Caterham Super Seven – struś pędziwiatr

Są samochody, które służą czystej przyjemności. Nie są praktyczne, bo po co? Za to można wprawiać w poślizg wszystkie 4 koła i zawsze wysiadać z auta w pełni szczęścia. Oto pierwsza jazda Caterhamem Super Seven - samochodem legendą.

 

Klasyczny, intrygujący, zadziorny.
fot. Frendl

Gdy z samochodu wysiada się z drżącymi nogami i uśmiechem na ustach to musi być pojazd bezkompromisowy. Kierowca nie zastanawia się, czy zmieszczą się pakunki, czy jest odpowiednia ilość schowków i miejsca na nogi. Nie ma praktycznie nic – to przecież Caterham Seven: ultralekka karoseria, mocny silnik, pedały, kierownica i dwa niewygodne fotele. Liczą się tylko umiejętności jazdy, esencją staje się trasa do pokonania.

Gradobicie w Superlight R-300
Wsiadam do odmiany R-300 (mimo, że nie jest najmocniejsza, to oferuje stosunek moc / masa – 343 KM na tonę!) jak do kajaka. Pod jej długą maską wylądowała 2-litrowa jednostka o mocy 177 KM, która „dźwiga” jedynie 515 kg (beze mnie 😉 – to wróży niezłą zabawę! Zanurzenie nóg pod kierownicą sprawia początkowo trochę trudności, bo nie wolno podeprzeć się o cherlawą szybę. W końcu udaje się zająć miejsce, ale cóż to? Nie przewidziano, że kierowcy miewają 170 cm wzrostu, a czasem mniej? Nawet po podłożeniu gąbki na fotelu dotykam jedynie koniuszkami palców do pedałów, a moje pole widzenia obniża się drastycznie. Ja nie dam rady? Na semaforze zapala się zielone światło, znaczy – startujemy. Opatulam się w czteropunktowe pasy, odpalam motor za pomocą przycisku i nagle… oberwanie chmury, z której sypie grad. Instruktor krzyczy, że inni czekają, wrzucam zatem z trudem pierwszy bieg (z sześciu; w opcji sekwencja). Po chwili walka z aurą – mimo raniących twarz lodowych kropli z nieba – przestaje mieć znaczenie. Auto uślizguje się jakby brało udział w zawodach w driftingu (dyferencjał o ograniczonym poślizgu), a ja staram się skwapliwie reagować na to, co się dzieje. Szczerze? Nie bez zaskoczenia… Zapanowanie nad samochodem podczas pierwszych prób stawiania go bokiem nie wydaje się zbyt łatwe. Po dziesiątym okrążeniu wokół pachołków udaje mi się dojść do porozumienia z krnąbrnym pojazdem.

R300 jest mocno niepokorny – i to mi sie podoba!
fot. Frendl

Nadwozie tej wersji wyprodukowano z aluminium, a dużą część elementów auta z karbonu: przednie nadkola oraz spoilery boczne, deflektor, deskę rozdzielczą, fotele wyścigowe. Kierownica Momo posiada system szybkiego zdjemowania (jak w F1) „Quick off”. Całość osadzono na 15-calowych, matowo-grafitowych obręczach. Wszystko wręcz idealne do zabawy, tylko ta cena… 183 811 zł (przy kursie funta 4,63 zł) trochę osłabia entuzjazm.

Frajda w Roadsport 175 SV
Tor szybko wysycha. 175-tka wydaje się być łagodniejszą wersją; chodzi w niej nie tylko o osiągi, lecz także „komfort jazdy” (jeśli w ogóle może taki występować w tym przypadku). Zadbano bowiem o wyposażenie zabezpieczające przed złymi warunkami atmosferycznymi (pełna szyba przednia, brezent, nagrzewnica). Już po kilkudziesięciu metrach zdaję sobie sprawę, jak bardzo opłaca się ćwiczyć jazdę gokartami. Ten narowisty pojazd pędzi do przodu jak oszalały niczym struś pędziwiatr, wyrywając przy tym wesoło asfalt spod kół. Bezpośredni układ kierowniczy idealnie oddaje co się dzieje na styku opona-ziemia. Sportowa rama pojazdu skonstruowana została w taki sposób, by jej elementy eliminowały ruch poprzeczny sztywnej osi w stosunku do nadwozia – wykorzystuje zatem tzw. mechanizm Watta. Napęd przenoszony jest na tylną oś typu de-Dion (atuty tego rozwiązania to małe masy nieresorowane i stałość geometrii kół). Dzięki temu auto klei się do podłoża i praktycznie nie ulega przechyłom przy gwałtownych skrętach.  

Niby niepozorny silniczek, ale przy lekkim nadwoziu daje niezłego czadu!
fot. Frendl

Horrendalna moc już od niskich obrotów sprawia, że po krótkiej przejażdżce Super Seven nie chce się z niego wysiadać. Jazda z wiatrem we włosach, przy akompaniamencie ryku silnika i tak błyskawicznej reakcji samochodu na każdy ruch ręki i nogi kierowcy, powoduje eksplozję iście euforycznych bodźców.

Serce rodem z Forda
Caterham Seven to super-lekki, brytyjski samochód sportowy, przeznaczony także na publiczne drogi. Został zaprojektowany przez Colina Chapmana i wprowadzony na rynek jako Lotus 7 w 1957 roku. 16 lat później Caterham odkupił prawa do wyłącznej produkcji samochodu od Lotusa. Przez ponad 30 lat ramy przestrzenne i nadwozia tych aut były wykonywane ręcznie przez rzemieślników.  Dopiero 3 lata temu zaczęto montować zatwierdzone przez FIA klatki bezpieczeństwa i szosowe pałąki ochronne (roll-bar’y) Super 7, skupiono się na poprawie sztywności konstrukcji i przejściu testów zderzeniowych zgodnych ze standardem dla samochodów niskoseryjnych. Zastąpienie zasłużonego silnika Rover serii K, montowaną od 2004 roku do modelu CSR – 2,3-litrową jednostką Forda, zaowocowało podjęciem decyzji o znalezieniu nowego „serca” dla Siódemki. Wzięto pod uwagę dosłownie wszystkie opcje – od wysokoobrotowych japońskich silników motocyklowych, przez jednostki rotacyjne, z turbosprężarkami i doładowaniem mechanicznym. Ostatecznie wybór padł na produkty Ford Sigma oraz Duratec. Oryginalny Lotus 7 Colina Chapmana wypuszczony na rynek w 1957 roku, był również napędzany przez fordowski silnik. Wprowadzenie Sigmy o pojemności 1,6 l. na rynek zaplanowano na rok 2007; Seven zatoczył pełne koło – w swoje 50-te urodziny ponownie otrzymał silnik Forda.

Wnętrze może i spartańskie, ale czego tu więcej potrzeba?
fot. Frendl

Od maja 2009 roku Caterham jest obecny również w Polsce. W ofercie znalazło się sześć odmian Super Seven. Uruchomiono też Caterham Drive Experience, który organizuje imprezy szkoleniowe typu slalom, drift i circuit (polecamy!). Ze względu jednak na bardzo ograniczoną dostępność obiektów torowych w Polsce, istnieje możliwość wyjazdu na szkolenie typu Circuit do Wielkiej Brytanii i naukę na jednym ze sławnych obiektów wyścigowych np.: Silverstone bądź Brands Hatch.

Samochody Caterham produkowane są ręcznie, w związku z czym okres oczekiwania na odbiór od momentu złożenia zamówienia wynosi 4-5 miesięcy. Roczna produkcja fabryki w Dartford to 500 egzemplarzy (samochodów gotowych oraz tzw. Kit’ów do złożenia).

Widzi mi się
Kobiety kochają wszystko co jest retro, ale to nie znaczy, że lubią starocia. Piękne opakowanie zawsze powinno iść w parze ze specyficznym charakterem, a Caterham właśnie taki posiada. Można się więc świetnie prezentować, a i zaznać rozkoszy wyścigowych. 

Wygląd, jak i jazdę tym autem trudno porównać do czegokolwiek. Trzeba spróbować!
fot. Frendl

Gdy czytam, że Caterhamem jeździ Radosław Majdan, to nie wiem, czy to dobra rekomendacja dla marki, ale w sumie… jakie to ma znaczenie? Przecież auto jeździ jak marzenie! A skoro przy pragnieniach jesteśmy… Niegdyś siódemka dostępna była w zestawach do samodzielnego montażu. Czyż nie cudnie byłoby złożyć sobie takie cacko w przydomowym garażu?

Komentarze:

Anonymous - 5 marca 2021

No tak, no tak, super zabaweczka! Tylko trzeba jeszcze troszke na taka popracowac.. 🙁 Swoja droga jezeli u nas jest tylko kilka miesiecy w roku do fajnej jazdy takim cackiem to wspolczuje angolom hehe

Odpowiedz

Anonymous - 5 marca 2021

No tak, no tak, super zabaweczka! Tylko trzeba jeszcze troszke na taka popracowac.. 🙁 Swoja droga jezeli u nas jest tylko kilka miesiecy w roku do fajnej jazdy takim cackiem to wspolczuje angolom hehe

Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy
Pokaż Mniej komentarzy
Schowaj wszystkie

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze