Edyta Wrucha

Candida Louis – Indie na motocyklu (video)

Candida zrozumiała, że sens jej życia to motocyklowe podróże, najpierw po całych Indiach, a potem po całym świecie.

Candida Louis jest motocyklistką z 9-letnim stażem, a miłością do motocykli zaraził ją ojciec. Gdy podjęła pracę na etacie, zrozumiała, że nie tak powinno wyglądać jej życie. Całym sercem pragnęła podążyć za marzeniami i rozpocząć podróżowanie po świecie. Rzuciła pracę i pojechała przed siebie, a dokładniej przez 24 indyjskie stany, pokonując 34 tysiące kilometrów.

W swoim kraju Candida apeluje o noszenie kasków podczas jazdy:

Trzymamy kciuki za realizację marzeń!

Strona motocyklistki: http://indiaonamotorcycle.com/

Najnowsze

Puchar Pań Motocaina.pl w ramach Classicauto Cup – relacja Diablicy

W niedzielę 15 kwietnia odbyła się 1 runda Liqui Moly Classicauto Cup na Torze Modlin pod Warszawą, a w ramach tej imprezy rywalizowały same zawodniczki w Pucharze Pań Motocaina.pl. Jak było opowiada jedna z uczestniczek pucharu, zdobywczyni drugiego miejsca - Diana Prietz.

Piękna, słoneczna pogoda i zupełnie nowy obiekt Tor Modlin przywitał ponad 100 zgłoszonych zawodników. Idealna nawierzchnia i rozległość toru składającego się z dwóch części sprawiły, że impreza była wielkim świętem dla kochających klasyki i motorsport jednocześnie. Lokalizacja Toru Modlin, oddalonego zaledwie o 36 km od centrum Warszawy, sprawiła, że nie zabrakło kibiców tłumnie oglądających zmagania historycznych wozów. W depo i na dwu poziomowej trybunie panowała piknikowa atmosfera. Dodatkowo organizator zapewnił jeszcze jedną atrakcję dla kibiców. Wszyscy chętni mogli skorzystać z bezpłatnego transportu z centrum Warszawy i przejechać się do Modlina zabytkowym Ikarusem.Niepowtarzalną dla wielu okazją była możliwość zobaczenia topowych, zabytkowych rajdówek, które jeżdżą w Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Nowością tegorocznych zawodów Liqui Moly Classicauto Cup są puchary markowe, w których toczyła się zacięta walka: Puchar Pań Motocaina.pl, Puchar Legend KronikaRajdow.pl, Puchar KDL 125pe, Puchar Mazda Classic Rotary Club Polska, Puchar BMW e30 Auto Fus Group, Puchar Forzaitalia.pl.

Sponsorem nagród w Pucharze Pań Motocaina.pl było Aromanti – ekspert w dziedzinie kreowania dobrego nastroju, oficjalny dystrybutor najlepszych amerykańskich, francuskich, brytyjskich i włoskich zapachów do wnętrz i… samochodów.

Szczegółowe wyniki 1 runda Liqui Moly Classicauto Cup na Torze Modlin i Pucharu Pań:

Oto jak jedna z uczestniczek, Diana Prietz, która zajęła drugie miejsce w Pucharze Pań Motocaina.pl, relacjonuje to wydarzenie.

„14 – 15.04.2018 roku na Torze Modlin odbyła się 1 runda Liqui Moly Classicauto Cup – najstarszy i największy puchar dla samochodów klasycznych w Polsce. Na start zdecydowałam się dwa tygodnie przed zawodami. Tak naprawdę to dla mnie coś nowego, do tej pory, od kilku lat bardziej bawiłam się w drifting. Byłam świadoma, że nie będzie to dla takie łatwe. Tak wiec miałam jakieś 14 dni, aby przygotować auto do startu i przestawić swoje myślenie na to, aby nie pokonywać zakrętów bokiem. Może zacznę od początku. Od czterech lat jestem szczęśliwą posiadaczką tak nieidealnego i nieprzewidywalnego auta jakim jest mustang. Od zawsze w żyłach zamiast krwi płynęła mi benzyna i to wysokooktanowa. Moje piękne czerwone amerykańskie cudo z rasową fałósemką pod maską doczekało się wspólniczki do ostrej jazdy.  

Z dzieciństwa pamiętam tatę jeżdzącego w rajdach, jego puchary. Pamiętam jak po szkole, zamiast się uczyć, biegłam do taty do warsztatu i grzebałam z nim przy autach. Miałam 7 lat i już miałam dwa kółka i nie był to rower. Takie były moje początki. Od zawsze lubiłam prędkość, od zawsze uwielbiałam rywalizację. Od zawsze, chciałam być dobra w tym co robię. Dążąc do perfekcji. No i tak się moje życie potoczyło, że w jednej chwili wsiadłam w pierwszy driftowóż – e30, nastepnie nissan 200sx z v8 od beemki.. Tory, wyjazdy na nieoficjalne imprezy driftowe – pokochałam, tak bardzo pokochałam – mimo posiadania dwóch córek, mimo pochłaniającej czas pracy, zawsze starałam się robić to co kocham. To były chwile, kiedy czułam się wolna.

{{ tn(16409) left }}Nie potrafiłam również wyrosnąć z dwóch kółek, spróbowałam jazdy crossem, jak i litrowym ścigaczem. Nie ma chyba pojazdu, którym nie jeździłam. A mustang? Ktoś mi kiedyś powiedział – ile będziesz sobie żałować? Czas spełniać marzenia! I tak, 4 lata temu kupiłam auto, o którym marzyłam od dziecka i moje życie stało się 1000 razy piękniejsze, w końcu pozwoliłam w swoim życiu na kroki, na które wcześniej brakowało motywacji:

– drift mustangiem: czułam się szczęśliwa, że potrafię kontrolować auto, którym dla wielu jeżdzenie po prostej stanowi problem;
– Mustang Klub Polska – moja przecudowna rodzina i grupa ludzi, która cały czas mi kibicuje;
– starty w rajdach nawigacyjnych, treningi driftowe, treningi rajdowe – zaczęłam żyć tak jak zawsze chciałam! (w międzyczasie stałam się członkiem Automobilklub Polski);
– wyjazdy, zloty mustangowe w Polsce i w Europie – tyle eventów na torach jak i tysiące przejechanych kilometrów razem z innymi mustangami – nie ma nic piękniejszego!

Rok 2018 w moim życiu, to przede wszystkim nowy etap. Dorosłam do tego, by rozwijać swoje umiejętności i sprawdzić się jako „mustangowa wyścigówka”. Wracając do zawodów: miałam dość mało czasu na przerobienie auta, ale w tym czasie udało mi się przerobić zawieszenie, usztywnić je, wzmocnić i obniżyć. Byłam świadoma, iż pozostawienie auta z seryjnym zawiasem, nie wzniesie niczego dobrego podczas zawodów. Bujająca się kanapa nie była dobrym rozwiązaniem na wyścigi i to zmieniłam. Pierwsze testy zawieszenia i poznania się z nowym obliczem mustanga odbyły się na treningu 14 kwietnia na torze Modlin, dzień przed zawodami. Na trening pojechał ze mną wspaniały człowiek – kierowca rajdowy Dariusz Krupa.  Nie ukrywam, potrzebowałam wsparcia, a także osoby, która powstrzyma moje zapędy driftowe. Wiedziałam, że otrzymam dobrą lekcję, przekonałam się również, że całkiem dobrze sobie radzę, a zawieszenie mustanga – idealne! To był dzień, kiedy dowiedziałam się również, że mustang „lata”. Wykorzystałam Darka i trening najbardziej jak się dało, aż klocki hamulcowe tego nie wytrzymały. Tak więc do Warszawy wracałam bez hamowania, a potem zostało mi zdziałanie cudów i załatwienie nowych klocków do amcara w weekend, po godzinie 22. i udało się! Klocki dostałam, a w niedzielę, o 6-tej rano założone już były do mustanga – no i mogłam wystartować!

W dzień zawodów dopadł mnie stres. Mój pilot / instruktor, w osobie Dariusza, nie mógł być ze mną tego dnia. Auta zaczęły zjeżdżać się chwilę po godzinie 8-mej rano. Taka różnorodność motoryzacyjna w jednym miejscu, od klasyków, po nowe i piekielnie szybkie sportowe auta. Trafiłam do grupy Modern Classic, w której były takie auta jak porsche, lancer X, dwa lotusy, rajdówki – bardzo niewdzięczne towarzystwo przy mojej prawie dwutonowej tylnionapedówce.

2 przejazdy zapoznawcze, 6 przejazdów konkursowych. Od pierwszego przejazdu konkursowego na prawym fotelu zasiadł Franciszek Ławski, aby mnie pilotować. Nitka toru była tak ułożona, że miała ponad 3 km. Tor bardzo techniczny, miejscami bardzo wąski, gdzie musiałam dohamowywać do zera, żeby się zmieścić, a miejscami bardzo szybki. Rywalizacja i zmęczenie –  z każdym przejazdem coraz większe. Każdy kolejny przejazd to pragnienie, by zrobić to jeszcze lepiej.

{{ tn(16408) left }}A więc, pojechałam po puchar i go przywiozłam!
– II miejsce w Pucharze Kobiet Motocaina.pl (pierwsza jechała o prawie tone lżejszym autem Mr-1)
– pierwsza z kobiet w klasyfikacji generalnej
– 19 miejsce na 32 załogi w grupie Modern Classic (ładnie sie wpasowalam w sportowe czterolapy)
– 58 miejsce w klasyfikacji generalnej na 104 załogi.

Można? Można!

Classicauto Cup to nowa odsłona zawodów dla aut klasycznych, ale nie tylko dla takich. 1 runda zebrała w jednym miejscu kierowców rajdowych, właścicieli sportowych aut oraz pasjonatów aut klasycznych. W zawodach wzięło udział ponad 110 załóg. Powiem również, iż nie będzie to moja pierwsza i jedyna runda w jakiej pojechałam, za bardzo mi się spodobało! Nie warto odkładać marzeń na później… Kiedy się je spełnia, życie w końcu ma sens! Warto o to walczyć!

Autor: Diana Prietz, Ford Mustang by Diablica

Gratulujemy Dianie i wszystkim innym zawodniczkom Pucharu Pań Motocaina.pl. Niestety z róznych przyczyn musimy zrezygnować z kolejnych eliminacji Pucharu w ramach Liqui Moly Classicauto Cup.

Najnowsze

Po samochód do… komornika czy na aukcję holenderską?

Używanych samochodów zazwyczaj szukamy w Internecie. Przeglądamy ogłoszenia i staramy się negocjować cenę ze sprzedającym. Do innych sposobów na kupno używanego auta w cenie niższej niż rynkowa można zaliczyć: aukcje komornicze lub poszukiwanie egzemplarzy testowych. Sprzedawcy samochodów coraz częściej stawiają też na tzw. aukcje holenderskie oraz wyprzedaże floty samochodów.

Jeszcze kilka lat temu klienci zainteresowani kupnem używanych samochodów poszukiwali ich na giełdach lub w komisach. Dzisiaj większość klientów szuka samochodów w Internecie, gdzie można dokładnie sprofilować swoje oczekiwania i w kilka minut znaleźć markę i model dla siebie. Nie zawsze jest to jednak sposób na znalezienie najtańszej oferty. Warto sprawdzić jeszcze kilka innych, wciąż mało powszechnych w Polsce metod.

Po samochód do… komornika
O tym, że na aukcjach komorniczych można kupić taniej samochód słyszał niemal każdy. Tyle tylko, że niewiele osób wie, gdzie są ogłaszane i w jaki sposób się odbywają. Cena wywoławcza samochodu na licytacji komorniczej wynosi 75% wartości szacunkowej. Jeżeli nie znajdzie się nabywca to podczas drugiej licytacji cena początkowa to już tylko 50% tej wartości. Ostateczna cena zależy oczywiście od poziomu zainteresowania. Aby aukcja doszła do skutku, musi w niej wziąć udział minimum dwóch oferentów. Informacji o najbliższych aukcjach komorniczych oraz licytowanych samochodach należy szukać w lokalnej prasie oraz w dedykowanym serwisie internetowym prowadzonym przez Krajową Radę Komorniczą. Ogłoszeń o aukcjach samochodów można szukać także na stronach internetowych lokalnych Urzędów Skarbowych oraz Izb Celnych, gdzie można kupić auta zajęte przez Skarb Państwa.

Warto jednak pamiętać, że podczas aukcji klient ma ograniczony czas na ocenę stanu technicznego samochodu. Przedmioty dostępne do zakupu na licytacji komorniczej możemy obejrzeć dopiero w dniu licytacji, a decyzję o wzięciu w niej udziału trzeba podjąć od razu.

Aukcje holenderskie
Chociaż aukcje holenderskie nie są jeszcze zbyt popularne wśród polskich konsumentów i najczęściej sprawdzają się w sprzedaży produktów z krótką datą ważności, to ich potencjał odkryły niedawno firmy sprzedające samochody. Aukcje holenderskie polegają na ustaleniu przez sprzedającego ceny wywoławczej produktu, która jest stopniowo obniżana aż do momentu, kiedy pojawi się pierwsza oferta kupna lub osiągnie ona cenę minimalną.

Na aukcjach holenderskich dostępne są wybrane modele samochodów w formie abonamentu. Każda aukcja zaczyna się np. w sobotę o godzinie 15.00 i kończy się w kolejną sobotę o godzinie. 14.00. Czynsz abonamentu obniżany jest codziennie, a klienci swoje oferty kupna mogą składać bezpośrednio poprzez formularz dostępny na stronie internetowej.

Firmowe wyprzedaże floty samochodów
Osoby poszukujące używanego auta mogą próbować skorzystać z wymiany floty samochodów, które odbywają się regularnie w wielu firmach. Wówczas samochody, które do tej pory służyły biznesowi, są wyprzedawane na wewnętrznych firmowych aukcjach lub wracają do firm leasingowych, które wystawiają je na sprzedaż.

Każde auto pokontraktowe, zanim trafi do ponownej sprzedaży, przechodzi przegląd blacharski i serwisowy. Dzięki temu klienci mogą być pewni, że samochód nie ma żadnych ukrytych usterek.

Egzemplarze testowe są prawie nowe
Zakup egzemplarza testowego jest najczęściej praktykowany przez klientów, którym zależy na kupnie nowego samochodu, ale nie pozwala im na to ich budżet. Egzemplarze demonstracyjne są wykorzystywane do jazd próbnych przez około rok. Kiedy trafiają do sprzedaży ich przebieg sięga od 10 tys. do nawet 20 tys. km A jego cena może być niższa o 10-20%. Co ważne, egzemplarz demonstracyjny będzie miał pełną dokumentację techniczną i historię napraw oraz zachowaną fabryczną gwarancję. Będzie też bardzo dobrze wyposażony, co dla wielu klientów stanowi wartość dodaną.

Źródło: Master1.pl

Najnowsze

Dziura w drodze uszkodziła auto? Sprawdź czy masz podstawy do uzyskania odszkodowania

Nawet wyjątkowa ostrożność i zwinne manewry mogą nie uchronić pojazdu przed uszkodzeniem kół lub zawieszenia w efekcie wjechania w dziurę na jezdni. Czy musimy więc płacić za taką szkodę z własnej kieszeni? Jakie ubezpieczenie może nam pomóc w takiej sytuacji?

„Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”, tak wynika z art. 415 Kodeksu Cywilnego. Na jego podstawie odpowiedzialność za uszkodzenie może ponosić także zarządca drogi, na której w skutek ubytków w nawierzchni, uszkodziliśmy nasze auto. Pamiętajmy jednak o ważnych przesłankach, które będą mieć wpływ na możliwość dochodzenia odszkodowania za szkodę.

Oznaczenia nie bez znaczenia
Po pierwsze, gdy uszkodzimy nasz samochód na wyrwie w nawierzchni, zadbajmy o bezpieczeństwo nasze i innych. Bądźmy widoczni na drodze, aby nie stwarzać zagrożenia dla siebie i innych uczestników ruchu. Po drugie, sprawdźmy, czy na fragmencie, po którym się poruszaliśmy były oznaczenia ostrzegawcze o ubytkach w jezdni lub ograniczające prędkość do minimum, podkreśla Piotr Kuźmiński, prawnik D.A.S. – Takie znaki zobowiązują kierowcę do dostosowania się do warunków na drodze i większej ostrożności. Brak zastosowania się do nich może stanowić argument do odmowy wypłaty odszkodowania przez zarządcę drogi lub jego ubezpieczyciela – uczula ekspert. Jednak, nawet w takiej sytuacji nie wszystko jest stracone i można spróbować dochodzić swoich roszczeń za uszkodzenie pojazdu. – Same znaki ostrzegawcze mogą być niewystarczającym działaniem, które wyłącza odpowiedzialność zarządcy za stan drogi. Polskie sądy przyznawały już rację poszkodowanym kierowcom, wskazując, że w przypadku bardzo dużych i niebezpiecznych uszkodzeń nawierzchni, zarządca powinien podjąć dodatkowe środki zapobiegawcze, np. wyłączyć uszkodzone fragmenty z ruchu oddzielając je pachołkami lub barierkami czy zasypać tymczasowo głębsze ubytki. Zastosowanie znajduje w takim przypadku art. 417 §1 Kodeksu Cywilnego, w myśl którego, jeżeli zarządca drogi przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie nie wykonał nałożonych prawem obowiązków, powstaje jego odpowiedzialność odszkodowawcza – wyjaśnia Piotr Kuźmiński.

Krok po kroku do rekompensaty
W przypadku uszkodzenia samochodu przez zły stan nawierzchni warto zadbać także o dokumentację zdarzenia. – Zróbmy zdjęcia dziury i uszkodzonego auta. Jeśli mamy świadków, spiszmy ich zeznania wraz z danymi osobowymi. Zalecane jest także wezwanie na miejsce policji lub straży miejskiej. Funkcjonariusze sporządzą protokół zdarzenia, a to ważny dowód w sprawie – tłumaczy prawnik D.A.S. i wskazuje, że im więcej dokumentów zbierzemy tym lepiej, bo ciężar udowodnienia winy spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne, czyli na poszkodowanym.

Następnie, w celu uzyskania odszkodowania za uszkodzenie auta ustalamy, kto jest zarządcą drogi, na której spotkał nas ten niemiły incydent. W większości przypadków za zapewnienie właściwego stanu jezdni odpowiadają delegowane do tego jednostki, np. Zarząd Dróg Miejskich, Zarząd Dróg Powiatowych czy Zarząd Dróg Wojewódzkich. – Warto sprawdzić na stronie internetowej instytucji, która odpowiada za daną drogę, bo często są tam szczegółowe informacje dotyczące sposobu zgłaszania szkody. Jeśli takich wytycznych nie znajdziemy, warto zadzwonić do urzędu w celu uzyskania informacji na temat procedury zgłaszania szkody. Sprawę załatwimy wtedy znacznie szybciej i sprawniej – podpowiada Piotr Kuźmiński.

Po przyjęciu zgłoszenia w terminie 30 dni ubezpieczyciel odpowiedniej instytucji przeprowadzi postępowanie wyjaśniające oraz wykona wycenę szkody. Może zdarzyć się jednak, że potrzebujemy dokonać naprawy niezwłocznie i nie możemy sobie pozwolić na czekanie na pojawienie się rzeczoznawcy. W takiej sytuacji możemy zlecić naprawę pojazdu w warsztacie samochodowym i przedstawić ubezpieczycielowi fakturę VAT z dokładną specyfikacją wykonanych napraw.

Możemy się także spotkać z sytuacją, gdy ubezpieczyciel zarządcy poinformuje nas, że wypłaca rekompensaty tylko od pewnej kwoty. Czasem takie informacje są także podane na stronie internetowej zarządcy. Prawnik zaznacza jednak, że to nie zwalnia właściciela drogi od odpowiedzialności za szkody o niższej wartości i w takiej sytuacji z wnioskiem kierujemy się wprost do podmiotu odpowiedzialnego za stan danej drogi.

Droga do uzyskania odszkodowania może być wyboista
Uzyskiwanie odszkodowania od zarządcy dróg lub jego ubezpieczyciela, to dość mało komfortowy sposób uzyskania pieniędzy za uszkodzenie auta, szczególnie jeśli podmiot odpowiedzialny za jego wypłatę odrzuci nasz wniosek i naszej racji będziemy musieli dochodzić w sądzie. Naprawy, często dość kosztownej, nie sfinansujemy bowiem z ubezpieczenia OC. Pokryje je dopiero polisa AC lub ubezpieczenie opon, jeśli to one zostaną uszkodzone po wjechaniu w dziurę. Jednakże, takiego ubezpieczenia nie posiada większość samochodów w Polsce. Istnieje jednak jeszcze jeden rodzaj polis, który może pomóc właśnie w takich przypadkach. Ubezpieczenie ochrony prawnej (UOP), bo o nim mowa, finansuje i zapewnia dostęp do pomocy oraz reprezentacji prawnej właścicielowi ubezpieczonego pojazdu. Ubezpieczyciel pokieruje procesem likwidacji szkody. Doradzi także co zrobić i sprawdzić tuż po zdarzeniu, porady prawne są bowiem dostępne przez telefon i to nawet całą dobę. Jeśli ubezpieczyciel zarządcy drogi lub sam zarządca nie przyjmie swojej odpowiedzialności za szkodę, polisa ochrony prawnej pokryje koszty sądowe procesu i honorarium prawnika, gdy będziemy dochodzić swoich roszczeń przed sądem. – Idea ubezpieczeń ochrony prawnej w tym zakresie od zawsze była związana z potrzebami kierowców. Ich początki mają swoje korzenie w pierwszej dekadzie XX w. w polisach skierowanych do uczestników wyścigów samochodowych. Obecnie, tym rodzajem ubezpieczeń możemy objąć rodzinę, firmę czy działalność prowadzoną w ramach wykonywania wolnego zawodu. Także sama polisa dla pojazdów ulegała ewolucji i może obejmować już nie tylko kierowcę i samochód, ale także pasażerów oraz działać na terenie całej Europy – dodaje Piotr Kuźmiński. Ubezpieczenie ochrony prawnej może więc pomóc sprawnie uzyskać odszkodowanie za uszkodzenia auta na złej nawierzchni i szybko załatać dziurę jaką ten ubytek zrobił w naszym portfelu.

Źródło: D.A.S. Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Najnowsze

Co trzeci polski kierowca prowadziłby samochód zbyt wcześnie po spożyciu alkoholu

Co trzeci kierowca w Polsce wsiadłby za kierownicę wcześniej niż powinien, błędnie szacując czas potrzebny na powrót do stanu trzeźwości, w którym dozwolone jest prowadzenie pojazdu.

Podobny odsetek przyznaje, że mógł kiedyś prowadzić samochód pod wpływem alkoholu – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy AlcoSense Laboratories. Wnioski z badania pokazują skalę problemu tzw. nieświadomej nietrzeźwości u polskich kierowców.
Nieświadoma nietrzeźwość to stan, w którym osoba czuje się w pełni trzeźwa, pomimo że stężenie alkoholu w jej organizmie przekracza określone w prawie limity dopuszczające prowadzenie pojazdów. Taka sytuacja często występuje następnego dnia rano, po spożyciu alkoholu poprzedniego wieczora.
 
30% polskich kierowców przyznaje, że mogło – świadomie lub nieświadomie – prowadzić samochód, mając we krwi powyżej 0,2 promila alkoholu. Od tego progu prowadzenie pojazdu w Polsce jest wykroczeniem. Najczęściej do takiej sytuacji przyznawali się kierowcy z województwa opolskiego (43%), zaś najrzadziej kierowcy z województwa zachodniopomorskiego. Jednak wciąż 1 na 10 zachodniopomorskich kierowców przyznaje się do tego typu doświadczenia.   

Pytani o powody wystąpienia takiej sytuacji, ankietowani najczęściej wskazywali nieświadomość swojego faktycznego stanu trzeźwości, brak innego kierowcy, który mógłby ich podwieźć oraz prowadzenie pojazdu na krótkim dystansie.
Niepokojąca jest postawa kierowców o stażu krótszym niż dwa lata, którzy najczęściej wyjaśniali, że „nie przejęli się” swoją potencjalną nietrzeźwością.

Co trzeci kierowca za wcześnie wsiada za kółko
Przeciętna osoba po wypiciu pięciu piw (półlitrowych z 5% zawartością alkoholu) pomiędzy godziną 21:00 a 23:00, będzie całkowicie trzeźwa dopiero po godzinie 10:00 rano następnego dnia. Tymczasem ponad 30% kierowców biorących udział w badaniu zadeklarowało, że byłoby gotowe prowadzić pojazd przed 10:00, przedwcześnie zakładając swoją trzeźwość. 22% z nich wsiadłoby za kierownicę nawet przed 9:00, a o tej godzinie przekroczenie dopuszczalnego limitu zawartości alkoholu jest pewne.
 
Co trzeci biorący udział w badaniu kierowca wsiadłby za kółko w mniej niż dwie godziny od wypicia jednego piwa. Oznacza to, że mógłby prowadzić samochód, mając zawartość alkoholu we krwi w stężeniu przekraczającym dozwolony przez prawo limit. Z badania wynika również, że im kierowca jest młodszy, tym większe jest prawdopodobieństwo, że przeszacuje możliwości swojego organizmu. W podziale na grupy wiekowe, zbyt wcześnie po wypiciu jednego piwa prowadziłoby samochód:

•    37% kierowców w wieku 18-29 lat
•    34% kierowców w wieku 30-44 lata
•    22% kierowców w wieku 45-49 lat
•    21% kierowców powyżej 60 roku życia.

Ponadto, 35% kierowców nie wyklucza, że pojechałoby jako pasażer z zaufanym kierowcą, który przed chwilą wypił jedno piwo.

Samokontrola trzeźwości to wciąż rzadkość
Jedynie 14% kierowców deklaruje, że przeprowadza samokontrolę stanu trzeźwości przy użyciu alkomatu (prywatnego lub udostępnionego przez policję) w każdej sytuacji, gdy spożywało alkohol dzień wcześniej. Odsetek ten jest wyraźnie większy u kierowców, którzy prowadzą samochód w związku z wykonywaną pracą i wyniósł on 26%.

Niemal co czwarty kierowca (23%) nigdy nie bada się alkomatem kolejnego dnia rano po spożyciu alkoholu poprzedniego wieczora. Najczęstszym wytłumaczeniem jest pewność co do własnego stanu trzeźwości bez konieczności badania.
Prawie połowa respondentów (48%) stwierdziła, że nie bada się alkomatem, ponieważ nigdy nie prowadzi rano, dzień po tym jak spożywała alkohol.

Wysokie prawdopodobieństwo porannej kontroli trzeźwości
Według oficjalnych danych polskiej policji w 2017 r. dokonano 17,8 mln. kontroli trzeźwości kierujących pojazdami. Z badania SW Research dla AlcoSense Laboratories wynika, że 84% kierowców przechodziło w ostatnim roku taką kontrolę przynajmniej raz, a 70% z nich przynajmniej raz w życiu było badanych na obecność alkoholu w organizmie w godzinach między 6:00 a 12:00.
 
– Wyniki badania dowodzą, że kierowcy jadący w stanie nieświadomej nietrzeźwości wystawiają się na znaczne ryzyko poniesienia konsekwencji prawnych w razie kontroli, nie wspominając o bezpieczeństwie swoim i innych użytkowników dróg. Zawodowi kierowcy dodatkowo ryzykują utratą pracy ¬– mówi Hunter Abbott, kierowca wyścigowy i ekspert z firmy AlcoSense, producenta alkomatów osobistych. – Obowiązujący w Polsce limit 0,2 promila jest jednym z niższych w Europie. Oznacza to, że Polacy muszą być szczególnie ostrożni, decydując się na prowadzenie samochodu po tym, jak pili alkohol poprzedniego dnia. Ponieważ każdy z nas jest inny, bardzo trudno określić, kiedy będziemy całkowicie trzeźwi w różnych sytuacjach. Dlatego jeżeli ktoś zamierza wsiąść za kółko o poranku po kilku piwach wypitych wieczorem dzień wcześniej, powinien najpierw zbadać się precyzyjnym alkomatem, by uchronić się przed podjęciem decyzji, która może nieść poważne konsekwencje.

Badanie SW Research dla AlcoSense Laboratories przeprowadzono w marcu 2018 roku, na reprezentatywnej grupie 1280 kierowców.

Najnowsze