadki na lewą stronę. W związku z utratą pamięci nie miałam świadomości tych upadków, ale moje ciało przypominało sobie o nich za każdym razem, kiedy jadąc motocyklem, skręcałam w lewo. W moim ciele włączał się wówczas „tryb przetrwanie”. Sam widok zakrętu w lewą stronę przyprawiał mnie o strach. Tak było, dopóki nie poznałam i nie przeszkoliłam się z metody 'Somatic Experiencing”, inaczej pewnie do dziś miałabym odruchy paniki, strachu i chęci natychmiastowej ucieczki. Efekty terapii były zaskakujące. Zakręty w lewo nagle przestały mnie przerażać. Wprawdzie nie wchodzę w nie tak łatwo jak w zakręty w prawo, ale to już chyba tylko kwestia treningu.

 

Tekst: Karin Intveen, tłumaczyła Anna Maria Dąbrowska

Najnowsze