Bezpieczniej z xDrive

W miniony weekend zakończył się cykl spotkań w ramach programu BMW xDrive Test Days, na których można było sprawdzić, jak zachowują się w różnych warunkach (płyta poślizgowa, slalom, off-road) najnowsze modele samochodów BMW z napędem xDrive.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Frendl

Samochody z xdrive nie są terenowe; ten rodzaj napędu przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa jazdy w różnych warunkach pogodowych, lub związanych z jakością nawierzchni. Nie musimy przecież wyjeżdżać w teren, aby liczne dziury, koleiny i nierówności  stały się powodem zerwania przyczepności kół. To nasza codzienność.

Spotkanie na BMW xDrive Test Days składało się z dwóch części. Podczas pierwszej zorganizowano  mini-wykład na temat technologii EfficientDynamics (kompleksowe podejście koncernu do zmniejszania zużycia paliwa przy jednoczesnym wzroście wydajności i mocy). Kolejnym etapem była część praktyczna.

fot. Frendl

Na początek zaserwowano slalom między pachołkami ustawionymi na płycie poślizgowej, poprzedzony krótką prezentacją zasady działania systemu xDrive w BMW serii 5, na specjalnie przygotowanej rampie z rolkami imitującymi oblodzoną nawierzchnię. Następnie każdy miał możliwość przejechania się trzema testowymi samochodami serii 3 (dwa sedany i coupe) i porównania tego jak zachowuje się model z napędem na tylną oś i o ile stabilniejsze oraz szybsze jest auto z napędem xDrive na tej samej, śliskiej nawierzchni. Sama próba składała się z dwóch etapów, gęstego (słupki co dwie płyty lotniskowe) oraz slalomu z większymi odstępami (pachołki co trzy płyty lotniskowe), co pozwoliło sprawdzić systemy aktywnego bezpieczeństwa oraz xDrive w trakcie szybszej i wolniejszej zmiany kierunku przy niższej i wyższej prędkości.

fot. Frendl

Kolejną próbą była jazda off-roadowa, którą przeprowadzono w lesie znajdującym się na terenie lotniska Bemowo (nasz redakcja uczestniczyła w warszawskim szkoleniu). Tu do dyspozycji oddano przedstawicieli serii X, czyli modele X3, X5 oraz X6. Specjalnie przygotowany tor pozwolił poznać skuteczność i szybkość działania napędu xDrive w trudnych warunkach terenowych, oraz przekonać się o tym, że zdolności off-roadowe aut tej serii nie ograniczają się wyłącznie do pokonywania wysokich krawężników, czy też polnych i leśnych dróg.

Trzeci etap polegał na jeżdzie po płycie poślizgowej na okręgu z włączonymi, lub częściowo aktywnymi, ewentualnie zupełnie wyłączonymi systemami odpowiedzialnymi za aktywne bezpieczeństwo. Zadaniem kierujących było wprowadzenie każdego z dostępnych aut BMW (seria 1 hatchback, seria 3 kombi i seria 5 sedan) w kontrolowany poślizg, przejechanie w ten sposób dwóch okrążeń, a następnie przeprowadzenie awaryjnego hamowania z ominięciem przeszkody na drugiej płycie poślizgowej. Przed dojechaniem na linię startu/mety należało jeszcze zatrzymać samochód w wyznaczonym miejscu korzystając z dobrodziejstw systemu Auto Start/Stop.

Ostatnia część szkolenia to krótka, dynamiczna jazda po betonowej nawierzchni lotniska, składająca się z przejazdu przez bramki wyznaczone pachołkami i slalom pomiędzy słupkami. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że testowe BMW serii 3 sedan wyposażone w opony typu RunFlat, zostało całkowicie pozbawione powietrza w tylnych kołach. Dzięki wzmocnionym ściankom bocznym przebicie ogumienia nawet przy dużych prędkościach bądź w zakręcie nie grozi utratą panowania nad autem, a dalsza jazda do najbliższego zakładu wulkanizacyjnego odbywa się w komfortowych warunkach i w pełni stabilnym samochodem.

Najnowsze

Interview with Chris Pfeiffer – the expert in the bike acrobatics

We talk with Chris Pfeifer - the biker and the stunt rider. His bike passion became his way of life.

Chris already as small child was showing interests in bikes
fot. with permission of Chris Pfeiffer

Chris told us that he had started to ride bikes when he was 10 years old. As he perceives himself – he is lucky man, who can fulfill his dreams. As of 1996 constantly pushing forward own limits he is professional stunt and shows his skills all over the world. Every year he brings new acrobatics and what’s more carries different kinds of projects and participates in off-road Extreme Riding competition. Since 2000 he has been intensively training on the serial bikes. During his performances he rides  motorcycles which can be used by everyone. Four times, surrounded by applauding crowds, he reached for Stunt Riding World Champion and European Stunt Riding Champion titles. He is also accounted for the longest jump over 33 laying next to each other people, without the approaching ramp. He is the only man who has got with his BMW G 450X on the rising over 20 m over the water narrow arch of the bridge Via Tina in Italy, glancing off the Hummer roof.

What was the beginning of your road to glory, your first kilometers on the bike? For sure you were already into motorsports – what kind?
– I started riding when my dad restarted riding after a „baby brake” when I was 5 years old. First in my parents' garden and later in an age of 10 I started riding over obstacles, classical Trial. When I was 22 I went on the freestyle way of riding, first on trial bikes later on street bikes.

 

 

Chris Pfeiffer
fot. Red Bull Photofiles

 

 

How many years have you needed to bring your skills to such perfection? Had your parents helped and supported you? Maybe there was a trainer or idol?
My advantage for stunt riding was that I already had very good control over the bikes because of many years of trials riding. Trials are the best school for any kind of motorcycle motorsports in my opinion.
My dad supported me but never trained me or pushed me. I always practiced more than my parents actually wanted me to ride. But I was good at school and so
I was allowed to ride a lot. Actually, every afternoon around their house and company. There were idols like Jean Pierre Goy and later AC Farias who inspired me to change from trials to stunt riding.

The sport you are in is very niche. Is this something what you like about it, do you think about racing, enduro, trial? Are you fan of one of these disciplines?
I still would like to ride extreme enduro races. Tough races like Erzberg or Hellgate. But I had to decide: Enduro or Stunting and I did the right decision. It’s not possible to be successful in two disciplines anymore. I still also love trials and ride a few times a month.

 

 

Chris Pfeiffer during Red Bull Trial to be Wild, Cpe town
fot. Kolesky, Red Bull Photofiles

You are experienced stunt. Do you share the knowledge with younger colleagues? Are there special places in Germany where you or your colleagues can practice?
I have two proper areas where I can practice: a karting hall in the winter and a motorsport and driving school area in the summer. Sometimes other riders visit me to practice together but most of the time I practice alone.

 

 

The highways in Germany does not necessary have speed limits. Do you ride the bike or drive car usually? Do you have the tendency to speed up or you drive gently and safely?
In my day to day life I prefer the car. Motorcycle means extreme sports for me and I prefer to ride bikes in closed areas. I like speed but that doesn’t mean that I am always over the speed limits with my car. Most of the time I drive gently and always safely.

Was there any exceptional failure and on the other hand definitely expected success which you will always have on your mind?
 

Erberg, Austria
fot. Bernhard Spöttel, Red Bull Photofiles

– Well, I was injured seriously in 1999 because of a technical problem with the front brake. After that we prepared and checked my bikes even better than before. I still hate the fact that I didn’t win the Worldchampionship in 2004. My riding level was really good but I found no rhythm in this competition and made lots of small mistakes. Also I had no innovative tricks so I was second in this year.
There are many successful days which I will never forget but outstanding and surprising was that I won the Worldchampionship in 2003. First time that I competed and I couldn’t believe it to be high upon the podium in front of my hero AC Farias.

 

 

We have seen you during the Motorrad Days in GaPa on BMW G450X – as usual you were unbelievable! What brings you more joy – enduro or freestyle? What do you think about the motorcycles which you currently use? Is there anything glam or even bewitching about them?
My main passion is stunting but I still love trials and enduro but more for fun and also it’s a good practice for bike skills and the physical shape. I am totally fallen in love with my F800R. She is my favourite bike.

You have achieved a lot, it would be difficult to want more. Of course we want to congratulate you for retaining the leader position in the Indoor World Champs. We wonder how much you are able to enjoy every award you win. Or maybe this has been routine since some time?

Indoor World Champ, Zurich 2008
fot. Bernhard Spöttel, Red Bull Photofiles

No, definitely not routine. The third victory in a row at the Indoor WC made me more proud than the two before. It’s easier to win than to stay the winner and therefore it still feels good to win a competition. But competition are maybe not the most important thing for me in my sport. Creating new tricks and combinations is the real motivation.

 

How long had you been training before the  jump over 33 people ?  What was the training based on? Hopefully, nobody was hurt during the practice sessions?
Nobody was injured of course! I jumped over parcels when I practiced. Over and over again. Faster and faster. Further and further. I practiced half a year for that jump on the trial bike.

What bikes have you been riding before the BMW F800 R? Do you have special feeling, sentiment  towards  any of them?
Before I rode BMW, I stunted on Ducati and Suzuki. I still love the look and the sound of the Ducatis but stunting was not easy on them. I made a big step up when I changed on the BMW F800.

I know your current BMW does not differ much from the serial version. But how much have you tampered into the mechanics of your bike?  Do you do it by yourself or you give your machine to mechanics?
I have my own mechanic. He is my employee and he prepares my bikes like I want them. Also BMW gives us technical support of course but most is done in my garage at home where Hans, my mechanic works.

 

Privately
fot. Simon Pukl, Red Bull Photofiles

Your calendar is very tight. You practice between the events. Can you allow yourself for a couple of weeks off? What do you like to do besides the motorcycle riding?
I hate the fact that I have so many travel days flying or on the highway to the events where I can’t practice. When I am at home I ride almost every day about two hours. My technical level would not go down if I would not practice a couple of weeks but it’s not about keeping the level it’s always about getting better.
My fitness training contains mountainbiking, jogging, Nordic skiing, gymnastics and stretching. But no weight lifting at all and no fitness studio. For fun I love skiing, trials and enduro.

 

Do you know any Polish freestylers/stunts? Maybe you have met a woman who is in this kind of sport and she made the certain impression?
I met Raptowny.com (please help me with his first name) when I was in Warsaw recently and his level is pretty good. And there is also this young guy from Poland who participated at the Indoor WC. He is a very good and talented rider! There are a few women stunting but not on a high level so far.

Have you noticed any predispositions that your own son Hannes or your daughters would have for bikes?  Would you like your children to share and continue your passion?
Hannes is only 2 and he is crazy for bikes. First word in the morning: moto, moto. He imitated my tricks on his 3-wheel and bobby car and he loves to get a ride with me on the enduro in the garden. My daughters have a 50 motorbike and a quad and they love to ride with me when I go jogging. But otherwise they prefer skiing, dancing and music. It’s very important for me and my wife to see that they have a passion for something, whatever.

Chris, thank you very much for this conversation and we wish you all the best.

Najnowsze

Triumf Kuzaja na Kaszubach

Wykończyły zawodników odcinki specjalne Rajdu Lotos, odbywającego się w pierwszy weekend czerwca na Pojezierzu Kaszubskim. Na trudnych szutrowych trasach najlepiej poradził sobie Leszek Kuzaj, wygrywając po raz pierwszy od zeszłorocznego Rajdu Magurskiego. Czoper, którego pilotowała Magda Lukas nie polubił kaszubskich szutrów tłumacząc, że stworzony jest do asfaltowych tras.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Piotr Nurczyński

Zacięta walka trwała już od otwierającego rajd super oesu na stadionie żużlowym w Gdańsku. Zwyciężył mistrz prologów – Tomasz Kuchar w Peugeocie 207 S2000. Jednak już podczas prawdziwych prób, Tomek nie był w stanie odnaleźć swojego rytmu i popełniał błędy. Ostatecznie zajął siódme miejsce w rajdzie, przed swoim imiennikiem Czopikiem. – To był generalnie świetny rajd: trudny, techniczny, bardzo wymagający ze względu na zmienną aurę – powiedział na mecie Tomek Kuchar. Oczywiście jestem zawiedziony wynikiem. Ale taki jest już motosport, że zdarzają się czasem różnego rodzaju usterki. Do zakończenia sezonu daleko…

Kajetanowicz z nowym pilotem Jarkiem Baranem dojechali na piątym miejscu
Fot. Piotr Nurczyński

Czoper, którego pilotowała Magda Lukas także nie polubił kaszubskich szutrów tłumacząc, że stworzony jest do asfaltowych tras. Pięć sekund dzieliło na mecie popularnego QHR’a od Maćka Oleksowicza, który w tym sezonie wsiadł do auta S2000 i z uśmiechem na twarzy wjechał na metę rajdu. Sporo emocji dostarczył swoim fanom Kajetan Kajetanowicz – podczas pierwszego dnia zbyt mocno przyciął jeden z zakrętów. – Niestety, popełniłem błąd na drugim odcinku, gdy nieprecyzyjnie przyciąłem zakręt. Wyglądało bardzo groźnie i mogło się to dla nas naprawdę źle skończyć. Gdybym miał taką przygodę w aucie innym niż Subaru, zapewne nie byłbym w stanie pojechać dalej. Na szczęście w tym modelu chłodnica intercoolera zlokalizowana jest w bezpiecznym miejscu – komentował swój wyczyn Kajetan. Na szczęście mechanicy spisali się doskonale i drugiego dnia Kajto sprawnym autem wdrapywał się, kończąc ostatecznie rajd na piątym miejscu.

Widowiskowa i równa jazda Bryana Bouffier dowiozła go na drugie miejsce na podium
Fot. Piotr Nurczyński

Michał Sołowow także miał przygodę, która kosztowała go ponad minutę. Na jednym z ciasnych nawrotów na OS-4 zakopał swojego Peugeota w szutrowych koleinach. Ruszył dalej do boju i notował bardzo dobre czasy, wygrywając dwie próby w rajdzie zakończył walkę na czwartym miejscu w generalce. – Początek był całkiem niezły. Potem przydarzył się pechowy czwarty oes, na którym zagrzebaliśmy się w piachu na nawrocie. Straciliśmy półtorej minuty i przez to wypadliśmy trochę z gry o zwycięstwo – skomentował swój występ Sołowow. Zbigniew Staniszewski znany jest ze swojego uwielbienia do tras na luźnej nawierzchni. Wystartował w Rajdzie Lotos treningowo, ponieważ jego celem na ten sezon jest udział w Rajdzie Polski. Stanik, jak nazywają go kibice, zakończył rywalizację na trzecim miejscu, tracąc ponad dwie minuty do zwycięzcy. Do doskonałej formy powrócił Bryan Bouffier. Jadąc Mitsubishi Lancerem nawiązywał walkę z autami S2000. Chciał wygrać, ale powtarzał na każdej strefie, że nie jest w stanie dogonić Kuzaja, choć robi co może. Francuz marzy, by ponownie usiąść w aucie Super 2000, jednak póki co brak mu budżetu.

Leszek Kuzaj w drodze po zwycięstwo
Fot. Piotr Nurczyński

Na starcie rajdu Leszek Kuzaj życzył sobie, aby nie popełnić błędów. Kuzi wrócił do formy i triumfował w rundzie mistrzostw Polski po raz pierwszy od Rajdu Magurskiego, rozgrywanego prawie półtora roku wcześniej. Dostarczył też swoim wiernym fanom nie lada emocji, informując podczas serwisu, że ma ogromne problemy z silnikiem i nie wiadomo, czy w ogóle ukończy rajd. Mimo wszystko cisnął i wygrywał kolejne oesy, uzyskując łączny czas lepszy o ponad 20 sekund od Bryana. – To był dla nas bardzo udany rajd i cieszymy się razem z Jarząbem z wygranych dwóch dni i zdobycia maksymalnej ilości punktów. Rajd bardzo nam potrzebny. Dodał nam tyle sił i energii, że możemy patrzeć optymistycznie w przyszłość. Nie liczyłem, że będę na drugim miejscu w klasyfikacji punktowej – mówił Qzi.

Wśród zawodników pojawiły się na mecie aż cztery kobiety. Magda Lukas wspólnie z Tomkiem Czopikiem dojechali na ósmym miejscu. Punktowaną dziesiątkę zamknął Zbigniew Maliński, którego pilotowała Joanna Madej. Na prawy fotel Citroena C2 R2 prowadzonego przez Ariela Piotrowskiego powróciła Anna Wódkiewicz. W Subaru Imprezie, którą kierował Jarosław Pawliński, zasiadła posiadaczka kanadyjskiej licencji rajdowej Pamela Pawlińska.

Kolejną rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski będzie Rajd Karkonoski, rozgrywany na malowniczych trasach w okolicach Jeleniej Góry w drugi weekend lipca.

Wyniki:

1. Leszek Kuzaj/Robert Hundla (Peugeot 207 Super 2000) 1:28.53,4 godz.

2. Bryan Bouffier/Xavier Panseri (Mitsubishi Lancer Evo IX) +24,5 sek.

3. Zbigniew Staniszewski/Bartlomiej Boba (Mitsubishi Lancer Evo IX) +2.08,6 min.

4. Michał Sołowow/ Maciej Baran (Peugeot 207 Super 2000) -+2.30,2 min.

5. Kajetan Kajetanowicz/Jarosław Baran (Subaru Impreza) +3.02,2 min.

6. Maciej Oleksowicz/Andrzej Obrębowski (Peugeot 207 Super 2000) +3.21,4 min.

7. Tomasz Kuchar/Daniel Dymurski (Peugeot 207 Super 2000) +3.26,0 min.

8. Tomasz Czopik/Magdalena Lukas (Mitsubishi Lancer Evo IX RS) +4.04,0 min.

9. Zbigniew Maliński/Joanna Madej (Mitsubishi Lancer Evo IX) +12.06,9 min.

10. Paweł Stefanicki/Bartosz Bil (Honda Civic FN2 R3) +12.17,9 min.

Klasyfikacja RSMP po Rajdzie Lotos:

1. Bryan Bouffier/Xavier Panseri  50 pkt

1. Leszek Kuzaj/Robert Hundla 45 pkt

3. Michał Sołowow/ Maciej Baran 39 pkt

4. Tomasz Kuchar/Daniel Dymurski 38 pkt

5. Kajetan Kajetanowicz 37 pkt

6. Tomasz Czopik/Magdalena Lukas 22 pkt

7. Zbigniew Staniszewski/Bartlomiej Boba  19 pkt

Maciej Oleksowicz/Andrzej Obrębowski 19 pkt

9. Radosław Typa/Ryszard Ciupka  7 pkt

10. Michał Bębenek/Grzegorz Bębenek  5 pkt

 

Najnowsze

Autoriada – Wielki Finał Programu Autochodzik

200 dzieci ze wszystkich 40 przedszkoli w Olsztynie wzięło udział w „Autoriadzie", wydarzeniu podsumowującym Przedszkolny Program Edukacji Komunikacyjnej „Autochodzik". Warmia i Mazury to drugie po Pomorskiem województwo w kraju, w którym realizowany jest pilotażowy program mający na celu wpajać dzieciom bezpieczne zachowania na drodze. 

„Autoriada” była podsumowaniem kilkumiesięcznego Przedszkolnego Programu Edukacji Komunikacyjnej „Autochodzik”, którego celem było opanowanie przez przedszkolaków zasad bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym. Dzieci bawiły się w kierowców, poznawały znaki drogowe, a podczas Autoriady zdobyły swoje pierwsze prawo jazdy. Program objął wszystkie 40 przedszkoli w Olsztynie. 

Zestaw „Autochodzik” składa się z samochodów wykonanych z miękkiej gąbki oraz drogowego miasteczka obejmującego ponad 100 elementów takich jak znaki drogowe, przejścia dla pieszych oraz sygnalizacja świetlna. Nauczyciele prowadzący zajęcia zostali dodatkowo wyposażeni w komplet kilkudziesięciu ćwiczeń i zabaw edukacyjnych. 

„Chcemy nadal rozwijać program. Liczymy, że w przyszłości zestawy „Autochodzik” trafią
do przedszkoli w całej Polsce” – powiedziała Ewa Konopka, rzecznik prasowy Michelin Polska S.A. 

fot. Michelin

Jak wynika z raportu WHO (World Health Organization) wypadki drogowe stanowią najczęstszą przyczynę wszystkich wypadków śmiertelnych wśród dzieci i młodzieży
na świecie. Według danych Policji, około 5 milionów dzieci w wieku szkolnym wychodzi codziennie na polskie drogi. Najczęstszymi przyczynami wypadków drogowych jest nagłe wtargnięcie na jezdnie oraz zabawy na jezdniach i poboczach drogi.                  

Projekt „Autochodzik” jest organizowany przy wsparciu rządowego programu „Razem bezpieczniej” realizowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. 

Raport World Health Organization:
http://www.who.int/violence_injury_prevention/child/injury/world_report/en/index.html

Najnowsze

Wywiad z Chrisem Pfeiffer’em – specem od akrobacji motocyklowych

Rozmawiamy z Chrisem Pfeiffer'em - kaskaderem i motocyklistą, stunterem. Ze swojej pasji do motocykli uczynił sposób na życie. Wywiad zamieszczamy także w wersji oryginalnej, w języku angielskim.

Chris już  jako mały chłopiec przejawiał zainteresowanie motocyklami
fot. za zgodą Chris’a Pfeiffer’a

Chris opowiedział nam o tym, że już jako 10- letni chłopiec zaczął jeździć na motocyklach. Jak sam o sobie mówi jest szczęśliwcem, który może spełniać swoje marzenia. Od 1996 roku uprawia zawodowo stunt i swoje umiejętności prezentuje w setkach występów na całym świecie wciąż przesuwając granicę własnych możliwości. Co roku wprowadza do pokazów nowe ewolucje, a ponadto prowadzi przeróżne projekty i bierze udział w zawodach off-road Extreme Riding. Od 2000 roku intensywnie trenuje na seryjnych motocyklach i to właśnie takich maszyn, którymi każdy z nas może wyjechać
z salonu, coraz częściej używa podczas swoich występów. Czterokrotnie, za każdym razem pośród aplauzu wielotysięcznej widowni, Chris sięgnął po tytuły Stunt Riding World Champion i European Stunt Riding Champion. Ma na swoim koncie rekordowy, bo najdłuższy skok bez użycia rampy najazdowej nad 33 osobami leżącymi obok siebie. Jako jedyny także odbijając się od dachu Hummera wskoczył na motocyklu BMW G 450 X  na wznoszący się 20 metrów nad wodą wąski łuk mostu Via Tina we Włoszech.

Jeśli wolisz czytać po angielsku, kliknij tu.

Jak wyglądał początek Twojej drogi ku chwale? Twoje pierwsze kilometry na motocyklu? Na pewno uprawiałeś jakieś sporty motorowe… W jakich dyscyplinach?
– Zacząłem jeździć, kiedy mój tata powrócił do jazdy na motocyklu, po przerwie jaką zrobił sobie ze względu na założenie rodziny. Miałem wtedy 5 lat. Najpierw ćwiczyłem w ogrodzie rodziców, a kiedy miałem 10 lat zacząłem pokonywać przeszkody – to był klasyczny „trial”. W wieku 22 lat rozpocząłem przygodę z freestyle, najpierw na motocyklach trialowych, a potem szosowych.

Chris Pfeiffer
fot. Red Bull

Ile lat zajęło Ci doprowadzenie swoich umiejętności do takiej perfekcji? Czy rodzice Ci w tym towarzyszyli, pomagali, czy ktoś – być może jakiś trener, czy Twój autorytet – stanął na Twojej drodze do sukcesu?
– Dzięki wieloletniej praktyce w trialu miałem bardzo dobrą kontrolę nad motocyklem, a to jest świetne przygotowanie do jeżdżenia jako stunt (kaskader motocyklowy). Uważam, że trial jest najlepszą szkołą każdej dziedziny sportów motocyklowych. Mój tato zawsze mnie wspierał, ale nigdy nie namawiał  na uprawianie sportu zawodowo i nie trenował ze mną. Zawsze ćwiczyłem więcej, niż rodzice oczekiwali. Miałem dobre wyniki w nauce, więc nie było przeszkód, żebym mógł sporo czasu poświęcać jeździe na motocyklu. Szczerze mówiąc ćwiczyłem każdego popołudnia kręcąc się wokół domu. Moim idolem był Jean Pierre Goy, a później AC Farias, który zainspirował mnie do zmiany dyscypliny z trialu na stunt.

Uprawiasz jednak dosyć niszowy sport. Czy ta unikatowość Ci odpowiada, czy myślisz w przyszłości o wypłynięciu na szerokie wody i zaangażowaniu np. w wyścigi, enduro, trial itd.? Czy kibicujesz szczególnie jakieś dyscyplinie sportów motorowych?
– Ciągle myślę jeszcze o wyścigach extreme enduro. To wyjątkowo trudne imprezy, takie jak Erzberg, czy Hellgate. Ale musiałem zdecydować: enduro albo stunting i teraz wiem, że podjąłem właściwą decyzję. Nie można w dzisiejszych czasach odnosić sukcesów w dwóch dyscyplinach. Ciągle jednak kocham trial, więc jeżdżę kilka razy w miesiącu.

Chris w Cape Town podczas
Red Bull Trial to be Wild
fot. Kolesky, Red Bull Photofiles

Jesteś doświadczonym stunt’em. Czy dzielisz się swoją wiedzą z młodymi adeptami tej dyscypliny? Czy w Niemczech są miejsca, gdzie można ćwiczyć tego rodzaju akrobacje?
–  Mam dwa takie miejsca, gdzie mogę trenować: halę gokartową zimą i szkołę nauki jazdy i sportów motorowych latem. Czasem inni kierowcy odwiedzają mnie i trenujemy razem, ale głównie ćwiczę sam.

Wiadomo, że na niemieckich autostradach w wielu miejscach nie ma ograniczeń prędkości. Jeździsz na co dzień motocyklem, czy samochodem? Masz tendencję do szybkości, czy raczej poruszasz się spokojnie
i bezpiecznie?

– W życiu codziennym wolę samochód. Motocykle oznaczają dla mnie sport ekstremalny i wolę jeździć na nich w zamkniętej przestrzeni. Lubię szybkość, ale to nie oznacza, że zawsze przekraczam ograniczenia prędkości prowadząc samochód. Zwykle prowadzę spokojnie i bezpiecznie.

Zdarzyła Ci się w życiu jakaś wyjątkowa porażka czy wyczekiwany sukces, który na zawsze utkwił Ci w głowie?
– No cóż, miałem poważny wypadek w 1999 roku z powodu problemów technicznych przedniego hamulca. Po tym zdarzeniu przygotowujemy moje motocykle wyjątkowo dokładnie do każdej próby. Ciągle nie mogę darować sobie, że nie zdobyłem tytułu Mistrza Świata w 2004 roku. Poziom mojego występu był naprawdę dobry, ale nie mogłem odnaleźć rytmu w trakcie zawodów i popełniłem wiele drobnych błędów.

Erberg, Austria
fot. Bernhard Spöttel, Red Bull Photofiles

Nie zaprezentowałem też nowych tricków i znalazłem się na drugim miejscu. 
Jest wiele dni, pełnych sukcesów, których nigdy nie zapomnę ale wyjątkowym i zadziwiającym był ten, kiedy zdobyłem Mistrzostwo Świata w 2003 roku. To był pierwszy raz, kiedy brałem udział w zawodach i nie mogłem uwierzyć, że stoję na najwyższym stopniu podium naprzeciwko mojego bohatera AC Fariasa.

 

Widziałyśmy Cię na Motorrad Days w GaPa na BMW G 450 X; jak zwykle byłeś niesamowity! Co sprawia Ci większą radość, ujeżdżanie enduro czy freestyle? Co sądzisz o motocyklach, na których jeździsz obecnie? Czy jest w nich coś szczególnego, co Cię urzeka?

– Po pierwsze moją pasją jest „stunting” i choć ciągle kocham enduro i trial to traktuję to bardziej jako zabawę i jako ćwiczenie umiejętności, czy trening dla zachowania sprawności fizycznej. Jestem absolutnie zakochany w moim F800R. Jest to mój ulubiony motocykl.

Osiągnąłeś już tyle, że chyba więcej w tej dyscyplinie nie można. Oczywiście gratulujemy Ci utrzymania pozycji lidera w Indoor World Champs, ale zastanawiamy się, czy cieszysz się z kolejnej nagrody, czy to już pewien rodzaj rutyny?

Indoor World Champ, Zurich 2008
fot. Bernhard Spöttel, Red Bull Photofiles

– Nie, absolutnie nie rutyna. Trzecie  z kolei zwycięstwo w Indoor World Championship napawa mnie jeszcze większą dumą niż drugie. Łatwiej zwyciężyć raz, niż utrzymać tytuł i dlatego to świetne uczucie wygrać po raz kolejny tak trudne zawody. Współzawodnictwo nie jest jednak dla mnie najważniejsze w sporcie. Przygotowywanie nowych ewolucji i ich kombinacji jest prawdziwą motywacją.

Jak długo przygotowywałeś się do skoku nad 33 osobami? Jak to przebiegało? Chyba nikt przy tym nie doznał uszczerbku na zdrowiu?
– Nikt oczywiście nie ucierpiał! W trakcie treningów skakałem wielokrotnie przez ułożone paczki. Szybciej
i szybciej. Dalej i jeszcze dalej. Do ćwiczeń używałem motocykla trialowego.

Na jakich motocyklach jeździłeś wcześniej, przed BMW F800R? Czy masz do jednego z nich jakiś sentyment?
– Zanim przesiadłem się na BMW jeździłem na Ducati i Suzuki. Ciągle zresztą kocham wygląd i dźwięk Ducati, ale akrobacje na nim nie były zbyt łatwe. Zrobiłem wielki krok do przodu, kiedy zacząłem jeździć na BMW F800.

Wiemy, że Twoja obecna beemka jest zbliżona do wersji seryjnej. Jednak jak bardzo  ingerujesz w mechanikę swojej maszyny? Sam w niej „dłubiesz”, czy raczej oddajesz w ręce fachowców?
– Mam swojego własnego mechanika. Jest moim pracownikiem i przygotowuje moje motocykle tak, jak tego potrzebuję. Samo BMW udziela nam wsparcia technicznego, ale największa część pracy wykonywana jest w moim domowym garażu, gdzie pracuje Hans – mój mechanik.

Chris bardziej prywatnie
fot. Simon Pukl, Red Bull Photofiles

Twój kalendarz jest mocno napięty. Czy cały czas musisz trenować pomiędzy imprezami, czy możesz sobie pozwolić na kilka tygodni laby? Co lubisz robić poza jeżdżeniem na motocyklu?
– Muszę przyznać, że nie znoszę faktu, że tyle dni wypełniają mi podróże i spędzam je na lataniu, lub na autostradach i nie mogę trenować. Kiedy jestem w domu ćwiczę dwie godziny dziennie. Mój poziom techniczny nie ucierpi, jeśli odpuszczę trening przez kilka tygodni. Tylko to nie jest kwestia utrzymania poziomu, ale stawania się coraz lepszym.
Mój program ćwiczeń obejmuje jazdę na rowerze górskim, jogging, narciarstwo biegowe, gimnastykę i streching. Nie podnoszę ciężarów i nie chodzę do studia fitness. A dla zabawy lubię jeździć na nartach i oczywiście uprawiam trial i enduro.

 

Znasz jakiś polskich freestylowców / stunt’ów motocyklowych? Być może zetknąłeś się na świecie z jakąś kobietą uprawiającą podobny sport, która wywarła na Tobie wrażenie?
– Spotkałem się z Hubertem „Raptownym”, kiedy byłem w Warszawie i muszę stwierdzić, że prezentuje dość dobry poziom. Jest także młody Polak, który występował w Indoor World Championship (Rafał Pasierbek, przyp. red.). Jest bardzo dobry i ma talent. Jest kilka kobiet kaskaderek, ale ich występy nie są jeszcze na wysokim poziomie.

Czy u własnego syna Hannes’a, a może u córek zauważasz już jakieś predyspozycje motocyklowe? Będziesz chciał, żeby Twoje dzieci najpierw dzieliły, a potem być może kontynuowały Twoją pasję?
– Hannes ma dopiero 2 lata i już zwariował na punkcie dwukołowych pojazdów. Pierwszym słowem rano jest : moto, moto. Imituje moje triki na swoim trójkołowym rowerku i uwielbia przejażdżki ze mną na enduro w ogrodzie. Moje córki mają małe 50-tki oraz quada i lubią towarzyszyć mi kiedy biegam. Ale oprócz tego chyba wolą narty, taniec i muzykę. Dla mnie i mojej żony najważniejsze jest, aby miały pasję, jakąkolwiek.

Dziękujemy bardzo za rozmowę i życzymy wszystkiego najlepszego.

Najnowsze