Charytatywna przygoda ze Złombolem

Charytatywna przygoda ze Złombolem

Nowożeńcy  160  Katarzyna Zydorczyk, Dookoła-śFiata  317  Kamil Kiszczak, 126Problemów  126  Beniamin Lejk, INŻYNIERY  82  Konrad Stępień

Martyna Kinderman jest od 12 lat współorganizatorką rajdu Złombol. A charytatywna przygoda na kilka samochodów szybko stała się inspiracją dla setek uczestników corocznej edycji rajdu.

Jak i kiedy powstała idea stworzenia Rajdu Złombol?

Pomysł powstał ok. 12 lat temu, kiedy w garażu dłubaliśmy przy starych maluchach, które kupowaliśmy z parkingów policyjnych. Nie były one dopuszczone do ruchu, więc przerabialiśmy je na własne potrzeby i jeździliśmy  po prywatnym terenie. To też przełomowy moment mojego życia, bo nauczyłam się prowadzić... maluchem! (śmiech)

Warunki, które tam panowały były dość "ekstremalne" i po kilku weekendach zabawy, maluchy zrobiły na nas ogromne wrażenie pod kątem wytrzymałości. Zaczęliśmy myśleć co dalej? I tak powstał pomysł pojechania autem z tamtych czasów gdzieś daleko… Marcin Tetzlaff zaproponował najbardziej kontrastowe miejsce w Europie - Monte Carlo Casino, co bardzo przypadło do gustu reszcie ekipy.

To miał być bardziej taki, prywatny wyjazd?

Wtedy zupełnie nie chodziło o robienie wielkiego "halo". Jedziemy i już! Jednak rodzina naprowadziła nas, na połączenie tej podróży z akcją charytatywną. A dlaczego wybraliśmy domy dziecka? Bo to pierwsze przyszło nam do głowy. Nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia, tylko zawsze się słyszało o sierotach i sierocińcach, więc to był "logiczny" wybór.

ReMobil-500  501  Marek Michalik

Charytatywna przygoda ze Złombolem

Która to edycja rajdu i czy od początku trwa w tej samej formie? Jakie były trasy?

Aktualnie jesteśmy po 12 edycji. Pierwsze dwie prowadziły do Monako, pod słynne Kasyno i część teamu Złombol była zdania, że trzeba tam jeździć co roku. Ja natomiast, po przejechaniu dwa lata z rzędu tej samej trasy, stwierdziłam, że nie jest to dobre rozwiązanie i przekonałam innych, aby dać sobie orientacyjny limit 2500 km od Katowic i w ten sposób szukać kolejnych punktów podróży. I w ten sposób metą stało się już koło podbiegunowe, Istambuł, Nordkap, Kraj Basków, Passo dello Stelvio, Loch Ness, Sycylia, Archaia Olympia, Lloret de Mar i półwysep Chalcydycki.

JUKE Team  429  Grzegorz Gredka, ŁOWCY ŻUKÓW  353  Michał Szejner

Charytatywna przygoda ze Złombolem

Wracacie wspólnie, czy liczy się tylko osiągnięcie celu?

Powrót jest indywidualny, stawiamy na wolność i niezależność uczestników. Mogą cieszyć się trasą na swój sposób.

Jak przez lata kształtowała się ilość zawodników i typy zgłoszonych pojazdów?

Zaczynaliśmy na dwa auta (organizatorów), przez następne 3 lata dołączyło się jeszcze 20 pojazdów. A wyjazd do Azji w 2010 roku nagle wybił nas z butów - zgłosiło się ponad 121 aut! Kolejny, taki "skok" miał miejsce w 2014 r. kiedy jechaliśmy do Lloret de Mar i zgłosiło się ponad 400 samochodów. Lata przed i po tym wyjeździe były spokojniejsze, choć niekiedy licznik wskazywał wzrost zgłoszeń o 100 w stosunku do poprzednich lat.

I w tym roku kolejny rekord?

Charytatywna przygoda ze Złombolem
Tegoroczna edycja to absolutnie zaskoczenie. Nikt się nie spodziewał, aż 836 zgłoszeń!

A typy zgłoszonych pojazdów fajnie pokazują statystyki na naszej stronie: http://zlombol.pl/informacje/statystyki. Ja natomiast mogę dodać, że od początku  wyczekiwaliśmy startu Syreny, czy Warszawy i doczekaliśmy się! Pojechał nawet Autosan i Ikarus. Jednak ten rok był wyjątkowy! Takiej różnorodności i pomysłowości uczestników jeszcze nie było: Simson Duo, Romet Pony, Aro , Uaz i Star.

Czym Ty startowałaś do tej pory?

Organizuję Złombol już 13 lat, a to prawie połowa mojego życia i sporo się w międzyczasie zmieniło. Od samego początku jeździłam z Marcinem (organizatorem) fiatem 125p. Podczas edycji do Archaia Olimpia wybuchł nam silnik, zaraz za granicą Polski, więc dalej pojechaliśmy, dowiezionym przez rodziców, "codziennym" autem. To był mój ostatni Złombol, a właściwie odcinek przejechany złomem.

Przy tak dużej ilości zawodników nadal możecie sobie pozwolić na start z nimi?

Ilość uczestników nie jest przeszkodą, aby wyruszyć, tylko czasem zabraknie mnie na mecie. Jednak Marcin startuje i dojeżdża na metę za każdym razem.

Jak długo się do rajdu przygotowujecie i ile osób to przedsięwzięcie ogarnia?

Charytatywna przygoda ze Złombolem
Nie jest nas wiele. Role organizatorów w całości pełnimy we dwoje: Ja i Marcin.

Za aplikację odpowiadają bracia: Przemek i Jerry. Tłumaczy Piotr Ślusarski. Marcin Kinderman pomaga nam z stroną internetową. Mamy też pomoc przy organizacji kursów na prawo jazdy dla dzieci z domów dziecka od Marzeny i Tomka Gołosz.

Złombol to pełen etat dla kilku osób, ale dajemy radę w dwójkę. Trochę nie lubimy o tym rozmawiać, bo od razu ma się wrażenie, że marudzimy... a my kochamy to zamieszenie! Tylko jest tego tyle i ciągle robi się jeszcze więcej! Zatem mamy ręce pełne roboty, nie jęczymy - tylko robimy (śmiech). A z roku na rok jesteśmy coraz mądrzejsi, silniejsi i bardziej doświadczeni.

To jest taka misja, która jednoczy zawodników? Czy to zgrana paczka?

Charytatywna przygoda ze Złombolem
Zdecydowanie! Przygotowania nieraz trwają pól roku i każdy ma na nie swój sposób. Jedni bardziej starają się od strony estetycznej, inni od  technicznej. Jedni planują trasę z dokładnością, co do godziny, a inni nie planują wcale, tylko pakują się na wyjazd. A wszyscy zbierają darczyńców od rana do nocy.

Kiedy już zbieramy się na starcie i czekamy kilka godzin na wyjazd, to nawiązujemy nowe znajomości lub szukamy kompanów z poprzednich lat i jedziemy razem. Po drodze zatrzymujemy się, kiedy widzimy "naszych" na poboczu. Reagujemy kiedy wysyłają SOS przez aplikację. Możemy też wyszukiwać potrzebne części w „wirtualnym bagażniku” innych ekip. Czasem zatrzymują się osoby, które nie mają umiejętności potrzebnych do naprawy auta, ale mogą przecież holować lub zabrać kogoś. Wszyscy czujemy, że działamy wspólnie - dla dzieci. To bardzo jednoczy. Jesteśmy z siebie dumni, bo potrafimy połączyć przyjemne z pożytecznym.

Ta aplikacja rajdowa jest bardzo przydatna. Od kiedy istnieje i co jeszcze potrafi?

Charytatywna przygoda ze Złombolem

KudłatyISPÓŁKA126  446  Piotr Klemenski

Aplikacja RallyGo, a wcześniej ZłomekGo oficjalnie istnieje od dwóch lat. Daje ona możliwości śledzenia trasy danego teamu, pisania postów o swoich przygodach oraz zamieszczania zdjęć z trasy. „Wirtualny bagażnik” to opcja przydatna w razie naprawy. Dzięki niej możemy znaleźć poszukiwane elementy, które są zapakowane w innym aucie. SOS wciskamy, aby zgłosić usterkę i wezwać pomoc. Ma ona służyć także na innych rajdach i pod nie jest przygotowywana.

Rajd jest charytatywny w całości? Jak radzicie sobie z kosztami imprezy?

Charytatywna przygoda ze Złombolem
Tak rajd jest charytatywny w 100%. Uczestnicy muszą opłacić naklejki, wyjazd i przygotowanie samochodu z własnej kieszeni. Miasto Katowice od lat udostępnia nam miejsce startu za darmo, a podczas imprezy pomagają wolontariusze, rodzina i przyjaciele.

Od 2 lat dostajemy dofinansowanie na promocję miasta Katowice. To jedyny sposób na zdobycie środków, ponieważ one nie mogą być przekazane bezpośrednio na dzieci, jedynie na promocję naszego miasta i Rajdu Złombol. Czyli żadnych ukrytych kosztów administracji i wypłat - organizatorzy nie pobierają wynagrodzenia. 100% charytatywnie od A do Z!

KURT POLDSON  192  Maciej Szczygielski

Charytatywna przygoda ze Złombolem

Jakie było największe zaskoczenie w tegorocznej edycji rajdu?

Pierwsze to zgłoszenie się 836 pojazdów, a drugie to zebranie 1.861.369 PLN, czyli o 65% więcej, niż rok temu. Miażdżąca kwota!

Coś już wiadomo o kolejnej edycji?

Będzie zimno i ogłosimy cel 1 stycznia!

 

Konwersacje Facebook
Dołącz do dyskusji
Informujemy, że wszystkie komentarze są monitorowane przez administratorów strony i mogą być usunięte jeżeli obrażają osoby lub zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby, zawierają wulgaryzmy, treści pornograficzne, propagują alkohol, narkotyki, obrażają inne narodowości, religie, rasy ludzkie, przyczyniają się do łamania praw autorskich, czy w jakikolwiek inny sposób naruszają prawo. Nadużycia będą zgłaszane do właściwego dostawcy.