Bentley prezentuje nowy… telefon
W Wielkiej Brytanii startuje właśnie słynny Festiwal Szybkości w Goodwood. Pojawi się tam mnóstwo szybkich i bardzo drogich samochodów oraz tysiące entuzjastów motoryzacji. Bentley postanowił wykorzystać tę imprezę jako miejsce prezentacji swojego nowego telefonu komórkowego.
Oczywiście inżynierowie Bentleya nie stworzyli go sami. Zaprosili do pomocy specjalistów z Vertu, którzy opracowali model o nazwie „Vertu Signature for Bentley”. Telefon czerpie inspiracje z modelu Mulsanne Speed i jest to już drugi model projektowany w ramach pięcioletniego partnerstwa pomiędzy firmami Bentley oraz Vertu.
Całość została wykonana z połączenia włókna węglowego, wysokogatunkowej skóry oraz polerowanej stali nierdzewnej. Jeżeli to nie wystarczy wielbicielom unikatowych, drogich gadżetów, mają oni możliwość zaprojektowania telefonu, który będzie idealnie odzwierciedlał wyposażenie ich samochodu. Do wyboru będzie kolor przeszycia z nici użytych w samochodzie klienta, czarne lub szafirowe przyciski oraz przycisk wyboru w różnych kolorach.
Właściciele telefonu będą mieli całodobowy dostęp do usług concierge (prywatny opiekun „od wszystkiego”).
Producent nie podał ceny telefonu, ale zakładamy, że będzie kosztować tyle co dobry samochód klasy średniej. Vertu Signature for Bentley jest już dostępny w przedsprzedaży. Pierwsi klienci dostaną go do rąk 18 września.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
Zostaw komentarz: