Ciężarówka przewożąca odpady sama trzymała się na… „odpadach”

Pojazdy ciężarowe to narzędzia pracy, a kiedy narzędzia się psują, czasami naprawia się je tym, co jest pod ręką. Byleby tylko dalej spełniały swoją funkcję. Taka idea musiała przyświecać osobie odpowiedzialnej za tę ciężarówkę.

Ciężarówka przewożąca odpady budowlane, skontrolowana na autostradzie A4, wywołała niemałe zdziwienie u kontrolujących ją dolnośląskich inspektorów ITD. Zastosowane w pojeździe „innowacje” technologiczne mocno odbiegały od standardów, ale też wskazywały na fatalny stan pojazdu.

Kierowca otwierał szybę przy pomocy klucza imbusowego, a lusterko nie odpadło tylko dlatego, że podtrzymywała go otulina. Badania wykonane w stacji diagnostycznej wykazały kolejne, poważne nieprawidłowości. Z pojazdu wyciekały płyny eksploatacyjne, a w układzie zawieszenia stwierdzono nadmierne luzy. Ciężarówka miała też uszkodzone oświetlenie i mocno zużyte opony. Z tyloma wadami oraz z ciężkim ładunkiem, stanowiła poważne zagrożenie w ruchu drogowym.

Kierowca nie okazał kontrolującym dowodu rejestracyjnego pojazdu. Po weryfikacji w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców okazało się, że ważność badań technicznych ciężarówki skończyła się w kwietniu tego roku. Konsekwencje dopuszczenia do ruchu pojazdu poniesie przewoźnik i osoba zarządzająca transportem. ITD wszczęła już wobec nich postępowania administracyjne zagrożone karami finansowymi.

Najnowsze

Jechał przeciążonym zestawem. Ale tylko o 39,15 tony

Przewóz ładunków nienormatywnych wymaga poniesienia sporych kosztów i załatwienia wielu formalności. Jak widać niektóre firmy wolą spróbować swojego szczęścia - a nuż się uda przejechać bez kontroli ze strony służb. Nie udało się.

Na bydgoskim odcinku krajowej „dziesiątki” patrol ITD zatrzymał do kontroli 9-osiowy zestaw, którym przewożono prasę przemysłową. Na pierwszy rzut oka widać, że nie był to standardowy transport, co szybko zostało potwierdzone.

Jechał 100-tonowym zestawem bez zezwolenia i wiózł jeszcze na nim osobówkę!

Zespół pojazdów z ładunkiem ważył 79,15 tony. To prawie dwa razy więcej niż powinien – dopuszczalna masa całkowita wynosi bowiem 40 ton. Zestaw ten był również za długi. Przewoźnik nie posiadał wymaganego zezwolenia, uprawniającego do przejazdu po drogach publicznych pojazdu nienormatywnego o masie całkowitej przekraczającej 60 ton. Oprócz tego nie zapewnił pilotażu na trasie przejazdu ponadgabarytowej ciężarówki.

Passat B5 to najbardziej uniwersalne i pakowne auto. Oto dowód

Zestaw skierowano na wyznaczony parking strzeżony do czasu uzyskania przez firmę transportową zezwolenia. Wobec przewoźnika wszczęto postępowanie w sprawie nałożenia wysokiej kary pieniężnej za stwierdzone nieprawidłowości. Dodatkowo będzie musiał pokryć koszt pilotażu ciężarówki na parking i zapłacić za postój.

Najnowsze

Tak się bał kontroli, że porzucił ciężarówkę i uciekł do lasu

Kierujący ciężarówką z drzewem widząc radiowóz Inspekcji Transportu Drogowego zjechał w boczną drogę i porzucił swój pojazd. Zgadnijcie, czy się znalazł.

W pobliżu Augustowa, na drodze krajowej nr 16, uwagę inspektorów ITD zwróciła ciężarówka przewożąca drewno, które załadowane było w sposób powodujący zagrożenie bezpieczeństwa dla innych uczestników ruchu drogowego. Kierowca ciężarówki też ich zauważył i chyba poczuł co się święci, ponieważ zjechał w najbliższą boczną drogę i uciekł do lasu.

Jechał 100-tonowym zestawem bez zezwolenia i wiózł jeszcze na nim osobówkę!

Inspektorzy pojechali za ciężarówką, a nie widząc w pobliżu kierowcy, ustalili dane właściciela pojazdu. Zaraz po telefonie do przewoźnika nagle odnalazł się kierowca, który tłumaczył, że źle się poczuł. Może to z nerwów przed kontrolą, która wykazała sporo problemów.

Tir podczas holowania spadł w przepaść!

Ciężarówka nie posiadała aktualnych badań technicznych, a sprawdzenie jej stanu wykazało wycieki płynów eksploatacyjnych i znaczne uszkodzenie jednej z opon. Kontrolujący zatrzymali dwa dowody rejestracyjne. Wobec właściciela samochodu wszczęto postępowanie administracyjne zagrożone karą 2000 zł, a wobec zarządzającego transportem na kwotę 500 zł. Dodatkowo za niedostosowanie się do przepisów związanych z warunkami przewozu drewna, kierujący został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł.

Najnowsze

Zabawa nastolatków w rzucanie butelką z mostu w tira

Grupa nastolatków tak bardzo się nudziła, że postanowiła pobawić się w narażanie zdrowia i życia przejeżdżającego kierowcy.

Jesteśmy na moście. I nam się nudzi. I postanowiliśmy, rzucić przed tira butelkę po piwie, więc będzie brechtang.

Czy trzeba dodawać coś więcej? Początek nagrania wyjaśnia wszystko. Polska młodzież się nudzi i szuka sobie zajęcia. A co można ciekawego robić, kiedy pije się piwo na kładce biegnącej nad autostradą?

Pirat w Seacie jechał wprost na tira

Odpowiedź nasuwa się sama i w kolejnym ujęciu widzimy próbę zrzucenia butelki piwem tak, żeby uderzyła w przejeżdżającego tira. Na szczęście się źle wymierzyli i butelka rozbiła się o asfalt, a nie o szoferkę. Ale chyba i tak było dostatecznie śmiechowo, żeby wrzucić to do internetu.

Audi i BMW blokują tira na autostradzie

Warto przy tej okazji przypomnieć o sprawie trzech nastolatków, którzy w 2013 roku zrzucili na przejeżdżającego tira bryłę lodu, zabijając kierowcę. Dwa lata później sąd skazał jednego z nich na 8 lat więzienia, a pozostałych dwóch na 7 lat. Dodatkowo każdy z nich musiał zapłacić 150 tys. zł rodzinie ofiary. Butelka to nie duża bryła lodu, nie zabije kierowcy. Ale może uszkodzić szybę i wystraszyć kierującego, doprowadzając do wypadku. Ale przecież takie osoby jak na filmiku nie myślą o tym, że jednym głupim wybrykiem mogą zniszczyć czyjeś życie i swoje własne.

https://www.youtube.com/watch?v=5VPDuUCnD4U

Najnowsze

Jak nie zabijać motocyklistów? Banalny sposób, który jest zbyt banalny?

Pewien kierowca zamieścił w sieci filmik, na którym wyjaśnia, jak w prosty sposób rozwiązać problem kierujących samochodami, którzy nie zauważają motocyklistów. Niezwykle prosty sposób.

Na czym polega owa tajemnica? Po trwającym chwilę słowie wstępnym, autor nagrania przechodzi do meritum. Aby nie wymusić pierwszeństwa na motocykliście, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, i nie doprowadzić do wypadku, należy… spojrzeć, czy nie jedzie motocyklista.

Kierowca osobówki wyjechał prosto przed motocyklistę. Nic się nie dało zrobić

Komentarze i oceny tej prostej metody, zawartej w jednym kroku, są mieszane. Ogólnie chodzi o to, że rzucając tylko na sekundę okiem w poszukiwaniu innych samochodów, możemy nie zauważyć mniejszego obiektu, jakim jest motocyklista. Z kolei nastawiając się na szukanie małego obiektu, łatwiej go dostrzeżemy, a duży tym bardziej nie umknie naszej uwadze. Proste?

Wypadek motocyklisty na Zakopiance. Kto zawinił?

No, nie do końca. To znaczy pomysł prosty i mający coś w sobie, ale tego czegoś nie ma wiele. Naprawdę skuteczny sposób zauważania motocyklistów, przedstawił jakiś czas temu pilot RAF-u. Jego metodę opisywaliśmy w zeszłym roku, a polega ona, w dużym uproszczeniu, na skanowaniu drogi. Jedno spojrzenie to za mało, aby mieć pewność, że nic nam nie umknęło. Szczegółowy opis jak powinno się skanować drogę, nie tylko w poszukiwaniu motocyklistów, znajdziecie pod tym linkiem.

Najnowsze