Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę Wywiad z Katarzyną Hryń

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Od dziecka wiedziała, że będzie kierowcą ciężarówki i mówi, że jest „ciężarówkowym włóczykijem”. Podkreśla, że nie jest to łatwa praca, ale warto ją wykonywać z pasji a nie dla pieniędzy.

Masz juz duże doświadczenie za kierownicą ciężarówki? Jakie życiowe wybory Cię popchnęły w stronę takiego zawodu?

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Jeżdżę nią od 7 lat, chociaż podczas studiów robiłam to z przerwami, ale na szczęście nie dałam sobie wmówić, że mogę pracować w innym zawodzie i szybko wróciłam do stałej jazdy (śmiech). Życiowe wybory hmmm... Można powiedzieć, że ja nie miałam wyboru - to po prostu geny (śmiech). Moi rodzice od lat są związani z tą profesją, a ja tak naprawdę jeżdżę od 4 roku życia! Potrafiłam uciekać z lekcji i chować się na łóżku, aby tylko tato mnie z kabiny nie wygonił i wziął ze sobą. Od dziecka wiedziałam, co chcę robić i nie wyobrażałam sobie innego życia, a wszystkie moje wspomnienia związane są z ciężarówkami. Do tej pory, kiedy jadę jakąś drogą po raz pierwszy od wielu lat, to pamiętam jak np. remontowaliśmy tam koło, czy woziliśmy jakiś towar...

To nietypowy dla kobiety zawód. Czy miałaś do czynienia z arogancją mężczyzn wobec Ciebie - nietolerancją płci żeńskiej w tym „męskim świecie”? Zdarzają się niemiłe zachowania?

Było kilka nieprzyjemnych sytuacji na drodze, ale raczej spotykam się z miłymi reakcjami. Najbardziej niemili są kierowcy na CB, kiedy nie widać ich twarzy. Wtedy stają się odważniejsi i wypowiadają te swoje słynne zdania: „babo do garów” albo „powinnaś dzieci w domu rodzić” itd.  Kiedyś na kopalni spotkałam dwóch młodych kierowców, którzy śmiali się ze mnie, ale nim zdążyłam im cokolwiek odpowiedzieć, to jakiś starszy kierowca już im zamknął usta, mówiąc: "Ta dziewczyna ma większe jaja niż wy!" (śmiech). Teraz, gdy ktoś próbuje się ze mnie śmiać na parkingu, to zazwyczaj nie reaguję, bo to świadczy tylko o nim...

Mimo wszystko korzystasz z CB?

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Wszystko tak naprawdę zmienia się z wiekiem, przechodziłam przez różne etapy. W pierwszych latach lubiłam rozmawiać na CB z każdym, kto się mnie o coś zapytał, potem odpowiadałam szczątkowo, później w ogóle nie odpowiadałam. A teraz, czasem nawet CB nie włączam. Nie ważne czy ktoś mówi źle czy dobrze, ja jestem kierowcą takim samym jak inni i chcę wykonywać swoją pracę jak najlepiej. I to jest dla mnie najistotniejsze!

Założyłaś już swoją rodzinę? Czy przez wyjazdy w długie trasy - to praca bardziej dla singli?

Nie, nie mam rodziny i to prawda, że kobiecie w tym zawodzie ciężko jest stworzyć związek. Ja też już przestałam się oszukiwać, że kiedyś założę tą białą suknię, o której większość dziewczyn marzy. To jest tak, że na początku każdy facet myśli "o jak fajnie, ona sobie jeździ, a ja sobie pracuję na miejscu", ale po miesiącu, dwóch, trzech, nagle te moje wyjazdy zaczynają przeszkadzać. Zazwyczaj wtedy zaczynają się rozmowy na temat tego, abym zmieniła pracę, a ja zawsze wybieram jedno. Bez mojej pracy żyć nie umiem, a bez faceta? Hmm... mam motocykl na weekendową samotność (śmiech).

Nie chcesz mieć towarzystwa w kabinie?

Jeżdżę sama i nie wyobrażam sobie życia z kimś w kabinie, no może oprócz mojego taty, bo to z nim większość życia przejeździłam i to on mnie wszystkiego nauczył. Zawsze mówię, że jakbym chciała z kimś jeździć to kierowałabym autobusem, a nie ciężarówką (śmiech).

Tęsknisz za domem na długich trasach?

Najdłużej w trasie to byłam ponad 6 tygodni, ale wtedy już psychika wysiada… Najbardziej optymalne są dla mnie wyjazdy 2 tygodniowe i powroty do kraju na 3-4 dni. Teraz siedzę w domu prawie miesiąc i szaleję, nie wiedząc co ze sobą zrobić! No niestety nie jestem typem kury domowej, bardziej wilkiem, którego ciągnie w samotne podróże.

Ale to ciężarówka daje ci schronienie i poczucie bezpieczeństwa? Czy równie dobrze czułabyś się w świecie np. jeżdżąc autostopem?

To właśnie jest dziwne - osobiście boję się ciemności (chyba każdy tak ma w większym czy mniejszym stopniu), a jak jadę czy stoję na parkingu, to nie boję się niczego. Kabina jest takim moim azylem, gdzie wszystko co złe mija lub mnie nie dosięga. Czasem byłam zmuszona jeździć autostopem, ale w takich sytuacjach zawsze mam ze sobą gaz pieprzowy.

Mówiłaś, że jesteś też motocyklistką?

Tak, od kilku sezonów uczę się jeździć motocyklem. Aktualnie dosiadam VFR 800 FI, chociaż za miesiąc to może się zmienić, bo dość często wymieniam maszyny.

Dlaczego je zmieniasz? Nie znalazłaś jeszcze idealnego?

 

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Wymieniam motocykle z różnych względów - czasem z przymusu, innym razem z chęci zobaczenia, jak się jeździ innym modelem. Na pewno z każdą wymianą motocykla zmienia się też coś we mnie, uczę się pokory i szacunku do tych maszyn. Za każdym razem kiedy dosiadam inny motocykl widzę, jak wiele kilometrów muszę zrobić, aby jeździć nim troszkę lepiej. Jak to mawia mój ojciec - pierwszy stopień do wypadku to powiedzieć, że się potrafi jeździć i zna się pojazd idealnie. Chociaż… jak teraz patrzę na moją VFR, to jakoś ciężko mi się z nią rozstać - to chyba miłość (śmiech).

Firmy transportowe też zmieniasz czy raczej pracujesz w jednej?

Na początku jeździłam kilka lat u rodziców, a teraz zmieniam firmy z różnych względów. Aktualnie przeprowadziłam się do Warszawy i tutaj zaczynam swoją karierę (śmiech).

Jakimi ciężarówkami jeździłaś? Masz ulubioną?

Jeździłam różnymi markami: Magnum, Scanią, Volvem, Mercedesem, ale najmilej wspominam jazdę „starą babcią” - Scanią 142H V8. Do końca życia będę twierdzić, że to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, samochód który powstał.

Co zwykle przewozisz?

Wożę wszystko, byleby tylko ktoś zapłacił (śmiech). Przekrój moich ładunków to: od kamienia, przez maszyny rolnicze, ciągniki - po części samochodowe, opony, silniki, farby czy materiały niebezpieczne... Naprawdę wszystko, co tylko trzeba przewieźć.

Wolisz trasy po kraju czy zagraniczne?

Przez większość mojego życia jeździłam po kraju, a od kilku lat ćwiczę Europę. Lubiłam jeździć po Polsce, ale stała się dla mnie za mała i teraz jeżdżę po całej Unii, a moim marzeniem jest jeździć na Rosję. Od tego miesiąca zaczynam "ćwiczyć" Finlandię, więc już coraz bliżej mojego marzenia .

Jak oceniasz polską kulturę jazdy i jakość dróg w porównaniu do standardów europejskich?

Jakoś dróg w Polsce? Hmm... może powinnyśmy przemilczeć ten temat. Chociaż z roku na rok stan dróg się poprawia, lecz dla samochodów ciężarowych są to zwykle drogi płatne. Kiedyś nie rozumiałam, jak ludzie mogą mówić, że po Polsce nie da się jeździć, że to koszmar! Dzisiaj już wiem... Kiedy wjeżdżam do naszego kraju, to biorę walerianę, żeby nie wyrywać sobie włosów z głowy. Szybko człowiek się przyzwyczaja do dobrego (śmiech).

Masz czas pozwiedzać kraje przez które przejeżdżasz?

Żeby zwiedzać kraje siadam na busa, wtedy wożę towary (zarabiam) i zwiedzam. Chociaż to czasem cięższa praca, niż na ciężarówce - bo tam nie ma tachografu i czasem trzeba zrobić 1800 km przez 24 godziny. Jestem dość specyficznym kierowcą, ponieważ dla większości jazda to praca, a dla mnie to życie. U mnie zarobki stoją na drugim miejscu, a na pierwszym jest po prostu przemieszczanie się z towarem. Chyba jestem typem ciężarówkowego włóczykija. Do tego stopnia kocham tę pracę, że mam związany z nią tatuaż.

Zdradzisz jaki i w jakich okolicznościach postanowiłaś go sobie zrobić?


Tatuaż postanowiłam zrobić na 25 urodziny i jest on dla mnie symbolem zamknięcia pewnego etapu mojego życia. Jest również wyrażeniem siebie. Może dziwne jest tatuowanie na ciele ciężarówki i motocykla, ale na pewno to nie dziwniejsze, niż czaszka, serduszka czy jakiś tam wzorek. Oczywiście do tej decyzji dojrzewałam kilka lat i tu chcę pozdrowić mojego tatuażystę - dzięki za 7 godzin maltretowania (śmiech).

Czy w tej pracy jest coś zbyt trudnego fizycznie dla przeciętnej kobiety?

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Trudne fizycznie może być wszystko - to zależy od nastawienia. Ja, jeśli nie mam siły, to radzę sobie sprytem, a czasem korzystam również z pomocy panów, którzy naprawdę są pomocni - wystarczy zapytać. To nie jest lekka praca, ale jak zacznę narzekać na nią, to będzie znak, że czas poszukać czegoś innego (śmiech).

To, jak kobieta zniesie taką pracę, zależy od jej nastawienia, bo jeśli nie umiesz sobie poradzić z czymś - to rezygnujesz bardzo szybko, niezależnie od płci. Ludzie często myślą, że: „O! Zrobię prawo jazdy, będę jeździć za tyle i tyle kasy (bo przecież to lekka i dobrze płatna praca), będę patrzeć się przez okno” i nic więcej... Niestety rzeczywistość jest inna - to nie jest łatwa praca i zawsze to mówię - największą rolę tutaj odgrywa psychika i nastawienie.

Nie jest kolorowo?

No nie… siedzisz sama w kabinie daleko od domu i jedyna rzecz, jaka łączy Cię z bliskimi to telefon. Często przez kilka dni nie słyszysz żadnego Polaka, a czasem przez całą trasę. Żyjesz na parkingach na których jest różnie - możesz spotkać pijanych cwaniaków, możesz trafić na złodziei. Po kilka godzin stoisz na rozładunku/załadunku, w deszczu, na mrozie i nikt się o Ciebie nie martwi. Bo w dużej liczbie firm kierowca jest traktowany jak bezdomny pies, nikt się nie przejmuje Twoim czasem pracy i tym, czy wrócisz do domu czy nie. Tutaj, tak naprawdę Twoje życie zależy od kogoś - innego spedytora, magazyniera, pani za biurkiem. Często mi się zdarzało, że miałam wrócić na weekend, a odwołali ładunek, albo się on przeciągnął, a mi skończył się czas pracy i musiałam zostać do poniedziałku. Musisz wiedzieć, że na ciężarówce nie jedziesz kiedy chcesz, nie śpisz kiedy chcesz, nie jesz kiedy chcesz - robisz to wszystko kiedy możesz! Nasze życie nie dzieli się na dzień i noc, u nas dzieli się na 9 godzin, 45 minut, 15 godzin, 11 godzin, a weekendy to 24h lub 45h (ale nie będę już tego tłumaczyć, bo czas pracy kierowcy jest dość skomplikowany dla ludzi niezwiązanych z tą branżą). Żyjesz również ze świadomością, że nie wiesz co czeka Cię za zakrętem, nie wiesz czy wrócisz. W tej pracy kabina jest twoim domem, a dom jest jak hotel - wpadasz, wypadasz jedziesz dalej... Jeśli ktoś potrafi tak żyć i chce tak żyć - to poradzi sobie w każdej sytuacji!

Jednak kochasz tak żyć. Czy spotykasz mężczyzn z podobnym nastawieniem do życia i jazdy ciężarówką, jak Twoje? To nie tak, że dla mężczyzn to tylko praca, a dla kobiety to musi być dużo, dużo więcej, by została dłużej w takim zawodzie?

Ciężarówka jest jej azylem, motocykl lekarstwem na nudę
Kiedy szukam pracy i pracodawca mnie pyta, czemu miałby zatrudnić kobietę, to odpowiadam zawsze tym samym: „facet przeważnie jeździ dla pieniędzy, a kobieta dlatego, że to jej pasja - więc kto będzie lepszym pracownikiem?”. Wiem jedno - tego psychicznie nie wytrzyma ani mężczyzna, ani kobieta, jeśli tego nie kocha. Jazda ciężarówką to nie jest zwykła praca - tutaj się jest samotnym wilkiem. Często spotykam ludzi, którzy mówią, że to tylko przejściowe, że zarobią trochę kasy i odejdą. I bardzo często to Ci ludzie rozbijają auta, czy mają duże problemy w firmach. Mimo powszechnej opinii, kobiety nie są słabą płcią. Kobieta potrafi się dostosować, jeśli tylko zechce, więc nie uważam, że musi dużo więcej. Jeśli kochasz jeździć i rozumiesz, że nie będzie lekko, nigdy nie będzie lekko - to ta praca jest dla Ciebie i próbuj, bo naprawdę warto!

Konwersacje Facebook
Dołącz do dyskusji
Informujemy, że wszystkie komentarze są monitorowane przez administratorów strony i mogą być usunięte jeżeli obrażają osoby lub zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby, zawierają wulgaryzmy, treści pornograficzne, propagują alkohol, narkotyki, obrażają inne narodowości, religie, rasy ludzkie, przyczyniają się do łamania praw autorskich, czy w jakikolwiek inny sposób naruszają prawo. Nadużycia będą zgłaszane do właściwego dostawcy.