BMW serii 8 powróciło

Po 19 latach nieobecności do gamy BMW powraca seria 8, czyli superluksusowe coupe o sportowym zacięciu. Nowy model robi wrażenie nie tylko swoimi ponętnymi kształtami, ale także piorunującymi osiągami. Na jego rynkowy debiut będziemy musieli jednak poczekać do końca roku.

Najbardziej smukłe przednie reflektory w historii BMW (seryjnie LED, opcjonalnie laserowe), dwie wydatne linie przetłoczeń na drzwiach, dach z „wcięciem” pośrodku nawiązującym do klasycznych aut wyścigowych, wielkie, trapezoidalne końcówki sportowego układu wydechowego – to tylko wybrane elementy nadwozia nowej serii 8, odpowiedzialne za jej niezwykłą prezencję. Nie można również zapominać o muskularnej masce i dynamicznie opadającej linii dachu, płynnie przechodzącej w klapę bagażnika zwieńczoną niewielkim spojlerem. Auto robi duże wrażenie, także ze względu na swoje wymiary – 4843 mm długości, 1902 mm szerokości i jedynie 1341 mm wysokości.

O tym jednak, że nowa seria 8 nie jest typowym „sportowcem”, ale raczej bardzo szybkim gran turismo, najlepiej świadczy jej wnętrze, które jest przede wszystkim eleganckie. Deska rozdzielcza, chociaż nie została przeniesiona z żadnego z dotychczasowych modeli BMW, natychmiast przywodzi na myśl inne modele bawarskiej marki. Na szczycie, zwróconej w stronę kierowcy, konsoli znajduje się ekran systemu infotainment o przekątnej 10,25 cala, który możemy obsługiwać dotykowo, pokrętłem między fotelami oraz przy użyciu gestów. Drugi wyświetlacz (12,3 cala) pełni rolę wskaźników, gdzie obrotomierz i prędkościomierz mają formę ramek okalających na przykład mapę, zajmującą większość przestrzeni. Auto ma również head-up display (powiększony o 16% w porównaniu do dotychczas stosowanego), który, podobnie jak wcześniej wymienione wyświetlacze, oferowany jest w serii 8 bez dopłaty.

Lista wyposażenia standardowego obejmuje także skórzaną tapicerkę na fotelach, boczkach drzwi oraz elementach deski rozdzielczej. Za dopłatą otrzymamy między innymi wentylację przednich foteli, szklane wstawki na elementach obsługi (np. w wybieraku skrzyni biegów), nagłośnienie Bowers & Wilkins oraz kluczyk z ekranem dotykowym, znany z innych modeli BMW.

Kierowcy o sportowym usposobieniu chętnie skorzystają natomiast z pakietu stylistycznego M, nadającego serii 8 jeszcze bardziej agresywny wygląd, dzięki zmienionym zderzakom i nakładkom na progi. W jego skład wchodzą też 20-calowe felgi aluminiowe i sportowy układ hamulcowy M. Za dodatkową opłatą otrzymamy również elektronicznie sterowaną blokadę tylnego mechanizmu różnicowego oraz dach wykonany z włókna węglowego. Adaptacyjne zawieszenie to z kolei wyposażenie seryjne.

BMW serii 8 zadebiutuje na rynku (termin ustalono na listopad 2018) w dwóch wersjach silnikowych. Rolę bazowej pełni 840d (a więc diesel) o mocy 320 KM, które przyspiesza do 100 km/h w 4,9 s. Druga odmiana to M850i rozwijające 530 KM i rozpędzające „ósemkę” do 100 km/h w 3,7 s. Obie wersje standardowo oferowane są z napędem na wszystkie koła xDrive oraz 8-biegową skrzynią automatyczną.

Najnowsze

Przerażający wypadek Volvo z ciężarówką

Kierowca Volvo, zupełnie niespodziewanie, zaczął zjeżdżać na przeciwległy pas, zderzając się z nadjeżdżającą ciężarówką. Wypadek wyglądał naprawdę poważnie.

Zaśnięcie za kierownicą? Zagapienie się? Pisanie SMSa? Trudno powiedzieć co takiego sprawiło, że kierowca Volvo XC70 przestał panować nad samochodem, który wjechał wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę.

Chociaż sam wypadek wyglądał naprawdę poważnie, to auto zaskakująco dobrze go zniosło, potwierdzając świetną reputację Volvo w kwestii bezpieczeństwa (organizacja Euro NCAP testowała ten model w 2009 roku i ochronę podróżnych z przodu oceniła na 88%). Część pasażerska zachowała swój kształt, a drzwi sprawiają wrażenie jakby można było je swobodnie otworzyć.

Nie wiemy czy kierowca odniósł jakieś obrażenia, ale nie stracił przytomności i zaraz po wypadku zaczął wydostawać się z samochodu, więc prawdopodobnie nie został ranny.

https://www.youtube.com/watch?v=NESquSzqPHM

Najnowsze

Tesle są niebezpieczne! Sensacja, czy szukanie dziury w całym?

Eksperyment przeprowadzony przez BBC i ekspertów od bezpieczeństwa samochodowego pozwolił ujawnić szokującą prawdę o funkcji autopilota w samochodach Tesli! A może raczej udało im się odkryć tajemnicę... poliszynela?

Samochody Tesli podbiły serca i portfele kierowców na całym świecie przede wszystkim z uwagi na wyjątkowe połączenie osiągów i dużego zasięgu na jednym ładowaniu. Pozwoliły uwierzyć w to, że pojazdy elektryczne to nie pieśń przyszłości, ale można je kupić tu i teraz. Drugą z takich „technologii jutra” był z pewnością autopilot, czyli funkcja częściowo autonomicznej jazdy, która spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem przez właścicieli Tesli.

Entuzjazm ten ostatnio zaczął jednak opadać wraz z kolejnymi doniesieniami o wypadkach, które mialy miejsce podczas korzystania z funkcji autopilota. Czyżby więc ta technologia, która jak żadna miała nas przybliżać do świata autonomicznych pojazdów, była tak naprawdę niedopracowana i potencjalnie niebezpieczna?

Postanowili na to pytanie odpowiedzieć dziennikarz BBC oraz ekspert z Thatcham Research – instytucji zajmującej się badaniem bezpieczeństwa zapewnianego przez samochody. Przygotowali oni prosty eksperyment – jak zareaguje Tesla, kiedy jadący przed nią samochód zmieni pas i okaże się, że przed Modelem S znajduje się inne, stojące w miejscu auto?

Eksperyment ten okazał się dla amerykańskiego samochodu miażdżący – nie zareagował on w porę i zatrzymał się dopiero po wjechaniu w stojącą atrapę, którą ominęło jadące wcześniej auto. Czyżby więc korzystanie z autopilota było wystawianiem się na ryzyko wypadku? Ekspert Thatcham Research podkreśla, że problem leży w braku jasnego przekazu ze strony producentów, co tak naprawdę potrafią wprowadzane przez nich technologie. Czy samochody są już autonomiczne, czy jeszcze nie? Dalsze swoje wnioski przekazuje w kolejnym wideo. Dowiadujemy się z niego, że „wielu producentów sprzedaje swoim klientom marzenie o autonomicznych pojazdach, a ich przecież jeszcze nie mamy”.

Słowa te nieco nas zaskoczyły – nie przypominamy sobie, żeby któryś z producentów mówił o tym, że oferuje „autonomiczne samochody”. Skąd więc takie stwierdzenie w ustach eksperta? W dalszej części materiału cierpliwie tłumaczy on, że obecnie dostępne są jedynie systemy asystujące, któych zadaniem jest wspieranie kierowcy, a nie zastępowanie go. My z kolei mamy wrażenie, że taki właśnie przekaz od zawsze płynął ze strony producentów. Tak też działąją przygotowane przez nich systemy – w sytuacji kiedy korzystając z adaptacyjnego tempomatu konieczne jest gwałtowne hamowanie, to choć auto robi to samodzielnie, daje kierowcy komunikat dźwiękowy i wizualny, aby ostrzec go o potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, która może wymagać jego interwencji. Z kolei kiedy puścimy ręce z kierownicy podczas korzystania z asystenta pasa ruchu, po krótkiej chwili auto zacznie „domagać się” przejęcia kierowania. Jeśli to zignorujemy, asystent wyłączy się. Podobnie jest w trybach częściowo autonomicznych, oferowanych między innymi przez Audi, BMW, Mercedesa, czy Volvo – po chwili samodzielnej jazdy samochody te zaczynają się domagać trzymania rąk na kierownicy i reagowania na sytuację na drodze. Skąd więc przekonanie eksperta Thatcham Research, że producenci aut nie informują o tym, czy ich modele są autonomiczne, czy też nie?

Trzeba jednak przyznać, że producentem, który podszedł dość entuzjastycznie do przedstawiania swojej technologii, była właśnie Tesla. Już sama nazwa „autopilot” jest sugerująca. Efektem były pojawiające się w sieci nagrania ludzi, którzy po aktywacji owej funkcji przesiadali się na tylną kanapę, najwyraźniej wierząc, że mają autonomiczny samochód. Dość szybko jednak również firma Elona Muska zaczęła podkreślać, że autopilot to asystent kierowcy, a nie jego substytut, co zresztą znalazło się w oświadczeniu Tesli pod koniec pierwszego wideo.

Co więc tak naprawdę pokazał test przeprowadzony przez BBC i Thatcham Research? Nic nowego. Wynika z niego, że w pewnej awaryjnej sytuacji system może nie zadziałać (nie wiemy też na przykład czy auto nie informowało kierowcy o tym, że musi on zareagować). Ewentualnie, że może nie zadziałać kiedy spotka pewien rodzaj przeszkody, niebędący samochodem (systemy awaryjnego hamowania zwykle nie reagują np. na tekturowe pudła ustawiane w celu sprawdzenia ich działania). Sensacji więc nie ma tu za grosz.

Najnowsze

Niebezpieczne wyprzedzanie i rozpychanie się na drodze

Kamera w samochodzie zarejestrowała kierowcę Mercedesa, który wyprzedzał kolejne pojazdy w sposób skrajnie niebezpieczny.

Wszyscy potrafimy wymienić kilka typów denerwujących nas kierowców. Niewątpliwie na szczycie tej listy są tacy, którzy zupełnie nie dbają o bezpieczeństwo własne i innych, wykazując się wariacką wręcz jazdą.

Przykład takiego zachowania możecie zobaczyć na nagraniu z wideorejestratora znajdującego się w aucie, które wyprzedził, skrajnie nieodpowiedzialny, kierowca Mercedesa. Wyprzedził jadąc na czołówkę i zmuszając kierowców zbliżających się z naprzeciwka do ucieczki na pobocze. Pojedynczy wybryk? Nic z tych rzeczy! Jeszcze nie zdążył zjechać na swój pas, a natychmiast odbił w lewo, wyprzedzając kolejne auto i spychając kolejny pojazd na pobocze.

Pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że swoją jazdą nie doprowadził do żadnego wypadku.

 

Najnowsze

Ford Focus RS bada emocje?

Ford Focus RS Buzz Car to jedyny w swoim rodzaju samochód, który mierzy poziom emocji u kierowcy i w czasie rzeczywistym przenosi je na specjalne ekrany zamontowane na aucie. Okazję do wypróbowania "Buzz Cara" miał aktor Antoni Pawlicki, prywatnie posiadacz i entuzjasta 350-konnego Forda Focusa RS.

„Buzz Car jest pierwszym takim samochodem koncepcyjnym, który łączy kierowcę z samochodem. Użyliśmy czujników biometrycznych – mamy tu monitorowanie akcji serca oraz czujnik GSR (Galvanic Skin Response), który mierzy poziom przewodnictwa skóry, związaną z wydzielaniem potu.” – tłumaczy Tara Barzetovic z zespołu Buzz Car. „Te dane wysyłane są do chmury obliczeniowej, która przetwarza dane i przesyła je do nas. W samochodzie zamontowany jest wydajny komputer o dużej mocy obliczeniowej. Jego oprogramowanie pozwala następnie zwizualizować te dane za pośrednictwem specjalnych diodowych wyświetlaczy, zamontowanych na bocznych szybach i pod samochodem. W zależności od poziomu emocji kierowcy, panele przybierają odpowiedni kolor, pokazując „momenty ekscytacji”, jakie przeżywa kierowca.”

W czasie opracowywania samochodu „Buzz Car”, uczestnicy badania, którzy zasiedli za kierownicą Forda Focusa RS, doświadczali podczas typowej przejażdżki średnio 2,1 momentów ekscytacji o wysokiej intensywności. Dla porównania jazda kolejką górską zapewnia 3 momenty ekscytacji, zakupy – 1,7, a oglądanie odcinka „Gry o Tron” lub meczu piłkarskiego – 1,5 takiego momentu.

Należy jeszcze wspomnieć, że – co ciekawe – uczestnicy nie odczuwali żadnych chwil uniesienia podczas lekcji tańca, dobrej kolacji lub namiętnego pocałunku. Pokazuje to, że codzienna jazda samochodem sportowym jest jednym z najlepszych sposobów na lepsze samopoczucie i osiągnięcie emocjonalnego spełnienia.

Swoją kolej za kierownicą wyjątkowego samochodu miał też kilka dni temu, podczas specjalnego pokazu, Polak – aktor Antoni Pawlicki, który na co jest szczęśliwym posiadaczem Forda Focusa RS. Jak mu poszło? O tym opowiada Tara. https://www.youtube.com/watch?v=T0kj4MKYSM

„Dane zebrane podczas jazdy są unikalne dla każdego kierowcy. Kiedy samochód prowadził Antoni, był z początku dość spokojny i bierny, ale bardzo skoncentrowany. Zatem kolory, jakie widzieliśmy, to głównie żółty, który jednak potem przechodził w pomarańczowy, kiedy rosło zaangażowanie kierowcy.” – mówi Tara. „Jako pasażer był całkiem spokojny, ale kiedy przejął kierownicę, przeżywał o wiele więcej „momentów ekscytacji” i był bardzo mocno zaangażowany w ćwiczenie. Wszystko widać było doskonale na ekranie i panelach świetlnych na samochodzie – podsumowuje Tara.

Proces tworzenia pojazdu Buzz Car, począwszy od prac koncepcyjnych, przez projektowanie po instalację oprogramowania i samo programowanie, wymagał 1400 roboczogodzin. Każdy „moment ekscytacji” doświadczany przez kierowcę analizowany jest w czasie rzeczywistym przez system emocjonalnej sztucznej inteligencji opracowany przez Sensum, czołową firmę zajmującą się rozwojem technologii emfatycznej. Przeżywanie intensywnych, pozytywnych emocji aktywuje efektowną iluminację, dzięki zamontowaniu w samochodzie niemal 200 tys. diod LED.

Model Buzz Car wyposażony jest także w komputer PC do gier Zotac VR GO o wysokiej wydajności, 110 listew oświetlenia LED o mocy 500 lumenów każda oraz 82 panele graficzne z dokładnie 188 416 diodami LED.

Analitycy i badacze z Ford Research and Innovation Center w niemieckim Aachen już teraz sprawdzają, w jaki sposób samochody mogą lepiej zrozumieć i reagować na emocje kierowców.

W ramach fundowanego przez UE projektu ADAS&ME eksperci firmy Ford sprawdzają, w jaki sposób systemy montowane w samochodach mogą pewnego dnia odczytywać emocje, weryfikować poziom stresu, zmęczenia i rozproszenia uwagi kierowcy, generując ostrzeżenia, a nawet przejmując kontrolę nad pojazdem w sytuacjach zagrożenia.

Najnowsze