Edyta Wrucha

Blondynka, Harley i ogień!

Christina Billings (Crashtina) to stunterka z USA, która swoje akrobacje wykonuje min. na motocyklach Harley-Davidson.

Jej fascynacja stuntem rozpoczęła się ponad 6 lat temu od grupy NorthEast Chill z Massachusetts. Swoje pierwsze akrobacje wykonywała na małej Hondzie CRF 50, później stopniowa opanowywała większe motocykle: Kawasaki Ninja 250, Suzuki GSXR 600 i Kawasaki 636.

Na co dzień pracuje jako barmanka, jest także trenerką koni i instruktorką jazdy konnej. Dzięki elastycznemu systemowi pracy może przez cały sezon podróżować po USA ze swoimi pokazami stuntu. Obecnie ujeżdża Kawasaki i Harley-Davidson’a Iron i choć ten drugi cięższy, i trudniejszy do opanowania, to przyciąga większą uwagę publiczności, dlatego na nim Christina najbardziej lubi występować.

 

 

 

Strona na facebooku: http://www.facebook.com/christinabillingsrides/

Najnowsze

Jak mogło dojść do tej kolizji?

Częstą przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość, niedostateczna widoczność, albo złe warunki drogowe. Ale co się stało w tej sytuacji?

Auto z kamerą porusza się z niedużą prędkością, nawierzchnia jest sucha, a zachmurzone niebo sprawia, że słońce nikogo nie oślepi. Po chwili z lewej strony na drodze podporządkowanej pojawia się Toyota. Co zrobił jej kierowca?

Wcale nie wyjechał pod koła auta z kamerą. Nie uderzył też w jego bok. Wjechał w jego tył sprawiając, że pojazd obrócił się o 180 stopni. Jak to możliwe, że uderzył w auto, które przecież musiał widzieć?

Najnowsze

Stłuczka na skrzyżowaniu i zagubiona sprawczyni

Nie ma się co oszukiwać – nawet drobna stłuczka to spore zaskoczenie i duży stres, szczególnie jeśli jest się sprawcą. Ale w tej sytuacji widać chyba raczej nieporadność.

Zdarzenie miało miejsce na jednym ze skrzyżowań w Kaliszu. Kierująca Dacią miała zielone światło i skręcała w lewo, ale nie zauważyła jadącej z naprzeciwka Skody (która również miała zielone). Jej kierowca starał się uniknąć wypadku, ale uciekał właśnie w kierunku, w którym jechała Dacia.

Po dosłownie kilku sekundach mężczyzna jadący Skodą zjechał na wysepkę i zaczął sprawdzać uszkodzenia. Z kolei kobieta z Dacii po prostu cały czas stała na środku skrzyżowania, utrudniając przejazd i blokując część przejścia dla pieszych. Dopiero po dłuższej chwili wysiadła z auta, zostawiając je tam, gdzie stało.

Przypominamy, że jeśli doszło do kolizji, a nie wypadku (czyli nikt nie został ranny), kierujący mają obowiązek usunięcia z drogi uszkodzonych pojazdów. Jeśli tego nie zrobią narażają się na mandat w wysokości 150 zł. Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, w której uszkodzenia samochodu nie pozwalają na przestawienie go – wtedy trzeba należycie zabezpieczyć miejsce kolizji.

Najnowsze

Nowe radiowozy dla policji. W tym Kia Stinger!

Nie tak dawno polska policja kupiła nieoznakowane BMW 330i xDrive, a teraz do jej floty dołączą kolejne, bardzo wyjątkowe samochody.

To nie pierwszy raz, kiedy polscy funkcjonariusze będą mieli okazję jeździć autami, o których marzy niejeden kierowca. W przeszłości na naszych drogach można było spotkać takie rarytasy w roli radiwozów jak Renault Megane RS, Mitsubishi Lancer Evo, Volkswagen Passat CC R36 oraz, niezbyt chwalone przez policję, Alfy Romeo 159 1.75 TBi.

Niedawno na ulice wyjechały z kolei nieoznakowane BMW 330i xDrive z silnikami o mocy 252 KM. Teraz dołączy do nich model o jeszcze lepszych osiągach i budzącej mnóstwo emocji stylistyce – Kia Stinger. Na targach Fleet Market można było zobaczyć oznakowany egzemplarz w wersji GT, a to oznacza silnik V6 o pojemności 3,3 l, który dzięki doładowaniu rozwija 370 KM. Auto wyposażone jest w napęd na wszystkie koła, 8-biegową, automatyczną przekładnię i rozpędza się do 100 km/h w 4,9 s, a prędkość maksymalna to aż 270 km/h.

Kiedy ten postrach piratów drogowych wyjedzie na ulice? Pierwsze egzemplarze trafiły właśnie do śląskich jednostek, gdzie będą pomagały podczas zabezpieczania szczytu klimatycznego COP24. W sumie komendy z całego regionu otrzymają 65 nowych oznakowanych i nieoznakowanych radiowozów, których zakup kosztował 7,2 mln zł. Jest to 12 Volkswagenów T6, 5 Kii Sportage, 10 Hyundaiów i20, 5 Mercedesów Vito oraz 25 Opli Astra.

Wisienką na torcie jest 8 egzemplarzy Kii Stinger. Policja w swoim komunikacie nie podała jakie wersje silnikowe do nich trafiły, ale wiemy, że oprócz topowej odmiany GT, funkcjonariusze dostaną też wersję 2.0 T-GDI o mocy 255 KM, przyspieszającą do 100 km/h  6 s i mogącą jechać 240 km/h. Na zdjęciach udostępnionych przez śląską komendę widać egzemplarz z takim właśnie silnikiem oraz, tu zaskoczenie, topowej wersji wyposażenia GT Line z białym perłowym lakierem oraz ze szklanym dachem. Taki egzemplarz kosztuje 184 900 zł (najtańszy Stinger wyceniony jest na 152 900 zł), a na wyposażeniu ma na przykład skórzaną tapicerkę, elektrycznie sterowane fotele i kolumnę kierownicy, wyświetlacz head-up display, nawigację i zestaw audio Harman Kardon. Na bogato.

Najnowsze

Bezmyślne hamowanie przed ciężarówką. A może złośliwe?

Jednym z problemów polskich dróg są kierowcy, którzy chcą „odegrać” się na innych kierujących. Czy to jeden z nich?

Nikt nie lubi ciężarówek, które przez kilka minut wyprzedzają inne pojazdy na drogach ekspresowych i autostradach. Czy to jednak powód, aby robić im potem na złość?

To nagranie niekoniecznie pokazuje jednak taką sytuację. Kierowca ciężarówki wyprzedza sprawnie, zjeżdża też na prawy pas, aby przepuścić czerwoną Toyotę. Mimo tego jej kierowca zaczyna nagle hamować i blokować pas, a ciężarówce ledwo udaje się uniknąć zderzenia. Działanie na złość, czy nieporadne zmienianie pasa, co Toyota ostatecznie zrobiła, przepuszczając najpierw kilka innych aut? A może jedno i drugie?

Najnowsze