Barrichello i Hulkenberg w Williamsie

Wczoraj odbył się ostatni wyścig Mistrzostw Świata Formuły 1 w sezonie 2009. Dziś pojawiły się już  wiadomości dotyczące nowych kontraktów kierowców na przyszły rok.

Rubensa Barrichello przedstawiać nie potrzeba
fot. Brawn GP

Wiemy już, że Fernando Alonso znajdzie się w zespole Ferrari w przyszłym sezonie, a jego miejsce w Renault zajme Robert Kubica. Dzisiaj, zespół Franka Williamsa ogłosił, że w jego teamie kierowcami będą Rubens Barrichello i Nico Hulkenberg.

Co do pierwszego, to tak jak stwierdził sam szef zespołu Williams, nie ma potrzeby wiele o nim mówić. Kibice Formuły 1 doskonale go znają. Warto może jednak przypomnieć podstawowe fakty z kariery 37-letniego Brazylijczyka. Występy na torach F1 rozpoczął od współpracy z zespołem Jordan w 1993 roku. Potem jeździł także w teamie Stewart i przez 6 sezonów w barwach Ferrari. Od 2006 roku był kierowcą Hondy. Od tego właśnie sezonu jego partnerem był Jenson Button. Po przekształceniu temu Hondy w Brawn GP przed rozpoczęciem obecnego sezonu, obydwaj kierowcy dostarczyli zespołowi tytuł Mistrza Świata Konstruktorów 2009. Choć jeszcze rok temu sam nie był pewien czy w ogóle wystąpi w F1 w zakończonym właśnie sezonie, Barrichello miał oczywiście wielki apetyt na tytuł indywidualny, a potem na wicemistrzostwo. Niestety, nie tym razem. W 2004 roku startując obok Michaela Schumachera w Ferrari zajął, najwyższe jak do tej pory, 2 miejsce w indywidualnej klasyfikacji kierowców. Tegoroczna pozycja 3. kierowcy nie jest może spełnieniem jego marzeń, ale z pewnością niejeden sportowiec chciałby powrócić w takim stylu na sam szczyt stawki, szczególnie po trzech nieudanych sezonach. Rubens Barrichello ma już za sobą 288 występów w Formule 1. W przyszłym sezonie w barwach Williamsa stanie się posiadaczem rekordu – będzie pierwszym kierowcą, który weźmie udział w 300 wyścigach F1.

Nico Hulkenberg
fot. Williams

Obok doświadczonego Brazylijczyka w angielskim zespole startować będzie Nico Hulkenberg. 22-letni Niemiec, jest już członkiem teamu, ponieważ w tym sezonie zatrudniony był jako kierowca testowy.
Jak wiadomo w tym roku nie  miał oczywiście możliwości  jeździć bolidem F1, ale testy takie wykonywał właśnie w Williamsie w 2008 roku.
W bieżącym sezonie zdobył tytuł Mistrza serii GP2,
a wcześniej w seriach F3, Formula Masters,
A1 GP oraz Formula BMW Germany.

Najnowsze

Koncepcyjna Multipla zadziwia

Łatwo wyobrażać sobie pojazdy, które w rzeczywistości nigdy nie istniały i wyglądają przedziwnie, trochę trudniej na miejsce realnie istniejącego samochodu wyobrazić sobie jego dziwnego następcę... a koncepcyjny Fiat Multipla naprawdę jest dziwny...

Multipla jak… dorożka
fot. Gadżetomania

Nowego Fiata na konkurs Canadian Auto Show zaprojektował włoski projektant Andea Spaggiari – dziwne konstrukcyjnie auto ma swoją żywą  kolorystyką nawiązywać do włoskiej flagi? Czy jednak patrząc na to dziwactwo zrozumiemy symbolikę kolorów czerwonego i zielonego?

Struktura szkieletowa samochodu oparta jest na innowacyjnym  E.F.S. (External Frame Structure) – tak zresztą nazwany jest projekt nowej Multipli. E.F.S. pomieści aż 6 osób, posiada również aż 4 silniki – każdy silnik umiejscowiony jest w kole! Jednostki, oczywiście nie benzynowe, zasilane są poprzez wodorowe ogniwa paliwowe.

Samochód podzielono na dwie części – zewnętrzną kabinę oraz wewnętrzną kapsułę. Ponieważ E.F.S. to jednak projekt nowy, trudno powiedzieć jakie funkcjonalności kryją się pod tymi częściami.

Przyznam szczerze, że wielką miłośniczką dotychczasowych modeli Multipla nie byłam, jeśli w produkcji pojawi się ten nowy, niestety raczej nią nie zostanę.

Źródło: gadzetomania.pl

Najnowsze

Czarna skrzynka w samochodzie

Dotychczas czarne skrzynki kojarzyły nam się głównie z samolotami i ich wypadkami, teraz Unia Europejska chciałaby wprowadzić je również do samochodów. Pomysł wcale nie jest nowy - w Stanach Zjednoczonych ma je 2/3 pojazdów, a w Wielkiej Brytanii większość samochodów uprzywilejowanych.

Teraz nic nie pozostanie bez śladu!
fot. Motocaina

 

Czasem trudno jest ustalić przebieg wypadku samochodowego – nie wiadomo kto zawinił, kto jechał szybciej, a kto wolniej i kto w zgodzie, a kto nie w zgodzie z przepisami. Stąd potrzeba instalacji czarnych skrzynek, które mogłyby pomóc policji w zidentyfikowaniu odpowiedzialności stron wypadku i odtworzeniu wydarzeń. Wgląd do skrzynki miałyby również firmy ubezpieczeniwe oraz sądy.

Czarne skrzynki rejestrowałyby dane dotyczące prędkości, manewrów, używania kierunkowskazu czy drogi hamowania. Uruchamiane byłyby przy każdej gwałtownej zmianie prędkości czy otwarciu poduszki powietrznej. Dostępne byłyby na nich dane zapisane 30 sekund przed wypadkiem i 15 sekund po nim. Inteligentne urządzenie alarmowałoby służby drogowe o wypadku i miejscu zdarzenia.

Instalacja skrzynek, zdaniem europejskiej komisji transportu oraz naukowców zmniejszyłaby ryzyko wystąpienia zarówno wypadków śmiertelnych (o 10%), jak i niewielkich stłuczek (o 25%) . Świadomość, że w przypadku wypadku prawda o naszej winie wyjdzie na jaw odpowiada bowiem za zdjęcie nogi z gazu. Dla nas, kobiet, jest również gwarantem braku nerwów przy nawet najdrobniejszej stłuczce wywołanej nie z naszej winy – prawda i wina zawsze wyjdzie na jaw!

Niewielka samochodowa czarna skrzynka ma kosztować około 500 funtów i być montowana pod deską rozdzielczą lub podłogą. Jeśli spełni swoje zadanie jej wartość jest bezcenna.

Najnowsze

Stłuczka – co robić?

Każdej z nas może się zdarzyć kolizja, niezależnie od umiejętności prowadzenia samochodu, klasy auta, czy znajomości przepisów drogowych. Warto wiedzieć co robić w takich sytuacjach, poza opanowaniem nerwów. Kogo najpierw wezwać? Jakie dokumenty wypełnić?

fot. Motocaina

Nie wszystkie zdarzenia zależne są tylko od naszych własnych umiejętności. Przecież mimo, że uważamy, jeździmy ostrożnie, zawsze może kolizję spowodować ktoś inny. Co robimy w pierwszej kolejności?

Pierwsza pomoc i wezwanie policji
Gdy już zdarzy nam się kolizja, to przede wszystkim sprawdzamy, czy nikomu nic się nie stało. Tym, którzy tego wymagają, należy zapewnić podstawową pomoc medyczną, najlepiej wzywając pogotowie.

Kolejnym krokiem może być wezwanie policji. Może, ale nie musi. Na pewno policja jest konieczna, gdy w wypadku są ranni lub ofiary w ludziach lub podejrzewamy, że mogło dojść do przestępstwa (np. kierowca jest pod wpływem alkoholu czy narkotyków). Warto też wezwać funkcjonariuszy, gdy strony nie mogą się porozumieć co do sprawcy wypadku. Przy mniejszych stłuczkach obecność służb mundurowych nie jest konieczna, zwłaszcza jeśli dostaniemy na piśmie oświadczenie sprawcy o winie.

Bardzo ważne jest także zapewnienie bezpieczeństwa na miejscu wypadku. Według przepisów, jeśli nikomu nic się nie stało, należy usunąć samochody z jezdni, żeby nie blokować ruchu, czy nie doprowadzić do kolejnych stłuczek. Nie można też zapomnieć o odpowiednim ustawieniu trójkąta ostrzegawczego i włączeniu świateł awaryjnych. Nie zapomnijmy przy tym, aby poruszając się po jezdni w czasie usuwania z niej auta, zawsze mieć na sobie odblaskową kamizelkę (szczególnie w jesienne wieczory znacznie poprawi ona naszą widoczność, a zatem i bezpieczeństwo).

fot. Motocaina

Jeśli nie możemy usunąć samochodu z jezdni, nie należy w nim przebywać! Wszyscy pasażerowie powinni opuścić pojazd i czekać na pomoc w bezpiecznej odległości od przejeżdżających samochodów.

Pomoc ubezpieczyciela
Stłuczka się zdarzyła. Teraz obie strony czeka kontakt z ubezpieczycielem. Po pierwsze z miejsca wypadku można bezpośrednio zgłosić szkodę ubezpieczycielowi. Gdy sytuacja tego wymaga, przysłana jest pomoc assistance. Można także wezwać na miejsce wypadku przedstawiciela towarzystwa, który dokona dokumentacji zdarzenia.

„Kierowcy często zapominają, że w razie wypadku najłatwiej uzyskają pomoc u swojego ubezpieczyciela, nawet jeśli sprawcą był kto inny i szkoda nie będzie likwidowana z naszej polisy. Przykładowo w Link4 przysyłamy na miejsce zdarzenia pomoc assistance oraz naszego przedstawiciela, który przeprowadza dokumentację szkody, niezależnie od tego czy nasz klient był w tej szkodzie sprawcą czy poszkodowanym – mówi Agata Wiśniewska, PR Manager Link4.

Niezbędne
Obie strony mogą także samodzielnie spisać stosowne oświadczenie powypadkowe, w którym opiszą przebieg zdarzenia, wykaz uszkodzeń oraz określą, po której stronie leży wina. Oświadczenie musi zawierać kilka niezbędnych informacji – datę, godzinę i miejsce kolizji, dokładne dane uczestników i właścicieli samochodów (jeśli kierujący nie jest właścicielem auta) oraz numery polis ubezpieczeniowych i nazwę ubezpieczycieli. Można też dopisać ewentualnych świadków.

fot. Motocaina

Bardzo przydatna, szczególnie dla ustalenia winnych wypadku i późniejszego procesu likwidacji szkody, jest dokumentacja fotograficzna. Jeśli mamy więc taką możliwość, zróbmy zdjęcia z miejsca zdarzenia.

O jednym warto bezwzględnie pamiętać: nie odjeżdżaj z  miejsca kolizji bez spisania takiego oświadczenia.

Oświadczenie można spisać na specjalnym formularzy (do pobrania ze stron ubezpieczycieli, więc warto go wydrukować i mieć zawsze przy sobie), którego wzór jest taki sam dla wszystkich ubezpieczycieli.

Dodatkowa pomoc
Przy mniejszych stłuczkach po dokonaniu niezbędnych oględzin i spisaniu oświadczeń możemy dalej kontynuować podróż. Co robić, gdy nasz samochodów jednak nie nadaje się do dalszej jazdy? Krótko: skorzystajmy ze swojej ochrony ubezpieczeniowej w zakresie assistance. U niektórych ubezpieczycieli klienci mogą liczyć na holowanie pojazdu do najbliższego warsztatu czy drobną naprawę, a także pomoc przy kontynuacji podróży. W określonych sytuacjach taka firma pokrywa nocleg, także dla współuczestników podróży oraz oferuje auto zastępcze.

Źródło: Link4

Najnowsze

Żużel to zabawa – wywiad z Martiną Wassberger

Polskie żużlistki dopiero szlifują umiejętności, by móc w przyszłym sezonie wyjechać na tor, tymczasem na świecie jest mnóstwo już startujących w tej dyscyplinie kobiet. Rozmawiamy z młodziutką Szwedką - Martiną Wassberger, która zakochała się w speedway'u już jako dziecko.

Martina ma 18 lat, a mimo to może się pochwalić sporym doświadczeniem. Jako juniorka ściga się na równi z mężczyznami. Ponieważ w Szwecji nigdy nie nakładało się ograniczeń do uprawiania sportu żużlowego ze względu na płeć (tak jak to miało miejsce do zeszłego roku w Polsce), Martina nie miała najmniejszych problemów, by podjąć treningi przed kilku laty. Na dzień dzisiejszy rywalizuje w rozgrywkach ligowych i zawodach indywidualnych. Ani dla niej, ani dla jej rodaków problemem nie jest fakt, że to właśnie kobieta staje przed taśmą razem z chłopakami. Co więcej, są z niej dumni. 

Od czego się zaczęło? Skąd pomysł na starty na żużlu?
– Pierwszy raz zobaczyłam tę dyscyplinę w telewizji. To było kilka ładnych lat temu. Wtedy zakochałam się w tym sporcie i od razu wiedziałam, że chcę zacząć jeździć. Zaczęłam szukać klubu, w którym mogłabym zacząć naukę.

Co Cię pociąga w tym sporcie?
– Na pewno prędkość, adrenalina… Uwielbiam się ścigać, a uprawianie tego sportu daje mi wszystko to, co sprawia mi ogromną radość.

fot. z archiwum Martiny Wassberger

Większość ludzi uważa jednak, że żużel nie jest dyscypliną dla kobiet. Jak Ty do tego podchodzisz?
– Mimo tego, że nie ma dziewczyny, która sięgnęłaby po najwyższe laury uważąm, że warto jest robić to, co się lubi. Każdy człowiek może być dobrym zawodnikiem. Nie rozgraniczałabym tego w taki sposób, że z góry dziewczyna uprawiająca speedway musi być skazana na porażkę. To kwestia odpowiedniego treningu i zaangażowania.
 
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z czarnym sportem?
– Miłością zapałałam, gdy byłam bardzo młoda. Jednak jeździć zaczęłam w wieku piętnastu lat. Zanim wsiadłam na motor bardzo wiele czasu poświęcałam na to, by zapoznać się z tym sportem i regułami. Sporo godzin spędzałam przy motocyklu. 

Czy żużel jest w Twojej rodzinie tradycją? A może Ty pierwsza zaczęłaś ją tworzyć?
– Nie ma u mnie w rodzinie nikogo, kto jeździł. Zawsze towarzyszyło nam zainteresowanie motocyklami, co mi się udzieliło. Wychodzi na to, że to właśnie ja jestem prekursorką żużla w moim domu.

Martina prywatnie jest otwarta na ludzi i zawsze uśmiechnięta, na torze to twarda zawodniczka.
fot. z archiwum Martiny Wassberger

Jak reagują chłopcy, gdy taka dziewczyna jak Ty pojawia się w ich świecie i wykonuje tzw. „męskie” rzeczy?
– (Śmiech) Nigdy nie przywiązywałam do tego większej wagi. Tak naprawdę nie dbam o to, co mówią o mnie inni. Bardzo często słyszę pozytywne opinie, co na pewno jest miłe. Lubię walczyć z chłopakami na torze, jest to dla mnie świetna zabawa.

Możesz liczyć na pomoc ze strony zawodników, czy jesteś zdana sama na siebie?
– Moim trenerem jest Anders Kling. Wiele mi podpowiada i zawsze mogę na niego liczyć. Zawodnicy często też wyciągają do mnie pomocną dłoń. Pomagają przy motocyklu i w trakcie treningów.

Czy nauka jazdy była dla Ciebie czymś trudnym?
– Nie sądzę. Przyznam się, że „żużlówka” była pierwszym motocyklem, na którym w ogóle jechałam. Na pewno było to swego rodzaju poznawanie nowych rzeczy i zdobywanie doświadczenia. Ale nie było to czymś, co sprawiało mi trudność.

Co czułaś podczas pierwszych jazd? Przerażenie? Radość?
– Na pewno byłam bardzo przejęta i zdenerwowana. Gdy zaczynałam na motocyklach o pojemności
803 cm3, nie było źle. Więcej emocji towarzyszyło mi, gdy zaczynałam jazdy na maszynach z silnikiem o pojemności 500 cm3. Było to rok temu, może troszkę więcej.

Jak w takim razie wygląda Twoje życie na co dzień?
– Najwięcej czasu pochłania mi szkoła i praca. W każdej wolnej chwili trenuje. Raz są to treningi na motorze, raz kondycyjne. Gdy tylko znajduję trochę wolnego czasu, spotykam się z przyjaciółmi i próbuję trochę odpocząć. Mam na głowie sporo obowiązków. 

fot. z archiwum Martiny Wassberger

Jak rodzice reagują na Twoją pasję?
– Na samym początku byli bardzo zaskoczeni. Teraz ten sport wciągnął ich tak mocno jak mnie, interesują się nie tylko moimi jazdami, ale i tym, co się dzieje w branży. Wspierają mnie i są przy mnie także na treningach, czy też zawodach. Tak często jak tylko mogą.
 
Czy masz jakieś inne hobby?
– Speedway? (Śmiech) Lubię przede wszystkim ten sport. Nie ukrywam, że interesuję się też innymi sportami motorowymi. Tak naprawdę to właśnie żużel zajmuje większą część mojego życia.

Jesteś jedyną dziewczyną, która jeździ w Szwecji?
– Nie. Są jeszcze dwie dziewczyny. Obie na razie jeżdżą na motocyklach o pojemności 80 cm3, jednak jedna z nich powinna zacząć treningi w przyszłym roku na mocniejszym sprzęcie. Zobaczymy jak to wszystko się ułoży. 

Co powiesz dziewczynom, które chciałyby jeździć?
– Dziewczyny nie poddawajcie się i idźcie swoją droga. Próbujcie. Naprawdę warto! To jest świetna zabawa!

Najnowsze