Błotne zmagania na Magam Trophy 2009

Zmagania z błotem, bagnami, stromiznami i komarami. 24-29 maja w okolicach Miastka (woj. pomorskie) odbyła się jedna z najtrudniejszych polskich imprez off-road'owych, Magam Trophy. 32 załogi pokonały w sumie prawie 24 tys. km bardzo wymagających i zróżnicowanych tras.

fot. Magam Trophy

„To wyjątkowy rajd, bo zawodnicy walczą przez okrągłe sześć dni, praktycznie od rana do wieczora” – mówił Wojciech Gołębiowski, komandor i twórca rajdu: – „Trasy są zróżnicowane, momentami bardzo trudne, a więc bez wyciągarki nie ma szans pokonania odcinków. Jedynie niedzielny prolog, był ukłonem w stronę mieszkańców Miastka. Była to próba szybkościowa, trochę emocji, walki, a tak na prawdę bez wpływu na końcowe wyniki rajdu”

Prolog odbył się na specjalnie przygotowanym, liczącym cztery kilometry torze. Zawodnicy (32 załogi) pokonywali go sześciokrotnie. Zmagania oglądało około 2 tysiące widzów.

Źródło: Magam Trophy 

fot. Magam Trophy
fot. Magam Trophy

Najnowsze

Warunkowe zgłoszenie zespołów Formuły 1

Do północy 29 maja FIA przyjmuje zgłoszenia zespołów Formuły 1 na sezon 2010. Propozycja nowych przepisów, z którą nie zgadzają się członkowie FOTA opóźnia ich decyzje.

Głównym powodem zwłoki są rozmowy Stowarzyszenia Zespołów Formuły 1 (FOTA) z Międzynarodową Federacją Samochodową na temat ograniczeń budżetowych i dowolności technologicznej proponowanych na przyszły sezon.

FOTA w oświadczeniu prasowym stwierdziła w piątek po południu, że wszystkie zespoły zgłaszają swój udział w Mistrzostwach Świata Formuły 1 w 2010 roku warunkowo. Wspólna rejestracja teamów Ferrari, McLaren, BMW, Renault, Red Bull, Toro Rosso, Brawn GP i Force India następuje z zastrzeżeniem, że FIA zrezygnuje z wprowadzenia w przyszłym sezonie opublikowanych w marcu zmian i weźmie pod uwagę propozycje stowarzyszenia zespołów F1. Agencje prasowe podały, że osiągnięto porozumienie, co do podniesienia ograniczeń budżetowych do 100 milionów euro w przyszłym roku z pewnymi szczególnymi ulgami dla nowych zespołów, przed wprowadzeniem limitu 45 milionów euro w sezonie 2011.

Szefowie zespołów Formuły 1 – od lewej u góry Nick Fry (Brawn GP), Alex Burns (Williams), Vijay Mallya (Force India), Christian Horner (Red Bull), Mario Theissen (BMW Sauber), Tadashi Yamashina i John Howett (Toyota); od lewej u dołu Martin Whittmarsh (McLaren Mercedes), Flavio Briatore (Renault), Ron Dennis, Luca di Montezemolo – Prezydent FOTA i Stefano Domenicali (Ferrari), Franz Tost (Toro Rosso)
fot. FOTA

FOTA proponuje także podpisanie przed 12 czerwca, czyli dniem ogłoszenia przez Federację oficjalnej listy zespołów na sezon 2010, porozumienia, które zapewniłoby stabilną przyszłość i właściwe zarządzanie Formule 1. Podobno kompromisowa propozycja FOTA zyskała aprobatę Maxa Mosleya.

Jedynie Williams i nowy amerykański zespół USGPE złożyły swoje zgłoszenia udziału w Mistrzostwach Świata 2010 przed wyznaczoną, ostateczną datą. W piątek trzy nowe zespoły – Lola, Prodrive i Litespeed potwierdziły złożenie dokumentów.

Lola buduje samochody wyścigowe od 1961 roku i ma już za sobą historię udziału w mistrzostwach Formuły 1. Używając między innymi silników Forda, Ferrari i Lamborghini brytyjski zespół startował
w F1 w latach 1962 – 1997. W jego barwach jeździły takie sławy jak John Surtees, Graham Hill, Alan Jones i Michele Alboreto. Ta jedna z najbardziej znanych w świecie wyścigów samochodowych firm przygotowywała samochody dla serii Le Mans i odnosiła sukcesy w Formule 2 i Formule 3000, a w 2005 roku wygrała kontrakt na budowę jedno-siedzeniowych samochodów serii A1GP.  

Prodrive to zespół, który pod wodzą Davida Richardsa zamierzał przystąpić do współzawodnictwa
w sezonie 2008. Dwa lata temu jednak FIA nie zaakceptowała przepisów dotyczących użycia podwozi dostarczanych przez innych producentów. Chociaż w oficjalnym oświadczeniu nie wspomina się marki Aston Martin, podobno zespół występować będzie pod tą nazwą od 2012 roku, po podpisaniu umowy z właścicielem praw F1 Bernie Ecclestonem. Brytyjska firma pojawiła się w stawce Formuły 1 na krótko w latach 1959 – 1960.

Litespeed prowadzony przez Nino Judge’a pracującego niegdyś dla Lotusa, to ekipa brytyjskiej F3 wspierana przez byłego inżyniera McLarena, dyrektora technicznego Formuły 1 i zespołów Jordan, Renault, Toyoty i Force India – Mike’a Gayscone’a.

Najnowsze

Dwie kobiety na Kaszubach

Druga runda mistrzostw Polski rozpocznie się za tydzień na Długim Targu w Gdańsku. Rajd Lotos Baltic Cup rozegrany zostanie w pierwszy weekend czerwca na trasach w okolicach Kartuz. Do walki stanie ponad 40 załóg. Żadna z pań nie zdecydowała się na start jako kierowca, jednak dwie kobiety będą wspomagać swoich "drajwerów" z prawego. Magda Lukas poprowadzi Tomka Czopika, a wracająca do rajdów Anna Wódkiewicz będzie pilotką Ariela Piotrowskiego.

W tak pięknych okolicznościach przyrody… pędzące rajdówki
Fot. Piotr Nurczyński

Rajd ruszy w piątek 5 maja prologiem na żużlowym stadionie w Gdańsku. W sobotę i niedzielę zawodnicy pokonają dwanaście oesów, a na metę w Gdańsku pierwsza załoga wjedzie wczesnym popołudniem.

Zmiany wśród zawodników są kosmetyczne – Kajetan Kajetanowicz zmienił swojego pilota i podczas Rajdu Lotos prowadzić go będzie doświadczony Jarosław Baran. Zwycięzca Rajdu Elmot walczyć będzie z pięcioma autami Super 2000, a także z całą plejadą Lancerów.

Do walki na szutrowych odcinkach staną Zbigniew Staniszewski i Łukasz Sztuka, którzy zapowiedzieli udział w szutrowych eliminacjach RSMP.

W klasie Open, która umożliwia starty samochodem przygotowanym według nieco mniej rygorystycznych wymagań, spotka się pięciu zawodników. Także walka w A-7 i Pucharze Citroena może przynieść sporo emocji.

Najnowsze

Pierwszy wyścig w Polsce

Jeszcze nie opadły emocje po inauguracyjnym wyścigu na torze Hungaroring, a zawodniczki i zawodnicy startujący w wyścigach samochodowych w cyklu Kia Lotos Cup rozpoczęli drugą rundę, która dziś rano rozpoczęła się na torze w Poznaniu. Wśród kierowców Picanto do walki stanie wspierana przez Motocainę Magda Wilk.

Jedyny w Polsce tor wyścigowy zlokalizowany jest w Poznaniu. W trakcie przerwy sezonowej ulepszono nawierzchnię toru, który na ponad 4 kilometrach długości ma 5 lewych i 9 prawych zakrętów. Zawodnicy będą mieli zatem z jednej strony lepszą sytuację, z drugiej jednak przyzwyczajeni byli do starej „wersji” nawierzchni i z pewnością będą musieli uczyć się toru na nowo. Pogoda jest dość kapryśna, więc emocje gwarantowane!

Magda Wilk broni się na torze przed rywalami
Fot. KIA

Nastawienie przed wyścigiem w Poznaniu mam jak zwykle bojowe – powiedziała nam Magda Wilk przed startem. – Mam nadzieję, że uniknę błędów na starcie, przez które na Węgrzech straciłam kilka pozycji. Bardzo chciałabym także uniknąć sytuacji, żebym nie utknęła za wolniejszym zawodnikiem. Pracuję nad sobą, aby być bardziej agresywną, jednak górę bierze rozsądek i wolę dojechać na niższej pozycji, niż nie zobaczyć czarno-białej szachownicy na mecie. Koleżanki i koledzy ostro trenowali przed wyścigiem na torze, jednak sądzę, że powinnam nadrobić te straty na czwartkowym treningu i uda mi się dogonić czołówkę wyścigu. Liczę co najmniej na utrzymanie swojej pozycji, choć marzy mi się miejsce na pudle. Wiem jednak jaka jest rzeczywistość i osiągi mojego auta, ale marzyć zawsze warto. Mechanicy Nowicki Auto Serwis są wspaniali i wiem, że dobrze przygotują moje Picanto. Tor w Poznaniu nie należy do moich ulubionych, ponieważ wszyscy na nim trenują ostro i są dobrze wjeżdżeni. Nowe tory wymagają od nas większych umiejętności i szybkiego przyswajania toru jazdy, a nie jazdy na pamięć, o czym świadczą wyniki kilku zeszłorocznych rund. Jadę jednak pełna optymizmu i mam nadzieję, że przywiozę stamtąd same dobre wspomnienia, którymi podzielę się z czytelniczkami Motocainy.

Po zwycięstwach w obu wyścigach pierwszej rundy Picanto Lotos Cup na czele klasyfikacji jest Michał Kijanka. Już w czasie konferencji prasowej po zakończeniu wyścigu na Węgrzech przewidywał, że w kolejnych rundach utrzymanie pierwszego miejsca będzie bardzo trudne. Wszystko zdaje się potwierdzać tę opinię, do walki o zwycięstwo szykuje się co najmniej kilkoro świetnych kierowców. Wśród nich dwie panie. Magdalena Wilk i Ola Furgał pokazały w pierwszej odsłonie, że nie zamierzają biernie przyglądać się poczynaniom rywali i są w stanie zagrozić najlepszym. Z kolei panowie bez żadnej taryfy ulgowej planują wykorzystanie każdej okazji do zmuszenia wszystkich, nie tylko koleżanek, do oglądania swoich tylnych świateł. Piotr Materzyński, Maciej Kopański czy Marcin Ułasewicz zapowiadają szybką i skuteczną jazdę, każdy z nich wierzy, iż jest w stanie zdobyć najwyższy stopień podium. Maciej Struk i Jakub Chmiel i wszyscy, którym nie udało się zmieścić na podium w pierwszej odsłonie serialu, zamierzają wziąć srogi, sportowy rewanż na dobrze wszystkim znanym torze w Poznaniu. Komu się ta sztuka uda okaże się w najbliższą niedzielę, pewne jest, że będzie bardzo wyrównana, zacięta i emocjonująca rywalizacja.

W stawce cee’d Lotos Cup prowadzi Kamil Raczkowski. W obu wyścigach pierwszej rundy wygrywał minimalnie, rywale przez cały dystans szukali swej szansy. Na Węgrzech się nie udało, Andrzej Gasenko i Łukasz Błaszkowski będą chcieli wyrównać sportowe rachunki w drugiej rundzie. Każdy z wymienionych dysponuje znakomitą wiedzą jak przygotować samochód, każdy doskonale wie, jak należy szybko jechać, każdy obdarzony jest tym szczególnym darem, który sprawia, że może pojechać szybciej niż inni. Liczy się dyspozycja, ambicja i opanowanie; każdy z nich w różny sposób będzie starał się znaleźć w psychice rezerwy pozwalające wygrać. Nie można też zapominać o innych znakomitych kierowcach; Macieju Ostoi-Chyżyńskim, Marcinie Przybyszewskim czy Zbigniewie Łaciszu. W minionych sezonach pokazywali, że stać ich na bardzo szybką i skuteczną jazdę. W pierwszej rundzie nie udało się wygrać, na pewno każdy z nich będzie próbował dokonać tej sztuki w drugiej. Do startu w Poznaniu wszyscy kierowcy pro_cee’dów, przygotowywali się bardzo starannie, dla nikogo ten tor nie ma żadnych tajemnic. Każdy ze startujących rusza do wyścigu aby wygrać, ale zwycięzca może być tylko jeden. W niedzielę koło 16.00 poznamy, kto nim będzie. W piątek odbędą się pierwsze serie wyścigów kwalifikacyjnych, w sobotę drugie. O miejscach zajętych na polach startowych w niedzielnych wyścigach zadecydują czasy uzyskane w piątkowych i sobotnich biegach kwalifikacyjnych.

Najnowsze

Podopieczny Roberta Kubicy w Warszawie

- Zawsze interesowałem się sportami motorowymi - odpowiedział Karol Basz na pytanie Mikołaja Sokoła o to, jak zaczęła się jego kariera w sporcie motorowym. - W wieku ośmiu lat wsiadłem do gokarta i wiedziałem, że chcę to robić. Wczoraj w Warszawie odbyła się konferencja prasowa Karola Basza. Młody polski kierowca od grudnia 2008 jest zawodnikiem RK Kart Team.  

Karol Basz i Robert Kubica
fot. KSP

\”Zawsze\” brzmi w ustach 17-latka dość specyficznie, ale tak zdecydowane stwierdzenie może cechować tylko pasjonata! Obserwując Karola trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to tak samo zrównoważony, spokojny i zdecydowany młody człowiek jak jego obecny szef, Robert Kubica.

– Robert jest bardzo wymagający, ale bardzo cenię jego osobowość. Lubi kończyć to, co zaczyna i wszystkiego doglądać. Przed sezonem Formuły 1 był z nami w czasie wyścigów i dzięki temu mogliśmy na bieżąco rozwiązywać problemy, wysłuchiwać jego uwag i korzystać z jego wsparcia. Teraz ma swoje wyścigi, więc nie ma czasu przyjeżdżać na moje. Jesteśmy w kontakcie mailowym – informuje Motocainę Karol.

Zapytany jak rodzina znosi jego częstą nieobecność, odpowiada z determinacją: – Nie mają innego wyjścia! A jeśli chodzi o ewentualne wypadki to każdy sport motorowy jest niebezpieczny i mama, jak to każda mama martwi się o syna, ale wspiera mnie – dodaje Karol.
 
Dzień treningowy Karola, to jak mówi:
– Praca od rana do nocy. Zaczynamy o 8 rano, każda z sześciu sesji trwa 20 minut, potem wspólnie
z mechanikiem i inżynierem wyciągamy wnioski. Trzeba nie tylko jeździć, ale także myśleć, żeby wybrać właściwe ustawienia. Na pewno razem ze zdobywanym doświadczeniem poprawia się także wyczucie samochodu. Staram się wykonywać jak najlepszą pracę w teamie. Oczywiście jest presja, ale uwagi Roberta głównie dotyczą samochodu.

Karol na torze
fot. KSP

Karty, jakimi jeżdżą zawodnicy ważą razem
z kierowcą 180 kg, wyposażone są w silniki
o pojemności 125 cm3 i osiągają prędkość 120 km/h. Do każdych zawodów startuje
90 zawodników, biegi kwalifikacyjne pozwalają wyłonić 34 najlepszych. Na torze jest ciasno i łatwo
o wypadki.

Pomiędzy startami młody krakowianin znajduje czas na naukę.
– Mam indywidualny tok nauczania, za dwa lata będę zdawać maturę, staram się o jak najlepsze wyniki. Wyjeżdżam tydzień przed zawodami na treningi, ale wracam do domu, aby iść do szkoły. Zimą, kiedy nie ma startów trenuję, biegam
i wykonuję założony program ćwiczeń ogólnorozwojowych.

Zapytany o to, jak wyobraża sobie swoją karierę, kierowca RK Kart Team powiedział, że oczywiście
w przyszłym sezonie chciałby zrobić następny krok w kierunku Formuły 1. Ale po pierwszym zwycięstwie w tym sezonie założeniem jest zbieranie punktów i ukończenie poszczególnych wyścigów.

Karol Basz po zwycięstwie w La Conca, Włochy
fot. KSP

Karol po dwukrotnym zdobyciu tytułu mistrzowskiego w latach 2005 – 2006 w Polsce, w kategorii ICA Junior zakwalifikował się do finału Mistrzostw Europy. To już trzeci sezon młodego krakowianina, który próbuje swoich sił w walce
z najlepszymi kartingowymi kierowcami na arenie międzynarodowej w WSK International Series KF2. Dzisiaj, oprócz międzynarodowych sukcesów, nastolatek może z pewnością cieszyć się wyjątkowym rekordem. Jest autorem najlepszego czasu uzyskanego na krakowskim torze Motodrom. Osiągnięcie to, uprzednio należące do Roberta Kubicy, zostało poprawione przez Karola o 0,01 sekundy. Nikt go nie pobije, to rekord \”dożywotni\”, bo tor już nie istnieje.

17-letni Karol Basz to kolejny utalentowany kierowca kartingowy, być może nawet ten, któremu uda się podążać drogą jego idola – Roberta Kubicy. 
– W wywiadach wszyscy głównie pytają o Roberta, ale ja cieszę się z tego, nie irytuje mnie to.
Karol zdaje sobie sprawę, że nazwisko Kubica utorowało mu drogę, ale wie też, że jego kariera w dużej mierze zależy od sponsorów. Początkujący zawodnik  potrzebuje około 100 tys. euro na sezon. Ale jak stwierdził sam bohater konferencji prasowej dzięki sponsorom, pomimo globalnego kryzysu, jego sytuacja jest znacznie łatwiejsza.

Petronas będący sponsorem RK Kart Team rozpoczął współpracę w zakresie sportów motorowych
w Polsce już w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. Malezyjska firma działała z zespołem kartingowym, którego współwłaścicielami byli rodzice Roberta Kubicy. Jak powiedział dzisiaj Dyrektor Petronas Lubricants Polska Livio Guido, mamy długą historię sportów motorowych, a Robert Kubica i jego następcy wytyczają nową drogę dla przyszłych mistrzów. Petronas sponsoruje obecnie BMW Sauber, Yamahę i od pewnego czasu RK Kart Team. Oczywiście, wsparcie zespołu kartingowego było możliwe w dużej mierze dzięki pozycji Roberta Kubicy na arenie międzynarodowej. Guido Livio stwierdził,  że z przyjemnością wspierają sport motorowy w Polsce, a Petronas nie zamierza wycofywać się ani ze współpracy z BMW Sauber, ani z zespołem Roberta Kubicy.

W dniach 11 – 14 czerwca Karol Basz będzie reprezentował RK Kart Team na torze w Genk w Belgii.
Na przełomie lipca i sierpnia czeka go Finał Mistrzostw Europy we Francji. Wyścigi na torze Essay zgromadzą najlepszych europejskich zawodników kartingu.

Najnowsze