Karolina Chojnacka

CB radio kiedyś i dziś. Historia prekursora współczesnych mediów społecznościowych

CB radio, czyli swego czasu radio dla wszystkich. Z uwagi na swoje właściwości CB radio można uznać za prekursora współczesnych mediów społecznościowych. Użytkownicy mogli dzięki niemu wymieniać opinie i poznawać podobnie myślące osoby.

Aż do lat 80. większość aut miała tylko radio – medialny odpowiednik jednokierunkowej ulicy. Informacje i muzyka jedynie docierały do pojazdu. A telefony samochodowe, jeśli były dostępne, kosztowały prawie tyle, co małe auto.

CB radio kiedyś

CB radio doskonale wpisywało się w tę lukę. Skrót „CB” oznacza „pasmo obywatelskie”. W USA CB radio istnieje od lat 40. XX wieku; a w Niemczech – od 1 lipca 1975 roku, kiedy weszły w życie stosowne przepisy. Wcześniej z fal radiowych mogli korzystać tylko licencjonowani radioamatorzy i użytkownicy posiadający specjalne zezwolenia lub grupy zawodowe, które ich potrzebowały. W Polsce CB radio zaczęło być popularne dopiero w latach 90., choć do lipca 2004 roku nadawanie w paśmie CB wymagało odpowiedniego pozwolenia.

CB radio

Przeczytaj też: Masz już cyfrowe prawo jazdy? Ponad milion Polaków korzysta już z tego rozwiązania

CB radio od zawsze miało swoje ograniczenia. Moc nadawania była bardzo niska, podobnie jak zasięg. Biorąc pod uwagę dobre warunki i antenę, wynosił on kilka kilometrów. Ponadto stacjonarne systemy radiowe wymagały zezwoleń, a nadawanie do obcego kraju było nielegalne. Ale to nie osłabiło sukcesu CB radia. Jedynym jego kosztem był zakup sprzętu.

W obliczu nałożonych ograniczeń nowy środek komunikacji rozprzestrzenił się w zastosowaniach mobilnych. Pojawiły się urządzenia do dwustronnej łączności radiowej do zamontowania w pojazdach, głównie z mikrofonem na spiralnym kablu. Jedno z nich można obejrzeć w Muzeum Mercedes-Benz. Jeszcze większą mobilność oferowały radiotelefony – ręczne urządzenia z anteną teleskopową. Wszystko robiło się tu jednym przyciskiem, dzięki któremu wypowiadane słowa szły w eter. Usłyszeć mógł je każdy, kto był w zasięgu na tej samej częstotliwości.

CB radio stało się hobby i znalazło wielu profesjonalnych użytkowników. Było na przykład idealne dla kierowców dalekobieżnych ciężarówek, którzy w końcu mogli z łatwością utrzymywać ze sobą kontakt. Wiele ciężarówek w widocznym miejscu miało wypisane imię lub indywidualny pseudonim kierowcy, co ułatwiało wzajemną identyfikację. Z uwagi na swoje właściwości CB radio można uznać za prekursora współczesnych mediów społecznościowych. Użytkownicy mogli dzięki niemu wymieniać opinie i poznawać podobnie myślące osoby.

CB radio dziś

CB radio w wielu obszarach już dawno zastąpił telefon komórkowy. Ale wciąż używają go kierowcy dalekobieżnych ciężarówek. Jak za dawnych lat informują się o trasie przejazdu, ewentualnych kontrolach policyjnych, wolnych miejscach parkingowych, miejscach do spania i restauracjach. Mogą nawet komunikować się z wieloma osobami jednocześnie. W Niemczech kierowcy nie mogą już jednak trzymać w dłoni mikrofonu (tzw. gruszki) – dopuszczalne są rozwiązania przypominające zestawy głośnomówiące.

Przeczytaj też: CB radio może na dobre zniknąć z kabin ciężarówek – co może je zastąpić?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Nowy sposób walki ze złodziejami samochodów. Kto by chciał kraść auto o mocy 2,8 KM?

Złodzieje samochodów są dość kreatywni w wymyślaniu sposobów kradzieży aut. Na szczęście dla kierowców, producenci samochodów są nie mniej kreatywni w wymyślaniu sposobów na zabezpieczenie pojazdów przed kradzieżą.

Nowy sposób walki  ze złodziejami samochodów zaproponował właśnie Dodge.

Kierowcy, którzy kupują Dodge’a Challengera lub Chargera z potężnymi silnikami V8, kupują je właśnie dlatego, że są potężne i można nimi szybko jeździć. Możliwość szybkiej jazdy nie jest jednak plusem, gdy autem ucieka złodziej. I tutaj do akcji wkracza najnowsza funkcja Dodge’a – Security Mode, czyli tryb bezpieczeństwa.

Przeczytaj też: Jak chronić się przed kradzieżą „na walizkę”? Czy etui na kluczyki samochodowe to dobry pomysł?

Jak działa Security Mode? Właścicel ustawia czterocyfrowy kod w systemie informacyjno-rozrywkowym. Ten kod należy wprowadzić przed odjazdem, aby uzyskać dostęp do normalnych ustawień mocy samochodu.

Złodziej tego kodu nie wprowadzi, ponieważ go nie zna. I nawet jeśli odpali samochód i ruszy, to komputer nie pozwoli, aby silnik przekroczył 675 obr/min na biegu jałowym. Oznacza to, że samochód będzie miał tylko 2,8 KM  i 30 Nm momentu obrotowego, a zatem będzie bardzo wolny, co może dać policji czas na złapanie złodzieja lub przekona go do całkowitego porzucenia przedsięwzięcia kradzieży.

Właściciele samochodów Challenger i Charger ucieszą się, gdy dowiedzą się, że funkcja ta nie jest przeznaczona tylko dla samochodów z nowego roku modelowego. Security Mode będzie dostępny dla wszystkich modeli z 6,4-litrowym lub 6,2-litrowym silnikiem V8 z doładowaniem od 2015 roku.

Przeczytaj też: Nowy salon marek Dodge i RAM. Wiemy, gdzie możecie spełnić swój „amerykański” sen!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ciężarówka pchała osobówkę przez kilkaset metrów! Kierowca twierdzi, że nie widział samochodu osobowego

To była wyjątkowo niebezpieczna sytuacja. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Kilka dni temu w mediach społecznościowy pojawił się film z Toronto, na którym widać jak ciężarówka przez kilkaset metrów pcha samochód osobowy marki Mini.

Kierująca Mini Courtenay Erhardt jest pielęgniarką i tego dnia jechała do ośrodka szczepień przeciwko COVID-19, aby podawać zastrzyki osobom bezdomnym. W rozmowie z lokalnymi mediami kobieta opisała zdarzenie ze swojej perspektywy:

Czekałam na światłach przed wjazdem na drogę ekspresową. Byłam przed nim. Ciężarówka po prostu uderzyła w mój tył i samochód obrócił się bokiem. Ciężarówka dalej jechała, jak gdyby nic się nie stało.

Pamiętam tylko, że trzymałam klakson i kierownicę i po prostu krzyczałam. Wrzeszczałam. Pamiętam, że zastanawiałam się „Dlaczego on się nie zatrzymuje? Dlaczego nadal jedzie?”.

Przeczytaj też: Patologiczny przejazd, czyli młodzież bawi się za kierownicą

Para w samochodzie jadącym za ciężarówką zauważyła dym wydobywający się z przodu ciężarówki i stwierdziła, że coś chyba jest nie tak.  Zobaczyli, co się dzieje i zmusili kierowcę ciężarówki do zatrzymania się. Potem pomogli Erhardt wydostać się z samochodu.

Kierowca ciężarówki wyskoczył ze swojej kabiny i powiedział młodej kobiecie, że jej nie widział. Poprosił ją także, żeby nie dzwoniła na policję i zaproponował, że zapłaci za szkody.

Policja jednak pojawiła się na miejscu zdarzenia i kierowca został oskarżony o popełnienie przestępstwa.

Policjant Murray Campbell wydał oświadczenie dla telewizji CTV, w którym stwierdził, że kierowca faktycznie mógł mieć problem z dostrzeżeniem tak małego samochodu jak Mini. Poradził też innym kierowcom, by ci zawsze upewniali się, że kierowcy ciężarówek ich widzą i są świadomi ich obecności na drodze.

Courtenay Erhardt na szczęście nic się nie stało. Kobieta jest wdzięczna swojemu Mini Cooperowi, że ten uratował jej życie.

Przeczytaj też: Tak doszło do ostatniego karambolu tirów na autostradzie A4

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Najstarszy Aston Martin na świecie, czyli A3. Jest wyjątkowa okazja, by zobaczyć go na żywo!

Lionel Martin i Robert Bamford założyli w 1913 roku firmę Bamford and Martin Limited, która rok później zmieni swą nazwę na Aston Martin. Kilka dekad później samochody tej marki będą synonimem luksusu i sportowego charakteru. A3 jest najstarszym Astonem Martinem na świecie.

Aston Martin w wielkim stylu będzie obchodził 100. urodziny najstarszego znanego i wciąż istniejącego samochodu swojej marki! Sędziwy A3 z 1921 roku spędzi swoje urodziny na Concours of Elegance, jednym z najbardziej prestiżowych pokazów samochodów na świecie. Impreza odbędzie się we wrześniu 2021 na przedmieściach Londynu.

Aston Martin A3

Jak sama nazwa wskazuje, A3 to to trzeci samochód zbudowany przez Astona Martina i jest napędzany silnikiem typu A, czterocylindrowym bocznozaworowym, dostrojonym do mocy około 11 KM.

Na początku lat 20. XX wieku A3 ustanowił kilka rekordów prędkości! Między innymi osiągnął prędkość ponad 138 km/h podczas 100-milowego wyścigu odbywającego się na torze Brooklands

Po szeroko zakrojonych testach Aston Martin sprzedał A3 w 1923 roku. Przez jakiś czas wędrował z rąk do rąk kolejnych właścicieli, aż kupił go mężczyzna imieniem R.W. Mallabar, który odesłał go z powrotem do siedziby Astona Martina z powodu awarii korbowodu. I zniknął. Światu objawił się ponownie dopiero w 2002 roku, kiedy pojawił się na aukcji i odkryto jego historyczne znaczenie.

Przeczytaj też: Aston Martin AMR21, czyli powrót brytyjskiej legendy do Formuły 1

Aston Martin otrzymał A3 jako hojną darowiznę w 2003 roku i zlecił firmie Ecurie Bertelli wykonanie pełnej – i bardzo długiej – renowacji historycznego modelu. Jego szkielet został odbudowany od podstaw z drewna jesionowego i otrzymał reprodukcję korpusu wykonaną z ręcznie tartych paneli. Podczas kapitalnego remontu jego silnik również został przebudowany, więc staruszek porusza się o własnych siłach.

Czy to oznacza, że A3 przyjedzie na Concours of Elegance o własnych siłach? Nie wiadomo. Niezależnie od tego, jak i kiedy tam dotrze, będzie wygrzewał się w słońcu obok gwiazdorskiej gamy samochodów wyścigowych w barwach Gulf i Martini oraz innych maszyn o historycznym znaczeniu.

Przeczytaj też: Aston Martin Vantage V12 Zagato Heritage TWINS – wyjątkowa para kolekcjonerskich egzemplarzy

Entuzjaści, którzy chcą osobiście zobaczyć Astona Martina A3, będą musieli udać się do Pałacu Hampton Court między 3 a 5 września 2021 roku. Bilety są już dostępna w sprzedaży na oficjalnej stronie Concours of Elegance.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Motocykl elektryczny. Znany producent zapowiada nowy model z napędem EV

Producent opublikował szkice, przedstawiające potencjalny wygląd elektrycznego motocykla oraz zdjęcia układu napędowego, by zilustrować ścieżkę, którą planuje podążać w świecie elektryfikacji.

Triumph przygotowuje się do wprowadzenia na rynek elektrycznego motocykla – Triumph TE-1. Prototyp przedstawiony na szkicach wygląda dość sportowo i o dziwo, nic w nim nie krzyczy „Spójrz na mnie, jestem elektryczny!”. Wystarczy dorysować układ wydechowy i z łatwością mógłby uchodzić za motocykl napędzany benzyną.

Triumph TE-1

Przeczytaj też: Triumph Infor Rocket Streamliner – najszybszy na świecie

To oczywiście zamierzone. Triumph chce, by TE-1 spodobał się entuzjastom motocykli obecnie jeżdżącym na modelu z napędem benzynowym i przekonał ich do przejścia na „zieloną stronę mocy”. Jeśli to się uda, to TE-1 może okazać się jednym z bardziej interesujących jednośladów napędzanych silnikiem elektrycznym.

Moc TE-1 ma pochodzić z silnika elektrycznego, który ma generować 107 KM podczas normalnej jazdy, ale w razie konieczności, na przykład podczas przyspieszania, możliwe będzie osiągnięcie 174 KM. Motocykl wyposażono w akumulator o pojemności 15 kWh. Na jednym ładowaniu będzie można przejechać ponad 190 kilometrów. Technologia szybkiego ładowania ma zapewnić naładowanie akumulatora od 0% do 80% w około 20 minut.

W opracowaniu technologicznych rozwiązań dla TE-1 pomógł Triumphowi między innymi Williams Advanced Engineering. Razem z innymi partnerami stworzyli system, który podobno zapewnia idealną równowagę między mocą a energią.

zdj

Przeczytaj też: Nicki i Moe – razem dookoła świata!

W najbliższych miesiąc Triumph rozpocznie testowanie prototypu TE-1.

Niestety, na drogach Triumph TE-1 nie zadebiutuje zbyt szybko. Producent wyznał, że czeka na obniżenie kosztów produkcji akumulatorów, aby cena motocykla była akceptowalna dla potencjalnych klientów.

Najnowsze