Chcieli odholować Maybacha. Nie udało się

Do zabawnej sytuacji doszło w Wiedniu, gdzie próbowano wciągnąć na lawetę nieodpowiednio zaparkowanego Maybacha 62S. Auto stawiało bierny opór.

Maybach 62S to poważna maszyna i to nie tylko przez wzgląd na luksusowe wyposażenie limuzyny. Auto waży 2805 kg i mierzy 6,16 metra. Tak więc odholowanie takiego samochodu nie jest sprawą łatwą. 

Kilka dni temu na jednej z austriackich ulic pojawił się biały egzemplarz, który został zaparkowany poza strefą. Po chwili pojawiła się ekipa zajmująca się holowaniem. Po kilku minutach okazało się, że dźwig nie jest w stanie podnieść tego kolosa. Panowie musieli zrezygnować z dalszych czynności i odjechali.

Polska straż miejska byłaby z pewnością bardziej roztropna w tej kwestii. Po prostu na koła zostałaby założona blokada.

https://www.youtube.com/watch?v=GtGpNL-7yzQ 

Najnowsze

Goodc

Foiljet MR1 Concept – recepta na upały

Podczas bardzo gorącego lata warto się pozachwycać pomysłami, które przynoszą wiele frajdy, adrenaliny i… ochłodzenia!

Foiljet MR1 Concept to połączenie motocykla crossowego i skutera wodnego, na którego pomysł wpadli kilka lat temu: kanadyjski projektant Matt De Bellefeuille i jego kolega Robert Vandenham . Projekt powstał w ramach pracy dyplomowej, wzbudził spore zainteresowanie, jednak nie doczekał się prototypu, czy produkcji.

Rolls-Royce Ghost Extended

{{ vimeo(3930665) }}

Przypominająca motocykl bryła pojazdu jest umieszczona na dwóch ruchomych skrzydłach, na końcach których znajdują się śmigła. Im większa prędkość, tym wynurzenie jest większe, a przy cumowaniu wysokość reguluje się przyciskiem. Całość napędza elektryczny, cichy i energooszczędny silnik o mocy 20 KM, który osiąga max 75 km/h, a akumulator powinien wystarczyć na 3 godziny zabawy.

BMW iX zaprezentowane. 500 KM, 600 km zasięgu i ogromny grill

Niewątpliwym plusem tego pomysłu jest jego ekologia – pozostawia środowisko w niemal nienaruszonym stanie w przeciwieństwie do większości skuterów, które zwykle powodują spustoszenie podwodnej fauny i flory, generują także olbrzymi hałas.

Rolls-Royce Ghost Extended

Najnowsze

GORM 24 H CENTRAL EUROPE RACE – Test wytrzymałości w Olszynie!

W weekend 7-8 sierpnia na torze offroadowym w Olszynie koło Lubania miała miejsce najważniejsza runda offroadowych mistrzostw Niemiec i Europy czyli długodystansowy wyścig GORM 24 H CENTRAL EUROPE RACE

W weekend 7-8 sierpnia na torze offroadowym w Olszynie koło Lubania miała miejsce najważniejsza runda offroadowych mistrzostw Niemiec i Europy czyli długodystansowy wyścig GORM 24 H CENTRAL EUROPE RACE. Niesamowity upał i tumany kurzu towarzyszyły 39 załogom ścigającym się po 16 kilometrowej pętli (skróconej ze względu na ekstremalnie trudne warunki pogodowe). Zawodnicy startowali pojazdami typu buggy, quadami, oraz samochodami 4×4.

Po raz pierwszy w ciągu całej historii mistrzostw GORM ich runda odbyła się na terenie Polski. Niemcy wybrali na zawody profesjonalny i największy w Europie – tor off-roadowy w Olszynie k/ Lubania.

Zawodnicy startowali w 6 klasach: T1, T2, T3, T4, Q1 i Q2. Team składał się z maksymalnie z 4 kierowców, którzy się co kilka godzin się zmieniali. Utworzono również klasę rookie, w której 1 zawodnik jechał dystans w formule 2x6h z 12 h przerwą. Założeniem wyścigu było pokonanie przez Teamy w ciągu doby jak największą liczby okrążeń.

Uroczysta ceremonia otwarcia wyścigu, miała miejsce o godz. 11.00 na rynku w Lubaniu. Tam przeprowadzono również odbiory administracyjne oraz szczegółowe badanie techniczne pojazdów. Następnie uczestnicy wyścigu przemieścili się na tor w Olszynie gdzie od 15:00 trwały treningi, podczas których zawodnicy po raz pierwszy mogli zapoznać się z trasą. O godz. 19.00 w piątek rozpoczęła się 24 godzinna rywalizacja.

Kluczem do zwycięstwa było dobre rozłożenie sił, zgrany zespół, niezawodny sprzęt i prędkość na torze. W trakcie wyścigu odbywały się zmiany kierowców, tankowanie oraz serwis pojazdów polegający głównie na oczyszczaniu z pyłu układu chłodzenia i filtrów powietrza.

Cała impreza okazała się bardzo wyczerpująca dla zawodników, a to za sprawą piekielnego upału, chwilami dochodzącego do 40 stopni Celsjusza oraz unoszącymi się za zawodnikami tumanami kurzu i pyłu, który utrudniał jazdę w szczególności podczas nocnej części wyścigu. Wyprzedzanie w takich warunkach na krętej trasie nie było łatwym zadaniem. Już po kilku okrążeniach, cała okolica przypominała pustynię podczas burzy piaskowej.

Na ekstremalne warunki panujące na torze zwróciła uwagę, m. in. gwiazda wyścigu Jutta Kleinschmidt, do tej pory jedyna kobieta, która wygrała Rajd Dakar (2001). Wyścig jest bardzo trudny za sprawą piekielnego gorąca i dużej ilości kurzu. Noc również była dla nas trudna. W międzyczasie doszło do uszkodzenia chłodnicy w naszym aucie, co przyczyniło się do dwukrotnego pęknięcia paska na silniku i zmusiło nas do postoju i wymiany chłodnicy – stwierdziła Jutta. Po czym dodała: Dziś każdy marzy o deszczu…

W ocenie Pawła „Drako Dragona” – Warunki na trasie były piekielne. W Polsce panuje ogromna susza i mocno świeciło słońce. Temperatura była straszna a kurz powodował, że czasami ciężko było zobaczyć nawet kierownicę w quadzie. Czasami jechało się na pamięć. Trzeba było podejmować ryzyko by zaatakować jakiś zakręt… Sama trasa była szeroka można było się wyprzedzać. Najbardziej cieszy że jest meta!

Klaudia Podkalicka: Na początku obawiałam się tych zawodów. Nigdy w życiu nie jeździłam Polarisem, nigdy nie jechałam w wyścigu 24 h i jeszcze w zespole z Juttą Kleinschmidt… Ale myślę że sobie z tym poradziłam. Sama byłam ciekawa jak to będzie. Noc była trudna. Widoczność była zerowa. Każdy chciał jechać jak najszybciej, dużo wyprzedzeń. Słaba widoczność. Momentami nie wiedziałam czy jestem na trasie. W ciągu dnia było zdecydowanie lepiej. I najbardziej to cieszy, że jest meta… Chciałbym, żeby każda impreza w Polsce tak mniej więcej wyglądała. Była mocno nagłośniona. Są dziennikarze, wielu kibiców, idealnie przygotowane trasy… Chapeau bas dla organizatorów!

Po 24 godzinach jazdy wyścig dobiegł końca. Zwycięstwem dla zawodników było samo ukończenie tak piekielnego wyzwania. Nie każdemu udało się ukończyć zgodnie z planem. Z powodów technicznych niedługo po starcie z wyścigu musiał zrezygnować polski zespół NeoRaid Team, którego jednym z kierowców był gościnnie startujący kompozytor Radzimir Dębski.

Największą sympatię Kibiców wzbudziła załoga z Niemiec startująca starym Fiatem Panda (oczywiście odpowiednio przebudowanym), który ukończył wyścig na 3 miejscu w swojej klasie a także otrzymał puchar Fair Play ufundowany przez lokalne władze.

Podczas wyścigu w swoich klasach triumfowali Polacy. Ogromna radość sprawił swoim fanom Robert Kuzdrowski – zawodnik z Lubania, który na quadzie Can Am zdeklasował rywali stając na najwyższym stopniu podium w kasie Q2 (rookie/ 2 x 6h).

Warunki ekstremalne, kurz ciemno, jedzie się 20 km na godzinę… to mój pierwszy wyścig na tak długi dystans. Za rok ponownie wystartuję -mówi szczęśliwy Kuzdrowski zwycięzca w klasie Q2.

{{ tn(9803) left }}I miejsce w klasie w klasie Q2/ Robert Kuzdrowski
II miejsce w klasie w klasie Q2/ Pawel „Drako” Dragon
II miejsce w klasie T1/ Sebastian Ciuła i Jacek Kozakiewicz/ Unitest Rally Team
VI miejsce w klasie T3/ Klaudia Podkalicka/ Christian Czerny. Klaudia Podkalicka startowała w Teamie z Jutta Klainschmidt.

Zarówno zawodnicy, jak i niemieccy organizatorzy byli pozytywnie zaskoczeni profesjonalizmem przygotowania toru oraz infrastrukturą na obiekcie Offroad Adventure w Olszynie. Sam tor zebrał wiele pozytywnych opinii od zawodników jak i organizatorów z Niemiec. Poniżej kilka z nich:

Jutta Kleinschmidt (zespół Work 1Cross Max): – Tor jest świetnie przygotowany, bardzo przyjemnie się po nim jeździ, ma dużo zakrętów. Jazda po nim daje dużo przyjemności, ma węższe i szersze fragmenty, gdzie nietrudno o wyprzedzanie. Z chęcią wrócę tu w przyszłości.

Volkswagen ID.4 – pierwszy elektryczny SUV producenta zaprezentowany. Zobaczcie zdjęcia!

Klaudia Podkalicka: – Tor ma wszystko, co potrzebne. Kręte odcinki jak i szybkie partie, strome podjazdy i zjazdy, hopy… Trasa była zróżnicowana z odcinkiem motocrossowym, w lesie, przez pole, trochę szutru, trochę dziur, więc każdy mógł znaleźć odcinek dla siebie. Mi osobiście podobał się odcinek leśny. Tam się jedzie szybko między drzewami. Takich obiektów w Polsce na pewno nie znajdziemy! Już niedługo Tor będzie znany w całej Europie.

Paweł „Drako” Dragon z Gliwickiego Stowarzyszenia Miłośników Jazdy Terenowej MUD: – Z perspektywy tego wyścigu oceniam ten tor bardzo pozytywnie. Potencjał tej okolicy jest dużo większy niż mogłoby się wydawać. Przy dobrej woli właścicieli tych terenów mogły by tu powstać fajne zawody. I mam nadzieję ze Polacy będą organizować tutaj zawody!

Sebastian Ciuła z zespołu Unitest: – Jest na tych terenach duży potencjał. Sprawę ułatwia zwłaszcza to, że są to tereny prywatne, także termin organizowania tego typu imprez jest niemal dowolny, co ważne przy organizowaniu np. rajdów typu Baja, gdzie zazwyczaj trasy przebiegają przez tereny nadleśnictwa czy poligonów i wymogi są zazwyczaj bardzo wygórowane.

Robert Kuzdrowski (zwycięzca w klasie Q2): – Tor jest fajny, są różnego rodzaju zakręty, tor jest techniczny, są hopy. Na fragmencie, który przebiega przez pole było dużo kamieni wielkości kół, tak że było ekstremalnie.

Cieszymy się, że zawodnicy są zadowoleni i zachwyceni naszym obiektem. Często powtarzali ze nie ma takiego miejsca (toru) w Europie. Najbardziej cieszy nas fakt, ze całość imprezy mimo tak ciężkich pogodowych warunków przebiegła bez większych zakłóceń. Była to inauguracja naszego obiektu. Już w październiku reaktywacja wyścigów H6. Szczegóły wkrótce… Jacek Liszkowski (współwłaściciel Offroad Adventure)

Najnowsze

Światowy Zlot Miłośników Citroëna 2CV w Toruniu – relacja

Przeszło 6000 fanów i 2600 Citroenów 2CV zjechało do Torunia na 21. Światowy Zlot Miłośników Citroëna 2CV. Na terenie lotniska niedaleko Motoareny w Toruniu przedstawiciele 36 krajów z całego świata spędzili tydzień na campingu 2CV świętując w specjalnie utworzonym miasteczku. Zobacz na zdjęciach jak to wyglądało.

Tegoroczna edycja zlotu fanów Citroena 2CV zgromadziła przedstawicieli aż 36 krajów, w tym Nowej Zelandii, Australii czy Chile. Ta jedyna w swoim rodzaju impreza przyciąga z każdym rokiem ogromną liczbę osób dla których Citroen 2CV jest wspólną pasją i uosobieniem wyjątkowej filozofii życia!

Spośród 50 milionów Citroenów wyprodukowanych w 96 letniej historii Marki, ponad 11 milionów stanowi model 2CV i jego pochodne.  To jeden z najbardziej charyzmatyczny i bestsellerowy modelu Marki, który w ciągu 42 lat produkcji najlepiej oddaje ducha Citroena. Dobre samopoczucie i komfort.

Otwarcie po raz pierwszy do tej pory odbyło się wzorem dużych imprez sportowych na stadionie żużlowym, gdzie reprezentacje narodowe wykonały uroczystą rundę z klaksonami i tablicami krajów a następnie ponad 6000 widzów miało okazję obejrzeć widowisko Teatru Ósmego Dnia. Kolejne dni obfitowały w giełdy wymiany, konkursy elegancji, koncerty na żywo. Finałem imprezy była z kolei parada ponad 900 citroenów.

Dodatkowo dużym zainteresowaniem cieszył się przede wszystim elektryczny 2CV oraz niesamowicie ubarwiony we wzór kwiatowy egzemplarz tego kultowego auta.

Zbierano podpisy wśród uczestników zlotu gdzie ma się odbyć następne tego typu wydarzenie. Chorwacja czy może Słowacja?

Niektóre auta przyjechały po 2-3 tysiące kilometrów aby dotrzeć na zlot, inni przywiźli swoje leciwe maszyny na lawetach. Najwięcej słyszało sie jeżyka niemieckiego i francuskiego. 

Najnowsze

Gosia Rdest wygrywa wyścigi w Poznaniu

Najszybsza Polka w miniony weekend po raz kolejny udowodniła, że jest w stanie rywalizować z mężczyznami jak równy z równym. Gosia Rdest z sukcesem rywalizowała podczas 5 i 6 rundy Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski rozegranych na Torze Poznań.

W sobotnim wyścigu wywalczyła pierwsze, a w niedzielnym trzecie miejsce w klasie D4.

Wyjazd na zawody do Poznania był dla Gosi Rdest treningiem przez zbliżającą się rundą pucharu Volkswagen Golf Cup. Podczas minionego weekendu po raz pierwszy jej wyścigową bronią był był Seat Leon przygotowany w specyfikacji EuroCup 2015. Udanie rywalizowała nim w Klasie D4, wygrywając sobotni wyścig. Podczas niedzielnych zawodów wywalczyła trzecie miejsce.

Rywalizacja w WSMP to dla mnie nowość, bardzo pozytywnie odebrałam te zawody. Duże wrażenie zrobili na mnie zawodnicy startujący w Mistrzostwach Polski, są niezwykle ambitni, przyjeżdżają ze świetnie przygotowanymi samochodami. To były dwa dni fantastycznej rywalizacji. W tym sezonie były to moje pierwsze zawody na Torze Poznań. Pierwszy raz rywalizowałam w warunkach w których startuje wiele aut o różnej mocy i predyspozycjach. Testowałam też zupełnie nowe auto, Seata Leona Racera. Ścigaliśmy się w prawie czterdziestostopniowym upale, więc warunki zarówno dla samochodów jak i zawodników nie były łatwe. Podczas kwalifikacji trzeba było wykręcić najlepszy czas już na 2, 3 kółku, potem auto nie dawało już  z siebie wszystkiego. Do obu wyścigów startowałam z P6. Na starcie miałam małe problemy. Seat Leon jest dobrze przygotowany do standing startów w wyścigach pucharowych, ale w rywalizacji z samochodami o różnych predyspozycjach to właśnie dynamiczny start decydował o tym, kto wyjdzie na prowadzenie na prostej. W sobotę wygrałam wyścig w klasie, w niedzielę wywalczyłam pudło. Przez cały weekend poznawałam samochód i jego granice. Dodatkowe kilometry na torze były świetnym treningiem przed kolejną rundą Volkswagen Golf Cup – powiedziała Gosia Rdest.

 

Najnowsze