Chevrolet Captiva i Marta Krupa
Choć oficjalnie nie została jeszcze ambasadorką marki w Polsce, producent samochodów marki Chevrolet zdaje się szczycić faktem, że Marta Krupa na czas pobytu w Polsce wybrała Chevroleta Captiva.
| Marta Krupa i jej Captiva |
![]() |
|
fot. Chevrolet
|
Chevrolet to jedna z najbardziej lubianych marek samochodów w Stanach Zjednoczonych, czy dlatego też Marta zdecydowała się poruszać w Polsce Captivą?
Jak sama twierdzi, perłowo biała Captiva w wersji wyposażenia LT z benzynowym silnikiem 2.4 l i automatyczną skrzynią biegów w pełni spełnia jej oczekiwania:
– Cieszę się, że mogę jeździć ładnym, dużym i wygodnym samochodem. Bez problemu zabieram ze sobą znajomych albo mojego partnera z 'Tańca z Gwiazdami’ – powiedziała Marta.
Dumny z tego faktu producent podkreśla, że młodsza siostra Joanny Krupy doskonale wpisuje się w filozofię marki, wyrażonej hasłem „Make it happen” – polegającej na wykorzystywaniu nadarzających się szans i możliwości. Wkońcu Marta, która swoją karierę zaczynała jako modelka obecnie realizuje swoje marzenia dotyczące kariery piosenkarki i nagrywa swoją pierwszą płytę. Marta weźmie także udział w projekcie „Poland… Why Not?”, który ma na celu zaprezentowanie polskiej muzyki światu. Czy Marta będzie mogła liczyć na wsparcie Chevroleta, to już niedługo się okaże, póki co powlaczy o Kryształową Kulę w programie ” Taniec z gwiazdami”.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element

Zostaw komentarz: