BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

BMW Motorsport rozszerza swoje zaangażowanie w simracingu i w nowym roku będzie współpracować z czterema najlepszymi zespołami!

W przyszłym roku BMW Motorsport jeszcze bardziej poszerzy swoje zaangażowanie w sim-racingu. Oprócz różnych formatów wyścigów BMW SIM Cup głównym elementem tego będą nowe partnerstwa z czterema najlepszymi zespołami i utworzenie „BMW Motorsport SIM Academy”. W planach jest również organizacja „BMW SIM World Tour”, które rozpocznie się w 2021 r. od tournée po Austrii.

Na najważniejszych platformach do wyścigów symulacyjnych dostępnych będzie jeszcze więcej wirtualnych samochodów wyścigowych BMW i konsekwentnie kontynuowany będzie rozwój innowacyjnego sprzętu do simracingu w oparciu o doświadczenie BMW Motorsport.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Zespoły Redline, Williams Esports, G2 Esports i BS+COMPETITION będą w roku 2021 ścigać się samochodami BMW i reprezentować BMW Motorsport na wielu prestiżowych wydarzeniach simracingowych na najważniejszych platformach.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Wraz z założeniem własnej akademii simracing zyskuje w BMW Motorsport również fizyczną siedzibę. W „Home of BMW Motorsport SIM Racing” zarówno doświadczeni, jak i niedoświadczeni zawodnicy będą mieli możliwość korzystania podczas treningów z wielu możliwości zapewnianych przez BMW Motorsport. Począwszy od szkoleń prowadzonych przez profesjonalnych simracerów z zespołów partnerskich BMW Motorsport SIM Racing po szkolenia psychologiczne, jakie regularnie od lat przechodzą kierowcy fabryczni BMW, aby zoptymalizować swoją koncentrację podczas wyścigów.

BMW Motorsport chce pracować z najlepszymi zespołami simracingowymi

Nowością w roku 2021 będzie też BMW SIM World Tour. O ile pozwoli na to pandemia, projekt rozpocznie się w kwietniu 2021 r. od innowacyjnego tournée po Austrii pod hasłem „From Showroom to Racetrack”. Klienci BMW i inni zainteresowani będą mieli okazję doświadczyć w mobilnych symulatorach wyścigowych BMW niezwykle realistycznych motorsportowych emocji i walczyć o atrakcyjne nagrody oraz udział w krajowych finałach.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Volkswagen nie sprzeda Lamborghini i Ducati, ale przekaże Bentleya pod opiekę Audi

Koniec końców, Volkswagen nie urządza wyprzedaży garażowej...

Volkswagen ogłosił, że w dającej się przewidzieć przyszłości zatrzyma Lamborghini i Ducati. Tak więc potencjalni inwestorzy, będą musieli się obejść smakiem…

Dyrektorzy w Wolfsburgu w Niemczech dokonują daleko idących zmian w Grupie Volkswagena, aby zrestartować ją z dużym naciskiem na rozwój technologii. Wiarygodne plotki głosiły, że niektórzy chcieli umieścić część akcji Lamborghini, które jest właścicielem Ducati, na giełdzie, w celu przyspieszenia strategii elektryfikacji grupy. Przejście na energię elektryczną jest drogie, więc sprzedaż Lamborghini pomogłaby w sfinansowaniu elektrycznej ekspansji, a wysokooktanowe supersamochody nie idą w parze z samochodami o zerowej emisji.

Przeczytaj też: Volkswagen sprzeda Ducati?

Herbert Diess, szef grupy, wyznał we wrześniu:

Volkswagen musi zmienić się z kolekcji cennych marek i fascynujących produktów do silników spalinowych, które zachwycają klientów doskonałą inżynierią, w cyfrową firmę, która niezawodnie obsługuje miliony urządzeń mobilnych na całym świecie.

Ostatecznie jego zespół zdecydował, że nie pozbędzie się obu marek. Jest jednak za wcześnie, aby stwierdzić, czy część Lamborghini będzie notowana na giełdzie, jak sugerowali niektórzy wtajemniczeni, czy też te plany są już poza wszelką dyskusją.

Zmiany nadchodzą również w firmie Bentley. Od  1 marca 2021 roku przejdzie on pod parasol Audi. Volkswagen wyjaśnił, że połączenie obu firm „pozwoli na osiągnięcie synergii w ramach strategii elektryfikacji dwóch marek premium”. To sugeruje, że obie marki będą współdzielić coraz większą liczbę komponentów. Niesprawdzone plotki głoszą, że Bentley dostanie własną wersję ultra-luksusowego elektrycznego SUV-a o nazwie kodowej Landjet, nad którym obecnie pracuje Audi.

Przeczytaj też: Volkswagen wspiera kobiety w motorsporcie

Rada nadzorcza Volkswagena potwierdziła również swoje poparcie dla Herberta Diessa, który w 2018 roku objął stanowisko CEO i odegrał znaczącą rolę w transformacji firmy. Wreszcie zarząd zatwierdził rozwój tego, co w oświadczeniu odnosi się do przyszłego wiodącego pojazdu elektrycznego sprzedawanego przez markę Volkswagen, który będzie opracowywany i produkowany w Wolfsburgu. Szczegóły dotyczące tego modelu, takie jak np. data premiery, nie są znane.

Najnowsze

Paula Lazarek

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Denerwujecie się stojąc w korkach? My też. Dlatego firma Volocopter stworzyła latającą taksówkę. Pomysł jest genialny, ale korzystanie z takiego powietrznego transportu będzie bardzo drogie. Mimo to, raz byśmy się skusiły, żeby być na spotkaniu na czas!

Firma Volocopter stworzyła latającą taksówkę i właśnie zapowiedziała start lotów komercyjnych eVTOL na terenie Singapuru. Co ciekawsze, loty te mają się odbyć w perspektywie 2 lub 3 lat, a bilety już na pierwsze loty zostały całkowicie wykupione. 

Projektanci Volocopter mają za sobą już sporo testów i próbnych lotów, w 2019 roku udało im się także dokonać załogowego lotu. Latająca taksówka powstała z inicjatywy władz Singapuru, które w najbliższych latach chcą postawić na wykorzystywanie elektrycznych taksówek lotniczych w codziennej pracy. 

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Niemiecka marka Volocopter w ciągu najbliższych trzech lat stworzy na terenie Singapuru fabrykę, która zatrudni ponad 200 osób. 

Bilety na loty próbne, trwające do 15 minut będą kosztować 1300 zł. Producent obiecuje, że w ramach przelotu uczestnicy będą mogli podziwiać fantastyczne widoki. Prawdopodobny zasięg latających taksówek będzie oscylował w granicy 31 km.

Latająca taksówka rozwiąże problem stania w korkach. Szkoda, że 15-minutowy przelot kosztuje 1300 zł

Teraz przed firmą Volocopter sporo formalności, bowiem musza uzyskać odpowiedni certyfikat od władz Singapuru oraz Agencji UE ds. Bezpieczeństwa Lotniczego.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Alfa Romeo 4C Spider znika po 2020 roku, ale żegna się w spektakularnym stylu

Oto piękny hołd dla tego samochodu. Poznajcie specjalną edycję 33 Stradale Tributo.

Alfa Romeo 4C Spider żegna się ze Stanami Zjednoczonymi. Alfa przestała sprzedawać coupe w Ameryce począwszy od roku modelowego 2019, a teraz wersja bez dachu zakończy się rokiem modelowym 2020. W USA nie będzie już nowych 4C Spider.

Alfa nie żegna się jednak z USA po cichu. Wręcz odwrotnie, robi to z wielkim hukiem. W związku z zapowiedzią wyjazdu samochodu ze Stanów Zjednoczonych, Alfa ogłosiła wprowadzenie specjalnej edycji modelu 4C Spider 33 Stradale Tributo.

Edycja specjalna 4C Spider 33 Stradale Tributo ma na celu uhonorowanie Alfy Romeo 33 Stradale z 1967 roku, która jest kultową, drogową wersją samochodu wyścigowego Tipo 33.

Alfa Romeo 4C Spider 33 Stradale Tributo

Przeczytaj też: Test Alfa Romeo Giulietta – tylko mnie kochaj!

Wiele rzeczy zostało zmienionych lub dodanych w 33 Stradale Tributo, ale największą nowinką jest czerwone przezroczyste wykończenie karbonowej obudowy monocoque. Zwykle odsłonięte czarne włókno węglowe ma teraz świecący i półprzezroczysty czerwony kolor. Dodatkowo Alfa maluje go w ekskluzywnym odcieniu czerwieni: tri-coat Rosso Villa d’Este.

Alfa Romeo 4C Spider 33 Stradale Tributo

Pożegnalny model otrzymuje szaro-złote koła, dwukolorowe czarne i „tytoniowe” (czyli po prostu brązowe) wnętrze oraz specjalne plakietki na desce rozdzielczej, progach bocznych i konsoli środkowej. Każdy, kto kupi ten samochód, otrzyma również specjalną numerowaną książkę, która szczegółowo omawia wszystkie nowości w edycji specjalnej 4C.

Przeczytaj też: Test: Alfa Romeo Giulia Veloce Q4 – uwodzi każdym kilometrem

Powstanie tylko 33 egzemplarzy Alfa Romeo 4C Spider 33 Stradale Tributo.

Ceny 33 Stradale Tributo zaczynają się od 81 590 dolarów.

Najnowsze

Paula Lazarek

Produkcja Jaguara XE i XF zatrzymana – wszystko przez pandemię koronawirusa?

Produkcja Jaguara XE i XF własnie została zatrzymana - czyżby te modele były kolejnymi ofiarami pandemii?

Według dziennika The Guardian, produkcja w fabryce w Castle Bromwich zostala zatrzymana już tydzień temu. Producent od pewnego czasu informował, że mają problemy z dostępnością pewnych części do finalnego wyprodukowania modeli XE i XF. 

Jak już wiadomo, produkcja z pewnością nie zostanie wznowiona aż do Bożego Narodzenia, kiedy to producent ma odzyskać dostęp do kluczowych komponentów potrzebnych do produkcji luksusowych samochodów. 

Cały czas jednak działa linia montażowa samochodu sportowego typu F. Brak części nie wpłynął na rozwój prac przy tym modelu. Producent zaprzecza jakoby wstrzymana produkcja była związana z problemami sprzedażowymi. Przejściowe problemy z płynnością produkcji tłumaczy pandemią: 

Chociaż mamy duże zapotrzebowanie klientów, wprowadziliśmy zmiany w naszym harmonogramie produkcji w Castle Bromwich ze względu na tymczasowe ograniczenia dostawców. Współpracujemy z dostawcą, aby rozwiązać ten problem i zminimalizować wpływ na zamówienia klientów.

Najnowsze