Cadillac Marszałka Józefa Piłsudskiego odrestaurowany! Film

Podjęta z inicjatywy Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego renowacja Cadillaca, ostatniego auta Marszałka Józefa Piłsudskiego, zakończyła się sukcesem. Dziś 7 listopada, w Belwederze, Prezydent uroczyście odsłonił odrestaurowane auto.

Samochód w dniu 11 listopada przejedzie ulicami Warszawy, a następnie zostanie wyeksponowany w specjalnej gablocie przy Belwederze.

Odbudowa Cadillaca zajęła osiem miesięcy. Zanim auto trafi przed Belweder, przez najbliższy weekend zaprezentuje się przed Pałacem Prezydenckim. Warszawiacy będą mogli podziwiać wspaniały efekt pracy sztabu specjalistów, którzy pieczołowicie przywracali Cadillacowi dawny wygląd. Samochód będzie można zobaczyć także podczas obchodów Święta Niepodległości 11 listopada. Przejedzie na czele marszu „Razem dla Niepodległej”.

Prace nad restauracją Cadillaca trwały od marca 2013 r. Wtedy zaczął pracować specjalny zespół ekspertów pod kierownictwem dr Jana Tarczyńskiego, dyrektora Centralnej Biblioteki Wojskowej. Jego zadaniem było przygotowanie dokumentacji i planu odbudowy zabytku. Rekonstrukcję samochodu przeprowadziła profesjonalna firma Pawła Sławińskiego z Poznania. Ideą przyświecającą konserwatorom było przywrócenie dawnej świetności samochodu i przywrócenie go do stanu pierwotnego. Cadillac został rozebrany do najmniejszej śrubki. Każdą część pieczołowicie odtworzono zgodnie z dokumentacją. Te, których nie dało się zrekonstruować, pochodzą z samochodu – dawcy (tzw. donor car), który został zakupiony specjalnie do tego celu. Nadzór merytoryczny nad pracami sprawowała Naczelna Organizacja Techniczna, która jest też właścicielem samochodu.

Partnerem strategicznym renowacji była Fundacja PZU.

Najnowsze

Montujemy ogrzewanie postojowe Webasto!

Każdy kto miał wątpliwą przyjemność porannej gimnastyki ze skrobaczką zamiast ciężarka w ręku, czy też przejażdżki autem w temperaturze niższej, niż panująca w zamrażalniku jego własnej lodówki, z zazdrością zerka na sąsiada, który dosiada rozgrzanego auta bez śladu szadzi na szybach. My też tak chcemy!

Zima zaskakuje nie tylko drogowców. Kierowcy często zapominają o wymianie płynu do spryskiwaczy na zimowy, przesmarowaniu uszczelek w drzwiach, zaopatrzeniu się w skrobaczki do szyb i specyfiki rozmrażające zamki. Roztrzepane kobiety, które mają mnóstwo spraw na głowie, czy mężczyźni typu „co, ja nie zdążę?!”, którzy budzą się z ręką w nocniku, że dookoła leży już śnieg – to dla nich stworzono ogrzewanie postojowe. I dla nas – postanowiłyśmy sprawdzić, czy montaż takiego urządzenia ma sens i jak ono dokładnie działa.

Co wybrać i… właściwie po co?

Decyzja zapadła – po długich poszukiwaniach wybrałyśmy rozwiązanie marki Webasto – model Thermo Call TC3, który umożliwia sterowanie z telefonu komórkowego (lub stacjonarnego) urządzeniem grzewczym Thermo Top Evo. W kolejnych artykułach, będziemy przybliżać tematykę montażu urządzenia w naszym redakcyjnym aucie Renault Clio Grandtour, eksploatacji ogrzewania, czy sterowania nim przez telefon.

Ogrzewanie postojowe Webasto
fot. Webasto

Ci, którzy teraz zastanawiają się: „ale po co?”, „przecież nie żyjemy w Szwecji, czy na Alasce” niechaj wiedzą, że Webasto stosuje się coraz powszechniej w krajach o klimacie umiarkowanym, bo pozwala szybciej przygotować samochód do jazdy (topi śnieg, szron), wpływa na mniejsze zużycie paliwa i podnosi żywotność silnika (jednostka napędowa jest rozgrzana – nie występuje efekt tzw. zimnego startu). W okresie wakacyjnym natomiast (przy wysokiej temperaturze i nasłonecznieniu) system ochładza wnętrze samochodu dając komfort przy wsiadaniu do auta.

Rozwiązanie to mogą docenić kobiety posiadające dzieci (usadowienie malca unieruchomionego w foteliku w zimnym pojeździe zawsze budzi wątpliwości matek), lub czynnie uprawiające sporty zimowe (Webasto szybko topi pozostałości śniegu na deskach snowboardowych, nartach, czy butach).

Zaczynamy od uzasadnienia naszego wyboru i odpowiedzi na pytanie: co nam może dać ogrzewanie postojowe w samochodzie?

1. Lubimy ciepło – nie chcemy marznąć!
2. Nie znosimy odśnieżać auta.
3. Chcemy, żeby naszym dzieciom było cieplutko od pierwszych minut spędzonych w aucie.
4. Chcemy mieć doskonałą widoczność od razu po zajęciu miejsca za kierownicą we wszystkich kierunkach.
5. Chcemy ochronić nasze szyby przed skrobaniem, a co za tym idzie często przed porysowaniem ich powierzchni.
6. Wolimy tracić czas na przyjemności, a nie marznięcie podczas odśnieżania auta.
7. Jesteśmy gadżeciarami – lubimy nowinki i komfortowe, praktyczne rozwiązania, ułatwiające życie.
8. Nie chcemy się grzać w naszym aucie latem jak w piekarniku – wolimy wentylowaną kabinę pasażerską.

Jeśli to za mało powodów, żeby zdecydować się na Webasto, czytaj dalej.

Jesteśmy eko – mówimy „nie” rozruchowi na zimno!

Podczas niskich temperatur silnik w czasie rozruchu pokonuje dwukrotnie większe niż latem opory ruchu. Zwiększa się tym samym zużycie jednostki nie tylko podczas startu, ale też w pierwszych minutach jej pracy. Wtedy właśnie silnik potrzebuje bogatszej mieszanki, spalanie wzrasta, a co za tym idzie zanieczyszczenie środowiska. Ponadto zimny katalizator niezbyt skutecznie oczyszcza spaliny, a właśnie w trakcie pierwszej fazy pracy zimnego silnika emituje on największe stężenie szkodliwych gazów. Parokrotne próby uruchomienia jednostki i nagle kierowca przypomina sobie o osłabionym akumulatorze i stanie oleju w silniku (lepiej by był to syntetyk). Podgrzewanie silnika przed rozruchem pozwala zmniejszyć te niekorzystne konsekwencje zimna przy niewielkim poborze prądu, obniżyć zużycie paliwa oraz ograniczyć wydzielanie toksycznych substancji w spalinach.

Dlatego też chcemy montażu ogrzewania Webasto, które organiczy w naszym redakcyjnym Renault emisję spalin.

Ale o co chodzi? Prywatna ciepłownia i oszczędność

Urządzenia podgrzewające pojazd w trakcie postoju dzielą się na spalinowe (powietrzne i wodne), gazowe i elektryczne. Ten ostatni rodzaj urządzeń wymaga podłączenia do sieci elektrycznej, a właściwie dostępu do gniazda 220 V. Ponieważ w Polsce trudno sobie wyobrazić ogólnodostępne gniazdka na parkingach, czy też przydomowe elektrownie, bardziej uniwersalne wydają się rozwiązania spalinowe i gazowe.

Ogrzewanie postojowe Webasto
fot. Webasto

Ogrzewanie na gaz płynny znajduje szerokie zastosowanie w przyczepach kempingowych, pojazdach turystycznych i dostawczych. W wyniku spalania gazu wytwarzane jest ciepło, które ogrzewa zasysane powietrze. Dalej jest transportowane poprzez dmuchawę i system rur wtłaczających je do wnętrza pojazdu lub przyczepy.

Urządzenia powietrzne z kolei montowane są zazwyczaj w vanach, busach, autach dostawczych i ciężarowych. Źródłem ciepła jest tu paliwo silnikowe, ale urządzenie pracuje z pominięciem standardowego układu grzewczego zasysając chłodne powietrze z wnętrza lub z zewnątrz pojazdu, ogrzewając je i wdmuchując do środka auta. Może być montowane zarówno w kabinie, jak i w bagażniku lub pod samochodem.

Urządzenia wodne – i takie właśnie montujemy – dedykowane są samochodom osobowym. Sterowane są elektroniczne (poprzez mikroprocesor); współpracują z istniejącym systemem ogrzewania w samochodzie i zasilane są z instalacji paliwowej, zarówno jednostek benzynowych jak i wysokoprężnych. Istnieją również wersje przystosowane do biopaliwa. Przez godzinę urządzenie zużywa od 0,25 litra paliwa przy słabszej mocy grzewczej do 0,5 litra paliwa przy dużej mocy grzewczej. Obliczono, że gdy na dworze są tylko dwa stopnie mrozu, średniej wielkości silnik zużyje po jego podgrzaniu o 0,3 litra benzyny mniej na dystansie pierwszych 6 kilometrów.

Zaoszczędzone fundusze wydajemy na… przyjemności, a jakże!

Gadżeciary – sterowanie ogrzewaniem za pomocą telefonu?

Nasz wybór padł na urzadzenie Thermo Call TC3, które umożliwia włączenie lub wyłączenie ogrzewania postojowego z dowolnego miejsca. Wystarczy zadzwonić, wysłać sms lub skorzystać ze specjalnej aplikacji. Więcej o tym rozwiązaniu w kolejnych materiałach.

Jak wygląda montaż ogrzewania postojowego Webasto i jak działa dowiesz się na Motocaina.pl już niebawem!

Najnowsze

Policjantka na motocyklu – rozmawiamy z sierżant Katarzyną Nykiel

Z sierżant Katarzyną Nykiel z V SKRD WRD Komendy Stołecznej Policji, która jeździ służbowo policyjną Hondą CBF 1000, rozmawiamy o jej pasji do motocykli połączonej z odpowiedzialną pracą.

Co było pierwsze – pragnienie pracy w policji czy pasja motocyklowa?

Pasja motocyklowa… aczkolwiek i jedno i drugie zawdzięczam mojemu bratu. To On zaszczepił we mnie bakcyla do jednośladów i to dzięki Niemu zdecydowałam się na wstąpienie do Policji.

To może od początku: już jako dzieci ja i mój brat mieliśmy w domu „jednoślady z silnikiem”. Zresztą cała moja rodzina jeździła motocyklami: tata, mama i nawet moja babcia, która miała skórzaną kurtkę i wcale nie jeździła 10 km/h! Tzw. „komarek” czy „WSKa” były naszym środkiem transportu do szkoły. Kiedy nie mogłam dosięgnąć nogami do ziemi, to podprowadzałam motocykl pod schody, aby się wspomóc. Wraz z wiekiem wzrastała pojemność jednośladów…

Takim większym motocyklem, który miałam przyjemność prowadzić był pojazd mojego brata, Yamaha FZR 600. To On przekazał mi wiele potrzebnych wskazówek.

Sierżant Katarzyna Nykiel.
fot. z archiwum prywatnego sierżant Katarzyny Nykiel

2009 rok był dla mnie rokiem przełomowym. A zwłaszcza jedno wydarzenie-wypadek komunikacyjny mojego brata. Młoda kobieta nie ustępując pierwszeństwa przejazdu uderzyła w tylne koło Yamahy Marcina. Po tym jak cudem odzyskał życie, postanowiłam, iż chciałabym w przyszłości móc zapobiegać wypadkom komunikacyjnym. Złożyłam podanie o przyjęcie do Policji, zdobyłam uprawnienia do kierowania – egzamin na kat. „A” i „B” zdałam za pierwszym razem. Kupiłam motocykl, Hondę CBR 600, która stała się moją drugą miłością. Rodzice nie wiedzieli o moim prawie jazdy i o motocyklu. Dopiero po roku im się przyznałam… Ich milczenie było wymowne… Jednak z czasem zaakceptowali moją pasję i teraz bardzo mnie wspierają. W grudniu 2010 założyłam mundur i tak z przedszkolanki zostałam policjantką. Na początku pracowałam w Oddziałach Prewencji, potem w Wydziale Patrolowo-Interwencyjnym, aż w końcu po 2 latach trafiłam do swojej wymarzonej Jednostki. Po roku pracy w Wydziale Ruchu Drogowego wsiadłam na motocykl służbowy: Hondę CBF 1000.

Sierżant Katarzyna Nykiel na Hondzie CBF 1000.
fot. z archiwum prywatnego sierżant Katarzyny Nykiel

Dziewczyny na motocyklach spotykają się czasem z dziwnymi reakcjami otoczenia. Jakich reakcji doświadczasz Ty, policjantka na motocyklu?

Przeważnie spotykam się z podziwem, zwłaszcza u osób starszych. Jest to bardzo miłe, kiedy np. małżeństwo w podeszłym wieku uśmiecha się i krzyczy „Wow, ale super Pani wygląda, tak trzymać!”. Niekiedy patrzą z niedowierzaniem: „Jak to? Baba w Policji i na motorze?”. Bardzo często z kolegą, z którym jeżdżę, śmiejemy się na widok min kierowców jakie robią, kiedy widzą mój warkocz wystający spod kasku. Czasami, gdy stoimy z Darkiem (moim partnerem w pracy) przy naszych motocyklach, podchodzą mężczyźni i pytają: „Czy Pani przyjechała na tym motorze?” Ja zawsze z uśmiechem na twarzy odpowiadam, że nie, bo się boję, ale kolega mnie holuje. Zdarzają się i podrywacze… mówiąc komplementy próbują uniknąć mandatu. Niestety jeszcze nikomu się to nie udało. „Ależ ma Pani ładne oczy”- to na mnie nie działa. Wielu mężczyzn uważa, że miejsce kobiety jest w kuchni, a adrenalina i motocykle są zarezerwowane dla nich. „Przecież baba nie umie jeździć na motorze”. Ja uważam zupełnie inaczej. Zarówno kobiety jak i mężczyźni mają prawo do własnych wyborów, mają prawo „Do Życia”. Ba, wręcz zachęcam dziewczyny do nowych pasji, aktywnego spędzania wolnego czasu i brania życia całymi garściami!

Sierżant Katarzyna Nykiel z kolegą z pracy podczas patrolowania warszawskich ulic.
fot. z archiwum prywatnego sierżant Katarzyny Nykiel

Czy koledzy w pracy traktują Cię jak innego policjanta? A może fakt, że jesteś kobietą, wpływa na ich zachowanie? Jak to odbierasz?

Hmm… jak innego policjanta – raczej nie (śmiech).  Mam akurat to szczęście, że moi koledzy z pracy są bardzo koleżeńscy. Mam dużą pomoc z ich strony, zwłaszcza na początku mojej przygody z jednośladem służbowym. Często dawali mi rady, aby było mi po prostu lżej. Ale mimo to wszyscy jesteśmy równo traktowani i nie mam forów ze względu na płeć. Wręcz przeciwnie – pamiętam dzień kiedy miałam pierwszy raz wyjechać Hondą służbową – czułam na sobie wiele spojrzeń, które mówiły jedno: „Ciekawe czy sobie poradzi”. Był to dla mnie ogromny stres, ale jeszcze większa satysfakcja i duma. Już następnego dnia koledzy i koleżanki z pracy klepali mnie po ramieniu i z uśmiechem podziwiali. Ostatnio miałam zaszczyt prowadzić 36. Maraton Warszawski ulicami stolicy. W takich sytuacjach wiesz, że przełożeni Ci ufają, wiedzą, że nie zawiedziesz. Jest to niesamowicie budujące. Wtedy wiesz, że robisz to, do czego zostałaś stworzona. Jesteś we właściwym miejscu i we właściwym czasie.

Sierżant Katarzyna Nykiel prywatnie jeździ swoją Hondą CBR00F
fot. z archiwum prywatnego sierżant Katarzyny Nykiel

Na ile w policyjnej pracy masz frajdę z jazdy na motocyklu? Ile jest samego jeżdżenia?

Jazda motocyklem służbowym sprawia mi ogromną przyjemność. Zupełnie inaczej się pracuje, jeśli spełniasz się w tej pracy… a to jest jednak najważniejsze. Cieszę się, że mogę pogodzić przyjemne z pożytecznym. Wiadomo, że jazda prywatnie różni się i wygląda nieco inaczej niż jazda w pracy. Moja praca to nie zabawa – nie wsiadam na motocykl, żeby sobie pojeździć. Mam przecież swoje obowiązki, z których muszę się wywiązać i to bez względu na pogodę czy zmęczenie. Czasami zdarzają się sytuacje, kiedy musimy podjąć pościg za kimś bądź udać się do wypadku, gdzie dla kogoś liczą się sekundy, dlatego też musimy to zrobić w jak najkrótszym czasie. Przy dużych prędkościach trzeba bardzo uważać, zwłaszcza na innych użytkowników drogi. Pojawia się niebezpieczeństwo i adrenalina, ale to jest właśnie to, co kocham najbardziej… Pracuję w systemie 8-godzinnym, więc praktycznie cały ten czas spędzam na motocyklu.

Co byś poradziła innym dziewczynom, które chciałyby zostać policjantkami na motocyklu? W jaki sposób można taką zostać?

Przede wszystkim trzeba bardzo tego chcieć! Trochę umiejętności i rozwagi również się przyda. Uważam, że trzeba walczyć o swoje marzenia. Jeśli naprawdę bardzo się coś kocha i chce się to robić w życiu, to zawsze nam się uda! Jak tylko dostałam się w szeregi Policji wiedziałam, że chcę pracować w ruchu drogowym pełniąc służbę na motocyklu. Aby móc jeździć motocyklem służbowym trzeba przejść badania, które weryfikują czy mamy do tego odpowiednie predyspozycje. Oczywistym jest, iż trzeba mieć uprawnienia do kierowania na dany rodzaj pojazdu. Jeśli już przejdziemy testy raczej nic nie stoi na przeszkodzie. A zatem dziewczyny, bierzcie się do działania i wyruszajcie na drogę – w kasku!

Najnowsze

Triumph Tiger w czterech wersjach – ahoj przygodo!

Wśród turystycznych nowości pokazanych na targach EICMA nie mogło zabraknąć Triumpha Tigera. Brytyjczycy pokazali aż cztery nowe wersje Tygrysa.

Tiger 800 XR oraz XRx to turystyczny motocykl szosowy (wersja z dodatkowym „x” oznacza model lepiej doposażony, dla prawdziwie wymagających). Natomiast Tiger 800 XC i XCx to modele skierowane dla turysty lubiącego zjechać z asfaltu (i tu dodatkowy „x” oznacza bogatsze wyposażenie). Różnice między wersją drogową i offroadową nie są wyłącznie kosmetyczne – obejmują zawieszenie i koła, ale także wiele ustawień pokładowej elektroniki, która na szosie pilnuje bezpiecznej jazdy, a poza asfaltem – umożliwia dynamiczną zabawę.

Galeria zdjęć wszystkich wersji modelu Triumph Tiger tutaj.

Triumph Tiger 800 XC
fot. Triumph

Wszystkie cztery wersje zasilane są tym samym silnikiem – znaną już trzycylindrową jednostką o pojemności 800 cm³ i mocy 95 KM. Silnik został nieco zmodyfikowany w stosunku do poprzedniej wersji – wyeliminowano mechaniczne stuki oraz zmodyfikowano elementy odpowiedzialne za zmianę biegów, wykorzystując mechanizm stosowany obecnie w Daytonie 675. Konstruktorzy twierdzą, że udało się także zredukować zużycie paliwa aż o 17%. W połączeniu z większym, 19-litrowym zbiornikiem paliwa ma to dać Triumphowi znacznie większy zasięg.

Wersje XR posiadają zawieszenie firmy Showa, a wersje XC – wyprodukowane przez WP zawieszenie bardziej odpowiadające offroadowemu charakterowi maszyny. XC ma także szprychowe koła i wysoko zamontowany przedni błotnik.

Triumph Tiger 800 XCx
fot. Triumph

Wszystkie wersje korzystają z systemu Ride-by-Wire, a w standardowym wyposażeniu posiadają ABS, kontrolę trakcji, i mapy zapłonu do wyboru. ABS można w każdej chwili wyłączyć. W wersjach z dodatkowym „x” w nazwie możliwa jest także specjalna konfiguracja ABS do jazdy offroadowej. Podobnie działa kontrola trakcji (TTC) – w standardowej wersji można ją włączyć lub wyłączyć, wersja „x” posiada dodatkowy tryb „Offroad”, umożliwiający większy uślizg tylnego koła. Modele XRx oraz XCx posiadają cztery mapy zapłonu do wyboru: Rain, Road, Sport i Offroad. Motocykle z dodatkowym „x” w nazwie posiadają także opcję dostosowywania motocykla do nawierzchni w trakcie jazdy: komputer pokładowy ma zaprogramowane trzy tryby: Road, Offroad oraz trzeci konfigurowany indywidualnie – każdy z tych trybów zmienia odpowiednio ustawienia ABSu, systemu kontroli trakcji oraz mapy zapłonu.

Wszystkie Triumphy wyposażone są w aluminiową osłonę miski olejowej i gniazdo 12V. Wszystkie maja regulowaną kierownicę i kanapę (XR – wysokość od 810 do 830 mm, XC – od 840 do 860 mm). W wersji „x” dodano także dodatkowe osłony silnika, handbary i jeszcze jedno gniazdko 12V. wygląda na to, że po nabyciu nowego Triumpha wystarczy się spakować – i można od razu ruszać w drogę pełną przygód. Problem w tym, że do ruszania w drogę zachęcają też inne maszyny – te spod znaku BMW, a ostatnio także Yamahy… Wśród nowo zaprezentowanych turystyków Triumph nie wyróżnia się niczym ekstra.

Najnowsze

Wygraj podwójną wejściówkę na Red Bull na Dużym Ekranie!

Mamy dla Was do wygrania dwie podwójne wejściówki na Red Bull na dużym ekranie z premierą filmu motocyklowego „On Any Sunday - The Next Chapter”.

O maratonie filmów ekstremalnych Red Bull na Dużym Ekranie pisałyśmy już tutaj.

Wieczorem 14 listopada w sieci kin Multikino odbędzie się pokaz czterech filmów o sportach ekstremalnych, w tym premiera długo oczekiwanego filmu motocyklowego „On Any Sunday – The Next Chapter”.

Harmonogram wydarzenia (opis poszczególnych filmów wraz z trailerami tu):
22:00 – start emisji filmu „McConkey”
0:00 – start emisji filmu „On Any Sunday – The Next Chapter” – więcej o filmie tu.
2:00 – start emisji filmu „Rad Company”
3:00 – start emisji filmu „Cerro Torre”

Mamy dla Was dwie podwójne wejściówki na ten nocny maraton do Multikina w Warszawie w Złotych Tarasach. Rozdamy je wśród osób, które w komentarzach pod tym artykułem najciekawiej według nas opiszą, czym jest dla nich pasja motocyklowa. Przykłady i historie z życia wzięte mile widziane!

Liczba like’ów Twoich znajomych pod Twoim komentarzem może być dodatkowym atutem.

Konkurs trwa od dziś, 6 listopada 2014, do 9 listopada 2014, do godziny 23.59. Wyniki podamy 10 listopada w odrębnym artykule.

Uwaga: nagrodzeni, którzy po ogłoszeniu wyników nie prześlą do końca 11 listopada do godziny 23.59 maila z danymi kontaktowymi na adres konkurs@motocaina.pl, nie będą mogli skorzystać z nagrody.

Powodzenia!

Najnowsze