Karolina Chojnacka

Cadillac Lyriq – elektryczny SUV w amerykańskim stylu. Jaki zasięg oferuje?

Oto Cadillac jakiego do tej pory nie widzieliście. Lyriq nie wygląda jak żaden inny Cadillac. I jest elektryczny.

Cadillac Lyriq, jak większość pojawiających się na rynku elektryków, prezentuje się dość odważnie, chociaż jednocześnie wygląda też klasycznie i praktycznie. Długa maska, przyjemne dla oka proporcje, proste linie – to zdecydowanie może się podobać. Najbardziej wzrok przykuwa atrapa chłodnicy, którą projektanci ozdobili dosłownie na wszelkie możliwe sposoby, umieszczając gdzie się da świecące paski.

Cadillac Lyriq

Przeczytaj też: Cadillac Lyriq i Timothée Chalamet w krótkiej kontynuacji „Edwarda Nożycorękiego”. Zobaczcie „ScissorHandsFree”!

Cadillac Lyriq, choć tego nie widać na zdjęciach, to bardzo duży samochód. Ma niemal 5 metrów długości (dokładnie 4,96 metra), 1,98 metra szerokości i prawie 3,1 metra pomiędzy osiami.

Pod tym przyjemnym dla oka nadwoziem, skrywa się silnik elektryczny o mocy 340 KM i 440 Nm momentu obrotowego. Energia dostarczana jest z pakietu akumulatorów o pojemności 100 kW. Powinno to wystarczyć na przejechanie około 480 kilometrów na jednym ładowaniu.

By naładować samochód, kierowca może skorzystać z pokładowej ładowarki 19,2 kW albo poszukać stacji szybkiego ładowania. Na takiej o mocy 190 kW zwiększymy zasięg SUVa o 120 kilometrów w 10 minut!

Cadillac Lyriq

Przeczytaj też: Cadillac Celestiq „zaprezentowany”! Poznajcie flagowy, luksusowy samochód elektryczny Cadillaca

Ile kosztuje elektryczny SUV w stylu amerykańskim? 59 990 dolarów, nie licząc dodatków, podatków i tak dalej. 

I choć zaprezentowano go światu teraz, to na drogach szybko go nie zobaczymy. Do sprzedaży Cadillac Lyriq trafi w pierwszym kwartale 2022 roku, a może nawet później…

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Kierowcy samochodów kontra rowerzyści. Czy przyjazna i bezpieczna koegzystencja na drodze jest możliwa?

Korzystanie z roweru w mieście lub poza nim to nie tylko przyjemność, ale także obowiązek zachowania szczególnych zasad bezpieczeństwa zarówno przez kierowców, jak i rowerzystów.

Niezależnie od tego jakim środkiem lokomocji jest poruszamy, pewne jest jedno – każdy uczestnik ruchu powinien stosować się do podstawowych zasad bezpieczeństwa, być skoncentrowanym na drodze oraz na innych. Przestrzeganie przepisów, wzajemna troska i uwaga są kluczowe do bezpiecznej koegzystencji kierowców i rowerzystów.

Filip Kaczanowski, trener Škoda Auto Szkoła, mówi:

Kwestia współpracy rowerzysty i kierowcy bywa kwestią sporną, ale czy tak musi być zawsze – oczywiście, że nie. Sam jestem kierowcą z bardzo długim stażem, a także zapalonym kolarzem, który pokonuje bardzo duże ilości kilometrów na rowerze. Moja rada dotycząca współpracy jest bardzo krótka i sprawdzona – jadę tak, jak chciałbym aby jeżdżono wokół mnie bez względu na to, jaki środek transportu wybiorę.

Przeczytaj też: Rowerzysta, który nigdy nie słyszał o przepisach, kłóci się z niedouczonym kierowcą

Rower powinien być zawsze wyposażony w przednie i tyle oświetlenie, które powinno być aktywne przez cały czas. Odblaskowe elementy garderoby rowerzysty wzmocnią jego widoczność na drodze.

Równie uważni powinni być kierowcy samochodów. Kierowcy nie powinni wyprzedzać, jeśli zagraża to bezpieczeństwu ich oraz innych użytkowników drogi. Niektóre kraje wprowadzają nawet przepisy prawne, określające minimalną odległość, którą należy zachować podczas wyprzedzania. Wyprzedzając rowerzystów, kierowcy powinni zachowywać się tak, jakby wyprzedzali samochód, czyli zmieniając pas ruchu. Zalecana jest szczególna ostrożność w przypadku, gdy samochód holuje przyczepę szerszą niż sam pojazd – taką jak przyczepa kempingowa. Jednym z niebezpieczniejszych manewrów jest skręcanie w prawo na drodze ze ścieżką rowerową, dlatego kierowca bezwzględnie powinien upewnić się, że z tyłu nie nadjeżdża rowerzysta. Z tego samego powodu należy zachować ostrożność podczas wysiadania i otwierania drzwi.

Nic nie zastąpi koncentracji i uważności niezbędnych do bezpiecznej koegzystencji użytkowników dróg, ale może w zdecydowany sposób wpłynąć na podniesienie poziomu bezpieczeństwa. Drogi są wspólną przestrzenią dla wszystkich użytkowników ruchu i każdy, niezależnie od wybranego środka transportu jest ich równoprawnym użytkownikiem.

Przeczytaj też: Rowerzysta który myśli, że jest samochodem, spotkał agresywnego kierowcę

Najnowsze

Karolina Chojnacka

BMW M4 spotyka BMW M4 GT3. Co łączy, a co różni te samochody?

Od produkcji seryjnej po tor wyścigowy - i z powrotem. Jak wygląda rozwój nowego samochodu wyścigowego BMW M4 GT3? I co łączy go, poza znaczkiem BMW, z BMW M4 Competition?

Projektanci i inżynierowie z programu rozwoju samochodów produkcyjnych BMW i BMW M Motorsport przedstawiają interesujące szczegóły dotyczące tych dwóch samochodów.

BMW M4 GT3 – które obecnie znajduje się w ostatniej fazie rozwoju – zostało zaprojektowane tak, by pomóc zespołom BMW M Motorsport rywalizować o zwycięstwa i tytuły wyścigowe na całym świecie. Patrząc z boku, wyraźnie widać, że samochód wyścigowy wykorzystuje tę samą konstelację elementów konstrukcyjnych, co samochód seryjny. Dach z dwoma podłużnymi żebrami i mocno pochylona tylna szyba są identyczne:

Model produkcyjny BMW M4 Competition stanowi wspaniałą podstawę do stworzenia samochodu wyścigowego. Ma elementy i geometrię zapewniającą wysoką wydajność i efektywność.

Przeczytaj też: Test BMW M440i xDrive – wszystko może, nic nie musi

Anne Forschner, projektanta designu BMW M4 Competition i Michael Scully, globalny dyrektor BMW Group Designworks, opowiadają o tym, co łączy, a co różni te dwa samochody. Na początek skupiają się na charakterystycznej i niezwykle kontrowersyjnej atrapie chłodnicy:

Wszystkie samochody BMW M są polaryzujące, co oznacza, że ​​nie każdemu od razu się podobają. Ich wpływ na ludzi jest zarówno fizyczny, jak i emocjonalny.

Przeczytaj też: Nowe BMW M3 Limuzyna i BMW M4 Coupe – „piekielnie” szybkie i bezkompromisowe. Znamy ceny w Polsce!

A już za kilka tygodni dowiemy się więcej o wspólnym sercu obu samochodów, czyli sześciocylindrowym silniku rzędowym z technologią M TwinPower Turbo. Bądźcie czujni! Na pewno o tym napiszemy!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Co wpływa na głośność opon?

Bez wątpienia komfort jazdy samochodem to stan, do którego dąży wielu kierowców. Przyjemnie jedzie się, gdy nie docierają do naszych uszów żadne niepokojące hałasy. Jakie czynniki mają wpływ na głośność ogumienia? I w jaki sposób możemy poprawić komfort podróżowania przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa? Znamy odpowiedzi na te pytania!

Wiedzieliście, że opony niedopompowane o 0,5 bara są aż o 3 dB głośniejsze i o 4 metry wydłużają drogę hamowania?

Hałas to poziom dźwięku skutkujący nieprzyjemnymi i uciążliwymi wrażeniami słuchowymi. Główną zasadą towarzyszącą powstawaniu hałasu są drgania, dlatego im bardziej źródło narażone jest na drgania, tym więcej generuje hałasu. Głośność opon to jeden z elementów wpływających na komfort jazdy samochodem. Jednak nie wszyscy wiedzą, że istnieją metody, które pozwalają obniżyć ten hałas we własnym zakresie.

Przeczytaj też: Opony całoroczne – wiemy, dlaczego europejscy kierowcy coraz chętniej je wybierają!

Co wpływa na dźwięk wydawany przez opony?

Hałas wydawany przez ogumienie spowodowany jest przede wszystkim tarciem oraz częstotliwością drgań opony, a także znajdującego się w niej powietrza. Eksperci podkreślają, że:

Na poziom dźwięków wydawanych przez oponę w trakcie jazdy mają wpływ też takie czynniki, jak: stan nawierzchni, budowa bieżnika i zbyt niskie ciśnienie w oponie, o które kierujący powinien zadbać we własnym zakresie.

Elementami nawierzchni wpływającymi na zwiększenie poziomu hałasu są nierówności i dziury w jezdni. Nie bez znaczenia jest też materiał, z którego jest wykonana droga, a także pogoda. Na hałas bezpośrednio przekłada się też budowa bieżnika i uderzanie jego klocków podczas styku z nawierzchnią. Zróżnicowane wzory lameli, poprzeczne rowki w trakcie stykania się z nawierzchnią wydają różne dźwięki. Na dźwięk wpływają także sprężanie powietrza w rowkach bieżnika oraz hałas generowany przez powietrze opływające oponę. Poziom głośności, jaki odczuwają kierowca i pasażerowie wewnątrz auta, zależy także od wygłuszenia samego auta. Ważna jest także jakość opon – im niższa, tym opony są głośniejsze – zarówno w przypadku opon zimowych, jak i letnich.

Jak obniżyć hałas opon?

Podstawową czynnością, którą powinniśmy wykonać w celu obniżenia hałasu, jest sprawdzenie ciśnienia w oponach. Trzeba pamiętać, że jego spadek o 0,5 bar przekłada się na wyższy o 3 dB hałas emitowany przez oponę. Prawidłową wartość ciśnienia opon podaje producent samochodu, a można ją odnaleźć w instrukcji obsługi lub naklejkach na słupku środkowym auta po otwarciu drzwi kierowcy. Warto też zaznaczyć, że odpowiednie ciśnienie zapewnia bezpieczeństwo, ponieważ skraca drogę hamowania i poprawia przyczepność.

Częstym czynnikiem powodującym hałas opon są uszkodzenia, dlatego warto systematycznie kontrolować stan ogumienia. Głośniejsze dźwięki słychać np. przy ząbkowaniu opon, czyli nierównomiernym zużyciu bieżnika (szybsze starcie środka).

Etykiety opon zgodne z przepisami UE

W Europie istnieją przepisy dotyczące emisji hałasu, a informacja o hałasie emitowanym przez oponę znajduje się na jej etykiecie.

Od 1 maja 2021 roku parametr poziomu hałasu oznaczany będzie przez liczbę decybeli i litery A, B lub C. Najcichsze ogumienie ma klasę A, najgłośniejsze C. Różnica wynosi pozornie niewiele, dokładnie 3 dB (A), ale w praktyce jest ona mocno odczuwalna. Co ważne, poziom hałasu jest mierzony przy prędkości 80 km/h przy wyłączonym silniku. W przypadku opon wprowadzonych na rynek przed 1 maja 2021 roku obowiązują dotychczasowe regulacje i oznaczenia. Zgodnie z nimi poziomu hałasu oznaczany jest przez liczbę fal. Najcichsze ogumienie ma jedną falę, najgłośniejsze trzy. Trzeba też zaznaczyć, że nie zawsze poziom z oznaczeń przekłada się na rzeczywiste odczucia kierowców.

Przeczytaj też: Nowe etykiety na opony. Co się zmienia i czy wpłynie to na kierowców?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Fotoradar, czyli radarowy miernik prędkości. Jaka jest jego historia?

Pomysły na to, by sprawdzać prędkość przejeżdżających pojazdów, są prawie tak stare jak sam samochód. W swojej powieści science-fiction pt. „Podróż do innych światów” amerykański pisarz John Jacob Astor, który zginął w katastrofie Titanica, już w 1894 roku opisał, w jaki sposób policja może w przyszłości wykorzystywać seryjne zdjęcia do określania prędkości aut w ruch miejskim.

Dzisiejsze rozwiązania z zakresu śledzenia prędkości bazują na zbliżonej zasadzie – rejestrują, kiedy pojazdy wjeżdżają i opuszczają monitorowaną strefę oraz obliczają średnią prędkość.

Jednak pierwsze systemy pomiaru prędkości stosowane np. w Niemczech były mobilne. Urządzenie pomiarowe emitowało fale radarowe, które były odbijane przez pojazdy – tak rejestrowano zmienioną częstotliwość i na tej podstawie można obliczyć prędkość samochodu. W lutym 1959 roku policja w pobliżu Düsseldorfu po raz pierwszy użyła „jednostki radarowej VRG 2”. Wcześniej nie było możliwości dokładnego pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym.

Fotoradar, czyli radarowy miernik prędkości

Przeczytaj też: Jaka była prędkość maksymalna pierwszego samochodu na świecie? Historia motoryzacji zapisana w prędkościomierzach

Przez ponad 60 lat kierowcy, którzy ze zbyt wysoką prędkością mijali fotoradar ustawiony przez policję lub organ porządkowy na terenie Republiki Federalnej Niemiec, widzieli charakterystyczny, zazwyczaj czerwony „błysk”. To część procesu fotografowania numeru rejestracyjnego oraz kierowcy. Wcześniej urządzenie realizuje pomiar szybkości auta przy użyciu różnych technik – w tym radaru.

Od czasu opracowania pierwszych radarowych urządzeń do mierzenia prędkości ponad 60 lat temu technika idzie naprzód – dziś istnieje wiele rodzajów stałych instalacji i mobilnych mierników. Prędkości są rejestrowane m.in. za pomocą pętli indukcyjnych, radaru, lidaru oraz barier świetlnych. Jednocześnie kierowcom znacznie łatwiej jest kontrolować prędkość w samochodzie. Mają do dyspozycji na przykład tempomat, który wraz z rozwojem technologii uzupełniono go o funkcję „ogranicznika”, która umożliwiała ustawienie maksymalnej prędkości jazdy.

Fotoradar, czyli radarowy miernik prędkości

Przeczytaj też: 656 tys. mandatów z fotoradarów w 2020 roku. Rekordzista przekroczył prędkość o 142 km/h!

Głównym celem pomiaru prędkości jest oczywiście poprawa bezpieczeństwa na drogach. Z czasem gminy zdały sobie jednak sprawę, że kary za przekroczenie prędkości mogą także poprawiać lokalne finanse. Od tamtej pory wielokrotnie dochodziło do sporów dotyczących umiejscowienia fotoradarów: czy naprawdę są to szczególnie krytyczne punkty w ruchu drogowym? A może ich lokalizacje są wybierane pod kątem potencjału dochodów?

Najnowsze